Wtorek, 17 Lipiec, Imieniny: Eustachego, Mariki, Mirelli -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Profesor Anna Tobolewska wspomina 35 lat pracy

Anna Tobolewska, polonistka z Zespołu Szkół nr 3 ma za sobą 35 lat pracy. Od początku tylko nauczyciel, od początku – tylko w Szczytnie. Tylko? A może „aż”? Jak ocenia minione lata, zmiany w oświacie i – co zapewne też musiało się pojawić – zmiany w młodzieży, której wpaja zasady rodzimej ortografii i tajemnice literatury?



Związana jest pani ze Szczytnem od początku?

 

Od ósmej klasy szkoły podstawowej. Urodziłam się w Reszlu, wychowywałam w Biskupcu, a później rodzice przenieśli się do Szczytna. Z oświatą związana była moja mama i poszłam w jej ślady. Najpierw miejscowy ogólniak, później WSP w Olsztynie, dyplom i powrót do Szczytna, ale już w nowym charakterze, jako nauczyciel.

 

Pierwsza praca?

 

Szkoła podstawowa nr 1, wówczas imienia Henryka Sienkiewicza, ta, której już nie ma, zastąpiona przez gimnazjum, dziś ponownie zastępowane przez podstawówkę, chociaż inną. Po sześciu latach przeszłam do pracy w LO, tym samym, w którym sama się uczyłam.

 

Czy to wymagało jakichś dodatkowych dyplomów?

 

Nie. Pracowałam w tym czasie w szkole podstawowej i w ogólniaku wieczorowym. Zaproponowano mi przejście do dziennego i się zgodziłam.

 

Jakie wrażenia ze spotkania z nauczycielami, którzy wcześniej stawiali pani dwóje albo karcili za wagary?

 

Bardzo pozytywne. Nauczyciele przyjęli mnie bardzo życzliwie, a moja wychowawczyni z lat szkolnych, też polonistka – Krysia Trzcińska, była dla mnie prawdziwym oparciem, przewodnikiem. Jedyny problem, z jakim nie mogłam się uporać przez wiele lat, to odruchowe często zwracanie się do dawnych nauczycieli, a teraz kolegów per „pani (lub panie) profesor”. Upominano mnie, namawiano do przejścia na „ty”, ale mi to przychodziło z trudem. To chyba kwestia szacunku dla pedagogów, w jakim wychowywane było moje, nasze pokolenie. Po prostu „pan profesor” to był aksjomat, standard tak głęboko zakodowany, że jakakolwiek inna forma wydawała się niemożliwa. Ten swój wewnętrzny opór w stosunku do Krysi Trzcińskiej przełamałam dopiero kilka lat temu, czyli trwałam przy tym „pani profesor” jakieś trzydzieści lat!

 

Dziś młodzież chyba nie ma już ani oporów, ani zahamowań, a może – co często jest też młodym ludziom zarzucane – takiego poziomu szacunku dla swoich nauczycieli?

 

Trudno mi powiedzieć czy nazewnictwo jest przejawem szacunku bądź jego braku. Faktem jest, że dziś uczniowie nie mówią „profesorze”, a tak zwyczajnie - „proszę pani” czy „proszę pana”. I nikogo to nie razi, nikt nie żąda nazywania nas „profesorami”. A jedyni, którzy to czynią, to rodzice obecnych uczniów, przyzwyczajeni tak, jak ja byłam.

 

Jakieś inne różnice pomiędzy dzisiejszą młodzieżą, a tą sprzed 30-40 lat?

 

Obecna jest bardziej otwarta i chętna do prezentowania swoich umiejętności. Pamiętam, ze 20 lat temu trudno było znaleźć chętnych do udziału w jakimś apelu, występie, spektaklu. Dziś chętnych jest więcej niż czasowego miejsca. Mamy naprawdę zdolną młodzież, która posiada czasem wręcz nieprawdopodobne umiejętności. I – co ważne – wiele z tych umiejętności nabywa poza szkołą średnią czyli ponadgimnazjalną, w której już nie ma takich przedmiotów, jak plastyka czy muzyka. Jest to młodzież, która zna swoją wartość, wie, jak tę wartość zaprezentować, ale też wie, jak się domagać uznania i akceptacji dla swoich zalet i wad. I poglądów. Bo młodzież w większości ma swoje zdanie, oceny i opinie odnośnie do różnych zjawisk tego świata, zdanie ukształtowane przez mnóstwo najróżniejszych bodźców. Szkoła nie jest dziś już głównym miejscem kształtowania młodzieńczej osobowości.

 

Czy nauczyciele łatwo się z tym godzą? Bardzo często mówi się o tym, że młodzież mamy niespecjalnie fajną, bo brakuje jej autorytetów.

 

Nie ulega wątpliwości, że autorytety są potrzebne. Świadczy o tym to, że młodzież praktycznie sama ich sobie szuka. To może być nauczyciel, ale wcale nie musi.

 

Istnieje jednak ryzyko, że taki indywidualny wybór nie będzie prowadził do pożądanych efektów wychowawczych czy edukacyjnych...

 

Owszem, takie ryzyko istnieje, ale nie sądzę, by było ono wielkie. Wbrew pozorom, chociaż mogę mówić tylko o swojej szkole czyli Zespole Szkół nr 3, nie mamy jakiegoś natężenia problemów związanych np. z narkotykami czy innymi zachowaniami mocno nagannymi. Owszem, zdarzają się tego rodzaju sytuacje, ale naprawdę są one incydentalne.

 

Osobiście uważam, że wcale nie byliśmy dużo lepsi. Nie pamiętam ze swoich szkolnych, ogólniakowych lat nikogo, kto nie spróbowałby zapalić czy nie spożywał na prywatkach lub dyskotekach. Różnica taka, że nie robiliśmy tego tak jawnie. Niewielu uczniów ośmieliłoby się zapalić przy drzwiach szkoły. Chowaliśmy się w okolicznych krzakach głogu...

 

Jeśli chodzi o zakazy, to nic się nie zmieniło. W szkole nadal nie wolno, przed drzwiami też. Dziś w szkole nie wolno palić także nauczycielom. Co nie znaczy, że nie ma palących po obu stronach „barykady”. Ale oficjalnie nie wolno nikomu. Nie wykluczam więc sytuacji i takiej, że w tych „krzakach” na dużej przerwie dziś spotykają się i uczniowie, i nauczyciele. To, oczywiście, należałoby uznać za naganne, ale też nie można zakładać od razu, że przyniesie to w przyszłości jakieś tragiczne społecznie efekty. W moim przekonaniu mamy już za sobą taki dość trudny czas kształtowania się społeczności jakby na nowo po transformacji ustrojowej, kiedy wszyscy jakoś musieli się do nowej rzeczywistości dostroić. Muzyk powiedziałby, że były to lata wielu fałszywych tonów, ale to – tak uważam – minęło. Inna jest rzeczywistość, młodzież też jest inna, ale absolutnie nie uważam, że gorsza.

 

Ta opinia może dowodzić, że w pani przypadku to nie był wybór zawodu, fachu, to było podążanie za powołaniem...

 

Nie pamiętam, czy kiedykolwiek myślałam o innej profesji. To chyba poszło z automatu, naturalnie: córka naśladuje mamę. Zdaje się, że tuż po studiach mignęła mi myśl o mundurze, ale ojciec, ówczesny milicjant, wykładowca w szkole, mi to odradzał. Dobrze się czuję w szkole, chociaż przyznam, że bywały momenty, kiedy miałam dość. Wtedy, gdy w oświacie następowały reformy, gdy nie bardzo było wiadomo, jak one będą wglądały, jakie będą skutki. W każdej takiej sytuacji nauczyciele czują się zagrożeni, bo nikt długo nie wie, czym to się ostatecznie skończy. Oczywiście, że głównym powodem obaw jest to, czy nadal wystarczy godzin, czy pozostanie się nauczycielem, czy będzie praca. To naturalna obawa wynikająca z potrzeby bezpieczeństwa.

 

No właśnie, a przecież znów mamy reformę. Jak ją pani ocenia?

 

Na razie nas, w ogólniaku, nowa reforma nie dotyka bezpośrednio. Ale ten czas nadejdzie i pojawi się niepokój. Na pewno będą musiały być zwolnienia, będzie mniej godzin... trudno mi powiedzieć, jaka będzie najbliższa przyszłość szkoły. Mój niepokój nie jest już tak duży, jak młodych nauczycieli. Niedługo uzyskam uprawnienia emerytalne, a to w znakomity sposób podniesie moje poczucie bezpieczeństwa.

 

I bez żalu rozstanie się pani ze szkołą?

 

Z żalem, ale nie będzie to dla mnie jakieś traumatyczne przeżycie. Taka jest kolejność: praca, a po niej emerytura. Zawsze byłam tego świadoma, więc się nie boję. Poza tym wydaje mi się, że jestem wewnętrznie wystarczająco zorganizowana, by taka zmiana nie wpłynęła na mnie w jakiś negatywny sposób. Mam też swoje inne upodobania. Lubię podróże, lubię poznawać nowe miejsca, ludzi... I po prostu będę miała na to więcej czasu niż obecnie.



Komentarze do artykułu

Bozenna Jakobsze

Witaj Aniu to cudowna opinia o Nas o Naszej Pani Krysi . Jestem pod wrażeniem, że jesteś cały czas taka spokojna i nie widzisz nic złego w tych czasach. Już nie wiem co piszę bo jestem pod wrażeniem Twojej wypowiedzi chyba musimy spotkać się znowu po 40-tu latach po maturze. Pozdrawiam.

Napisz

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • 12 lat w wieży. Czy i co dalej? Rozmowa z burmistrz Danutą Górską
    Popieram w całości to co napisałaś "anna". Górska już dawno powinna odejść a w jej miejsce należy wybrać kogoś, kto będzie potrafił i chciał wykorzystać potencjał turystyczny Szczytna. Ona się nadaje wyłącznie do nasadzania kwiatków, co robi od lat.
    Autor: Marcin
    2018-07-17 10:50:09
  • Satyryczne namawianie do wyborów
    Do Mariana. Macie. Dokładnie 235 artystów abstrakcjonistów. Na Wiejskiej malują nam przyszłość rodem z zamierzchłej przeszłości. I czemu te tysiące wolą pracować na czarno u Niemca? Może lepiej płaci niż nasz patriotyczny biznes?
    Autor: massakra
    2018-07-14 18:07:40
  • Mańkowski kandydatem na burmistrza Szczytna
    Uważam Pana Krzysztofa za bardzo dobrego kandydata na burmistrza. Jest to szlachetny dobry człowiek nie kierowany zawiścią i próżnością. Trzymam kciuki Panie Krzysztofie
    Autor: Maria
    2018-07-13 23:40:00
  • Honorowa odznaka dla dyrektora Mańkowskiego
    Zasługi na rzecz rozwoju sportu motorowego :)
    Autor: stef
    2018-07-13 14:14:39
  • 12 lat w wieży. Czy i co dalej? Rozmowa z burmistrz Danutą Górską
    Burmistrz wskazuje że rozwiązała kwestię dróg czyli nie zauważa zakorkowania całego miasta. Jej zdaniem poprawa w niektórych miejscach nawierzchni jest wystarczająca. Budowane są mieszkania, owszem teraz 12 a wcześniej prawie 20 lat temu. Niestety oczekujących jest prawie 180 rodzin. Czyli na kolejne trzeba poczekać następne dzieścia lat? Są miejsca w żłobkach. Miejskich czy będą jak prywatny inwestor dopiero wybuduje? Wyludnianie się miasta można oceniać nie na podstawie meldunków lecz twardych danych GUS. Osoby przebywające w mieście czasowo (nauka, praca) nie powodują wzrostu dochodów miasta. Pani Burmistrz powinna chyba bardziej realnie stąpać po ziemi. Ps. nawiązując do opisywanego obrazu Picassa to parafrazując co mi po pięknych ścianach mieszkania skoro nie stać mnie będzie na meble czy jedzenie?
    Autor: anna
    2018-07-13 09:41:31
  • Satyryczne namawianie do wyborów
    Ale kicha, co za bryndza. Nie ma cie lepszych artystów niż z Niemiec?? Już pełno tych łobuzów z Niemiec u nas, ile ludzi pracuje na czarno u niemców. Tysiące.
    Autor: Marian
    2018-07-12 12:41:27
  • Satyryczne namawianie do wyborów
    Mógł przyjechać dziesięć lat temu to by dopiero był niezadowolony...
    Autor: Piotr
    2018-07-12 09:45:54
  • Satyryczne namawianie do wyborów
    Z jakiego kraju masoneria was spuscila z łańcucha. Najprawdopodobnie kanada która jest siedliskiem.
    Autor: Nar
    2018-07-11 18:55:19
  • Aktywni obywatele za pieniądze z FIO
    Opracowując raport warto wskazać metodę badawczą oraz wszystkie uzyskane informacje aby otrzymane wyniku ktokolwiek mógł traktować poważnie. Przykro ale na dziś taka informację oceniam jako kiełbasę wyborczą. Poza tym kolejny problem to reprezentatywność i wiarygodność uzyskanych informacji. Jeżeli swoje uwagi przekaże 200 osób (np zainteresowanych jakąś sprawą) to czy np kosztem istotnych nakładów a co za tym idzie może także wbrew innym (niewypowiadającym się) samorząd powinien to realizować? Może i ciekawy pomysł na pozyskanie środków ale efekt niestety będzie mizerny. Szkoda tylko środków bo mogły być lepiej wydane!
    Autor: mieszkaniec
    2018-07-11 13:25:05
  • Jak się PSL w Szczytnie do wyborów szykuje...
    No tak, PSL również w tej kadencji nie zrobi nic by wyprowadzić ruch ciężarówek poza centrum miasta, ma w nosie mieszkańców centrum Szczytna. W związku z tym PSL nie otrzyma mojego głosu w tych wyborach. Z tego co wiem bardzo duża rzesza mieszkańców myśli podobnie.
    Autor: Jan Mazur
    2018-07-11 09:54:06