Reklama


Reklama

A śniegu wciąż nam brak – felieton pastora Andrzeja Seweryna


Tej zimy śniegu ani na lekarstwo. Zima bez śniegu i mrozu to żadna zima. Najbardziej rozczarowane są nasze dzieci i wnuki, bo ostatni termin ferii się kończy, a nie udało się im nacieszyć śniegiem, sankami i zabawą w śnieżki czy lepienie bałwana. No cóż, pamiętam kilka takich bezśnieżnych zim, które mieliśmy w przeszłych latach, ale zawsze były to zimy zupełnie wyjątkowe, bardzo ponure i smutne.



Cieszą się za to bezdomni, również nasze kaczki na Jeziorze Domowym Małym, a także ludzie, którzy ogrzewają swoje domy, bo z pewnością zaoszczędzą na gazie czy węglu, którego spalą mniej niż w czasie srogich i mroźnych zim. Cieszą się kierowcy, szczególnie zawodowi, bo mogą podróżować bezpieczniej niż po zaśnieżonych czy zawianych śniegiem drogach, które w tym roku możemy oglądać tylko w telewizji – na zdjęciach z północnych stanów USA lub Kanady.

 

Z obecnej, łagodnej i bezśnieżnej zimy nie cieszą się ci, którzy handlują wszelkiego rodzaju opałem jak i firmy, które zajmują się odśnieżaniem dróg i ulic. Zaoszczędzą za to samorządy, które nie wydadzą pieniędzy na odśnieżanie dróg i chodników. Chyba że zima da o sobie jeszcze znać i zaskoczy w najbliższych tygodniach, czego nie możemy wykluczyć. Natura już nieraz płatała figla i upominała się o swoje.

 

Dlaczego tęsknimy za śniegiem? Otóż między innymi dlatego, że przez całą jesień i kawał kalendarzowej zimy oglądamy za oknami szary krajobraz, gdzie na trawnikach, skwerach i parkach walają się przegniłe liście i psie odchody, a drzewa pozbawione liści kołyszą się jak upiorne zjawy w czasie silnego wiatru. Do tego chroniczny brak słońca sprawia, że krajobraz zimy bez zimy jest przytłaczający i ponury. Wystarczy jednak choćby cienka warstwa śniegu, a świat wokół nas zmienia się nie do poznania. Robi się biało, świeżo i po prostu pięknie, a kiedy do tego dochodzi mróz i szadź na drzewach oraz błękit nieba i świecące coraz mocniej słońce, to robi się jasno i bajecznie jak w hollywoodzkich filmach.

 

Wiele takich pięknych dni przeżyłem w czasie naszego pobytu w Kanadzie przed kilkoma laty i może dlatego również tęsknię za śniegiem, mrozem i szadzią, które odmieniają świat. Ale skoro tego śniegu wciąż nie widać, trzeba cieszyć się tym, co jest i czekać na słońce, na marzec, bo nazwa tego miesiąca brzmi zupełnie inaczej niż luty i coraz bardziej pachnie wiosną. Wygląda na to, że oglądanie śniegu i mrozu stanie się możliwe tylko w górach, na przykład w Bieszczadach, gdzie spotkani w ostatni weekend znajomi spędzili tam kilka dni w iście zimowej, bajecznej scenerii. Tylko pozazdrościć.


Reklama

 

W obliczu tak dotkliwego deficytu śniegu w czasie tegorocznej, wyjątkowo łagodnej zimy, naszła mnie myśl o tym, że Biblia – o dziwo – również mówi coś o śniegu i mrozie. Choć realia klimatyczne krain biblijnych daleko odbiegają od naszych czy skandynawskich lub kanadyjskich, to jednak odniesień do śniegu w Piśmie Świętym mamy co najmniej dwadzieścia pięć, a więc sporo. Kilka razy mowa jest o tym, że ciało ludzkie zaatakowane przez trąd wyglądało białe jak śnieg (np. 2 Mojż. 4,6). Job powiada, że sam Bóg mówi do śniegu: „Padaj na ziemię” (Job 37,6), bo to On jest Stwórcą i Panem śniegu, gradu, lodu i szronu (Job 38,22.29-30).

 

Najważniejszym zdaniem zawierającym słowo „śnieg” jest jednak cytat z Księgi Izajasza, w której Bóg powiedział takie słowa: „Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, mogą zbieleć jak śnieg, choćby czerwieniły się jak purpura, mogą stać się jak wełna” (Ks. Izajasza 1,18). Z kolei psalmista Dawid w słynnym, pokutnym Psalmie 51 modli się do Boga słowami: „Obmyj mnie, a stanę się bielszy niż śnieg” (w. 9), a zaraz potem dodaje: „Czyste serce stwórz we mnie, o Boże, prawość ducha odnów w moim wnętrzu” (w. 12).

 

W tych cytatach biblijnych jest zawarta metafora ukazująca nasze winy i grzechy jako coś brudnego. Powiadamy przecież często, że ktoś ma brudne lub mroczne myśli, ktoś angażuje się w różne ciemne sprawki itd. Pismo Święte uczy nas, że mamy możliwość oczyścić się z tych brudów i plam na naszych sercach i sumieniach, wyznając szczerze Panu Bogu swoje winy i grzechy, nazywając je po imieniu i porzucając je ostatecznie. Wtedy stajemy się niewinni i biali jak śnieg.

Reklama

 

Biel w Piśmie Świętym jest symbolem świętości, niewinności, bo na przykład w wieczności zbawieni będą chodzić w białych szatach (Ks. Objawienia 7,9). Jeśli więc nasze duchowe szaty są dzisiaj brudne i poplamione grzechem, należy je wyprać (Ks. Objawienia 7,13), a krew Pana Jezusa przelana na Golgocie oczyszcza nas od wszelkiego grzechu (1 List Jana 1,7).

 

Brudna i brzydka jest nasza tegoroczna zima bez śniegu, bez tego piękna nieskazitelnej bieli, która spada nam z nieba w postaci białych płatków. Oby ta Boża biel spłynęła również na nasze serca i sumienia – często brudne i splamione, a wtedy staną się one bielsze niż śnieg.

pastor Andrzej Seweryn

(andrzej.seweryn@gmail.com)

 

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze