Czwartek, 13 Grudzień, Imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Ruszył orszak, dojdzie w... styczniu


Szczytno może dołączyć do miast, w których idzie Orszak Trzech Króli. Organizacji tego przedsięwzięcia podjęło się Stowarzyszenie Rodzinne Szczytno i parafie działające na terenie miasta. - To ogromne logistyczne przedsięwzięcie – mówi ksiądz Andrzej Preuss. - Dlatego przygotowania ruszyły już kilka tygodni temu.



Założenia szczycieńskiego Orszaku Trzech Króli są imponujące. Może w nim wziąć udział nawet kilka tysięcy osób. Jak wyglądają przygotowania, jakiej pomocy potrzebują organizatorzy? Między innymi o tym rozmawiamy z księdzem Andrzejem Preuss, proboszczem parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Szczytnie, który wspomaga organizacyjnie Orszak.

 

 

Czym tak naprawdę jest Orszak Trzech Króli?

 

 

Można to porównać do orszaku świętych, który jest odpowiedzią na halloween. Jesteśmy dobrym społeczeństwem, ale jednym z przejawów naszej głupoty jest „zakup” kompletnie bezmyślnie i niepotrzebnie halloween z Zachodu. W odpowiedzi powstał właśnie marsz świętych. Nie chcemy być demonami. Chcemy być świętymi. Orszak Trzech Króli to pewnego rodzaju happening porównywany z orszakiem świętych.

 

 

Ale czy nie jest tak, że łatwiej nam uczestniczyć w halloween, niż w orszaku trzech króli, czy marszu świętych? Kościoła wielu z nas się wstydzi.

 

Tak. Włazimy w błoto tylko po to, aby nie być zbyt czystym. Orszak królów jest odpowiedzią na halloween. Odpowiedzią na podpowiedź demona. Dla mnie osobiście jest odpowiedzią, że my coraz mniej czujemy się królami.

 

No i teraz jest zagadka, o co chodzi?

 

Już kiedyś mówiłem o tym w kazaniu. Wszyscy to mamy, i pan Tomek, i pani Zofia, pani Marlena, i ja też. Mamy tęsknoty, że stworzono nas do czegoś większego niż tylko do tego, co robię teraz. Jest pan dobrym dziennikarzem, ale może wolałby pan pływać jednak po oceanach. Ja jestem dobrym księdzem, uważam, że nawet najlepszym w Szczytnie (śmiech), ale mam tęsknotę, że chciałbym czegoś więcej. To jest tęsknota króla na wygnaniu. Pan Bóg nam wpisał taką tęsknotę za doskonałością. Dlatego budujemy ładniejsze domy, kupujemy lepsze samochody, chcemy mieć lepsze stroje. To jest nasza potrzeba, wpisana w naszą naturę, nie jesteśmy w stanie tego wyrugować. To jest podstawa naszego rozwoju wewnętrznego, zewnętrznego. Każdego. Czujemy, że jesteśmy stworzeni do czegoś więcej. To jest nasza tęsknota za wiecznością, doskonałością. Nie za długim życiem, a za życiem w pełni.

 

A co wspólnego z tym ma Orszak Trzech Króli?

 

Dla mnie orszak królów jest odpowiedzią na tę właśnie tęsknotę, którą pięknie w sobie zabijamy. Przez to, że muszę być urzędnikiem z punktu a do punktu b. Masz być odpowiednio piszącym dziennikarzem, bo jak nie, to cię rozniesiemy, masz być księdzem, który mieści się tylko w takich ramach, bo jak będziesz inny, to cię zdepczemy. Żyjemy w świecie przymusów, a nie zachęt. A tymczasem Pan Bóg mówi, nie, nie, Ty jesteś królem. Orszak to takie ziarenko, które pokazuje, że Pan Bóg chce mieć we mnie króla, a nie koniuszego.

 

Jaki jest największy problem organizacyjny przy tworzeniu takiego orszaku, że niemal rok wcześniej zajęliście się jego organizacją?

 

Mam powiedzieć, jak ksiądz, czy jak człowiek?

 

Jak ksiądz i jak człowiek...

 

Jak człowiek to... „kasy nie mamy”, a jak ksiądz... „wiary nam trzeba”. Potrzebujemy ze stu fajnych ludzi, którzy powiedzą, że im chce się to zrobić. Chętni mogą zgłaszać się do Stowarzyszenia Rodzinne Szczytno, do swoich proboszczów, na plebanie oraz do mnie. Wiek nie ma znaczenia. Orszak Trzech Króli jest ogromnym przedsięwzięciem i dla każdego znajdzie się zadanie. Jeden zajmie się końmi, inny pochodniami, porządkiem, a jeszcze ktoś inny będzie dbał o bezpieczeństwo, czy roznosił kiełbaski...

 

 

Jest już jakiś plan orszaku?

 

Na razie jest jedynie zarys. Precyzyjne rzeczy dopiero się tworzą. Ale zarys jest taki: około godz. 11 z trzech miejskich parafii wychodzą trzej królowie. Z mojej na przykład czerwoni, z parafii Świętego Stanisław Kostki niebiescy, a z parafii Świętego Brata Alberta zieloni. Ale powtarzam - jest to jedynie zarys. W tych orszakach idą całe grupy, król i jego dwór, który ubrany jest w podobne szaty. Idziemy w orszaku na plac Juranda. Tam się spotykamy i tworzymy jeden potężny orszak trzech króli. Wspólnie ruszamy do Betlejem, aby złożyć dary. Idziemy ulicą Odrodzenia... Po drodze mamy przed sobą sceny - od stworzenia świata do narodzenia pana Jezusa. Zależy nam na tym, aby ta droga była też historią zbawienia. Bo droga ma mnie też czegoś nauczyć. Droga wychowuje, ćwiczy serce, wzmacnia pamięć. Te sceny mają pokazać mi, że nie jest to podróż do „jakiegoś Jezusa”, który kiedyś się urodził, ale że jest to droga do zbawienia, że jest to podróż mojego życia. Od początku, od raju, aż do Zbawiciela.


 

Jaki jest cel tego przedsięwzięcia?

 

Poczuć się królem. Poczuć się dzieckiem bożym. Poczuć to, że w Betlejem jest moje miejsce, że mogę tam wejść, jak do siebie, jak do mojego Boga. On mówi, że w jego koronie jest moja korona, w jego krzyżu jest mój krzyż. To jest takie nowe przymierze z Panem Bogiem.

 

Co się stało, że kościół zaczął wychodzić z murów świątyń? Organizuje tego rodzaju happeningi. Ekstremalna droga krzyżowa, teraz orszak trzech króli...

 

Kościół zawsze wychodził na różne sposoby. W średniowieczu setki, tysiące wiernych szły do grobu Świętego Jakuba, grobu Pańskiego... Teraz odradza się to na nowo, to coś, co było już kiedyś znane.

 

Co się zmieniło?

 

Dużo. Zmieniło się to, że dawno temu wystarczyło nam to, że byliśmy w dużej masie, byliśmy wpatrzeni w coś niezwykłego. Jakąś rzeczywistość bożą. Spektakl kościelny. Teraz chcemy, i to jest cudowne, potrzebujemy kontaktu tete a tete. Dawniej wystarczyło, że jestem częścią tłumy, dziś potrzebujemy duszpasterstwa indywidualnego. Dlatego nie może być tak, że ktoś z przodu ma koronę. My wszyscy jesteśmy tu, idziemy w orszaku i my wszyscy chcemy mieć koronę. I w naszym orszaku każda ją otrzyma. Każdy ma tu swoją rolę.

 

Budynek świątyni to za mało?

 

Zawsze było za mało. I to jest super pytanie. Od przyjścia pana Jezusa na świat, kto przyszedł do świątyni, do budynku i czuł że to jest jego miejsce, i że ma być tylko w budynku, to lipa, bo zawsze będzie karłem. Będzie malutkim żółwikiem w swojej skorupie. Ale jeśli ktoś przychodzi do budynku i mówi: kurczę, tu jest taka siła, tak wielka, że aż wypycha mnie poza kościół i ja chcę być dalej, iść dalej - żyje. Znalazłeś to coś, masz perłę. Ksiądz jest po to, aby dać ludziom, mówiąc młodzieżowym slangiem, dać kopa, aby poszli dalej w świat.

 

Iść w takim orszaku przez miasto wymaga odwagi, ktoś robi zdjęcia, ktoś to widzi... Nie każdy będzie miał odwagę, aby w nim uczestniczyć. Czego ksiądz oczekuje od uczestników?

 

Aby poczuli się królami. Królowi nikt nie podskoczy. Zdjęcie? Śmiało proszę robić, proszę zamieszczać. Patrzeć. Właśnie oto mi chodzi, aby pozwolić Jezusowi wybudzić swoją godność. Mam tak wielką godność, że to nie ja mam być wyśmiewany, że ja - to panuję, że nie idę jako sługa, a jako król. To my tu jesteśmy godni szacunku. Orszak to doskonały poligon, aby uczyć się odwagi.

Super księża się włączają bardzo się z tego cieszę. Miasto też chce się włączyć. Szukam sprzymierzeńców. Będziemy chodzić do szkół, policji, straży pożarnej, bo mamy wewnętrzne przekonanie, że jest to dobre. A jakby ktoś miał w domu wielbłąda, to chętnie go wykorzystamy dla jednego króla! Albo chociaż słonia.



Komentarze do artykułu

jancio

Najsmutniejsze jest to że nasi kapłani (większość) zapomnieli o najważniejszym!. Budować można na autorytetach. Autorytet musi być wiarygodny ale przede wszystkim prawdziwy. Nie można mówić jedno a robić co innego albo świadomie lub nie dzielić ludzi na lepszych i gorszych. Każdy z nas ma swoisty dar od Boga, pewnego rodzaju intuicję. I jak na początku miałem wrażenie że faktycznie zmierza to w dobrym kierunku to obecnie widzę, że oprócz PR nie ma w tym głębszego sensu. Nie chodzi bynajmniej o wiarę lecz o podejmowane działania przez naszych duszpasterzy. Nie są autentyczni w tym co robią i zniechęcają do aktywności i głębszego uczestnictwa w tym co ważne. Przestańcie politykować a zajmijcie się tym co naprawdę w życiu ważne i w co powinniście się zaangażować!

Napisz


Komentarze

  • Gaspar Święciński mistrzem świata
    Brawo. Gaspar.
    Autor: Lemon
    2018-12-13 14:23:45
  • Marzenia ściętej głowy? - felieton Romana Żokowskiego
    Też się rozmarzyłem, chyba jest to zaraźliwe.
    Autor: Jacek
    2018-12-13 12:40:34
  • Pierwsza, zapowiedziana nominacja - Arkadiusz Leska dyrektorem MOS
    Jak brzmi prawidłowe nazwisko tego Pana? Na stronie internetowej stowarzyszenia kulturalnego Niemców Heimat jest jako wiceprzewodniczący Arkadiusz Leske?!
    Autor: mieszkaniec
    2018-12-13 12:14:06
  • Miejski sylwester wraca na Plac Juranda
    Andrzej nie daj się! Pamiętaj ochrona no i oczywiście ubezpieczenie imprezy aby uniknąć takich problemów jak kiedyś w utraconym okiem!!
    Autor: laik
    2018-12-13 12:03:06
  • Miejski sylwester wraca na Plac Juranda
    Wydaje mi się, że Pan Burmistrz chce \"odstrzelić\" dyrektora MDK, skoro powierza mu organizację imprezy sylwestrowej w wymiarze jak wyżej, w ciągu dwóch tygodni. Pan Burmistrz ma zamiar rękoma dyrektora MOK złamać zlecenia ustawy o organizowaniu imprez masowych ze szczególnym ryzykiem? Brawo! Wejście smoka na bogato musi być! Szkoda tylko, że za wszystko odpowie dyrektor.
    Autor: TTT
    2018-12-13 11:09:33
  • Pierwsza, zapowiedziana nominacja - Arkadiusz Leska dyrektorem MOS
    Chyba nikt nie jest zaskoczony tą nominacją! Pan Burmistrz zaczyna spłacać dług wyborczy. Gratulacje i powodzenia obu Panom. Miejmy nadzieję, że obaj sprostają nowym funkcjom. Ciekawe tylko, czy \"stołków\" stanie dla pozostałych \"aktywnie wspierających\"?
    Autor: TTT
    2018-12-13 01:50:08
  • W powiecie dużo starego, ale bez... Nowocińskiego
    Siedzą sobie mali chłopcy w piaskownicy. Rozmawiają o swojej przyszłości. Ale żaden z nich nie chce zostać strażakiem, maszynistą, czy policjantem. Wszyscy marzą o tym, że by kiedyś w Szczytnie rozdawać \"karty\" ze stołków w ratuszu. I nie było by w tym marzeniu nic dziwnego gdyby po drodze do jego zrealizowania chłopcy zdobyli odpowiednie wykształcenie, ogładę towarzyską, empatię i umiejętność \"służenia pomocą\" drugiemu człowiekowi. Ale czy tak się stało...? Jak na razie moim zdaniem stało się jedynie kolesiostwo. Wiadomo, przyjaźń z piaskownicy rzecz święta!
    Autor: Teresa TTT
    2018-12-12 10:17:29
  • Kraków wraca do Szyman, Lwów zostaje
    Czy są szanse na wznowienie połączenia z Berlinem?
    Autor: Aga
    2018-12-12 07:13:28
  • Mapa potrzeb aktywnych obywateli
    Czy można gdzieś zapoznać się z tym raportem w necie?
    Autor: Mieszkaniec Szczytna - Jan Mazur
    2018-12-10 23:22:21
  • Kot postawił strażaków na nogi
    To nie kot ,tylko ktoś postawił strażaków na nogi.Jaja sobie robią.
    Autor: Wiewiorka
    2018-12-10 20:06:27