Piątek, 19 Styczeń, Imieniny: Erwiny, Henryka, Mariusza -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Walter Późny cz.2 - Historia Szczytna i okolic

  Walter Późny jest jedną z niewielu postaci, która po wojnie wywarła niewymierny wpływ nie tylko na rozwój powiatu szczycieńskiego, ale i ówczesnego Okręgu Warmińsko-Mazurskiego.

  Przed wojną przez Niemców był nazywany „podłym Polakiem”, po wojnie przez niektórych Polaków określany jako Reichdeustch. Dziś przedstawiam kolejną część historii człowieka, który w 1945 roku tworzył pierwszą polską administrację na tych ziemiach, rozwijał ruch ludowy i do końca pozostał wierny swoim ideom.



Aresztowanie
  Po powrocie do Warszawy Walter Późny okazał się wyjątkowo aktywnym agentem polskiego wywiadu oraz rządu na uchodźstwie. Dość często z narażeniem życia własnego oraz rodziny w swoim warszawskim mieszkaniu organizował spotkania organizacyjne ludzi będących w konspiracji.
  Wraz z początkiem 1940 roku z delegatury rządu londyńskiego otrzymał rozkaz wykonania bardzo trudnego, zdaniem przełożonych – wręcz niemożliwego zadania. W myśl otrzymanych rozkazów dość szybko (przy pomocy siatki konspiracyjnej) znalazł nowe zatrudnienie w Arbeitsamcie (niemieckim urzędzie pracy), gdzie - zgodnie z przedstawionymi mu wytycznymi - miał bronić ludzi z organizacji przed wywózkami na roboty przymusowe do Niemiec. Miał też skrupulatnie notować wiek i liczbę osób wywożonych w głąb Rzeszy.

Wykonując te zadania podejmował wszelkie możliwe środki ostrożności, pewnego razu jednak popełnił błąd, który mógł zaważyć na jego życiu. W drugiej połowie lutego 1940 roku nieopatrznie wysłał list do swoich rodziców, którzy mieszkali w Dębowcu Wielkim. Na odwrocie znajdował się jego warszawski adres. Niemcy tylko na to czekali. 

Aleja Szucha i Pawiak
  Na początku marca 1940 roku został aresztowany i przewieziony Aleję Szucha 25, gdzie mieściło się więzienie gestapo.
- Potraktowano mnie tam strasznie – wspominał Walter Późny. - Na moich plecach Niemcy rozbili krzesło. Przez parę kolejnych dni kilka razy dziennie byłem bity, torturowany i przesłuchiwany. Gestapo oskarżyło mnie o szpiegostwo, fałszywą propagandę oraz o pracę w pismach polskich. Po trzech miesiącach przewieziono mnie na Pawiak. Pomyślałem, że to już koniec...

  W wydanej w 1978 roku książce „Pawiak - więzienie gestapo", której autorem jest Regina Domańska, na stronie 74 w spisie więźniów, przywiezionych na Pawiak 18 czerwca 1940 roku widnieje nazwisko Posny Walter, następnie adnotacja z 19 lipca 1940 roku zawiera informację, że został on wywieziony w nieznanym kierunku.

Uwolnienie
  Według wspomnień Waltera Późnego, to dzięki pomocy podziemia, swojego teścia oraz kierownika Arbeitsamtu, niejakiego Forstera, udało się go wyciągnąć z Pawiaka, gdzie niechybnie czekałaby go śmierć.
   - Ten Forster - wspominał w rozmowie ze mną Walter Późny - był niesamowitym pijaczyną, łajdakiem i kobieciarzem, będącym w stałym kontakcie z gestapo. Ale nawet i wówczas, za pieniądze wszystko można z nim było załatwić.
  Uwolnienie Waltera Późnego z Pawiaka było niesamowitą akcją, w której uczestniczyło wiele osób.  Wśród nich -  także dwóch pracowników Arbeitsamtu, którzy podczas selekcji osób na Pawiaku, znaleźli się komisji więziennej, która za zadanie miała wydawanie decyzji o wywózce. - A z tymi dwoma osobami, można powiedzieć, że się przyjaźniłem – wspominał Walter Późny.

  1940 roku większą część więźniów Pawiaka, którzy mogli się jeszcze utrzymać na nogach o własnych siłach, Niemcy ustawili na placu w kilkunastu równych rzędach. – Na szczęście w tych rzędach można było się poruszać – opowiadał Późny. Podszedłem bliżej i zauważyłem w pewnym momencie, że wśród członków komisji jest mój kolega z pracy. Obok niego przy stoliku siedział jakiś niemiecki lekarz, którego zadanie polegało na określaniu stanu zdrowia więźniów. Przyszła wreszcie kolej na mnie i od razu z jego strony pada pytanie: Czy chorowałeś na gruźlicę? - Tak jest – odpowiedziałem. Lekarz wpisał cos do karty ewidencyjnej, odbił swoja pieczątkę i nakazał stanąć z boku, obok siebie. 


  Różne myśli przebiegały przez głowę zastraszonemu i pobitemu Późnemu. Dosłownie w momencie, w którym uznał, że już po nim, obok stanął podpułkownik Wehrmachtu i zadał pytanie – Jakiej jest pan narodowości? - Westpreusse – odpowiedział Walter. - Czyli jest pan Niemcem? - Tak jest! - znów padła odpowiedź. - I zatrzymali Niemca? – ponownie zapytał z niedowierzaniem oficer, przeglądając przy tym jednocześnie dokumenty Późnego. – Niech się pan jak najszybciej zamelduje w swoim miejscu pracy! - rozkazał  zastraszonemu Mazurowi. Po chwili odchodząc na bok, jakby sam do siebie, ale głośno skomentował – W tym gestapo siedzą chyba sami idioci! 
  Dopiero kilka lat później Walter dowiedział się, że cała ta akcja i działania były z góry zaplanowane przez konspirację.

Powrót do domu
  Zaledwie dwa dni po powrocie z Pawiaka, Walter Późny jeszcze poobijany niezwłocznie zameldował się w Arbeitsamcie, w którym przed aresztowaniem pracował. Z samego rana pojawił się w gabinecie swojego szefa Forstera, który niezmiernie się ucieszył na jego widok. – Pan pójdzie do parku i wróci tu za dwie, trzy godziny, a ja pójdę do gestapo – powiedział Foster. – O co u licha mu chodzi? Znów zostanę aresztowany? - do Waltera na nowo powrócił koszmar z przesłuchań i tortur. Sprawa przybrała zupełnie inny obrót. Po dwóch godzinach Foster wrócił  z siedziby gestapo. – Pańskich akt już nie ma – powiedział Późnemu. - Zostały spalone, ale niestety, w Arbeitsamcie, nie może już pan dłużej pracować.
  W tych ciężkich okupacyjnych czasach trudno było znaleźć pracę, a Walter Późny miał przecież na utrzymaniu rodzinę. Na szczęście, dzięki swoim układom i znajomościom zatrudnił się w firmie „Rudzki”, która zajmowała się budową mostów i wodociągów. 
  Wymieniona firma ściśle współpracowała z polską konspiracją. Stanowiła azyl i schronienie dla wielu młodych ludzi polskiego podziemia niepodległościowego. Profil działalności firmy pozwalał na legalne przemieszczanie ekip budowlanych z miejsca na miejsce, co znacznie ułatwiało pracownikom – w większości członkom podziemia – wykonywanie ich „ubocznych”, konspiracyjnych zadań. 

Chociaż akta Waltera Późnego zniknęły z gestapo, nim samym wciąż się interesowano. Gestapo ciągle go kontrolowało i był nieustannie śledzony. W końcu i Walter Późny wykorzystał możliwości transportowe firmy, w której pracował. W 1941 roku rodzina Późnych wyjechała z Warszawy w lubelskie, gdzie zamieszkała u krewnych Adeli, żony Waltera, w niewielkiej miejscowości Janowice w powiecie puławskim. Walter nadal prowadził podziemną działalność. W 1943 roku był jednym z inicjatorów utworzonego tam Tajnego Związku Mazurów.


  Działacze wymienionego związku przewidywali, że Armia Czerwona nie będzie przyjaźnie nastawiona do ludności na ziemiach dotychczas niemieckich, a na jej drodze jako pierwsze stały Warmia i Mazury. Przypuszczali, i słusznie – jak wskazała niedaleka przyszłość – że krasnoarmiejcy będą dopuszczać się aktów okrucieństwa. Opracowali plan, który miał w jakiś sposób uchronić Mazurów przed skutkami ofensywy radzieckiej. W listopadzie 1944 roku Karol Małłek oraz Hieronim Skurpski jako delegaci Związku spotkali się z Bolesławem Bierutem w Lublinie. Przekazali mu memoriał, nad którym pracował również i Walter Późny, w całości poświęcony omówieniu zasad organizacji życia polskiego na obszarze „wolnych” już Mazur. 
W przedstawionym Bierutowi memoriale postulowano m.in. o opuszczenie przez rodowitych Niemców mazurskiej ziemi, utworzenie województwa mazurskiego oraz przeprowadzenie reformy rolnej i w sposób szczególny roztoczenie opieki nad zabytkami.

Zgodnie z postulatami memoriału, administracja i szkolnictwo miały mieć wyłącznie polski charakter. Działacze Konspiracyjnego Związku Mazurów, a wśród nich i Walter Późny - jako stolicę województwa mazurskiego widzieli Królewiec lub Olsztyn.

Koniec wojny
  Wraz z początkiem maja 1945 roku zakończyła się II wojna światowa. Na zajętych przez Armię Czerwoną terenach Warmii i Mazur, w oparciu o decyzję Państwowego Komitetu Obrony ZSRR z 20 lutego 1945 roku, rozpoczęto tworzenie polskiego zarządu. 23 marca 1945 roku Pełnomocnikiem Rządu na Okręg Warmińsko-Mazurski został pułkownik Jakub Prawin, który był zagorzałym polskim komunistą żydowskiego pochodzenia.
  Również mniej więcej w tym samym czasie do Olsztyna przybyła ekipa mazurskich działaczy, wśród której znajdowali się  m.in. Gustaw Leyding, Jerzy Burski, Mirosław i Emil Leykowie, Karol Małłek oraz Walter Późny. Im właśnie, jako główne, priorytetowe zadanie, zlecono tworzenie w tym trudnym okresie zrębów polskiej administracji. Walterowi Późnemu ze względu na wykształcenie i przedwojenne dziennikarskie doświadczenie zlecono uruchomienie drukami i stworzenie pierwszego polskiego pisma na wyzwolonych terenach.
 

- Ucieszyłem się niezmiernie z tego faktu, bo dziennikarstwu poświęciłem przecież jakąś część swojego życia - wspominał Późny. Po kilku dniach otrzymał rozkaz niezwłocznego stawienia się przed obliczem pułkownika Jakuba Prawina. – Wiedziałem, że coś jest nie tak. Pozwolił mi usiąść, po czym patrząc mi prosto w oczy, powiedział: „Jesteś Mazurem i bardzo dobrze znasz powiat szczycieński, właściwie jak to się mówi – od podszewki. Przemyślałem wszystko i zostaniesz tam starostą!” - O Boże! – wyrwało się Późnemu, chociaż jak zaznaczył, dla takiego zagorzałego komunisty i ateisty jakim był Prawin, słowo Bóg nic nie znaczyło. – Panie pułkowniku, przecież ja z administracją nie miałem nigdy nic wspólnego! – To nic. Nie święci garnki lepią – odpowiedział spokojnie Prawin. Zaskoczonemu Mazurowi dał jeszcze tydzień na uporządkowanie spraw służbowych i prywatnych.


  Walter Późny przybył do Szczytna dokładnie 4 kwietnia 1945 roku. Wraz z kilkoma kolejarzami, niewielką grupą miejscowych i doktorem Gauze zabrał się do tworzenia polskiej administracji i odbudowy zniszczonego miasta.

ROBERT ARBATOWSKI





Komentarze do artykułu

Napisz

Komentarze

  • Dostawczy fiat potrącił 79-letnią kobietę na ulicy Piłsudskiego
    Prawdą jest że ta Pani przechodziła w miejscu niedozwolonym, ale prawdą jest również że jest tam bardzo słabe oświetlenie.
    Autor: Kierowca
    2018-01-19 12:24:56
  • Radni rżną własną gminę?
    A ile Kołakowska zapłaciła za ten artykuł?
    Autor: Izabala
    2018-01-18 16:57:17
  • Szczytno traci znakomitego sportowca, Bukowiecki wybiera Olsztyn
    Niebawem wybory
    Autor: Michał Szczytno
    2018-01-16 11:50:29
  • Podatkowa zachęta dla przedsiębiorców
    Nie jest to sprawiedliwe... mikro firmy dalej będą płaciły, a większe mogą legalnie nie płacić podatku. Wystarczy firmę "sprzedać" osoba prywatna firmie np. sp. zoo i fikcyjna inwestycja będzie ... Nie podoba mi się pomysł ulgi na lata a nie na kwotę w danym roku. Mam wrażenie, że ten przepis powstał pod firmę w byłym Favoricie...
    Autor: ncccc
    2018-01-15 21:17:58
  • Rekordowe granie w gminie Dźwierzuty
    Najlepsi
    Autor: ja
    2018-01-15 12:58:15
  • Szczytno traci znakomitego sportowca, Bukowiecki wybiera Olsztyn
    Pani Burmistrz twierdzi, że nie zaniedbujemy sportu jeżeli chodzi o finansowanie. Kluby otrzymują z miasta pieniądze, które w dużej części zwracają do kasy miasta za korzystanie z obiektów miejskich jak np, hala Wagnera czy hala w SP 6.
    Autor: Paweł Malec
    2018-01-12 12:51:20
  • Nie żyje Stanisław Wrona
    Uczył mnie geografii, pamiętam do dziś jak mi tłumaczył co to jest łańcuch górski, nie było to łatwe bo mi chłopakowi ze wsi łańcuch kojarzył się z wiązaniem bydła. Spoczywaj w pokoju dobry nauczycielu.
    Autor: jack609
    2018-01-11 09:15:21
  • Szczytno traci znakomitego sportowca, Bukowiecki wybiera Olsztyn
    Z szacunkiem dla urzędników , ale kompletnie nie rozumieją , albo nie chcą rozumieć swojej roli .... Pani Burmistrz to nie Pan Bukowiecki ma chodzić i prosić i składać propozycje " najjaśniejszym " To Pani odpowiada za promocje miasta .............................
    Autor: Romuald Amborski
    2018-01-10 20:32:07
  • Wikariusz w świecie edukowany
    bardzo lubię tego księdza pozdrawiam ;)
    Autor: eustacha
    2018-01-10 18:56:50
  • Martwy pies w budzie, drugi skrajnie wycieńczony na łańcuchu
    To ze na tym są psy to nie znaczy ze wszystkie są zaglodzony była interwencja zgłoszona do weterynarza a proszę nie pisać że wszystakie psy biegali i szukały jedzenie bo ja mam psa i jest wszystko w porządku bo terz sprawdzali ale o tym to nikt nie napisał prawda
    Autor: Mieszkanka rudki
    2018-01-10 07:09:49