Niedziela, 20 Sierpień, Imieniny: Emilii, Julinana, Konstancji -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Zembrzuski został profesorem... karate

Piotr Zembrzuski, prezes Szczycieńskiego Kluby Kyokushin Karate może pochwalić się już 5 danem w karate kyokushin. - To tak, jakbym zdobył profesurę – cieszy się utytułowany wojownik ze Szczytna.


Piotr Zembrzuski dołączył do grona profesorów w sportach walki w naszym powiecie. Jest ich niewielu, bo zaledwie dwóch. Pierwszym jest Tadeusz Dymerski, trener judo w Gwardii Szczytno.

Zembrzuski swój egzamin na 5 dan zdał na początku lipca w Kazachstanie. Rozmawiamy z Piotrem Zembrzuskim o jego sukcesie.

 

5 dan porównałeś do profesury, czy to nie nadużycie?

 

Zdecydowanie nie. 5 dan w sportach walki wywodzących się z Japonii to wyjątkowe osiągniecie i niezwykle rzadkie. U nas już na posiadaczy 1 dana mówi się mistrzu, ale w Japonii 1 i 2 dan to dopiero kohai, czyli początkujący nauczyciel. 3 i 4 dan dają tytuł sensei, czyli nauczyciel. Dopiero od 5 dana do 10 jest się shihanem, czyli mistrzem. To taka profesura w sportach walki. W Szczytnie takim profesorem był jedynie Tadeusz Dymerski, teraz i ja dołączyłem do tego grona.

 

Twoja droga do mistrza była długa?

 

Zajęła mi 37 lat. Sam oceń.

 

Wymagało to chyba w takim razie nie tylko sporo czasu, ale i wytrwałości?

 

Owszem. Z perspektywy czasu najtrudniejsze, było dla mnie zdobycie 1 dana, a potem tego 5. Dany pomiędzy jedynką i piątką przychodziły bez większych emocji.

 

!?

 

Zarówno 1 dan, jak i 5 były przekroczeniem pewnych, wówczas jeszcze niewyobrażalnych, dla mnie, etapów. Takie moje Rubikony. Przekroczyłem je i wiedziałem, że odwrotu nie ma.

 

 

Wrócimy do twojego 1 dna, kiedy to było?

 

W 1994 roku. Z perspektywy czasu myślę, że właściwie nigdy nie byłbym dobrym trenerem, gdybym się nie dokształcał. Po zdobyciu pierwszego stopnia mistrzowskiego wiedziałem, że to dopiero początek drogi. Skończyłem studia na AWF, jestem trenerem pierwszej klasy karate kyokushin i planuje dalsza edukację, bo chcę zrobić klasę mistrzowską...

 

Przy pierwszym i kolejnych danach byłeś właściwie młodzieniaszkiem, sprawnym mężczyzną, dziś masz 51 lat, a zdałeś właśnie egzamin na 5 dan, czy to nie jest tak, że nie liczy się już przy tych wyższych stopniach sprawność fizyczna?

 

Do piątego dana metryka, wiek nie mają znaczenia, tu liczy się technika, wytrzymałość, sprawność fizyczna, nie ma taryfy ulgowej. Aby zdać na 5 dan musiałem częściej trenować, ciężej niż moi podopieczni w klubie. To był mój cel. Podjąłem wyzwanie. Dla siebie, ale też dla moich zawodników właśnie. Jeśli nie mam celu, nie podnoszę kwalifikacji, to nie jestem przykładem dla swoich uczniów. Nie jestem dla nich wzorem, autorytetem. To może źle się skończyć.

 

Mówisz, że do 5 dana nie ma taryfy ulgowej. Czy po 5 danie egzaminy wyglądają inaczej?

 

Test sprawnościowy jest tylko do 5 dana, a potem są stopnie uznaniowe. Czyli za to, co zrobisz dla organizacji, dla karate.

 

Jak wyglądał twój egzamin na 5 dan, jak długo trwał?

 

Takie egzaminy odbywają się co dwa lata przy okazji największych imprez karate, kiedy zbiera się komisja światowa. Zdawałem w Kazachstanie. Mój egzamin trwał około 4 godzin. Był podzielony na dwie części: techniczną oraz kumite, czyli walki. W części technicznej były ćwiczenia poszczególnych technik, kata, siłowe. Potem było ogłoszenie wyniku z tej części egzaminu. Kto go zaliczył, przechodził do etapu kumite, w którym musieliśmy stoczyć walki z dziesięcioma rywalami.

 

Musiało cie to kosztować sporo wysiłku...

 

Owszem, ale samą tężyznę czy sprawność fizyczną można wytrenować. Wymaga to dużo czasu, uporu, ale można to zrobić. Dla mnie w tym wszystkim najważniejsze jest cierpliwość mojej rodziny, żony. Gdyby nie ona, nie jej wyrozumiałość i cierpliwość to na pewno nie doszedłbym tak daleko. Dlatego bardo dziękuję mojej żonie Paulinie za wszystko, co dla mnie zrobiła i robi. To dzięki niej mogę zajmować się moją pasją, którą jest karate.

Kiedy i gdzie zaczynałeś swoją przygodę z karate?

 

W Szczytnie, miałem wówczas 14 lat. Pierwsze kroki stawiałem u Bogdana Wysoczarskiego. Po roku w Szczytnie pojawił się Darek Szczęsny i to pod jego skrzydła trafiłem. Stał się on moim mentorem, który ukierunkował mnie na karate. Dał wędkę i dołączył do niej instrukcję obsługi, abym wiedział, jak się nią posługiwać.

 

Gdzie wówczas odbywały się treningi?

 

Pierwsze treningi w latach 80. były w dawnej „czwórce”, czyli dziś gimnazjum nr 2 przy ulicy Lanca. Sekcja działała przy TKKF w Szczytnie. Później trenowaliśmy właściwie w każdej szkole.

Początki były takie, że na tę małą salę w „czwórce” przyszło aż 200 osób. Dziś jest to nie do powtórzenia, choć zapał ludzi, którzy trafiają do mnie na treningi, jest podobny.

 

A twoja kariera, jako zawodnika, jak wyglądała, bo o niej niewiele wiadomo?

 

Moje największe osiągnięcie to 3 miejsce na Mistrzostwach Polski Seniorów i prawie dwa lata przynależności do kadry seniorów. Potem zostało to przerwane moim wyjazdem do Niemiec. Wyjechałem tam za pracą, chlebem. Pracowałem, ale też trenowałem. Jako że mam też niemiecki paszport, to trafiłem też do niemieckiej kadry. Większych sukcesów tam jednak nie miałem, bo praca była ważniejsza. Po pięciu latach wróciłem do kraju.

 

 

Jaki to był powrót?

 

To były właściwie nowe realia. Nie było sekcji przy TTKF, a zupełnie nowy klub założony w 1994 roku przez Jana Głąbowskiego i Karola Woźniaka. W 1994 zrobiłem egzamin na 1 dan.

Zostałem wiceprezesem, głównym instruktorem, bo miałem i najwyższy stopień i doświadczenie. Stałem się trenerem Karola Woźniaka, Darka Hrynowieckiego, Jana Głąbowskiego, Mileny Walkiewicz. Zaczęliśmy odbudowywać karate w Szczytnie.

 

Udało się?

 

Myślę, że tak. Przełomowym momentem był rok 2001. Wówczas Gosia Zielińska zdobyła medal na mistrzostwach Polski. Po siedmiu latach pracy. Po zmianie sposobu myślenia, prowadzenia klubu efekty są widoczne. Weszliśmy na obroty i nie schodzimy z nich właściwie do dziś. Staliśmy się jednym z lepszych ośrodków karate w kraju. Od 1994 roku Szczycieński Klub Kyokushin Karate ma na koncie około 70 medali mistrzostw Polski seniorów, juniorów, młodzików, czy pucharu Polski. Mamy 18 medali mistrzostw Europy, 2 medale, w tym złoty, z mistrzostwa świata.

 

Niezły dorobek. A twoje największe osiągnięcie trenerskie?

 

Gerard Will mistrz świata w karate, dwukrotny mistrze Europy, Piotr Moczydłowski – brązowy medalista mistrzostw świata, czterokrotny mistrz Europy. Ale tych perełek jest więcej. Adrian Staszewski, Julka Kędzierska. To są zawodnicy światowego formatu.



Galeria zdjęć

Powiązane wydarzenia



Komentarze do artykułu

Napisz

Komentarze

  • Rusza rowerowa dokumentacja
    Fajny pomysł
    Autor: Gabi
    2017-08-16 12:28:43
  • Ruszył remont poważne utrudniania na Lanca
    Panowie i Panie dziennikarze przyjedzcie i zobaczcie co sie dzieje na lanca przy Leyka, zostaje zlikwidowanych kilkanascie miejsc parkingowych dla mieszkanców na rzecz trawnika!!! Dzis w czasach gdy w kazdym domu jest samochód likwiduje sie miejsca parkingower!!!! To tyylko w Szczytnie jest mozliwym
    Autor: ieszkaniec
    2017-08-11 09:13:18
  • Szczytno na marginesie polskich miast?
    Brawo Pani G i radni aktualni i poprzednich kadencji!!! Więcej kwiatków i muzyki i jeszcze więcej utrącania inicjatyw które mogłyby miastu pomóc zarówno w wyjsciu z marazmu jak i w promocji sama wytwórnia "pał" czyt. WSPOL to trochę za mało. Szczytno miastem turystycznym - turysci przyjezdzaja tu tylko do Biedronki, Lidla , Kauflanda bo to są największe atrakcje miasta Szczytna
    Autor: macx
    2017-08-11 08:49:12
  • Budżet obywatelski trafi do „Trójki”
    wszystko jasne , tylko czz aby tak do konca obywatelski ten projekt?!
    Autor: macx
    2017-08-11 08:43:20
  • Leków nie kupisz nocą, apteki będą zamknięte
    to nic że dziecku potrzebny moze być lek po północy.......ma się opłacać !! co to q..a za radni !!
    Autor: wojtek
    2017-08-10 14:20:55
  • Biurowiec - Roman Żokowski
    No niestety budynek popada w ruinę przez właścicieli bo żądają za tą ruinę potężnych pieniędzy. Wiem ponieważ był inwestor który chciał to zaadaptować niestety ktoś to kiedyś kupił za grosze i koniecznie chce zbić na tym fortunę. Proszę sobie sprawdzić kto jest właścicielem budynku i wtedy artykuł będzie ciekawszy.
    Autor: mieszkaniec Szczytna
    2017-08-10 08:14:08
  • Leków nie kupisz nocą, apteki będą zamknięte
    No pewnie, że się nie opłacają. 90% ludzi przychodzi po bzdury, bez których można się obejść do rana. Leki potrzebne na cito stanowią ułamek procenta. Niektóre buce jeszcze potrafią żądać rabatów - ode mnie zawsze dostawali podwyżki. Nawet nie ma co wspominać o burakach turystach, to najgorszy sort! Żargonowo mówimy: pojemnik na mocz, kosmetyk i test ciążowy - oto zestaw dyżurowy! Dyżury powinny być finansowane z NFZ, tak jak reszta tzw. "służby zdrowia".
    Autor: Bartolini
    2017-08-09 22:09:29
  • Biurowiec - Roman Żokowski
    Jaki jest cel tego artykułu? ponarzekać dla samego narzekania? "czemu miasto nic z tym nie zrobi?" "czemu ktoś inny się tym nie zajmie?", "ludzie są źli" "ludzie są niedobrzy". Do tej pory inwestowałem w Szczytnie. Kupowałem rudery, remontowałem, wynajmowałem, niestety zaprzestaje działalności i przenosić się będę do innego miasta. Powodów jest kilka, raz że coraz ciężej znaleźć lokale w dobrej cenie (ja kupuję za poniżej 1tyś za metr), dwa od przyszłego roku wchodzi nowy układ w WSPolu, będzie o 150 studentów mniej, a to oznacza że na rynek w ciągu najbliższych 3 lat wysypie się 40 mieszkań. Trzy brak realnego wsparcia miasta dla inwestorów. Kocham moje miasto, ale pomieszkam tutaj na stare lata. Teraz pora się przenieść, jak tysiące innych osób.
    Autor: Grzegorz
    2017-08-09 14:50:23
  • Hardwoman – sierżant Agata Mendelewska
    Brawo.
    Autor: Opecjusz
    2017-08-08 15:11:41
  • Leków nie kupisz nocą, apteki będą zamknięte
    Emerytów też się nie opłaci utrzymywać. Proponuję po wysłaniu na emeryturę likwidację
    Autor: emeryt
    2017-08-08 09:23:31