Wtorek, 20 Listopad, Imieniny: Anatola, Edyty, Rafała -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Sąsiedzi - felieton Wiesława Mądrzejowskiego


Zaletą, a może wadą mieszkania w samym centrum miasta jest kontakt ze wszelkimi możliwymi przejawami małomiejskiego życia. Zastawiona samochodami ulica od rana do późnego popołudnia, wesołe towarzystwo wracające wieczorem z licznych w okolicy pubów i restauracji, ale wszędzie blisko i można się przejść zamiast jechać, piękny widok na jezioro, które jest właściwie codziennie inne.



Poza tym wszystkim jest jeszcze jeden problem, o którym już kiedyś wspominałem. To mniej lub bardziej liczna grupa osób, swoim zachowaniem wzbudzająca delikatnie mówiąc mieszane uczucia. Nie będę tu wspominał o wyglądzie. Każdy ma taki, jakim go natura obdarzyła i na jaki sobie sam zasłużył. Mój stary kolega, ogólnie szanowany profesor jednego z uniwersytetów zdarza się, że nie jest wpuszczany do co bardziej „ekskluzywnych” restauracji.

 

 

Ponura gęba tego piekielnie inteligentnego faceta, siwa skołtuniona broda, garnitur jak pamiętam sprzed ponad ćwierć wieku bardzo wówczas elegancki i najnowszy model włoskich półbutów do tego. Ma po prostu takie hobby, buty zawsze muszą być z oryginalnej miękkiej skórki, w modnym fasonie i lśniące nieskazitelnie. Taka mieszanka wywołuje natychmiastowy alarm u ochroniarzy lub przynajmniej kelnerów. Niepotrzebny zupełnie, bo Adam dobrą kuchnie uwielbia, węża w kieszeni nie ma, chociaż jego maniery przy stole bywają oryginalne.

 

Nie wiem, jak się nazywa ta choroba, ale nienawidzi ostrych narzędzi typu nóż, przy jedzeniu wszystkich potraw posługuje się łyżką z niewielkim wspomaganiem przez widelec. Postacie znad naszego jeziora, o których chcę dzisiaj wspomnieć, nie przypuszczam, aby miały zacięcie do pracy naukowej. Sądząc po dość ograniczonym zasobie językowym wysokość uniwersyteckiej katedry cokolwiek chyba przekracza ich życiowe ambicje. Jeszcze przed gruntowną renowacją parku nad małym jeziorem grupa stałych bywalców tamtejszych ścieżek, a przede wszystkim krzaków była dość liczna.

 

Ukryci w ich dżungli przed surowym okiem ówczesnego dzielnicowego nie rzucali się specjalnie w oczy chociaż wieczorne romantyczne spacery w tym rejonie do bezpiecznych nie należały. Także pozostawienie w okolicy czegokolwiek bez nadzoru było objawem skrajnej niefrasobliwości. Dlatego między innymi posiadanie psa o wyglądzie bohatera dzisiejszych sztuk walki bynajmniej nie szkodziło. W sumie po krótkim okresie konfliktów zapanował między nami okres życzliwego współistnienia. Po renowacji parków i wyburzeniu w okolicy kilku starych przedwojennych bieda domków towarzystwo znad jeziora jakoś się rozpłynęło. Od czasu do czasu zdarzało się jeszcze widywać starych znajomych, ale raczej pojedynczo.


 

Coś zmieniło się trzy, cztery lata temu. Otwarcie w okolicy marketu z tanimi napojami, kilka sklepów monopolowych, które rozmieściły się wokół jeziora wyraźnie zwiększyły liczbę stałych bywalców nadjeziornych ławeczek. Od wczesnej wiosny do późnej jesieni już wczesnym rankiem najbardziej dyspozycyjni członkowie tej grupy czekają pod drzwiami sklepu otwieranego o szóstej.

 

Na pierwsze butelki przywracającej życie chmielowej ambrozji. I tak aż do późnego wieczora. Co jest charakterystyczne – znając swoje obywatelskie prawa nie ukrywają się już po krzakach, odważnie i zupełnie jawnie oddają się rozpasanej konsumpcji. Jawnie też pozbywając się produktów przemiany materii. Cóż z tego, że faktycznie dość często gnębią ich patrole, szczególnie rowerowe, policji. Straż miejska jest stworzona do wyższych celów. Represją niewiele się zdziała, bo spróbujcie ściągnąć np. mandat z ich osobistego majątku.

 

Raczej nie zasiadają w lukratywnych radach nadzorczych. Jak przypuszczam, chętnie korzystają z różnych form pomocy społecznej, bo nie wyglądają na niedożywionych. Nie widać jednak żadnych prób niesienia im innej pomocy, a niewątpliwie jej potrzebują. Samo odwracanie głowy od brzydko pachnącego problemu nic nie załatwi. Widziałem ostatnio ze dwa razy rozmawiające z nimi siostry zakonne. Pięknie, ale potrzebne jest efektywne działanie miejskich władz, nie tylko porządkowych. Czy któryś z kandydatów w najbliższych wyborach samorządowych raczy zauważyć ten problem?

Wiesław Mądrzejowski (wiemod@wp.pl)

 



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • W powiecie nowe po staremu, ale bez... wicestarosty Nowocińskiego
    Starosta nie może zobaczyć problemu bo go nie ma problem mają ze sobą pewne osoby które zachowują sie jak rozkapryszone dzieci jak nie po ich myśli to szybko na zwolnienienie z nimi starosta powinien zrobić porządek.
    Autor: Pracownik Dps
    2018-11-19 21:03:14
  • W powiecie nowe po staremu, ale bez... wicestarosty Nowocińskiego
    Bardzo zielono jest
    Autor:
    2018-11-19 17:09:19
  • W powiecie nowe po staremu, ale bez... wicestarosty Nowocińskiego
    Dużo tych Państwa Kostiuków i ich krewnych i kuzynów w Powiecie: radzie i urzędzie?
    Autor: Śmieszek
    2018-11-19 17:07:09
  • W powiecie nowe po staremu, ale bez... wicestarosty Nowocińskiego
    Czyli na zmiany w Dps nie ma co liczyć. Oczywiście Pan starosta nadal nie będzie widział problemu.
    Autor: Sfrustrowany
    2018-11-19 14:26:16
  • Ilona Bańkowska nowym zastępcą burmistrza Szczytna
    Ktoś musi się Szczytnem zająć. Jak Mańkowski przez naście lat zajmował się tylko trzymaniem własnego stołka, to dobra i Bańkowska. Mimo wszystko, nawet jeśli tylko przez zasiedzenie, lepiej zna gospodarcze problemy.
    Autor: ktoś
    2018-11-19 12:44:26
  • Ilona Bańkowska nowym zastępcą burmistrza Szczytna
    Oprócz tego co czytałam w tym artykule i w komentarzach, też bardzo mnie interesuje, ile kary zapłaci właściciel psa, którego na smyczy przyprowadza pod mój dom i drzwi - bo piesek musi się załatwić / na kafelki/ ?
    Autor: Elena
    2018-11-19 12:15:43
  • Powyborcze „czystki” w gminnym ośrodku kultury?
    Proszę mnie nie oczerniać. Pan Dzierlatka od dawna mówił prawdę, tylko władze gminy nie dopuszczały, aby mieszkańcy dowiedzieli się prawdy. W tak krótkim czasie po objęciu obowiązków przez nową dyrektor, przeżyłam traumę w pracy. Niestety Pan Wójt ani razu nie zainteresował się moją sprawą, mimo że próbowałam go poinformować jak byłam tam strasznie traktowana. Ledwo przejęła obowiązki nowa dyrektor i już na samym wstępie dostałam karę porządkową, min. za zjedzenie w czasie pracy jedynego posiłku w ciągu dnia, którą była frytka na patyku, którą po prostu tak spontanicznie dostałam od sprzedawcy na gminnej imprezie. Zarzutów było dużo, z którymi oczywiście się nie zgadzałam i się odwołałam. Gdyby rzeczywiście wina leżała po mojej stronie, to z oczywistych względów kara by pozostała w moich aktach, jednak stanowczo uważałam, że kara została na mnie nałożona bezpodstawnie, z czym majwyraźniej nowa dyrektor się zgodziła, skoro karę została anulowana. Niestety kara został anulowana, ale za niedługi czas dostałam wypowiedzenie. Powodem wypowiedzenia była moim zdaniem pozorna likwidacja stanowisk biurowych, gdyż pani dyrektor stwierdziła, że w goku jest tak mało pracy i sama sobie z wszystkim poradzi. Skoro dyrektor uważa, że jest tak mało pracy i kilku pracowników, to jaki jest sens zatrudniania głównej księgowej? można przecież nawiązać współpracę z biurem rachunkowym i byłoby znacznie taniej...
    Autor: Mirosława Jóźwik
    2018-11-19 10:41:26
  • Powyborcze „czystki” w gminnym ośrodku kultury?
    O rany boskie! To żart, czy na poważnie, że w GOK pracować będą na etatach tylko szef, księgowa i konserwator? Ostatnio ktoś w którejś telewizji przytoczył cytat z Churchilla (dla mało poinformowanych - premier Wielkiej Brytanii w czasie II Wojny Światowej i krótko po 45 r.). Jest 1941 r., sytuacja krytyczna, Niemcy w ofensywie, Wlk. Brytania potrzebuje więcej pieniędzy na obronę. Przychodzi do niego minister skarbu i mówi: trzeba ciąć, to przytniemy z kultury. Na co Churchill: a o co ta wojna?
    Autor: Śmieszek
    2018-11-18 16:46:50
  • Ilona Bańkowska nowym zastępcą burmistrza Szczytna
    Przykro czytać, że Pan Mańkowski chce \"z biegu\" zacząć urzędować dzięki pani Bańkowskiej. Skoro odpowiadała, jak to ktoś napisał, od 18 lat za Wydział Gospodarki Miejskiej - to fakt, że jest \"oblatana\". Nie jest to jednak wyznacznikiem jej kompetencji na stanowisko Wiceburmistrza. Ale jak rozumiem, w przyszłości może zastąpić ją w Wydziale np. pan Wilczek, jeśli nie pójdzie do miejskiej, lub powiatowej Promocji (coś z nim trzeba zrobić), aby ją już z kretesem pogrzebać. Acha! Jeszcze ta koszykówka, rzeczywiście przydaje się, żeby skakać wysoko, natomiast jeszcze celnie trzeba trafiać do kosza. To się zawodowo pani od rolnictwa i środowiska do tej pory w mieście nie udało.
    Autor: Waga
    2018-11-18 15:59:47
  • Powyborcze „czystki” w gminnym ośrodku kultury?
    Chcieliście wójta Kudrzyckiego to teraz macie efekty.. A to dopiero początek całej zabawy...!!
    Autor: Ela
    2018-11-18 11:29:58