Niedziela, 24 Czerwiec, Imieniny: Albina, Wandy, Zenona -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Złośliwy los i guz... Tomek potrzebuje pomocy

Tomasz Bednarczuk ma teraz 26 lat. Od blisko 10 walczy... walczy o życie, a jego najbliżsi o przetrwanie. - Samotnie wychowuję trzech synów od czasu, gdy Tomek miał dwa latka – mówi pani Irena, jego mama. - Nie były to łatwe lata, ale dopóki zdrowie dopisywało, jakoś sobie radziliśmy. Teraz, gdy Tomek jest tak poważnie chory... Nie wiem, co dalej. Nie myślę o tym. Nic nie ma znaczenia. Marzę tylko o tym, by żył.



 

Guz mózgu – tę straszną diagnozę usłyszała pani Irena w 2008 roku. - To było w wakacje, w lipcu. Tomek zdał do drugiej klasy. Wybrał się do kolegi i po drodze, na ulicy stracił przytomność. W szczycieńskim szpitalu stwierdzono, że ma padaczkę. We wrześniu, już w Olsztynie, ustalono, że ma guza mózgu.

Z Olsztyna Tomek trafił do Centrum Zdrowia Dziecka. Został zoperowany.

- Lekarze wówczas powiedzieli mi, że to był guz wrodzony, że podobno miał go od urodzenia – opowiada pani Irena. - Nie wiem czy to w ogóle możliwe, ale komu ufać w takiej sytuacji, jeśli nie lekarzom? Tym bardziej, że zapewnili mnie też, że wszystko będzie dobrze, bo guz został usunięty w całości, nazwali to glejak niezłośliwy. Byliśmy zbyt szczęśliwi, że ten poważny problem mamy za sobą, by szukać, dociekać szczegółów.

 

Minęły cztery lata...

 

Tomasz wrócił do szkoły, zdał maturę, podjął studia. Nie dane mu jednak było ich skończyć. W 2012 roku choroba wróciła z większą mocą. Konieczna była kolejna operacja, tym razem przeprowadzona na oddziale neurochirurgii w Olsztynie.

- Diagnoza wciąż dawała nadzieję – wspomina mama Tomasza. - Co prawda guz był większy niż poprzednio, ale miał ten sam charakter. Również tym razem uznano, że to taki sam glejak niezłośliwy. Skąd się wziął? Tego nikt oficjalnie nie mówił, ale lekarze sugerowali tylko, że przy pierwszej operacji coś musiało zostać i odrosło.

Efekty działalności guzów i kolejnych operacji nie pozostały bez skutków. Tomek zaczął mieć już problemy z pamięcią, z koncentracją. Musiał przerwać studia. Poczekać na powrót do pełni sił i zdrowia.

 

Minęły trzy lata...

 

Po rekonwalescencji Tomek podjął kolejną próbę kształtowania swojej przyszłości. Miały temu służyć studia w Gdańsku, tym razem na dość oryginalnym kierunku: rosjoznawstwo. Starał się być aktywnym studentem, działał jako wolontariusz w projektach międzynarodowych. W ich ramach między innymi przez miesiąc opiekował się dziećmi Tatarów krymskich, które w efekcie terytorialnych „przepychanek” zostały z rodzinnych domów ewakuowane do Drohobycza na Ukrainie. Znów jego życie zaczęło się układać... do 2015 roku. Wtedy guz zaatakował po raz trzeci. Nie był już tak łagodny jak poprzednio.

- Jak napisano w medycznej dokumentacji, nadal był to glejak, ale już 3. stopnia, więc niebezpieczny, bo te poprzednie były 2. stopnia. - Pani Irena cytuje dokumentację medyczną. - Wykonano trzecią operację, w Gdańsku. Usunięto część tego glejaka. Powiedziano mi, że wycięcie całego równałoby się uszkodzeniu mózgu, które doprowadziłoby do paraliżu. Tę resztę próbowano zniszczyć naświetlaniem i chemioterapią.

 

Minęły dwa lata...

 

Z przerwami na leczenie Tomek studiował. Jeszcze wiosną 2017 roku badania kontrolne wskazywały na to, że podjęte leczenie było skuteczne. - Pod koniec marca zrobiono Tomkowi rezonans. Lekarz stwierdził, że „jest dobrze”, że ta część guza, która została po poprzedniej operacji nie rozwija się, nie jest aktywna – mówi pani Irena. - Syn w jednym semestrze zaliczył zaległe egzaminy i w październiku miał już rozpocząć ostatni rok studiów, uzyskać licencjat.

Stało się inaczej. Niepokojące objawy pojawiły się już w czerwcu. Na początku lipca Tomek znów trafił do szpitala w Gdańsku.

- Kolejny rezonans wykazał, że ten obrzydliwy guz rośnie, przenosi się z lewej półkuli mózgu, gdzie był dotychczas, do prawej. - Pani Irena z trudem powstrzymuje łzy. - Rozwój jest zastraszająco szybki. Tomek ma już niedowład prawej ręki, problem z mówieniem, co lekarze określają jako postępującą afazję.

 

Minęły niecałe dwa miesiące...

 

Dokładnie 21 sierpnia pani Irena wraz z synem, wypisanym wcześniej ze szpitala, pojechała do Gdańska. - Miał już kłopoty z pamięcią, nie mógł mi powtórzyć tego, co mówili mu lekarze, więc pojechałam z nim, by się wszystkiego dowiedzieć.

Żadna matka tej wiedzy nie chciałaby uzyskać. Lekarze stwierdzili, że guz jest nieoperacyjny i bardzo złośliwy, że tylko agresywna, paliatywna chemioterapia może utrzymać Tomka przy życiu. Jak długo?

- Lekarze rozkładali ręce. Usłyszałam: „Nie wiadomo, ale studiów nie skończy” - z płaczem i rezygnacją w głosie relacjonuje pani Irena.

 

 

Iskierka nadziei

 

Rodzima medycyna praktycznie skazała już Tomka na śmierć. Rodzina, a zwłaszcza matka – pani Irena – nie chce zaakceptować wyroku. Trudno się temu dziwić. - Dowiedzieliśmy się o leczeniu za granicą poprzez terapię „Nano Therm”, w klinice w Berlinie. Metoda przynosi skutki, tylko że jest bardzo kosztowna – mówi pani Irena.

Do Berlina wysłana została cała dokumentacja medyczna Tomka. Rodzina czeka na decyzję tamtejszych lekarzy.

- Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu coś będziemy wiedzieć. Przede wszystkim to, czy tą metodą można jeszcze Tomkowi pomóc i czy niemieccy lekarze się tego podejmą, ile to będzie dokładnie kosztowało, a także kiedy, najpóźniej, tę kolejną operację trzeba będzie wykonać.

Niewykluczone, że czasu będzie niewiele. Dlatego Tomek i jego rodzina już zdecydowali się zwrócić o pomoc. Jego guz objęła opieką Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym „Kawałek Nieba”.

Pani Irena pracuje w WSPol. Jest pracownikiem fizycznym. Jej starszy syn również tam jest zatrudniony – chwilowo, na krótkotrwałym zastępstwie. Najmłodszy, 15-latek, uczy się w gimnazjum.

- Z jednej, niewygórowanej pensji trudno jest utrzymać mieszkanie, rodzinę, ponosić koszty leczenia – stwierdza z rezygnacją pani Irena. - Dotychczas pomagali nam przyjaciele, rodzina, znajomi. Kosztu operacji w Berlinie nie udźwigniemy sami, a mam nadzieję, że będzie ona możliwa, że Tomka można wyleczyć. Bardzo proszę o pomoc i wsparcie – apeluje Irena Bednarczuk.

 

 

Jak można pomóc?

 

Pomóc Tomaszowi można dokonując wpłaty na konto:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”

Bank BZ WBK

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

Tytułem: „1076 pomoc dla Tomasza Bednarczuk”

wpłaty zagraniczne – foreign payments to help Tomasz:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”

PL31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

swift code: WBKPPLPP

Bank Zachodni WBK

Title: „1076 Help for Tomasz Bednarczuk”

 

 

Aby przekazać 1% podatku dla Tomasza:

należy w formularzu PIT wpisać KRS 0000382243

oraz w rubryce „Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%” wpisać „1076 pomoc dla Tomasza Bednarczuk”

 



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • Dbają o mazurskie cmentarze w naszym powiecie (zdjęcia)
    Tak trzymać. Należy szanować przeszłość regionu. Bez korzeni każda roślina uschnie. Człowiek też nie jest wyjątkiem.
    Autor: Bienschen
    2018-06-23 18:14:09
  • Brutalny napad na kobietę w centrum Szczytna
    Oby zdechł w kiciu
    Autor: 12345
    2018-06-23 12:13:38
  • Wygrał ponad milion złotych w Multi Multi
    A gdzie kupił kupon. Która to kolektura ?
    Autor: Borys
    2018-06-22 17:47:56
  • Karetki w naszym powiecie zostają bez lekarzy, bo minister wie lepiej
    Ze słucham 4 karetki przez 24 godziny na dobę?no ciekawe. Gdy dzwoniłam w maju po 22 po karetkę odmówili przyjazdu ponieważ jedyna karetka która dysponowali wyjechała w teren . więc gdzie były pozostałe 3 ? W ogóle jakim prawem karetki odmawiają pomocy potrzebującym? np. ludziom chorym na raka . To wola o pomstę do nieba . Jak taka osoba może zrobić sobie zastrzyk z morfiny. Ja się pytam jak ? Przecież w domu nie mogą mieć takich zastrzykow a zlecenie na zrobienie iniekcji jest. Wówczas pamiętnego wieczoru osobiście odebrałam dr. Falkowskiego ze szpitala z opieki nocnej i zawiozlam do potrzebującej osoby. Doktor Falkowski wspaniały człowiek nie odmówił pomocy . Przyjął pacjenta do końca zlecił co trzeba i wychodząc ze mną przeprosil pacjentów na korytarzu . Do samej pacjentki podszedł z dużym szacunkiem . Podał zastrzyk, przepisał dodatkowe leki i wychodząc życzył szybkiego ustania bólu oraz powiedział że jest do dyspozycji tego wieczora i nocy. Odwiezlismy Doktora do szpitala . Pacjentka po minięciu bólu zasnęła spokojnie i przespała całą noc . Takich lekarzy trzeba w Szczytnie . Którzy szanują pacjenta i spieszą z pomocą. bo co nie którzy to zapomnieli przysięgę lekarską która składali.
    Autor: Poirytowana
    2018-06-22 16:40:31
  • Krzysztof Mańkowski: Szczytno powinno stać się prawdziwą bramą Mazur
    Pierwsze co trzeba zrobić , to dać warunki do zakładania firm prywatnych i tych małych. Co z tego , że są markety , gdzie ludzie zarabiają 1500-2000 zł. Ile już małych sklepików i firemek otworzono w tym grajdole. Po 3-5 miesiącach się zamykają. W puszczone zostały markety, i mamy biedę .Co z tego ,że jest praca, za którą ludzie klepią biedę. Mamy zalany rynek dodatkowo Chińczykiem. Do tego Szczytno to miasto "zagłębie" ciucholandów. Szkolnictwo leży, bo dyrektorzy boją się wychylać, bo burmistrz ich "odstrzeli " z ciepłej posady. Do tego nagradzanie uczniów , jest w zależności , właśnie, od czego? Kogo znam. Ale może praktycznie. Mamy miasto i okolica, liczy może 30 tyś osób. Duża ilość to starzy ludzie z niskimi emeryturami, lub byli zomowcy i żołnierze z PRL. Do tego dzieci i kobiety, nie pracujące. Większość pracuje za najniższą krajową u ludzi co mają swoje firmy. Z założenia jest tak, że płacą jak najniżej, bo potrzebuje na nowe BMW lub Mercedesa. Taka wiejska mentalność dorobkiewicza. Do tego lekarze co przyjmują prywatnie i za pieniądze podatnika, mają prywatne zaplecze w szpitalu w Szczytnie. Gdzie , ogólnie się nie leczy, tylko zabija się pacjenta , podawanymi im lekami. Za które dostają bonus od korporacji medycznych. Taki szpital doświadczalny. Nie mówiąc o największym specjaliście , chyba nie w ginekologi, mieszkającym na konopnickiej. Można powiedzieć, że ogólnie miasto i okolica jest w rękach kilku gangów miejscowych. Od gangu co posiada większość nieruchomości w swoich rękach, od gangu lekarzy, co mają monopol na rynku , sprzedaży "dragów" dla pacjentów. Gangi powiązane politycznie, gangi w zależności od stanowiska urzędniczego, więc żyjący na koszt podatników. Wszyscy żyją bardzo dobrze i nawet nie wiedzą z kont znajdują się u nich na koncie pieniądze co miesiąc. Ogólnie od punktu siedzenia, jest punkt widzenia. Patrząc z perspektywy na miasto, to leży i kwiczy. Niech każdy zada sobie pytanie i sobie wyobrazi, że nie mieszka w Szczytnie. A pytanie jest takie, dlaczego chciałbym przyjechać do Szczytna lub w nim zamieszkać? Bo dla osoby ,która ma ustawione życie na dobrym poziomie w Szczytnie, to prawdo podobnie będzie super. Jak to mówią człowiek bogaty i z układami, nie zrozumie ludzie potrzebujących. Ponieważ , jego dochody wysokie ,są wynikiem zaniżania dochodów biednym.
    Autor: Andi
    2018-06-22 15:13:18
  • Wiara w ludzi ratuje życie
    Ja również życzę dużo siły i wiary w ludzi chociaż z własnego doświadczenia zauważyłam że w naszym Szczytnie pomaga się tylko intetesownie. Przykre to ale prawdziwe. Media i władze prawie wogole nie są zainteresowane tym czego potrzebują mieszkańcy ehhh. Życzę dla żony powrotu do zdrowia i jestem z wami całym sercem.
    Autor: Gosia
    2018-06-22 09:28:27
  • Krzysztof Mańkowski: Szczytno powinno stać się prawdziwą bramą Mazur
    Aż mi się buźka uśmiechnęła???? Trzymam mocno kciuki????
    Autor: Anna
    2018-06-21 23:39:08
  • Gdy bliski nie chce już żyć... możemy temu zapobiec (rozmowa "Tygodnika")
    w rozmowie z bliską mi osobą dowiedziałem się że ma myśli samobójcze kilka miesięcy później już nie żyła nie wiedziałem co z tym zrobić
    Autor: x80
    2018-06-21 21:02:09
  • Krzysztof Mańkowski: Szczytno powinno stać się prawdziwą bramą Mazur
    Wydaje mi się, że pora na kogoś "świeżego". Nasza scena polityczna od wielu lat jest zdominowana przez te same osoby. Wielkie obietnice i przedstawianie świetlanych perspektyw, a potem "kicha". Chciałem ale nie wyszło , bo to albo tamto. Pomysł z Innopolice jest podobny do pomysłów asystenta Pani Wójt ze Świętajna- przypomnę: fabryka większa od wielbarskiej Ikei, lotnisko itp. Zostałem wybrany a potem aby do końca kadencji dotrwać. Zbliża się koniec kadencji samorządów- zobaczycie jaka epidemia opanuje ratusz. Większość naszych decydentów wyląduje na zwolnieniach lekarskich. Według mnie radni nie powinni otrzymywać żadnych pieniążków, ewentualnie jakiś ryczałt za czas faktycznie spędzony na posiedzeniach. Diety zryczałtowane to przekupywanie radnych, w ten sposób tworzy się towarzystwo wzajemnej adoracji.
    Autor: dr
    2018-06-21 20:00:39
  • Krzysztof Mańkowski: Szczytno powinno stać się prawdziwą bramą Mazur
    Szczytno zasługuje na dobrego Burmistrza i Gospodarza ! Sądzę że właśnie takim kandydatem jest pan Mańkowski ! Trzymam kciuki i życzę sukcesów na przyszłość !!!
    Autor: JARO
    2018-06-21 19:46:28