Piątek, 26 Maj, Imieniny: Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny -

Szczycieńskie imperium Andersa

Nestor rodu i twórca majątku Richard Anders urodził się 22 marca 1856 roku w Rhein (tak wówczas nazywał się Ryn) jako 12, najmłodsze dziecko miejscowego pastora ewangelickiego. W domu Andersów szczególną uwagę przywiązywano do wychowywania dzieci w duchu uczciwości, dyscypliny i szacunku do drugiego człowieka.


Ryński pastor już dość wcześnie zauważył, że jego syn Richard przejawia duże zainteresowanie naukami ścisłymi i przyrodniczymi. Postanowił to wykorzystać i wysłał piętnastoletniego wówczas syna na praktyki do miejscowych kupców. Najpierw były to tzw. sklepy kolonialne handlujące różnymi zagranicznymi towarami. Młody Anders niezbyt mile wspomina ten okres: "...było naprawdę ciężko. Wstawaliśmy o 6 rano i kończyliśmy pracę w późnych godzinach wieczornych. Po jej zakończeniu zawsze sprzątaliśmy nie tylko sklep, ale i pomieszczenia magazynowe. Często kładliśmy się spać po północy". Na terminie u kupca (tak wówczas zwano praktykę) zdobywało się nie tylko wiedzę w zakresie prowadzenia interesu, księgowania i handlu, ale i pieniądze, które Richard skrzętnie odkładał. Po dwóch latach przeniósł się do Królewca i tam również terminował u jednego z kupców, który handlował rybami.

W czasie pobytu w Królewcu nie tylko poznał elementarne zasady ówczesnego handlu oraz zdobył dodatkowo doświadczenie w zakresie obróbki drewna w jednej z największych firm branży drzewnej: C. Gebauhr In Königsberg, ale także ukończył studia. Latem 1882 roku powrócił w rodzinne strony. Postanowił kilka tygodni odpocząć, a następnie rozpocząć pracę. W jego głowie od dawna istniał pomysł założenia własnej firmy. Pozwalały mu na to odłożone pieniądze, pomoc rodziny i niewątpliwie szereg kontaktów, jakie zdobył podczas swego pobytu w Królewcu.
Wśród jego znajomych i przyjaciół byli także mieszkańcy z południowej części ówczesnych Prus Wschodnich. Od nich wiedział, że w tej części państwa istnieje duży potencjał niewykorzystanych zasobów leśnych, wśród których prym wiodła niewątpliwie Puszcza Piska. We wrześniu 1882 roku Richard Anders przybył do mieszkającego na skraju puszczy, w Pupach (obecnie Spychowo) przyjaciela, który był synem jednego z najbardziej zamożnych ludzi w okolicy. Wydzierżawił od niego na okres roku trak wraz z całym kompleksem budynków i 1 października 1882 ruszyła pod szyldem Richarda Andersa firma, oferująca przecieranie dłużycy oraz sprzedaż tarcicy.

Inwestycje w Szczytnie

Richard Anders już od czasu powstania pierwszego zakładu nosił się z zamiarem rozszerzenia świadczonych usług w zakresie produkcji drewna. W 1887 roku odkupił od Szczytna dość znaczne obszary leśne, leżące na wschód od miasta. Dzięki wpływom i znajomościom wśród władz zwierzchnich kościoła ewangelickiego nabył całą południową część grodu. Należy tu zaznaczyć, że obszar na południe od przejazdu kolejowego, który przecina ulicę Warszawską i M. Skłodowskiej-Curie, stanowił wówczas majątek kościelny. W rok później naprzeciw dworca kolejowego powstał tartak i młyn.
Wraz z rozwojem kolei firma też się rozrastała, a Richard Anders powoli stawał się potentatem w branży drzewnej. W jego zakładach pracę znalazło bardzo dużo ludzi ze Szczytna oraz okolic. W roku 1905 zwrócił się do władz z prośbą o udzielenie mu pozwolenia na budowę kolejnego zakładu. W 1906 roku powstała w naszym mieście fabryka listew. Zarówno w Rucianem, jak i w Szczytnie Richard Anders nakazał wznieść dla kadry kierowniczej oraz szeregowych pracowników budynki mieszkalne. Część z nich zachowała się do dziś: przy ulicy Chrobrego są to domy usytuowane naprzeciw dawnej fabryki mebli.
Wcześniej, wiosną i latem 1905 roku mieszkańców naszego miasta zaintrygowały dość dziwne prace na terenie nieużytków położonych wzdłuż trasy biegnącej do Wielbarka. Były to tereny należące już do Andersa, więc zadawano sobie pytanie: czyżby następny zakład lub też tartak? A może rozbudowa już istniejącego? Ciekawość mieszkańców została zaspokojona rok później. Anders nie zbudował kolejnej fabryki, ale sprawił miastu niezwykły prezent. Otóż ufundował przepiękny park, który stanowił wizytówkę grodu. Mieszkańcy na cześć darczyńcy nazwali go parkiem Andersa. Zaczątkiem owego parku była dość niezwykła pasja kolekcjonerska fundatora. Otóż zbierał on nasiona egzotycznych drzew. Ich źródłem była zapewne mieszcząca się w Królewcu Pruska Stacja Doświadczalna, którą kierował przyjaciel z czasów uczelnianych, profesor Schwappach. I właśnie takimi kolekcjonerskimi roślinami, drzewami i krzewami, obsadzony został park. Całość była poprzecinana licznymi alejkami, przy których sytuowane były ciekawe architektonicznie altanki. Ponadto fundator parku na swój koszt zatrudnił 3 ogrodników, którzy mieli za zadanie pielęgnację parkowej roślinności. Przez większą część roku w parku kwitły kwiaty. W centralnym punkcie znajdował się staw, obok którego był usytuowany niewielki amfiteatr. Co niedziela spacerowiczom przygrywała orkiestra miejska bądź też orkiestra wojskowa z miejscowych koszar.
Niestety, z tej wizytówki naszego miasta do dziś pozostało niewiele. Absolutny brak zainteresowania ze strony władz po 1945 roku doprowadził park do dewastacji. W ciągu ostatnich kilkunastu lat miejsce to powoli jest porządkowane, ale wciąż daleko mu do tej świetności z początku wieku XX.

Pożar i wojna

Ciąg sukcesów "drewnianego imperium" (tak zwano wówczas w Prusach Wschodnich firmę Andersa) przerwał po raz pierwszy groźny pożar, który wybuchł latem 1909 roku. Ogień zauważono po południu 2 czerwca w okolicy budynku dworca kolejowego. Paliła się drewniana latryna przeznaczona dla pasażerów oczekujących na pociąg. W trakcie prowadzonego później dochodzenia ustalono, że przyczyną zaprószenia ognia był pozostawiony przez jednego z użytkowników latryny niedopałek papierosa bądź też porzucona i nieugaszona zapałka.
Ogień, ze względu na wiatr i rosnącą dookoła trawę, rozprzestrzeniał się w błyskawicznym tempie. Po drugiej stronie torów, w tartaku i młynie natychmiast przerwano pracę lecz było już za późno. Wysoka pryzma suchych wiórów w mig zajęła się ogniem, który ogarnął wnętrze budynku tartacznego. Nie minęło pół godziny, gdy czerwony kur objął i młyn należący również do Richarda Andersa. Zalegający wszędzie w młynie pył mączny wzmógł tylko trawiący wszystko ogień. Utrzymujący się już kilkanaście dni upał, a więc i susza też zrobiły swoje. Na domiar złego kierunek wiatru zmienił się o 180 stopni i ogień przerzucił się na budynek dworca. Ze względu na duże niebezpieczeństwo, całkowicie wstrzymano ruch kolejowy, natomiast w hotelach usytuowanych wzdłuż obecnej ulicy Linki rozpoczęto ewakuację gości. Wysoka temperatura podtrzymywana przez palącą się mąkę spowodowała, że o zmierzchu runęły mury młyna. W budynku tartacznym ogień strawił całkowicie poszycie dachu. Szczycieńska straż ogniowa oraz mieszkańcy zdołali jednakże ocalić budynek dworca przed całkowitym spaleniem. Nie minął miesiąc i jedno z wydawnictw zaczęło nawet wydawać okolicznościową (!?) pocztówkę związaną z pożarem w Szczytnie. Straty były ogromne, ale Richard Anders nie załamał się i powoli zaczął w tym samym miejscu odbudowywać zniszczony młyn oraz tartak. Jeszcze w tym samym roku powstały zupełnie nowe budynki, z których jeden zachował się do dziś.

Po tej pożodze nawet działania I wojny światowej nie okazały się tak dotkliwe. O ile w  Rucianem  wszystko zostało doszczętnie zniszczone, o tyle szczycieńska część imperium Andersa nie doznała większych szkód i tuż po wojnie kontynuowano produkcję, a zakłady Andersa przeżywały dynamiczny rozwój. Nie zahamowała go nawet śmierć Richarda w 1934 roku.

Dynamika gospodarcza miała swoje podstawy. Kraj był mocno zniszczony i potrzebował niezbędnych środków do odbudowy, a więc także i drewna. Szczytno było wówczas prawie w 80% zburzone. W fabryce przy obecnej ulicy Chrobrego zmieniono profil i przestawiono się na produkcję krokwi oraz drzwi i okien. Dziwnym trafem działania wojenne i spowodowane nimi zniszczenia zaczęły napędzać miejscową gospodarkę i rozwój firmy Andersa.
Na początku lat dwudziestych ubiegłego wieku zapotrzebowanie na surowiec było tak duże, że dłużycę ściągano drogą wodną aż z Lasów Taborskich czyli z terenów między Ostródą a Olsztynem. Dzięki specjalnie zbudowanym na kanałach pochylniom oraz obrotnicom, trafiała ona w ten sposób aż do Rucianego. Tam na miejscu była poddawana obróbce wstępnej, a później, już jako gotowa tarcica, trafiała koleją do szczycieńskiego zakładu. Rosła liczba zamówień, a wraz z nią i zyski, Richard Anders zaczął więc inwestować w rozwój infrastruktury kompleksu fabrycznego, położonego przy dzisiejszej ulicy Chrobrego.
W kilka lat później zakład przynosił tak duże zyski, że w 1930 roku synowie Andersa postanowili zainwestować w budowę dodatkowej hali produkcyjnej. Łączna jej kubatura wynosiła 26 000 metrów sześciennych.


Opis do zdjęcia:

Richard Anders na tle ufundowanego dla miasta parku. Pocztówka pochodzi ze zbiorów Witolda Olbrysia

 



Powiązane wydarzenia



Komentarze do artykułu

Napisz

Komentarze

  • 28 maja, Szczytno – Darmowe szkolenie z pierwszej pomocy
    Mogą w nim wziąć udział również mieszkańcy powiatu.
    Autor: Redakcja
    2017-05-26 13:52:01
  • 28 maja, Szczytno – Darmowe szkolenie z pierwszej pomocy
    Szkolenie tylko dla mieszkańców Szczytna??? Czy mieszkańcy powiatu mogą wziąć w nim udział?
    Autor: Iza
    2017-05-26 13:47:52
  • Dramat w Jedwabnie, nie żyje 2-letni chłopiec
    Ok, masz racje, ale co 2 letni chłopczyk robił SAM nad stawem.
    Autor: taki sobie ja
    2017-05-26 12:32:37
  • Dramat w Jedwabnie, nie żyje 2-letni chłopiec
    Przez p... staw biedne dziecko nie zyje. Gmina niech zamek wstawi do bramki lub zakopie caly staw po co ten plac w takim miejscu.
    Autor: Mieszkanka jedwabno
    2017-05-26 08:09:35
  • Rondo oznacza utrudnienia w Rozogach
    Napiszę komentarz, żeby nie było, że nikt nie komentuje tego artykułu
    Autor: Arek B
    2017-05-24 13:10:54
  • Zaleją asfaltem 21 ulic
    CZY KTOS MIAŁ WĄTPLIWĄ PRZYJEMNOŚĆ PRZEJECHAĆ SIE KLASZTORNA ULICA CZEMU TU SIE NIE WYLEJE ASFALTU
    Autor: klaszsztorna
    2017-05-17 05:17:40
  • Stadionu jeszcze nie ma, ale wciąż dzieli
    Dla zainteresowanych basenem w Szczytnie, którzy chcieliby z niego korzystać, radzę zobaczyć cennik basenu w Kętrzynie - niby takie same miasta, a różnica w cenie to KOSMOS proszę wpisać link do wyszukiwarki i porównać. http://pcstir.ketrzyn.pl/index.php/kryta-plywalnia/
    Autor: alibaba
    2017-05-13 11:38:49
  • Kręci mnie bezpieczeństwo...
    Brak ścieżek rowerowych w Szczytnie zmusza rowerzystów do jazdy po chodnikach, bo na jezdni jest po prostu niebezpiecznie, nie psioczcie tak na nich bo gdyby wszyscy rowerzyści przesiedli się do samochodów to dopiero byłby korek w mieście....
    Autor: ROWERZYSTKA
    2017-05-12 21:56:34
  • Orlik przy Lanca ograniczony
    I tak orlik byl zamykany 20.30 wi3c pozdrawiam zbycha
    Autor: Nikodem Strach
    2017-05-12 14:07:53
  • Wiemy kto zagra podczas Dni i Nocy Szczytna
    A co rozumiecie przez gwiazdy? To są znani wykonawcy, a poza tym z założenia jest to impreza dla wszystkich więc zespoły są przekrojowe i zróżnicowane ale nie ma się co spodziewać konkretnych nurtów muzycznych. Pop, rock i disco, bo to większość lubi. Mnie ten zestaw nie jara ale bólu dupy nie mam, bo jak chcę swoje zespoły, to jadę na festiwal tematyczny
    Autor: sceptyczny
    2017-05-12 01:31:32