Wtorek, 13 Listopad, Imieniny: Arkadii, Krystyna, Stanisławy -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Śmierć przyjaciela - felieton pastora Andrzeja Seweryna


Śmierć przyjaciela zawsze boli szczególnie i dotyka najczulszych strun naszej duszy. Tak było przed laty w Wielkiej Brytanii, kiedy w wypadku samochodowym w Paryżu zginęła tragicznie księżna Diana. Z natury chłodni Brytyjczycy zostali wtedy masowo poruszeni jej śmiercią,



Mieliśmy dzisiaj z żoną przepiękny dzień spędzony na wyspie Isle of Wight, godzinę drogi promem z angielskiego Southampton na Kanale La Manche. Zanim jednak pojechaliśmy na wycieczkę i zwiedzanie pięknego zamku Osborne – siedziby rodziny królowej Wiktorii i księcia Alberta, z samego rana otrzymaliśmy z Polski bardzo smutną wiadomość o śmierci naszego przyjaciela, który ostatecznie przegrał walkę z rakiem. W szczerej modlitwie powierzyliśmy Panu Bogu jego żonę oraz jej synów i synową, którym przychodzi się teraz zmierzyć ze śmiercią najbliższej osoby: męża czy ojca.

 

Śmierć przyjaciela zawsze boli szczególnie i dotyka najczulszych strun naszej duszy. Tak było przed laty w Wielkiej Brytanii, kiedy w wypadku samochodowym w Paryżu zginęła tragicznie księżna Diana. Z natury chłodni Brytyjczycy zostali wtedy masowo poruszeni jej śmiercią, tragicznym końcem jej niespełnionego życia. Potraktowali ją jak bliskiego przyjaciela, którego śmierć opłakiwali z niekłamanym przejęciem i wzruszeniem. Śmierć kogoś z oddali nie dotyka nas jednak tak bardzo, jak śmierć kogoś, kto zajmował trwałe miejsce w naszym sercu.

 

Mam teraz przed oczami jeszcze jeden obrazek z niedalekiej przeszłości. Staliśmy w grupie kilku osób przy szpitalnym łóżku naszej wspólnej przyjaciółki. Było to w klinice onkologicznej w Hamilton w Kanadzie. Oddychała ciężko, nieprzytomna od kilku dni. Lekarze orzekli, że wszelkie zastosowane środki już nie działają, a oni sami nie mogą już nic więcej zrobić. Mąż trzymał ją za rękę. Powiedziałem do niej kilka słów od serca z nadzieją, że je usłyszała. Wraz z żoną odwiedzaliśmy ją w jej domu co tydzień przez ostatni rok jej życia, obserwując jej walkę z chorobą, ciesząc się poprawą jej stanu i smucąc się na wieść, że choroba powróciła. Modliliśmy się w naszym kościele stale o jej zdrowie i o jej rodzinę.

 

Niecałe dwie godziny po naszej wizycie otrzymałem wiadomość, że nasza przyjaciółka odeszła. Smutna i bolesna wiadomość dla nas, a szczególnie dla jej najbliższych. Ale z drugiej strony – paradoksalnie – była to radosna wiadomość, bo przecież odeszła do swojego Pana, Jezusa Chrystusa, w którego wierzyła i świadomie przyjęła do swojego serca wiele lat temu. Odeszła do domu Ojca. Już nie cierpi, już nie musi walczyć z bólem i bezsilnością.

 

Skąd o tym wiem? Otóż łączyła nas nie tylko przyjaźń, ale również wiara w Boże obietnice zapisane na kartach Pisma Świętego, które i ona, i my staraliśmy się i staramy nadal traktować bardzo poważnie. Obietnice wiecznego życia, które zaczyna się dopiero po naszym odejściu z tej ziemi. Nasze życie tu i teraz jest bowiem zaledwie naszą doczesnością i wstępem do nie kończącego się życia tam, po drugiej stronie. Na drugim brzegu naszej wędrówki - w objęciach Boga i Stwórcy!

 

Kiedy przed laty usłyszeliśmy wiadomość o śmierci żony pastora, który udzielał nam ślubu, moja żona zareagowała spontanicznie i dość zaskakująco: „Jak ja jej zazdroszczę!”. Tak może powiedzieć tylko człowiek prawdziwie wierzący, który życie z Bogiem i Jego słowa oraz obietnice traktuje serio i bez powątpiewania. Kiedyś Apostoł Paweł napisał takie słowa: „Bo dla mnie życie to Chrystus, a śmierć to zysk. Jeśli już żyć w ciele, to dla owocnej pracy. Co bym wolał? – Nie wiem. Pociąga mnie jedno i drugie. Chciałbym stąd odejść i być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze” (List do Filipian 1,21-23).

 


Kiedy zderzamy się z rzeczywistością śmierci kogoś bliskiego, śmierci będącej konsekwencją nieuleczalnej choroby, której nie udało się pokonać, czy zdarza się nam pomyśleć o naszym zdrowiu i życiu w trochę głębszy sposób niż zwykle? Czy nie nazbyt często wydaje nam się, że życie i zdrowie nam się po prostu należy i jest czymś oczywistym? Dopiero kiedy znajdziemy się na szpitalnym korytarzu i przy łóżku umierającego przyjaciela, dopiero wtedy dociera do nas świadomość, że nasze życie i nasze zdrowie – to łaska od Boga i szczęście, które mamy niezależnie od stanu naszego ducha czy relacji z Bogiem, a nie coś, na co zasługujemy i co nam na zawsze będzie dane.

 

Potrzebujemy zdobyć się na elementarny szacunek do własnego życia i zdrowia, a z tego winna wynikać nasza wdzięczność względem Boga i naszego Stwórcy za każdy dzień w zdrowiu, dobrej kondycji, z dobrym apetytem i nastrojem, a także za spokojnie przespaną kolejną noc we własnym, a nie szpitalnym łóżku. Czy choćby za to nie należy się zwyczajne „dziękuję” skierowane w szczerej, osobistej modlitwie do naszego Ojca w niebie? Bo to Jego łaska, że możemy chodzić o własnych siłach i że nas omijają choroby, które odbierają innym życie – najcenniejszy dar!

 

Czy jesteś zdrowy, czy może chory i walczysz o życie – wszystkich nas bez wyjątku dotyczy to samo, bardzo ważne pytanie: Co będzie ze mną, gdy skończy się moje życie? Dokąd zmierzam i czy mam w sercu wiarę w Jezusa Chrystusa, który jest zmartwychwstaniem i życiem, a kto wierzy w Niego, nie umrze na wieki? (Ew. Jana 11,25-26). Jeśli nie masz takiego silnego przeświadczenia, to twoje chrześcijaństwo nie ma głębszego sensu. Jeśli natomiast porusza cię śmierć przyjaciela bądź ten tekst, który teraz czytasz – nie przechodź nad tym do porządku dziennego. Pamiętaj: twoje zdrowie i życie – to dar i łaska! Pamiętaj, komu je zawdzięczasz! Podziękuj szczerze i pomódl się o kogoś, kto dzisiaj cierpi bądź umiera, bo nie ma takiego szczęścia jak ty.
 

pastor Andrzej Seweryn

(andrzej.seweryn@gmail.com)



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • Trzy flagi = trzy wartości
    Jacek, za co tak bardzo Konstytucji nie lubisz, skoro przez jej \"obecność\" w tej firmie JUZ tam nie zajrzysz? Bez Konstytucji było cacy, a z nią jest beee? To nie o firmie, a o Tobie wiele mówi.
    Autor: Obserwator
    2018-11-10 14:47:28
  • Trzy flagi = trzy wartości
    Firma wie jak starcic klientów . Ja już do was nie zajrzę . Żegnam
    Autor: Jacek
    2018-11-09 22:18:36
  • Aktywne Szczytno – Aktywni Obywatele, zajrzyj do MDK-u w środę, 14 listopada
    Projekt centrum zabaw i aktywnej rekreacji tzn CZAR jest moim autorskim projektem i owszem. Powstał on kiedy nie byłem radnym. Była to inicjatywa moja i moich sąsiadów z ulicy Lanca, Solidarności, Boh. Września i Leyka. Pokazałem tym samy,że my mieszkańcy możemy wspólnie coś zrobić nie oglądając się na władzę. Do czego i Pana zachęcam. Wprowadzanie mylnych twierdzeń nikomu nie przystoi. Pozdrawiam i zapraszam do współpracy Paweł Krassowski
    Autor: Paweł Krassowski
    2018-11-09 21:36:30
  • Działkowcy blokują helikopter LPR (zdjęcia)
    Mieszkam w bloku przy Łomżyńskiej, gdzie nie ma działek , a w godzinach wieczornych jest takie zadymienie i smród, ze nie można otworzyć okna ponieważ można się udusić. Powodem tego jest kotłownia przy budynku gminy. Coś okropnego.
    Autor: Ewa
    2018-11-09 18:55:08
  • Aktywne Szczytno – Aktywni Obywatele, zajrzyj do MDK-u w środę, 14 listopada
    Panie Paweł Krassowski: Zacytujmy Tygodnik Szczytno piszący 28 maja 2015 roku o kolejnej inwestycji realizowanej w ramach budżetu obywatelskiego: \"Przypomnijmy też, że autorem zwycięskiego projektu w ubiegłym roku był Paweł Krassowski\" http://tygodnik.szczytno.pl/CZAR_juz_czaruje-n5413.html Czyli Czar na ul. Lanc nie jest tworem radnego Krassowskiego? Nie było aktywnie wykorzystywany w kampanii stowarzyszenia Aktywne Szczytno którego jesteś Pan członkiem? To straszne, że tak wiele osób mylnie przypisuje Panu te dzieło. To może napisze Pan to na swojej tablicy w popularnym portalu społecznościowym - niech ludzie wiedzą! Więcej pokory Panie Radny - z Waszego stowarzyszenie w całych wyborach wprowadziło tylko jedną osobę do samorządu. Jako radny wielokadencyjnie opozycyjny zanim zacznie Pan ogłaszać \'konkursy\' na projekty proszę sprawdzić co o tym sądzą burmistrz i pozostali radni.
    Autor: Paweł Karczewski
    2018-11-09 17:28:42
  • CZAR już czaruje
    Pozdrawiam radnego
    Autor: Paweł Karczewski
    2018-11-09 17:05:08
  • 10-11 listopada – Powiatowe obchody 100-lecia odzyskania niepodległości
    My się tu lokalnie i ogólnopolsko nawalamy w związku tą historyczną datą. a tymczasem litewskie koleje zorganizowały wykonanie hymnu polskiego przez siedem lokomotyw dobranych specjalnie pod kątem wydawanego dźwięku. Przygotowaniem i wykonaniem zajął się koncertmistrz Litewskiej Państwowej Orkiestry Symfonicznej, Zbigniew Lewicki. To dopiero pomysł wspaniały!
    Autor: Krajan
    2018-11-09 15:28:53
  • Dramatyczny wypadek na Chrobrego, ciężko ranna piesza
    Podobny wypadek był kilka lat temu na ul. Polskiej koło Rossmanna. Wówczas stwierdzono winą pieszej.
    Autor: miki
    2018-11-09 14:09:10
  • Aktywne Szczytno – Aktywni Obywatele, zajrzyj do MDK-u w środę, 14 listopada
    Obserwowałem propozycje mieszkańców i wyniki głosowanie. Oprócz wskazanych potrzeb w tym artykule, sporo osób wskazała duży problem braku obwodnicy. Krótko mówiąc, problem wyprowadzenia tranzytu z centrum miasta.
    Autor: Mieszkaniec Szczytna - Jan Mazur
    2018-11-09 09:59:51
  • Kto zostanie starostą, kto wicestarostą?
    Może nareszcie pora na zmiany na stanowisku starosty. Niech radnymi kieruje dobro powiatu a nie polityczne \"układziki\". Pan Marcin Nowociński jest młodym, wykształconym, błyskotliwym, o wysokiej kulturze osobistej człowiekiem. Idealna osoba na stanowisko starosty. Co do pani Jaskulskiej, już przecież piastowała urząd wicestarosty i według opinii mnóstwa osób, była to totalna porażka. Czy ludowcy naprawdę nie potrafią wyciągać właściwych wniosków?
    Autor: Ela
    2018-11-09 09:42:47