Czwartek, 13 Grudzień, Imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

SIWE ŁBY – felieton Jerzego Niemczuka


Powiada się, że dom jest wart tyle, ile widok za oknem. W moim okien jest dużo, a z każdego widok jest inny.



Wstaję wcześnie, często o świcie. Z kuchni jezioro prześwituje jedynie w czasie bezlistnym, w pozostałej porze zasłaniają je olchy. Ale między pasem drzew a moim płotem jest bujna, wypasiona za unijną dopłatą, niekoszona łąka. Kiedy schodzę rano, żeby zaparzyć herbaty, pierwsze spojrzenie kieruję właśnie na nią. Wczesnym rankiem z lasu podchodzą przez nią do wodopoju sarny, jelenie, dziki.

 

 

W pracowni jest okno balkonowe osłonięte przez niewielki ganek, przed którym stoi biurko. Kiedy robię przerwę w pisaniu, podnoszę wzrok i patrzę na grabowy żywopłot, który posadziłem własnymi rękami i klony, które z rachitycznych patyczków stały się dorodnymi drzewami. Kiedy piszę te słowa, pod żywopłotem para kosów uprawia zaloty.

 

Kilkadziesiąt lat temu wybrałem to miejsce ze stuletnim zrujnowanym domem i spędzałem w nim większość czasu. Dwadzieścia lat temu zamieszkałem tu na stałe. Uważałem się za outsidera, trzymałem z dala od tłumu. Wewnętrzna emigracja dała mi wewnętrzny spokój i komfort do pracy. Przyroda i pejzaż zawsze mi były bliższe od zgromadzeń i architektury.

 

Wybrałem. Kiedyś na spotkaniu autorskim ktoś zapytał mnie, jakie słowo jest dla mnie najważniejsze. Odpowiedziałem bez wahania, że to biblijne timszel. Możesz. W Biblii to słowo Bóg kieruje do Kaina, zanim ten wyrówna rodzinne porachunki z Ablem. Nie jestem religijny, ale do Biblii sięgam dość często, bo to dla pisarza niewyczerpane źródło inspiracji i cytatów. Steinbeck przypomniał to hebrajskie słowo w powieści „Na wschód od Edenu”. Od tej pory zostało ze mną jako najbardziej zwięzły opis ludzkiej kondycji. To nie przyzwolenie, lecz dwuznaczny przywilej; uznanie wolnej woli czynienia zarówno zła, jak i dobra. Filozof, profesor Kotarbiński uzupełnia to celną refleksją, że każdy wybór jest stratą. To też zostało ze mną jako ważna fraza.

 

Dwa lata temu dokonałem kolejnego wyboru. Wyszedłem ze swojej sfery komfortu i robię to, do czego nigdy nie przejawiałem skłonności. Jeżdżę z żoną na odległe demonstracje, biorę udział w zbiorowych protestach przeciwko demolowaniu demokracji przez demokreaturę, z ludźmi z naszego pokolenia i do nas podobnych, którzy nie podejrzewali, że troską ostatniej dekady ich życia będzie zagrożona przyszłość, która już nie ich dotyczy.


 

Siwe łby, pamiętające opresję totalitarnego systemu. Nie potrafimy skandować z mocą wiecowych haseł, robimy to z pewnym zażenowaniem i jakby w „cudzysłowie”. Uśmiechamy się do siebie życzliwie, żeby poczuć się nie w anonimowym tłumie, ale wśród dobrych znajomych. Nie odciskamy swoich śladów na trawniku, a po naszym przejściu nie pozostają na chodnikach porzucone śmieci, tylko starannie zapełnione kosze. To się wydaje śmieszne, przeciwnicy pobłażliwie nazywają nas spacerowiczami, ale jest też symboliczne. Zależy nam na tym, żeby ten kraj wyglądał lepiej. I to widać. Trochę ryzykujemy, ale jeśli nawet dożywocie nam grozi, to już raczej niedługie. Mimo wszystko te protesty są ważne. To puls demokracji. Jeszcze bije na ulicy, póki policja nie stanie się bijącym sercem partii. Jesteśmy cywilizowanymi ulicznikami.

 

Młodość się jeszcze do nas nie kwapi. Może są jeszcze dziećmi i ruszą się dopiero, jak pozabierają im zabawki. Kiedyś to nastąpi, ale wtedy może być za późno, bo to, co ich będzie dotyczyło, nastąpi bez nich. Albo pozostanie poczucie niespełnienia, albo kac po klęsce. Mówi się o wzmożeniu patriotycznym w młodym pokoleniu, o dumie z przegranych powstań i daremnych ofiar. A gdzie miejsce na dumę z własnych wyborów?

 

Mam kuzyna, który do dzisiaj nie może przeboleć, że nie zginął w Powstaniu Warszawskim, bo był trochę za młody, żeby brać w nim udział. Trochę go dzisiejsi młodzi patrioci przypominają. Ciekaw jestem, ilu z nich przepadnie w wyborach samorządowych, bo zamiast głosować będą mężnie rekonstruowali przeszłość.

 



Komentarze do artykułu

franek

Odrobinę wiary w dzisiejszą młodzież! Potrafią samodzielnie myśleć, oceniać i działać. Przypomnę chociażby ACTA. Aby ich zaangażować i przyciągnąć do siebie trzeba być autentycznym. Na "demonstracje" w znaczącej większości przychodzą ludzie, którzy utracili swoje profity a w przeszłości nie wykazywali żadnej troski o naszą Ojczyznę. Więc jak mają zachęcić młodych do uczestniczenia? Proponuję odrobinę pogłębionej refleksji i rozpoczęcie pracy od podstaw będzie lepszy efekt niż pisanie swoich żali na łamach czasopisma!

Napisz


Komentarze

  • Gaspar Święciński mistrzem świata
    Brawo. Gaspar.
    Autor: Lemon
    2018-12-13 14:23:45
  • Marzenia ściętej głowy? - felieton Romana Żokowskiego
    Też się rozmarzyłem, chyba jest to zaraźliwe.
    Autor: Jacek
    2018-12-13 12:40:34
  • Pierwsza, zapowiedziana nominacja - Arkadiusz Leska dyrektorem MOS
    Jak brzmi prawidłowe nazwisko tego Pana? Na stronie internetowej stowarzyszenia kulturalnego Niemców Heimat jest jako wiceprzewodniczący Arkadiusz Leske?!
    Autor: mieszkaniec
    2018-12-13 12:14:06
  • Miejski sylwester wraca na Plac Juranda
    Andrzej nie daj się! Pamiętaj ochrona no i oczywiście ubezpieczenie imprezy aby uniknąć takich problemów jak kiedyś w utraconym okiem!!
    Autor: laik
    2018-12-13 12:03:06
  • Miejski sylwester wraca na Plac Juranda
    Wydaje mi się, że Pan Burmistrz chce \"odstrzelić\" dyrektora MDK, skoro powierza mu organizację imprezy sylwestrowej w wymiarze jak wyżej, w ciągu dwóch tygodni. Pan Burmistrz ma zamiar rękoma dyrektora MOK złamać zlecenia ustawy o organizowaniu imprez masowych ze szczególnym ryzykiem? Brawo! Wejście smoka na bogato musi być! Szkoda tylko, że za wszystko odpowie dyrektor.
    Autor: TTT
    2018-12-13 11:09:33
  • Pierwsza, zapowiedziana nominacja - Arkadiusz Leska dyrektorem MOS
    Chyba nikt nie jest zaskoczony tą nominacją! Pan Burmistrz zaczyna spłacać dług wyborczy. Gratulacje i powodzenia obu Panom. Miejmy nadzieję, że obaj sprostają nowym funkcjom. Ciekawe tylko, czy \"stołków\" stanie dla pozostałych \"aktywnie wspierających\"?
    Autor: TTT
    2018-12-13 01:50:08
  • W powiecie dużo starego, ale bez... Nowocińskiego
    Siedzą sobie mali chłopcy w piaskownicy. Rozmawiają o swojej przyszłości. Ale żaden z nich nie chce zostać strażakiem, maszynistą, czy policjantem. Wszyscy marzą o tym, że by kiedyś w Szczytnie rozdawać \"karty\" ze stołków w ratuszu. I nie było by w tym marzeniu nic dziwnego gdyby po drodze do jego zrealizowania chłopcy zdobyli odpowiednie wykształcenie, ogładę towarzyską, empatię i umiejętność \"służenia pomocą\" drugiemu człowiekowi. Ale czy tak się stało...? Jak na razie moim zdaniem stało się jedynie kolesiostwo. Wiadomo, przyjaźń z piaskownicy rzecz święta!
    Autor: Teresa TTT
    2018-12-12 10:17:29
  • Kraków wraca do Szyman, Lwów zostaje
    Czy są szanse na wznowienie połączenia z Berlinem?
    Autor: Aga
    2018-12-12 07:13:28
  • Mapa potrzeb aktywnych obywateli
    Czy można gdzieś zapoznać się z tym raportem w necie?
    Autor: Mieszkaniec Szczytna - Jan Mazur
    2018-12-10 23:22:21
  • Kot postawił strażaków na nogi
    To nie kot ,tylko ktoś postawił strażaków na nogi.Jaja sobie robią.
    Autor: Wiewiorka
    2018-12-10 20:06:27