Wtorek, 18 Grudzień, Imieniny: Bogusława, Gracjana, Laury -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Szlakiem powiatowych miejscowości - LIPOWIEC


Wśród wielu miejscowości powiatu szczycieńskiego w sposób szczególny wyróżnia się Lipowiec. Nie jest to miejscowość, którą można zaliczyć do jednej ze „starszych” naszego regionu, ponieważ istnieje nieco ponad 300 lat, ale miała na pewno niewymierny wpływ na rozwój południowo-wschodniej części powiatu szczycieńskiego.

 

 



Książęca kolonizacja

 

Na pierwszą wzmiankę dotyczącą wsi natknąć się można w dawnych opisach granic kameratu wielbarskiego. Najprawdopodobniej pod koniec XVI wieku istniała tu osada, którą zamieszkiwali potażnicy i smolarze, jednakże dopiero po pierwszej połowie XVII odnaleźć można dokument stwierdzający istnienie wsi pod nazwą Lipowitz, która powstała w ramach zapoczątkowanego przez władcę Prus Książęcych Fryderyka Wilhelma osadnictwa, zwanego szkatułowym.

 

Nazwa tej akcji kolonizacyjnej wywodziła się stąd, że fundusze na założenie wsi, jak i uzyskiwane z osadnictwa dochody wpływały wprost do szkatuły książęcej. Na lokalizację nowo powstałych miejscowości wybierano najczęściej skraje puszczy, a następnie zamiar ich zasiedlania rozgłaszano w pobliskich kościołach. Nowe wsie powstawały najczęściej blisko dawnych smolarni i innych miejsc wyrębu i przetwórstwa drewna, gdzie najpierw wypasano bydło, potem stawiano szałasy, a następnie karczowano puszczę. Osadnicy najczęściej rekrutowali się spośród robotników leśnych oraz tych, którzy już wcześniej brali udział w wewnętrznej kolonizacji Prus, a których główny trzon stanowili Polacy z północnego Mazowsza.

 

Lipowiec - pocztówka z drugiej połowy lat dwudziestych ubiegłego wieku

 

 

 

Założenie Lipowca

 

Przywilej lokacyjny założenia wsi szkatułowej na 40 włókach chełmińskich otrzymał 11 listopada 1666 roku Wojciech Kowal, który był zapewne rzemieślnikiem z pobliskiego Mazowsza.

 

Mieszkańcy wsi, zgodnie z ówczesną jurysdykcją, przez okres pięciu lat byli zwolnieni z płacenia czynszu oraz szarwarku czyli przymusowego świadczenia chłopskiego w robociźnie.

 

W czasie trwania tzw. „wolnych lat”, założyciel Lipowca zdążył zbudować dwie kuźnie, od których raz w roku musiał odprowadzić do szkatuły książęcej opłatę w wysokości 100 marek pruskich za każdą. Także miejscowi gospodarze zobowiązani byli później płacić kontyngent w ramach szarwarku.

 

Przywilej istnienia we wsi aż dwóch kuźni też nie był darmowy. Opłata wynosiła osiem marek pruskich w złocie od każdego gospodarza, odprowadzanych do elektorskiej kasy. Gospodarze płacili też daninę, równą wówczas 1 korcowi żyta, jęczmienia i owsa. Osadnicy otrzymali także prawo do połowu dzikiej zwierzyny, którą po upolowaniu w większej części należało dostarczyć do kameraty w Wielbarku. W owych latach prawo dla kłusowników nie było łaskawe. Za złapanie na gorącym uczynku groziła konfiskata mienia w całości. Jednak mimo takich restrykcji nieliczni mieszkańcy Lipowca - czasami wręcz z narażeniem życia - trudnili się tą profesją przez wiele lat, przekazując arkana tej sztuki z pokolenia na pokolenie.

 

Jeśli chodzi natomiast o sądownictwo, to starostowie książęcy nie mieli praktycznie nad nowo założonymi wsiami żadnej władzy, a jurysdykcję w nich sprawował przede wszystkim łowczy i zarządca szkatuły książęcej.

 

Lipowiec 1912 rok. Kościół ewangelicki

 

 

Rozwój miejscowości

 

Na przełomie XVII i XVIII wieku Lipowiec, dzięki przedsiębiorczości gospodarzy, rozwijał się w szybkim tempie. Niestety, rozrost wsi przerwała epidemia dżumy i tyfusu plamistego, która nie ominęła także i miejscowości. Zgodnie z przeprowadzoną w latach późniejszych ewidencją strat, zaraza we wsi pochłonęła 100 ofiar. Była to liczba niemała, biorąc pod uwagę fakt, że wieś istniała dopiero niecałe pół wieku.

 

Lata następne to okres masowego napływu osadników z Niemiec. Działo się to za sprawą osobistego rozporządzenia ówczesnego władcy Prus Fryderyka Wilhelma I, który w 1721 roku wydał zakaz dopływu nowych osadników z Polski po to, by osłabioną epidemią miejscową ludność polskiego pochodzenia uczynić bardziej podatną na wpływy niemieckie.

 

Także jego następca Fryderyk II, zwany Wielkim, prowadził podobną politykę w stosunku do zamieszkującej te tereny ludności, chociaż niektóre aspekty jego postępowania miały i dobrą stronę. To właśnie dzięki jego rozporządzeniu na obszarze dzisiejszego powiatu powstało wiele szkół m.in. w Lipowcu, Wawrochach, Olszynach i Świętajnie, które były filiami szkoły ewangelickiej w Jerutkach, ta zaś z kolei podlegała urzędowi magistrackiemu w Szczytnie.

 

Na wynagrodzenie nauczyciela składali się gospodarze, rodzice uczniów. Według dawnych kronik, za każde dziecko otrzymywał rocznie 7 groszy i 9 fenigów oraz daninę w postaci 20 kwart żyta, po 5 kwart jęczmienia i gryki, funt słoniny, jednego koguta oraz 20 jajek.

 

XVIII i XIX wiek

 

Pod koniec XVII wieku, a dokładnie 3 maja 1786 roku Lipowiec w ramach odłączenia się od Królewskich Lasów Korpelskich powiększył swój areał o dodatkowe 14 włók. Następne stulecie przynosi wsi szybki i dynamiczny rozwój. W 1858 roku istniało już w niej 110 zabudowań zamieszkałych przez 762 osoby, zaś pierwsze gospodarstwa na terenie Małego Lipowca zaczęły powstawać w 1879 roku. Prawdopodobnie o wiele wcześniej istniały tam budy potażowe lub stanica myśliwska, lecz pierwszy dokument o wsi pochodzi z drugiej połowy XIX wieku.


 

W latach 1891-1892 na polecenie ówczesnych władz poprawiono i ubito nawierzchnię drogi ze Szczytna do Lipowca, którą z czasem zakończono w Księżym Lasku. W tym samym czasie poprawiono także trakt z Wielbarka do Rozóg, wiodący przez położoną niedaleko Lipowca wieś Łukę, w której mieszkał znany działacz Bogumił Szarkowski. W latach międzywojennych naszego stulecia brał on czynny udział w ruchu polskim na Mazurach m.in. jako członek rady nadzorczej Banku Ludowego w Szczytnie oraz jako prezes okręgu Mazurskiego Związku Polaków w Niemczech.

 

Problem z kościołem

 

Lipowiec przez wiele lat pozbawiony był swojego kościoła. Katoliccy mieszkańcy wsi prawie do końca XIX wieku musieli korzystać z oddalonej o 8 kilometrów świątyni w Lesinach Wielkich. Dopiero w 1892 roku, staraniem księdza Walentego Tolsdorfa, wzniesiono w Lipowcu kościół. W podobnej sytuacji znajdowali się także ewangelicy, którzy aż do początku naszego stulecia uczęszczali na nabożeństwa najpierw do kościoła w Szczytnie, a później w Księżym Lasku, by wreszcie w 1905 roku utworzyć własną parafię wraz ze świątynią oraz plebanią. Niestety, oba budynki nie przetrwały do obecnych czasów. Uległy zniszczeniu w czasie działań wojennych w 1945 roku. Zarówno kościół, jak i plebania były usytuowane tuż za obecnym wiejskim ośrodkiem zdrowia.

 

XX wiek

 

Początek XX wieku zastał wieś z widocznym postępem w rozwoju oraz względną zamożnością niektórych mieszkańców. Do jednych z nich należał Johann Lukas, który w 1907 roku zbudował w Lipowcu tartak parowy oraz młyn, będący w stanie przerobić w ciągu doby od 5 do 8 ton ziarna. Swą funkcję pełnił nieprzerwanie do końca II wojny światowej, a następnie został przekształcony w punkt wymiany zboża na mąkę, którą przywożono aż z Dźwierzut.

 

Tartak miał dla wsi wielkie znaczenie gospodarcze. Co zamożniejsi rolnicy posiadający własne lasy nie musieli już jeździć z dłużycą do Szczytna lub Rozóg, a i gotową tarcicę można było kupić na miejscu. W latach międzywojennych, gdy interes przejął zięć właściciela - Fryderyk Witt, tartak przeszedł znaczną modernizację i większa część przerobionego drewna (ok. 80%) trafiała na rynek Rzeszy.

 

Wieś w okresie międzywojennym posiadała prawo organizowania targów i jarmarków, co wówczas można było odebrać jako wielki przywilej nadany przez władzę. Pierwszy z nich odbył się 1 października 1926 roku, natomiast w następnym roku wiosną - 23 kwietnia - miał miejsce pierwszy jarmark, który w okresie późniejszym odbywał się dwa razy w roku.

 

Lipowiec – przodująca miejscowość

 

Największy przełom w dziejach wsi nastąpił w latach trzydziestych. Na polecenie władz w Berlinie w roku 1933 zbudowano szkołę - pełniącą swą funkcję i dziś - a cztery lata później przeprowadzono elektryfikację.

 

Lipowiec zaliczany był wówczas do lepiej prosperujących miejscowości w naszym powiecie. We wsi istniały wówczas cztery stolarnie, wśród których prym wiódł nowoczesny (dobrze zmechanizowany) warsztat mistrza Dybowskiego. Swoje zakłady rzemieślnicze wa wsi miało także pięciu kowali, dwóch cieśli, czterech szewców oraz pięciu masarzy. Mieszkańcy posiadali także własną piekarnię i dom towarowy, w którym można było kupić wszystko, co było niezbędne w pracy w gospodarstwie. Bardzo dobrze była rozwinięta gastronomia, we wsi istniały trzy duże gospody połączone ze sklepami. Natomiast jeżeli ktoś chciał się przejechać do Szczytna, mógł w każdej chwili wynająć jedyną kursującą w Lipowcu taksówkę.

 

Tragiczny 1945 rok

 

Wydarzenia ze stycznia 1945 roku nadal są tematem, do którego nikt z różnych względów nie chciał wracać. Los w tamtych latach nie obszedł się zbyt łaskawie z Lipowcem i jego mieszkańcami. W czasie „oswobodziecielskiego” przemarszu Armii Czerwonej część wsi została zniszczona, a liczba ofiar wśród mieszkańców wynosiła 33 osoby. Również z powodu prowadzonej „antyniemieckiej" polityki przez ówczesny rząd, większość autochtonów w latach powojennych emigrowała do Niemiec. Do chwili obecnej pozostała tylko jedna rodzina.

 

Dzisiejszy Lipowiec jest zamieszkały przez około 900 mieszkańców, którzy w większości są potomkami przybyłych tu w 1945 roku osadników z Mazowsza oraz Kresów. W Lipowcu istnieje jedyny w Europie i drugi na świecie rezerwat jałowców.

 

Zdjęcia pochodzą ze zbiorów Kreisgemeinschaft Ortelsburg.



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • Naćpany 17-latek uciekał golfem przed radiowozem
    Bandyci jeżdżą tymi golfami
    Autor: Księciu oo
    2018-12-17 11:54:51
  • Nowy burmistrz, nowy przewodniczący – tyle zmian
    Oj nie dobrze, nie dobrze! Bieda będzie, jak się Pan Burmistrz i Pan Przewodniczący Rady wykażą wielkim zaangażowaniem w swojej pracy. Zaskoczą wszystkich poziomem i rozmachem swoich działań. I co?... Skąd wezmą pieniądze na swoje nagrody? Nie mówiąc już o podwyżkach, bo zgodnie z treścią artykułu już dzisiaj wiedzą, że nie będą mogli na nie liczyć. I może tak się zdarzyć, że w takiej sytuacji stracą zapal do pracy. A tak w ogóle prawdę mówiąc, to wszyscy Ci Państwo Radni, głosujący za maksymalnym poziomem wynagrodzenia dla obu Panów, chyba nigdy nie mieli okazji zatrudniania pracownika, bo wiedzą na ten temat niestety się nie popisali. ... Zaraz, zaraz, a może ja się jednak mylę?! Może chodziło Państwu Radnym o danie przykładu wszystkim dyrektorom w Szczytnie, jak należy traktować przyszłego pracownika. Tak, to jest myśl! Super!... Przyszły pracowniku, widzisz jaką szansę dostałeś? Na początek zawalcz o kasę, a pracę będziesz mógł wykonywać bez specjalnego wysiłku. Wszak i tak osiągnąłeś wynagrodzenie najwyższe w swoich widełkach i podwyżka Ci już nie grozi.
    Autor: TTT
    2018-12-14 18:27:38
  • Marzenia ściętej głowy? - felieton Romana Żokowskiego
    Oj.....bylo by cudnie.....kierowcy gdyby mogli to wjechali by do sklepu swoim autem....parking na placu Juranda jest za darmo....gitara co nie? A ruszyc dupsko.Ruch to zdrowie. Samochody można zostawic na parkingach przy centrach handlowych i w dalszych bocznych ulicach.Kiedys mniej było aut i ludzie też żyli.Najwyższy czas zadbac o kondycję.
    Autor: Aga
    2018-12-14 15:53:48
  • Walter Późny wspomina powojenne Szczytno i powiat (cz. 4)
    A może by tak nie wprowadzać w błąd czytelników? Pod zdjęciem Jana Gauzego, które jest związane ze wspomnieniami Waltera Późnego - Woźniaka - należałoby może napisać \"Jan Gauze i służba zdrowia we wspomnieniach W.P-W\".
    Autor: Krajan
    2018-12-14 15:47:25
  • Czy Łachacz na pewno jest przewodniczącym Rady Miejskiej?
    Nic z tego nie rozumiem! Jak radni - którzy w tajnym głosowaniu personalnym wybierają daną osobę na Przewodniczącego Rady Miejskiej w Szczytnie - mieliby w jawnym głosowaniu nad uchwałą o wyborze tejże osoby na to stanowisko - sobie samym zaprzeczać - głosując przeciwko jej przyjęciu? Chyba, że w tych klubach, stronnictwach i - jakby tam ich nie nazywać - klik w Radzie Miejskiej - jest więcej Niewiernych Tomaszów, o których nie wiedzą wodzowie.
    Autor: Waga
    2018-12-14 15:26:36
  • Śmiertelny wypadek podczas prac w lesie, nie żyje 40-latek
    Mam nadzieje ze polcja z Chorzel nie bedzie zajmowalala sie ta sprawa. I postepowanie bedzie prowadzone rzetelnie. Niech sprawca otrzyma taka kare na jaka zasluzyl.
    Autor: Gosc
    2018-12-14 14:15:41
  • Czy Łachacz na pewno jest przewodniczącym Rady Miejskiej?
    Bazując wyłącznie na treści artykułu możnego domniemać, iż „złośliwy obserwator” jest nie tylko złośliwy, ale i leniwy w pracy. Pani Skowrońska ma w 100% rację. Ustawodawca wyraźnie wskazał, w jaki sposób przeprowadza się wybory przewodniczącego i wiceprzewodniczących rady, o której mowa. Wyboru dokonuje się w „głosowaniu tajnym” zapewniającym swobodne, nieskrępowane udzielenie głosu, większością bezwzględną przy udziale, co najmniej połowy ustawowego składu rady. Uchwała o wyborze przewodniczącego i wiceprzewodniczących ma charakter informacyjny, jak kto woli deklaratywny i nie podlega głosowaniu. Napisała to pani Justyna. Niedopuszczalnym jest przegłosowywanie uchwały o wyborze przewodniczącego i wiceprzewodniczących w głosowaniu jawnym zwykłą większością głosów przy udziale połowy składu rady, którzy mandat ten już uzyskali w przeprowadzonym wcześniej głosowaniu tajnym bezwzględną ilością głosów itd. Istnienie takiego wymogu (a nie istnieje) dozwalałoby wybranym radnym ( lub jej części) skutecznie blokować, paraliżować pracę rady miasta poprzez brak wyboru jego przewodniczącego i wiceprzewodniczących. Reasumując przyznają racje pani Justynie
    Autor: Tomasz znajomy Tomasza
    2018-12-14 09:36:09
  • Marzenia ściętej głowy? - felieton Romana Żokowskiego
    A czy kierowcy nie są mieszkańcami miasta? W naszym mieście jest mało parkingów. Chcąc załatwić coś w urzędzie to co mam zostawić samochód w Korpelach i iść dalej piechotą? Parking przy Kauflandzie czy PZU jest zapchany. Robiąc zakupy w centrum mam je nieść do samochodu 2-3 kilometry? Kierowcy też mają chyba coś do powiedzenia. A lodowisko w Szczytnie nie sprawdzi się, miasto małe a mróz trzyma góra 2-3 tygodnie. Te pomysły przypominają mi słynny slogan \"Igrzyska zamiast chleba\"
    Autor: mieszkaniec
    2018-12-14 07:17:40
  • Miejski sylwester wraca na Plac Juranda
    Andrzej! Tyle razy to robiłeś! Byłeś od pierwszych Dni I Nocy Szczytna, odpalałeś fajerwerki od lat - nie żeby osobiście. Dasz sobie radę i mam głęboką nadzieję, że poradzisz sobie jak zwykle
    Autor: Śmieszek
    2018-12-14 00:38:26
  • Marzenia ściętej głowy? - felieton Romana Żokowskiego
    Świetny pomysł, wizja jak w starych filmach amerykańskich w czasie Świat Bożego Narodzenia.
    Autor:
    2018-12-13 16:06:38