Wtorek, 23 Kwiecień, Imieniny: Łukasza, Kai, Nastazji -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Walter Późny wspomina powojenne Szczytno i powiat (cz. 6)


„Ludność odnosi się do Armii Czerwonej nieprzychylnie, a to na skutek stale powtarzających się wypadków kradzieży, rabunków, a tu i ówdzie pobić i aktów gwałtu na kobietach, a nawet dzieciach” – pisał Walter Późny w połowie sierpnia 1945 roku do Pełnomocnika Rządu RP na Okręg Mazurski. Starosta szczycieński był jednym z nielicznych, który w swych sprawozdaniach w rzetelny sposób przedstawiał działania krasnoarmiejców w naszym mieście i powiecie. W niespełna półtora roku później przyszło mu za to zapłacić utratą stanowiska i aresztem.



Sowieci opuszczają Szczytno

 

Walter Późny w swoich sprawozdaniach jasno akcentował, że powtarzające się gwałty i grabieże dokonywane przez żołnierzy sowieckich wywierają bardzo niekorzystny wpływ na przebieg akcji osadniczej na terenie powiatu szczycieńskiego. Ludność, która tu przybyła, często apelowała do starosty o powstrzymanie napaści czerwonoarmistów, ale możliwości lokalnych władz w tym zakresie były bardzo mocno ograniczone. Późny był bezsilny i jedyne, co mógł zrobić, to w bardzo przejrzysty sposób przedstawiać w swych sprawozdaniach poczynania sowietów, za co pod koniec 1946 roku utracił stanowisko i został aresztowany „za wywrotową działalność na szkodę państwa polskiego” – jak określił podczas naszego spotkania w 1999 roku.

 

17 sierpnia 1945 roku Rosjanie oficjalnie opuścili zajmowane przez siebie komendantury w tym i szczycieńską. W tym samym dniu mieszkańcy powiatu o narodowości niemieckiej zostali przekazani zwierzchności władzy polskiej, ponieważ od momentu wkroczenia na te tereny Armii Czerwonej podlegali oni bezpośrednio komendanturom radzieckim, w których mieli obowiązek meldować się kilka razy w tygodniu.

 

Jak pisał w swych sprawozdaniach Walter Późny, niektórzy z tych mieszkańców nie byli z faktu odejścia Rosjan zadowoleni, bo po prostu część z nich, która była objęta specjalną „opieką” władz radzieckich - ściśle z nimi współpracowała.

 

Budynek, w którym mieściła się radziecka komendantura (były budynek internatu ZS nr 1 w Szczytnie) był w opłakanym stanie. Pomimo wcześniejszych zapewnień dowództwa sowieckiego, że obiekt przez nich zajmowany nie zostanie zniszczony, stało się zupełnie inaczej. Wojska radzieckie opuszczając budynek powybijali szyby oraz połamali poręcze na schodach. Ponadto, według sprawozdania starosty szczycieńskiego, sowieci powybijali filungi w drzwiach oraz zniszczyli urządzenia centralnego ogrzewania i rurociągi.

 

Bezpieczeństwo w powiecie

 

Pod koniec sierpnia 1945 roku stan bezpieczeństwa w mieście i powiecie nie uległ zmianie. Walter Późny w sprawozdaniu do Pełnomocnika RP na Okręg mazurski raportuje, że na przestrzeni zaledwie 3 tygodni na podległym mu administracyjnie terenie dokonano m. in. 6 morderstw, 11 napadów na tle rabunkowym, 26 kradzieży oraz 5 przypadków nielegalnego handlu bimbrem. W opisywanym okresie do dyspozycji sądów zatrzymano i zamknięto w areszcie 60 osób.

 

Starosta szczycieński informował, że napadów rabunkowych dokonali w większości włóczędzy w uniformach radzieckich, ale nie tylko. „Główną przyczyną przestępczości w powiecie na terenie powiatu jest niemożność zabezpieczenia dróg wypadowych prowadzących w kierunku starej granicy polskiej, skąd to przychodzą dziennie dziesiątki szabrowników, zaopatrzonych niejednokrotnie w broń palną” – pisał Walter Późny.

 

 

Złodziejski proceder burmistrza

 

Burmistrz Przasnysza – Sobierajski, pomimo wcześniejszej wpadki, o której pisałem w poprzedniej części, nadal pośrednio uczestniczył w organizowaniu ekspedycji, które miały na celu wywożenie wszelakiego rodzaju dóbr materialnych z terenu powiatu szczycieńskiego.

 

20 sierpnia 1945 roku do Waltera Późnego dotarła, jak to określił, „poufna informacja” o kolejnej akcji, zorganizowanej na polecenie burmistrza Sobierajskiego, która miała na celu ponowne wywiezienie koksu i innych urządzeń i przedmiotów niezbędnych do uruchomienia w Przasnyszu zakładów. Jak raportuje Późny, do tej akcji burmistrz Przasnysza postanowił wykorzystać samochody PKS, przeznaczonych do przywiezienia żniwiarzy z terenów mazowieckich. Ludzie ci bezskutecznie na miejscu oczekiwali na pojazdy, mające ich przewieźć do Szczytna. Starosta szczycieński w swoim sprawozdaniu pisze, że „… nie mogąc się doczekać na takowe, zmuszeni byli przechodzić trasę tę pieszo, robiąc po 80 kilometrów”.

 

W działania burmistrza Sobierajskiego była zaangażowana dość duża grupa osób. Przewodził jej konwojent opisywanych samochodów, który był jednocześnie i pełnomocnikiem akcji żniwnej na terenie powiatu szczycieńskiego. Tenże wszedł w układ z pięcioma kierowcami samochodów, którym według Późnego, płacił do 4 tysięcy złotych za kurs.

 

Aby zapewnić bezpieczeństwo w tym złodziejskim procederze, burmistrz Przasnysza zaangażował również radzieckich żołnierzy, którzy byli zaopatrzeni w specjalne zaświadczenia stwierdzające, że koks znajdujący się na samochodach przewożą do miejscowego szpitala wojskowego. Prawda jednak przedstawiała się zupełnie inaczej. Koks przewożono nie do szpitala, ale do miejscowej elektrowni.


 

 

Zbrojne potyczki w powiecie

 

W opisywanym przeze mnie okresie oprócz typowego szabrownictwa dochodziło również i do potyczek, w których uczestniczyły partyzantki niemieckie w oparciu o tutejszych mieszkańców oraz żołnierze Armii Krajowej.

 

Wspomniana partyzantka niemiecka w miejscowości Rutki w gminie Pasym podczas jednej ze swoich akcji, zastrzeliła pięciu polskich osadników.

 

W nocy z 27 na 28 lipca 1945 roku oddział Armii Krajowej w sile 80 żołnierzy pod dowództwem majora (zapewne Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” – przyp. aut.) oraz kapitana i porucznika, jak pisał Późny „…jednolicie umundurowanych i dobrze uzbrojonych”, dokonał okrążenia wsi Wilamowo w gminie Rozogi. Na szczęście nikogo nie zastrzelono oraz zraniono, ale jak napisał starosta szczycieński „…zabrano 14 krów przekazanych przez Powiatowy Urząd Ziemski oraz zabrano podwody celem odstawienia takowych, a nadto pobito miejscową MO”.

 

Dalej z dokumentu dowiadujemy się, że na terenie powiatu działają luźne i niezorganizowane bandy szabrowników, które podszywają się pod żołnierzy Armii Krajowej i trudnią się wyłącznie grabieżą i rabunkiem.

 

Nadużycia milicji

 

Szczycieńska milicja nadal nie posiadała jakiegokolwiek pojazdu, dzięki któremu mogła się po terenie miasta i powiatu się poruszać i interweniować, ale jak pisał Późny, pomimo takich przeciwności „Współpraca z MO jest na ogół zadawalniająca” (pis. oryg).

 

Jednak współpraca z miejscową milicją nie do końca była taka, jaką przedstawiał na początku sprawozdania Walter Późny, bo w dalszej części dokumentu pisze, że „…wpływają meldunki, że poszczególni milicjanci robią różne nadużycia”. W raportowanym okresie starosta nadmienia, że ostatnio wpłynęła do niego informacja, że funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej podczas wysiedlania z jednego z gospodarstw ludności niemieckie, skradła Mazurowi krowę, „…którą zarżnęła, przyczem uzyskane pieniądze przepito”.

 

O wiele lepiej bądź to z obowiązku „właściwego” sporządzania raportu, bądź też faktycznie tak było – poprawnie układała się współpraca z Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego, która również była „zadawalniająca”.

 

Problemy z zaopatrzeniem i pracą

 

Na terenie miasta i powiatu nadal istniały problemy z zaopatrzeniem. Istniejąca spółdzielnia rolniczo-handlowa nie dysponowała wówczas taką sumą, która pozwoliłaby na skup zboża po cenach rynkowych. W tym samym czasie istniejąca już w naszym mieście Spółdzielnia „Społem” z braku odpowiednich środków transportowych również nie rozwinęła właściwej działalności.

 

Dość duży problem w opisywanym okresie stanowiło zatrudnienie w naszym mieście. Starosta Późny narzekał na brak pracowników fizycznych, a raczej na brak chętnych do pracy. „Repatrianci (przeważnie kobiety) zgłaszają się masowo w grupach zorganizowanych po zasiłki, robiąc stale awantury” – pisał starosta dodając przy tym, że wszyscy odbierający zasiłki odmawiają przyjęcia zaoferowanej im pracy, twierdząc przy tym, iż ich obowiązkiem jest opieka nad małymi dziećmi, ich mężowie są w wojsku, a one same – są chore.

 

Jak widać po powyższym, po ponad 70 latach w niektórych przypadkach (jeśli chodzi o oferty pracy, zatrudnienie i socjal), niewiele w tym temacie się zmieniło.



Komentarze do artykułu

Napisz

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • Egzaminy mimo strajku
    Jakim prawem niektórzy włodarze w naszym powiecie, notabene z wykształcenia nauczyciele, wspominają o pomocy finansowej dla strajkujących? Kto dał im przyzwolenie na szafowanie samorządowymi pieniędzmi? Przepisy prawa stwierdzają jednoznacznie, iż za czas strajku nie należy się wynagrodzenie a wypłacanie z miejskiej kasy pieniędzy dla niepracujących nauczycieli jest co najmniej niemoralne i bardzo krzywdzące w stosunku do pozostałych mieszkańców.
    Autor: jaga
    2019-04-22 19:49:16
  • Egzaminy mimo strajku
    No i tak to jest. Żadnej konsekwencji w działaniu. Nawet wspólne cele nie są w stanie zjednoczyć jednego środowiska. A urzędnicy na pasku tej, czy innej partii będą robić, co należy, aby im z głowy włos nie spadł. Ale to też świadomość rodziców - czy chcą, by ich dzieci chodziły do dobrej szkoły z dobrymi nauczycielami, czy do byle jakiej szkoły - i tym samym nauczycielom płacić za korepetycje po szkole. A więc - jak kto woli!
    Autor: Śmieszek
    2019-04-21 19:15:47
  • Egzaminy mimo strajku
    To nauczyciel wspiera nauczyciela w biedzie i strajku. Za przeprowadzenie egzaminów emeryci otrzymali po ok 400zł tak, że nauczyciele pokazali swoje oblicza.
    Autor: Rafal
    2019-04-20 09:32:28
  • Dyrektorskie przetasowania w szkołach
    Panie burmistrzu czy to Pana bliska koleżanka z Pana ugrupowania?
    Autor: Karol
    2019-04-20 09:20:42
  • Drogi – to droga życia Krzysztofa Połukorda (zdjęcia)
    Nie wiem czy dotarły moje dwa teksty- Serdecznie pozdrawiam
    Autor: Tadeusz Zagozdziński / Natura
    2019-04-19 21:35:01
  • Drogi – to droga życia Krzysztofa Połukorda (zdjęcia)
    Piękny kawał życia, Serdecznie gratuluję. Rodzinnie mamy podobne drogo co Pana rodzice. Do Szczytna , a właściwie do Nart przyjechałem w latach 80-tych, miałem tam dom nad jeziorem, a jak zapewne może Pan pamięta , że byłem w 2001 roku rzecznikiem prasowym śp. Pana Zimnego i wiele słyszałem o Panu. Podziwiam drogę życia , a zawałem proszę się nie przejmować, mnie udało się przeżyć pięć zawałów i jak Pan widzi , jestem.dosyć aktywny. Pozdrawiam Pana niezwykle serdecznie, życząc słonecznej drogi życia i szczęśliwych Świąt z Pana piękną żoną i rodziną. Jeszcze dodam , że czekam na chwilę jak poprowadzi Pan budowę obwodnicy, życząc Zdrowia. Serdecznie - Tadeusz.
    Autor: Tadeusz Zagozdziński
    2019-04-19 21:20:51
  • Gdzie jest gospodarz? – felieton Romana Żokowskiego
    Przy tylu aktywistach sportowych w Szczytnie taki syf,tylko w gebie mocni i duzo ich do roznych fuch za niezle pieniadze, wstyd !!!
    Autor: LOLO
    2019-04-19 13:09:20
  • Gdzie jest gospodarz? – felieton Romana Żokowskiego
    Piłka nożna w Szczytnie jest w ruinie, ale co jakiś czas nawet na tej stronie pojawia się jakiś wywiad z \"Pasjonatem futbolu\" który opowiada bajki co to on nie robi. Prawda jest taka że nikomu nie zależy na rozwoju piłki w regionie. Pan Burmistrz skupia się na autopromocji wrzucając foty z gościem od wieży ciśnień (co do lat nic nie robi, a teraz nagle stał się zbawicielem), z projektem KFC (gdzie temat jest wciąż plotką, podobnie jak 5 i 10 lat temu), oraz panią Asią z Szansy na Sukces (tak jakby to burmistrz miał wpływ na jej sukces). Dlaczego nie weźmie za łeb ludzi odpowiedzialnych za miejską piłkę? Dlaczego nie zajmie się stadionem, dlaczego nie zrobi czystek w klubie i zastanowi się nad proponowanym połączeniem z Pasymiem? Bo to się mu nie opłaca. Lepiej robić PRowe akcje niż cokolwiek konkretnego.
    Autor: Szczytniak na emigracji
    2019-04-19 09:01:02
  • Szybka „warszawka” już bez... prawka
    „Warszawka” to sformułowanie obraźliwe i świadczące o zakompleksieniu nas czyli tzw. prowincji wobec rodaków ze stolicy
    Autor: Tomasz
    2019-04-18 16:00:36
  • Cittaslow „wywaliło” Kosakowską z klubu PiS
    Działa na szkodę wyborców PiS tylko dlatego, że chce aby Szczytno wstąpiło do sieci miast, które może pomóc miastu nie odstawać na tle innych miast województwa pod względem obiektów sportowych? No to tym bardziej jestem zadowolony że nie głosowałem na PiS... bo im w głowie tylko rozdawnictwo pieniędzy z naszych podatków.
    Autor: Daniel
    2019-04-18 11:28:27