Piątek, 18 Styczeń, Imieniny: Beatrycze, Małgorzaty, Piotra -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Sąsiedzi - felieton Wiesława Mądrzejowskiego


Zaletą, a może wadą mieszkania w samym centrum miasta jest kontakt ze wszelkimi możliwymi przejawami małomiejskiego życia. Zastawiona samochodami ulica od rana do późnego popołudnia, wesołe towarzystwo wracające wieczorem z licznych w okolicy pubów i restauracji, ale wszędzie blisko i można się przejść zamiast jechać, piękny widok na jezioro, które jest właściwie codziennie inne.



Poza tym wszystkim jest jeszcze jeden problem, o którym już kiedyś wspominałem. To mniej lub bardziej liczna grupa osób, swoim zachowaniem wzbudzająca delikatnie mówiąc mieszane uczucia. Nie będę tu wspominał o wyglądzie. Każdy ma taki, jakim go natura obdarzyła i na jaki sobie sam zasłużył. Mój stary kolega, ogólnie szanowany profesor jednego z uniwersytetów zdarza się, że nie jest wpuszczany do co bardziej „ekskluzywnych” restauracji.

 

 

Ponura gęba tego piekielnie inteligentnego faceta, siwa skołtuniona broda, garnitur jak pamiętam sprzed ponad ćwierć wieku bardzo wówczas elegancki i najnowszy model włoskich półbutów do tego. Ma po prostu takie hobby, buty zawsze muszą być z oryginalnej miękkiej skórki, w modnym fasonie i lśniące nieskazitelnie. Taka mieszanka wywołuje natychmiastowy alarm u ochroniarzy lub przynajmniej kelnerów. Niepotrzebny zupełnie, bo Adam dobrą kuchnie uwielbia, węża w kieszeni nie ma, chociaż jego maniery przy stole bywają oryginalne.

 

Nie wiem, jak się nazywa ta choroba, ale nienawidzi ostrych narzędzi typu nóż, przy jedzeniu wszystkich potraw posługuje się łyżką z niewielkim wspomaganiem przez widelec. Postacie znad naszego jeziora, o których chcę dzisiaj wspomnieć, nie przypuszczam, aby miały zacięcie do pracy naukowej. Sądząc po dość ograniczonym zasobie językowym wysokość uniwersyteckiej katedry cokolwiek chyba przekracza ich życiowe ambicje. Jeszcze przed gruntowną renowacją parku nad małym jeziorem grupa stałych bywalców tamtejszych ścieżek, a przede wszystkim krzaków była dość liczna.

 

Ukryci w ich dżungli przed surowym okiem ówczesnego dzielnicowego nie rzucali się specjalnie w oczy chociaż wieczorne romantyczne spacery w tym rejonie do bezpiecznych nie należały. Także pozostawienie w okolicy czegokolwiek bez nadzoru było objawem skrajnej niefrasobliwości. Dlatego między innymi posiadanie psa o wyglądzie bohatera dzisiejszych sztuk walki bynajmniej nie szkodziło. W sumie po krótkim okresie konfliktów zapanował między nami okres życzliwego współistnienia. Po renowacji parków i wyburzeniu w okolicy kilku starych przedwojennych bieda domków towarzystwo znad jeziora jakoś się rozpłynęło. Od czasu do czasu zdarzało się jeszcze widywać starych znajomych, ale raczej pojedynczo.


 

Coś zmieniło się trzy, cztery lata temu. Otwarcie w okolicy marketu z tanimi napojami, kilka sklepów monopolowych, które rozmieściły się wokół jeziora wyraźnie zwiększyły liczbę stałych bywalców nadjeziornych ławeczek. Od wczesnej wiosny do późnej jesieni już wczesnym rankiem najbardziej dyspozycyjni członkowie tej grupy czekają pod drzwiami sklepu otwieranego o szóstej.

 

Na pierwsze butelki przywracającej życie chmielowej ambrozji. I tak aż do późnego wieczora. Co jest charakterystyczne – znając swoje obywatelskie prawa nie ukrywają się już po krzakach, odważnie i zupełnie jawnie oddają się rozpasanej konsumpcji. Jawnie też pozbywając się produktów przemiany materii. Cóż z tego, że faktycznie dość często gnębią ich patrole, szczególnie rowerowe, policji. Straż miejska jest stworzona do wyższych celów. Represją niewiele się zdziała, bo spróbujcie ściągnąć np. mandat z ich osobistego majątku.

 

Raczej nie zasiadają w lukratywnych radach nadzorczych. Jak przypuszczam, chętnie korzystają z różnych form pomocy społecznej, bo nie wyglądają na niedożywionych. Nie widać jednak żadnych prób niesienia im innej pomocy, a niewątpliwie jej potrzebują. Samo odwracanie głowy od brzydko pachnącego problemu nic nie załatwi. Widziałem ostatnio ze dwa razy rozmawiające z nimi siostry zakonne. Pięknie, ale potrzebne jest efektywne działanie miejskich władz, nie tylko porządkowych. Czy któryś z kandydatów w najbliższych wyborach samorządowych raczy zauważyć ten problem?

Wiesław Mądrzejowski (wiemod@wp.pl)

 



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    Biorą, bo mogą. Ciekawe tylko, czy za godziny na sesjach i komisjach np. WSPol obcina pobory Łachaczowi, starostwo Kiersikowskiemu czy Krassowskiemu, szkoła - Kosakowskiej lub Boczarowej, agencja rolnicza - Żuchowskiemu itd.
    Autor: massakra
    2019-01-17 16:05:13
  • Romantyczne oświadczyny w... kinie
    To piękny moment dla zakochanych, ale co mają do tego przypadkowi ludzie ? Widać, jak ogromny wpływ na niektórych mają tandetne seriale. Mimo wszystko życzę im dużo szczęścia.
    Autor: max
    2019-01-17 09:57:48
  • Godlewska zastąpiła skarbnik Cielecką
    Ten który jest apolityczny :) Szkoda tylko że tak po ludzku nic go życie nie nauczyło! Cielecka nie była święta ale powinien dziękować jej za to że potrafiła się zachować i nie wyciągała żadnych ciekawostek o których wie a mimo to zachowała je dla siebie!!
    Autor: maniek
    2019-01-17 09:01:43
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    Cwaniaki, aby napchac swoje kieszenie, a przed wyborami jakie mile i uczciwe jest całe to towarzystwo. Wstyd!
    Autor: Robert
    2019-01-17 02:58:41
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    Wszystko dla mieszkańców a jest tak że wszystko dla siebie. Masakra, masakra.
    Autor: R.....
    2019-01-16 18:32:24
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    To może zamiast ryczałtowych diet wrócić do dawnego zwyczaju wypłacania kwot za posiedzenia komisji i rady - ale po fakcie, a nie tak, że człowiek podpisze się na liście i idzie w siną dal w swoich interesach nie biorąc faktycznie udziału w pracach? Z drugiej strony to jednak mam wrażenie, że nikomu na tym nie zależy, aby rozliczać radnych z ich \'dokonań\". Władzom miasta zależy na tym, aby tę \"trzódkę\" trzymać przy korytku w taki sposób, aby nie przeszkadzała. Prochu to nie wymyśli, ale nabałaganić może. Niech więc siedzą w tej radzie, grodzą d...rele z poczuciem misji, że są potrzebni. Ale niech nie wtryniają nosa w sprawy, na których się nie znają i niech to na nich ciąży odium, że biorą kasę za nic.
    Autor: Waga
    2019-01-16 18:04:13
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    A czegoś można oczekiwać patrząc na naszych \"drogich\" radnych. Towarzystwo wzajemnej adoracji kontynuuje swoje pięć minut przy korytku. Piękne słówka znów omamiły wyborców. Dzieje się to od wielu lat na wszystkich szczeblach samorządu- bez względu na \"obowiązującą\" opcje polityczną. Jacy wyborcy- takie \"elyty\" polityczne.
    Autor: dr
    2019-01-16 13:53:58
  • Szkoła przy Kasprowicza zostanie zlikwidowana?
    Ja rowniez nie wyobrazam sobie likwidacji tzw 1. Gdyby tak sie stalo syn musial by codziennie isc pare dobrych kilometrow do innej szkoly bo napewno sp 3 nie pomiesci wszystkich uczniow z okolicy. A pozatym w tym roku i tak musial zmienic budynek z sp 3 na sp 1 i co po roku znowu zmiana??? Ktos wogole mysli o tych dzieciach?? Pomyslal ktos jak wplywa na nich ciagla zmiana srodowiska?? Cala nasz edukacja
    Autor: Agnieszka
    2019-01-15 18:34:24
  • Gwiazdki „Tygodnika” dla Ryszarda Łopatki
    Gratuluję Ryszardzie ! Pięknie to ująłeś. Pozdrawiam serdecznie. HB
    Autor: Halina Biziuk
    2019-01-15 15:20:22
  • Szkoła przy Kasprowicza zostanie zlikwidowana?
    Panie Zbyszku a może tak złozyć wniosek o środki z programu \"razem bezpieczniej\" Są środki na bezpieczeństwo na przejściach dla pieszych!!! Trzeba tylko napisać wniosek. Powinien byc Pan zainteresowany. Sprawę reformy edukacji w mieście proszę pozostawić ludziom, którzy sie na tym znają i przekonywać też do tego Pana Burmistrza!
    Autor: kolega
    2019-01-15 14:44:58