Czwartek, 13 Grudzień, Imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Safilin - producent boskiej przędzy (promocja)


PROMOCJA. Firma Safilin to jeden z największych pracodawców w regionie. Dziś zatrudnia około 350 osób, ale bywało, że z pracy cieszyło się ich niemal 700. To ceniony pracodawca, uczciwy, wypłacalny i pewny - potwierdzają to sami pracownicy firmy. Safilin produkuję przędzę do „boskiej tkaniny”, czyli lnianej. Doceniana była ona już w starożytnym Egipcie. Nie uczula, a podczas upałów chłodzi. Jest materiałem wykorzystywanym przez czołowych dyktatorów mody. Z przędzy produkowanej przez Safilin korzysta m.in. słynny Hugo Boss.



O działalności Safilin rozmawiamy z Andrzejem Garlikowskim, Prezesem Zarządu Firmy.

 

 

 

Działalność Safilinu jest dość unikatowa. Czym się dokładnie zajmujecie?

 

Przetwarzamy len trzepany, czyli len wstępnie przygotowany przez rolników, przez trzepaczy, na przędzę. Robimy przędzę różnych grubości i różnych jakości. Najlepszą i bardzo ekologiczną. Zarówno dla środowiska, jak i dla osób, które potem noszą ubrania z lnianej tkaniny.

 

 

Dziś ekologia jest bardzo ważna. Czym len przewyższa bawełnę i inne tkaniny?

 

Tym, że nie ma nic bardziej przyjaznego dla środowiska, a przede wszystkim człowieka. Do jego wytwarzania nie potrzeba żadnych chemikaliów. Mówi się, że len i bawełna są to dwa włókna naturalne. I to się zgadza. Przy czym bawełna ma niestety dwa mankamenty. Pierwszy z nich to ogromna ilość wody, która jest potrzebna do wyprodukowania bawełny na etapie wzrostu rośliny. Drugi mankament to ilość pestycydów, jakich się używa przy produkcji bawełny. Są to ilości niewyobrażalne. I nikt mi nie wmówi, że w bawełnianych ubraniach tych środków nie ma. Po prostu nie da się ich całkowicie usunąć.

Natomiast len jest od samego początku rośliną naturalną. Obrabiany w sposób naturalny. Jedyna operacja technologiczna, którą tylko w cudzysłowie można by nazwać chemiczną, bo nie jest to odpowiednie słowo, to pranie lnu. Musimy go wyprać po to, aby rozpuścić resztki pektyn, którymi sklejone są poszczególne włókienka. Pektyny to naturalny klej.

 

Dokąd trafia przędza z Safilinu?

 

Do tkaczy, czyli producentów tkanin.

 

W Polsce?

 

Około 25 procent tkalni znajduje się w Europie. Głównie są to Włochy, Portugalia, kraje tak zwanej ściany wschodniej, czyli Polska, trochę Litwa, trochę Czechy. I troszeczkę Hiszpania. Natomiast 75 procent to są tkalnie ulokowane w Chinach.

 

Ile przędzy produkujecie w swojej fabryce w ciągu doby?

 

W tej chwili, gdy potencjał naszego zakładu wykorzystywana jest na poziomie 60 procent, robimy około 7 ton przędzy na dobę. Do produkcji tych 7 ton przędzy potrzebujemy około 12 do 14 ton lnu trzepanego.

 

Jakby pan zachęcił nas, konsumentów, do kupowania lnianych ubrań?

 

To zdrowie i komfort. Len od wieków jest znany jako roślina, a później jako przędza i tkanina, która ma w sobie bardzo wiele dobrych dla człowieka właściwości. I nie wszystko jest jeszcze zbadane. Z lnu robi się na przykład opatrunki ran trudno gojących się. Okładane takim opatrunkiem lepiej się goją. To jest już udowodnione, choć naukowcy do końca nie są w stanie wytłumaczyć tego zjawiska. Ale tak jest. Druga sprawa to komfort, dlatego że len, przędza lniana, ubranie lniane jest bardzo przyjazne skórze ludzkiej. Wchłania wilgoć i szczególnie w okresie wiosennym czy letnim, przy upałach, jest to bardzo komfortowe ubranie. Zresztą w krajach arabskich, jeśli mówimy o dżalabijach, to najdroższymi dżalabijami są dżalabije z lnu.

 

Ale pamiętam, że len drapie...

 

Te czasy są już dawno za nami. Lniane tkaniny z przędzy produkowanej w Safilinie nie drapią. Zapewniam. Wszystko zależy od obrobienia i cienkości przędzy. My produkujemy najprawdopodobniej najlepszą przędzę na świecie. I dzięki temu wygrywamy z Chińczykami, którzy stosują ceny dumpingowe swoich włókien lnianych. Gdyby pan wziął do ręki tkaninę z ich przędzy i z naszej od razu poczułby pan różnicę.

 

Pamiętam z dzieciństwa, że coś tam jednak drapało...

 

Drapanie lnu to mit i jest związany z tym, jak kiedyś len był postrzegany w Polsce. Przed wojną i po wojnie każdy rolnik miał gospodarstwo 3,4 hektary, nie większe i zawsze miał obok niewielkie poletko lnu, który zimą kobiety domowym sposobem przetwarzaly. Robiły grubą, siermiężną, sztywną przędzę, którą następnie na krosnach ręcznych tkały, a później z otrzymanej tkaniny szyły ubrania najbliższym. Przeważnie były to kalesony dla mężów. Kiedy takie kalesony ten biedny mąż włożył, to przez pierwszy tydzień cierpiał, dlatego że zanim to wszystko się ładnie ułożyło, to pewne miejsca miał tak poocierane, że ciężko było mu chodzić. Gdy się dopasowało było ok. Ale to właśnie ten obraz lnu mamy w Polsce jeszcze w głowach. Na szczęście to się zmienia.

 

Czyli tkaniny lniane są wygodniejsze niż bawełniane?

 

Z naszych przędz są lepsze od każdego materiału. Zapewniam. Proszę to sprawdzić osobiście.

 

Takich fabryk jak ta w Korpelach ile jest w Europie?

 

Niewiele. Są dwie duże firmy. Nasza i włoska. Są też trzy mniejsze firmy, ale one produkują tylko jeden rodzaj przędzy. Dlatego to u nas jest top przemysł, unikatowy na skalę światową.

 

Przędzę lnianą robicie znakomitą, a jakim pracodawcą jest Safilin?

 

Safilin jest przede wszystkim bardzo rzetelnym pracodawcą. Nie kombinujemy. Zasady są czytelne i przejrzyste dla każdego pracownika. Zawsze przestrzegamy przepisów prawa i od lat spełniamy wszystko to, co nasz rząd sobie życzy. Wszystkie składki za pracowników odprowadzamy, jak należy. Nasi pracownicy mogą być pewni swoich przyszłych emerytur. Wynagrodzenia zawsze wpływają na konta na czas. Łatwiej wtedy domowym budżetem zarządzać, planować. Nigdy nie ma opóźnień.


 

Safilin to też firma z ogromną tradycją...

 

Owszem i jest to bardzo ważne, zwłaszcza w tym ciągle zmieniającym się świecie, że jest firma, jest praca, nie ma firmy, nie ma pracy i są problemy. Safilin daje gwarancję zatrudnienia. Jesteśmy firmą stabilną i z ogromną z tradycją. Jest to firma rodzinna, będąca w posiadaniu rodziny Salmonów z Francji od ponad 200 lat. Zamiarem właścicieli nie jest, jak to bywa czasami, napompowanie firmy, aby potem ją ładnie sprzedać. Oni chcą ten biznes utrzymać, wierzą w len i utrzymują go mimo różnych wahnięć.

 

Jakich pracowników szukacie? Trzeba mieć jakieś doświadczenie, jakieś ukończone szkoły, aby dostać się do pracy w Safilinie?

 

Szukamy ludzi po szkołach specjalistycznych, ale też i takich bez większego wykształcenia. Jesteśmy w stanie sami wyszkolić pracowników. Mamy stanowiska, na których bardzo chętnie widzielibyśmy doświadczonych mechaników, czy ludzi, którzy kiedykolwiek mieli do czynienia z lnem. Choć nie ukrywam, że o takich na obecnym rynku pracy niezmiernie trudno. Szukamy dobrych mechaników, specjalistów od elektroniki, jak i elektryki.

Bardzo chętnie widzimy też młodych, którzy chcieliby się zainteresować lnem. Dlaczego? Dlatego że za chwilę będziemy mieli zmianę pokoleniową. Średnia wieku naszej podstwowej kadry to około 50 lat. Przed nami moment, kiedy musimy wyszkolić następców. Szkół w tej branży już nie ma. Ostatnie pozamykano kilkanaście lat temu. W tej chwili nie ma specjalistów z dziedziny lnu.

 

Zdaniem pracowników:

 

Grzegorz Radomski,

mechanik, w Safilinie pracuje od 4 lat

 

 

Bez wątpienia zaletą naszej firmy jest stabilizacja. Pewność pracy. Umowa o pracę. Wypłata zawsze wpływa na czas. Dzięki temu wiele można zaplanować. Wszystkie świadczenia: urlop, socjal, szkolenia, BHP są jak należy. Nie trzeba się upominać o swoje. W innych zakładach, w których przyszło mi pracować wcześniej, naprawdę różnie z tym bywało. Szczerze, ja na pracę w Safilinie nie mogę narzekać.

 

 

 

Paweł Turowski,

operator maszyn przędzalniczych, w Safilinie pracuje od 2 lat.

 

 

Na początku było mi trudno przyzwyczaić się do specyfiki zakładu. Ale dziś nie wyobrażam sobie innej pracy. Jest to firma stabilna, mam umowę o pracę, zasady są czytelne i jasne. Dzięki temu naprawdę wiele można sobie zaplanować. A poza tym głowa jest spokojna. Przychodzi się do pracy, robi swoje, potem wraca do domu i można zająć się swoim życiem. Wiem, że mam pracę, nie muszę drżeć, o to, że następnego dnia będę musiał szukać czegoś nowego, czy że na koniec miesiąca na koncie nie pojawi się wypłata. Pod tym kątem Safilin daje poczucie bezpieczeństwa. Mam świetną brygadzistkę. Naprawdę dobrze się tu pracuje.

 

 

Wioleta Zaleska,

pracuje w laboratorium, w Safilinie od 3 lat

 

 

Safilin daje możliwość rozwoju, jestem tego doskonałym przykładem. Zaczynałam w przędzalni. Gdy skończyłam studia wyższe okazało się, że mogę też awansować. Dziś pracuję w laboratorium. Safilin to też gwarancja pracy. Gdy poszłam na urlop macierzyński, nie musiałam bać się, że stracę pracę i nie będę miała dokąd wrócić, a wiem, że w innych zakładach różnie z tym bywa. Praca czekała na mnie. Daje to ogromne poczucie bezpieczeństwa.

 

 

 

 

SAFILIN Sp. z o.o.

ul. Gnieźnieńska 2

12-100 SZCZYTNO

89 623 27 00

89 623 27 11

info@safilin.pl

www.safilin.pl

 

 

 

 

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Powiązane wydarzenia

  • Czwartek, 2017-05-11 11:16:14

Wójt wyróżnił producentów mleka


Komentarze

  • Gaspar Święciński mistrzem świata
    Brawo. Gaspar.
    Autor: Lemon
    2018-12-13 14:23:45
  • Marzenia ściętej głowy? - felieton Romana Żokowskiego
    Też się rozmarzyłem, chyba jest to zaraźliwe.
    Autor: Jacek
    2018-12-13 12:40:34
  • Pierwsza, zapowiedziana nominacja - Arkadiusz Leska dyrektorem MOS
    Jak brzmi prawidłowe nazwisko tego Pana? Na stronie internetowej stowarzyszenia kulturalnego Niemców Heimat jest jako wiceprzewodniczący Arkadiusz Leske?!
    Autor: mieszkaniec
    2018-12-13 12:14:06
  • Miejski sylwester wraca na Plac Juranda
    Andrzej nie daj się! Pamiętaj ochrona no i oczywiście ubezpieczenie imprezy aby uniknąć takich problemów jak kiedyś w utraconym okiem!!
    Autor: laik
    2018-12-13 12:03:06
  • Miejski sylwester wraca na Plac Juranda
    Wydaje mi się, że Pan Burmistrz chce \"odstrzelić\" dyrektora MDK, skoro powierza mu organizację imprezy sylwestrowej w wymiarze jak wyżej, w ciągu dwóch tygodni. Pan Burmistrz ma zamiar rękoma dyrektora MOK złamać zlecenia ustawy o organizowaniu imprez masowych ze szczególnym ryzykiem? Brawo! Wejście smoka na bogato musi być! Szkoda tylko, że za wszystko odpowie dyrektor.
    Autor: TTT
    2018-12-13 11:09:33
  • Pierwsza, zapowiedziana nominacja - Arkadiusz Leska dyrektorem MOS
    Chyba nikt nie jest zaskoczony tą nominacją! Pan Burmistrz zaczyna spłacać dług wyborczy. Gratulacje i powodzenia obu Panom. Miejmy nadzieję, że obaj sprostają nowym funkcjom. Ciekawe tylko, czy \"stołków\" stanie dla pozostałych \"aktywnie wspierających\"?
    Autor: TTT
    2018-12-13 01:50:08
  • W powiecie dużo starego, ale bez... Nowocińskiego
    Siedzą sobie mali chłopcy w piaskownicy. Rozmawiają o swojej przyszłości. Ale żaden z nich nie chce zostać strażakiem, maszynistą, czy policjantem. Wszyscy marzą o tym, że by kiedyś w Szczytnie rozdawać \"karty\" ze stołków w ratuszu. I nie było by w tym marzeniu nic dziwnego gdyby po drodze do jego zrealizowania chłopcy zdobyli odpowiednie wykształcenie, ogładę towarzyską, empatię i umiejętność \"służenia pomocą\" drugiemu człowiekowi. Ale czy tak się stało...? Jak na razie moim zdaniem stało się jedynie kolesiostwo. Wiadomo, przyjaźń z piaskownicy rzecz święta!
    Autor: Teresa TTT
    2018-12-12 10:17:29
  • Kraków wraca do Szyman, Lwów zostaje
    Czy są szanse na wznowienie połączenia z Berlinem?
    Autor: Aga
    2018-12-12 07:13:28
  • Mapa potrzeb aktywnych obywateli
    Czy można gdzieś zapoznać się z tym raportem w necie?
    Autor: Mieszkaniec Szczytna - Jan Mazur
    2018-12-10 23:22:21
  • Kot postawił strażaków na nogi
    To nie kot ,tylko ktoś postawił strażaków na nogi.Jaja sobie robią.
    Autor: Wiewiorka
    2018-12-10 20:06:27