Sobota, 19 Styczeń, Imieniny: Erwiny, Henryka, Mariusza -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Taki sobie zwykły facet – rozmowa z Leszkiem Nowakiem, wokalistą grupy Sztywny Pal Azji


Tak mówi o sobie Leszek Nowak, wokalista zespołu Sztywny Pal Azji. Wraz z kolegami odwiedził Szczytno koncertując w Nowym Agatonie. Okazuje się, że Szczytno i Mazury dla faceta z małopolskiego Chrzanowa nie są odległą egzotyką. Ale nie tylko o wojażach po kraju rozmawiamy.



Ma pan za sobą setki wywiadów. Zacznę przewrotnie: ile razy NIE spytano pana o to, czy nazwa zespołu wywodzi się z Sienkiewiczowskiej „Trylogii”?

 

Hm... Chyba nigdy. Zawsze jakieś nawiązanie do nazwy było i do literackich powiązań. Te powiązania natomiast przyszły sporo później. Nazwę z kolegą Jarkiem wymyśliliśmy w pół minuty wędrując ulicą Chrzanowa. I żaden z nas o Sienkiewiczu nawet nie pomyślał.

 

A o czym bądź o kim?

 

Jarkowi podobała się angielska nazwa jakiejś ówczesnej kapeli, co w tłumaczeniu brzmiało: „Małe sztywne paluszki”. Parafrazując ominęliśmy etap „sztywnych palców” czy „sztywnych paluchów”, bo mi się od razu to „skróciło” do: sztywny pal. Azji – to już samo się jakoś dodało. Brzmiało dobrze i różnie się kojarzyło. Powiedziałbym, że częstsze były odniesienia, nazwijmy delikatnie – frywolne. Bo trzeba wiedzieć, że grający wówczas w zespole Andrzej Turek miał właśnie ksywę „Azja”. I kiedy mama innego z kolegów usłyszała tę nazwę, to jej wzrok wyrażał nie tylko zdumienie, ale i... zgorszenie. Myślę, że Sienkiewicz pojawił się sporo później, bardziej wylansowany przez media niż przez nas samych.

 

Pana związki z muzyką sięgają do...

 

...genów. Mój ojciec grał na fortepianie, co prawda nie profesjonalnie, ale na tyle dobrze, że grywał podczas różnych uroczystości, na dansingach. Wysłał mnie do szkoły muzycznej, zresztą zgodnie z moją wolą. Woli mi wystarczyło gdzieś tak do piątej klasy tej szkoły, bo mi się ona w tym czasie znudziła, sporo wagarowałem nawet. Ale ostatecznie I stopień edukacji muzycznej zaliczyłem i dziś bardzo się z tego cieszę.

 

Odpoczywa pan przy...

 

… muzyce poważnej. Poważnie! Może dlatego, że nie mam zbyt dobrego zdania o poziomie naszej współczesnej estrady. Owszem, wymieniłbym kilka, może nawet kilkanaście nazwisk artystów przez wielkie A i to wszystko. Nie wiem, czy się komuś nie narażę, ale w moim przekonaniu dużą krzywdę polskiej muzyce, przecież przez wiele lat świetnej, sporo krzywdy robią takie programy jak np. „Idol” i podobne. Owszem i w nich pojawiają się „rodzynki”, świetni wykonawcy, ale generalnie to czysta komercja: kogoś się wylansuje, rok – dwa potrzyma na szczycie, bo to nie tylko show, ale przede wszystkim biznes, i zmiana.

 

A podobno teraz wcale nie jest łatwo się przebić z tych dolnych półek na chociażby średnie. Gdy wy zaczynaliście też tak było?

 

Inne czasy, inne realia. Nasza popularność na pewno zaczęła się od uczestnictwa w festiwalu w Jarocinie, w 1986 roku, gdzie zajęliśmy bodaj drugie miejsce. To był festiwal muzyki dla młodych i taka była publiczność: kilka, jeśli nie kilkanaście tysięcy osób. Wtedy popularność budowało się w oparciu o bezpośredni kontakt z publicznością: podczas festiwali, przeglądów, koncertów... Uwierzy pani, że nasi ówcześni fani i sympatycy mieli do nas żal, kiedy zaczęto nasze piosenki emitować w radio, gdy od czasu do czasu pojawialiśmy się też na ekranach? Naprawdę! Byliśmy krytykowani, że się sprzedaliśmy, że idziemy w komercję...

 

Inne czasy, inne realia i pan – też nieco odmienny. Nie trwał pan w zespole sztywno jak ten pal... tzn. członek... Ech, no nie był pan w zespole cały czas przez te ponad 30 lat. Odchodził pan z grupy i to wcale nie po to, by w jakiejś głośniejszej kapeli wzmacniać swój sceniczny image. Powiedziałabym, że zrywał pan z muzyką z przyczyn naturalnych, chociaż wśród artystów nie jest to naturalne...


 

Fakt. Rozstawałem się z zespołem już dwukrotnie. Powodów było sporo, zarówno wewnętrznych, tkwiących w naszej grupie, jak i zewnętrznych. Po pierwszych kilku latach popularność zespołu zaczęła maleć. Ludzie przychodzili i odchodzili, zmieniali się muzycy. Inni ludzie, inne oczekiwania. To prowadziło do różnych nieporozumień. Ale mną bardziej kierowały motywy rodzinne. Ożeniłem się, w drodze było dziecko. Trzeba było zejść z chmur na ziemię, dorosnąć i stawić czoła nowym obowiązkom. Życie estradowego muzyka dalekie jest od stabilizacji, a rodzina jej właśnie najbardziej potrzebuje. Dokonałem więc wyboru. I nie żałuję ani minuty z tego czasu, który spędziłem poza estradą. Syn (dziś też muzykujący) i nasze wzajemne relacje całkowicie rekompensują mi te hipotetyczne „straty” w sławie i celebryckiej popularności...

 

Nie ma pan parcia na ekran?

 

Nie mam i jestem z tego chyba nawet dumny. Ja jestem taki sobie zwykły facet. Zawsze chciałem taki być. Bez szpanu. Nawet teraz, kiedy po raz drugi wróciłem, kiedy gramy znów razem, niemal w starym, najpierwszym składzie od czterech lat, wolę usuwać się w cień, stać gdzieś z boku: niech koledzy się medialnie wyżywają. Nie jeżdżę superautem, nie mam wielkiego rancza ani posiadłości. Mieszkam sobie spokojnie w niewielkim mieszkanku w bloku, w moim Chrzanowie...

 

 

...z którego teraz przyjechał pan na Mazury.

 

Nie po raz pierwszy. Pamiętam, że w początkowych latach istnienia zespołu uczestniczyliśmy w jakimś przeglądzie w Morągu. Do dyspozycji mieliśmy starego, zdezelowanego żuka. Szybciej niż 60 km na godzinę to on nie był w stanie wyciągnąć. I tłukliśmy się nim, stłoczeni na pace razem ze sprzętem, 12 godzin z Chrzanowa do Morąga, gdzie wykonaliśmy może ze 4 czy 5 utworów. Wszystkiego 30, może 40 minut koncertowania, do żuka i z powrotem, 12 godzin do Chrzanowa. Dziś niewyobrażalne, ale to był i fantastyczny czas i fantastyczne są wspomnienia.

 

Tylko o Morąg pan zahaczył?

 

O nie. Grywaliśmy też w Mrągowie i w wielu innych miastach, więc znam Mazury i je bardzo lubię. Wiele razy tu byłem, prywatnie, z rodziną, na wczasach w Pasymiu, dlatego dobrze znam też Szczytno. Wciąż bardzo sobie ten wypoczynek chwalę i... możliwie często korzystam. Wybieram różne miejsca: okolice Szczytna, czasem Giżycka czy innych miast. Ale zawsze szukam jakiejś „dziury” - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Miejsca, gdzie ma dzikich tłumów ludzi, gdzie w ciszy mogę się sam wyciszyć. Lubię Mazury zaciszne, spokojne, ustronne... Takie, jakie są właśnie okolice Szczytna.

 

Fot. Agaton/Archiwum prywatne Leszka Nowaka

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć


Komentarze

  • Szkoła przy Kasprowicza zostanie zlikwidowana?
    Panie Burmistrzu niech pan popatrzy trochę na dzieci ,które zmieniły już budynek szkolny z SP3 na Gimnazjum 1 ich plecaki ważą 18,19 kg i tak jest prawie codziennie, jak te dzieci mają chodzić jeszcze na drugą część Szczytna na lekcje a co za tym idzie ile mają niebezpiecznych ulic po drodze .Ja sobie nie wyobrażam że moje dziecko chodzi do tzw.2 lub 4 gdzie mieszkamy za szpitalem.Pomysł jest chory tak samo jak to żeby likwidować klasy w szkołach w których kiedyś uczyło się po 30 -tu uczniów a teraz klasa liczy zaledwie 22,24 uczniów i brak jest miejsc w szkołach. Chory pomysł jak chora była reforma gimnazjalna.Czemu nigdy nie jest tak ,żeby to rodzice mogli decydować o tym co jest lepsze dla ich dzieci .
    Autor: Agata
    2019-01-17 20:11:06
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    Biorą, bo mogą. Ciekawe tylko, czy za godziny na sesjach i komisjach np. WSPol obcina pobory Łachaczowi, starostwo Kiersikowskiemu czy Krassowskiemu, szkoła - Kosakowskiej lub Boczarowej, agencja rolnicza - Żuchowskiemu itd.
    Autor: massakra
    2019-01-17 16:05:13
  • Romantyczne oświadczyny w... kinie
    To piękny moment dla zakochanych, ale co mają do tego przypadkowi ludzie ? Widać, jak ogromny wpływ na niektórych mają tandetne seriale. Mimo wszystko życzę im dużo szczęścia.
    Autor: max
    2019-01-17 09:57:48
  • Godlewska zastąpiła skarbnik Cielecką
    Ten który jest apolityczny :) Szkoda tylko że tak po ludzku nic go życie nie nauczyło! Cielecka nie była święta ale powinien dziękować jej za to że potrafiła się zachować i nie wyciągała żadnych ciekawostek o których wie a mimo to zachowała je dla siebie!!
    Autor: maniek
    2019-01-17 09:01:43
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    Cwaniaki, aby napchac swoje kieszenie, a przed wyborami jakie mile i uczciwe jest całe to towarzystwo. Wstyd!
    Autor: Robert
    2019-01-17 02:58:41
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    Wszystko dla mieszkańców a jest tak że wszystko dla siebie. Masakra, masakra.
    Autor: R.....
    2019-01-16 18:32:24
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    To może zamiast ryczałtowych diet wrócić do dawnego zwyczaju wypłacania kwot za posiedzenia komisji i rady - ale po fakcie, a nie tak, że człowiek podpisze się na liście i idzie w siną dal w swoich interesach nie biorąc faktycznie udziału w pracach? Z drugiej strony to jednak mam wrażenie, że nikomu na tym nie zależy, aby rozliczać radnych z ich \'dokonań\". Władzom miasta zależy na tym, aby tę \"trzódkę\" trzymać przy korytku w taki sposób, aby nie przeszkadzała. Prochu to nie wymyśli, ale nabałaganić może. Niech więc siedzą w tej radzie, grodzą d...rele z poczuciem misji, że są potrzebni. Ale niech nie wtryniają nosa w sprawy, na których się nie znają i niech to na nich ciąży odium, że biorą kasę za nic.
    Autor: Waga
    2019-01-16 18:04:13
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    A czegoś można oczekiwać patrząc na naszych \"drogich\" radnych. Towarzystwo wzajemnej adoracji kontynuuje swoje pięć minut przy korytku. Piękne słówka znów omamiły wyborców. Dzieje się to od wielu lat na wszystkich szczeblach samorządu- bez względu na \"obowiązującą\" opcje polityczną. Jacy wyborcy- takie \"elyty\" polityczne.
    Autor: dr
    2019-01-16 13:53:58
  • Szkoła przy Kasprowicza zostanie zlikwidowana?
    Ja rowniez nie wyobrazam sobie likwidacji tzw 1. Gdyby tak sie stalo syn musial by codziennie isc pare dobrych kilometrow do innej szkoly bo napewno sp 3 nie pomiesci wszystkich uczniow z okolicy. A pozatym w tym roku i tak musial zmienic budynek z sp 3 na sp 1 i co po roku znowu zmiana??? Ktos wogole mysli o tych dzieciach?? Pomyslal ktos jak wplywa na nich ciagla zmiana srodowiska?? Cala nasz edukacja
    Autor: Agnieszka
    2019-01-15 18:34:24
  • Gwiazdki „Tygodnika” dla Ryszarda Łopatki
    Gratuluję Ryszardzie ! Pięknie to ująłeś. Pozdrawiam serdecznie. HB
    Autor: Halina Biziuk
    2019-01-15 15:20:22