Wtorek, 13 Listopad, Imieniny: Arkadii, Krystyna, Stanisławy -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Profesor Anna Tobolewska wspomina 35 lat pracy


Anna Tobolewska, polonistka z Zespołu Szkół nr 3 ma za sobą 35 lat pracy. Od początku tylko nauczyciel, od początku – tylko w Szczytnie. Tylko? A może „aż”? Jak ocenia minione lata, zmiany w oświacie i – co zapewne też musiało się pojawić – zmiany w młodzieży, której wpaja zasady rodzimej ortografii i tajemnice literatury?



Związana jest pani ze Szczytnem od początku?

 

Od ósmej klasy szkoły podstawowej. Urodziłam się w Reszlu, wychowywałam w Biskupcu, a później rodzice przenieśli się do Szczytna. Z oświatą związana była moja mama i poszłam w jej ślady. Najpierw miejscowy ogólniak, później WSP w Olsztynie, dyplom i powrót do Szczytna, ale już w nowym charakterze, jako nauczyciel.

 

Pierwsza praca?

 

Szkoła podstawowa nr 1, wówczas imienia Henryka Sienkiewicza, ta, której już nie ma, zastąpiona przez gimnazjum, dziś ponownie zastępowane przez podstawówkę, chociaż inną. Po sześciu latach przeszłam do pracy w LO, tym samym, w którym sama się uczyłam.

 

Czy to wymagało jakichś dodatkowych dyplomów?

 

Nie. Pracowałam w tym czasie w szkole podstawowej i w ogólniaku wieczorowym. Zaproponowano mi przejście do dziennego i się zgodziłam.

 

Jakie wrażenia ze spotkania z nauczycielami, którzy wcześniej stawiali pani dwóje albo karcili za wagary?

 

Bardzo pozytywne. Nauczyciele przyjęli mnie bardzo życzliwie, a moja wychowawczyni z lat szkolnych, też polonistka – Krysia Trzcińska, była dla mnie prawdziwym oparciem, przewodnikiem. Jedyny problem, z jakim nie mogłam się uporać przez wiele lat, to odruchowe często zwracanie się do dawnych nauczycieli, a teraz kolegów per „pani (lub panie) profesor”. Upominano mnie, namawiano do przejścia na „ty”, ale mi to przychodziło z trudem. To chyba kwestia szacunku dla pedagogów, w jakim wychowywane było moje, nasze pokolenie. Po prostu „pan profesor” to był aksjomat, standard tak głęboko zakodowany, że jakakolwiek inna forma wydawała się niemożliwa. Ten swój wewnętrzny opór w stosunku do Krysi Trzcińskiej przełamałam dopiero kilka lat temu, czyli trwałam przy tym „pani profesor” jakieś trzydzieści lat!

 

Dziś młodzież chyba nie ma już ani oporów, ani zahamowań, a może – co często jest też młodym ludziom zarzucane – takiego poziomu szacunku dla swoich nauczycieli?

 

Trudno mi powiedzieć czy nazewnictwo jest przejawem szacunku bądź jego braku. Faktem jest, że dziś uczniowie nie mówią „profesorze”, a tak zwyczajnie - „proszę pani” czy „proszę pana”. I nikogo to nie razi, nikt nie żąda nazywania nas „profesorami”. A jedyni, którzy to czynią, to rodzice obecnych uczniów, przyzwyczajeni tak, jak ja byłam.

 

Jakieś inne różnice pomiędzy dzisiejszą młodzieżą, a tą sprzed 30-40 lat?

 

Obecna jest bardziej otwarta i chętna do prezentowania swoich umiejętności. Pamiętam, ze 20 lat temu trudno było znaleźć chętnych do udziału w jakimś apelu, występie, spektaklu. Dziś chętnych jest więcej niż czasowego miejsca. Mamy naprawdę zdolną młodzież, która posiada czasem wręcz nieprawdopodobne umiejętności. I – co ważne – wiele z tych umiejętności nabywa poza szkołą średnią czyli ponadgimnazjalną, w której już nie ma takich przedmiotów, jak plastyka czy muzyka. Jest to młodzież, która zna swoją wartość, wie, jak tę wartość zaprezentować, ale też wie, jak się domagać uznania i akceptacji dla swoich zalet i wad. I poglądów. Bo młodzież w większości ma swoje zdanie, oceny i opinie odnośnie do różnych zjawisk tego świata, zdanie ukształtowane przez mnóstwo najróżniejszych bodźców. Szkoła nie jest dziś już głównym miejscem kształtowania młodzieńczej osobowości.

 

Czy nauczyciele łatwo się z tym godzą? Bardzo często mówi się o tym, że młodzież mamy niespecjalnie fajną, bo brakuje jej autorytetów.

 

Nie ulega wątpliwości, że autorytety są potrzebne. Świadczy o tym to, że młodzież praktycznie sama ich sobie szuka. To może być nauczyciel, ale wcale nie musi.

 


Istnieje jednak ryzyko, że taki indywidualny wybór nie będzie prowadził do pożądanych efektów wychowawczych czy edukacyjnych...

 

Owszem, takie ryzyko istnieje, ale nie sądzę, by było ono wielkie. Wbrew pozorom, chociaż mogę mówić tylko o swojej szkole czyli Zespole Szkół nr 3, nie mamy jakiegoś natężenia problemów związanych np. z narkotykami czy innymi zachowaniami mocno nagannymi. Owszem, zdarzają się tego rodzaju sytuacje, ale naprawdę są one incydentalne.

 

Osobiście uważam, że wcale nie byliśmy dużo lepsi. Nie pamiętam ze swoich szkolnych, ogólniakowych lat nikogo, kto nie spróbowałby zapalić czy nie spożywał na prywatkach lub dyskotekach. Różnica taka, że nie robiliśmy tego tak jawnie. Niewielu uczniów ośmieliłoby się zapalić przy drzwiach szkoły. Chowaliśmy się w okolicznych krzakach głogu...

 

Jeśli chodzi o zakazy, to nic się nie zmieniło. W szkole nadal nie wolno, przed drzwiami też. Dziś w szkole nie wolno palić także nauczycielom. Co nie znaczy, że nie ma palących po obu stronach „barykady”. Ale oficjalnie nie wolno nikomu. Nie wykluczam więc sytuacji i takiej, że w tych „krzakach” na dużej przerwie dziś spotykają się i uczniowie, i nauczyciele. To, oczywiście, należałoby uznać za naganne, ale też nie można zakładać od razu, że przyniesie to w przyszłości jakieś tragiczne społecznie efekty. W moim przekonaniu mamy już za sobą taki dość trudny czas kształtowania się społeczności jakby na nowo po transformacji ustrojowej, kiedy wszyscy jakoś musieli się do nowej rzeczywistości dostroić. Muzyk powiedziałby, że były to lata wielu fałszywych tonów, ale to – tak uważam – minęło. Inna jest rzeczywistość, młodzież też jest inna, ale absolutnie nie uważam, że gorsza.

 

Ta opinia może dowodzić, że w pani przypadku to nie był wybór zawodu, fachu, to było podążanie za powołaniem...

 

Nie pamiętam, czy kiedykolwiek myślałam o innej profesji. To chyba poszło z automatu, naturalnie: córka naśladuje mamę. Zdaje się, że tuż po studiach mignęła mi myśl o mundurze, ale ojciec, ówczesny milicjant, wykładowca w szkole, mi to odradzał. Dobrze się czuję w szkole, chociaż przyznam, że bywały momenty, kiedy miałam dość. Wtedy, gdy w oświacie następowały reformy, gdy nie bardzo było wiadomo, jak one będą wglądały, jakie będą skutki. W każdej takiej sytuacji nauczyciele czują się zagrożeni, bo nikt długo nie wie, czym to się ostatecznie skończy. Oczywiście, że głównym powodem obaw jest to, czy nadal wystarczy godzin, czy pozostanie się nauczycielem, czy będzie praca. To naturalna obawa wynikająca z potrzeby bezpieczeństwa.

 

No właśnie, a przecież znów mamy reformę. Jak ją pani ocenia?

 

Na razie nas, w ogólniaku, nowa reforma nie dotyka bezpośrednio. Ale ten czas nadejdzie i pojawi się niepokój. Na pewno będą musiały być zwolnienia, będzie mniej godzin... trudno mi powiedzieć, jaka będzie najbliższa przyszłość szkoły. Mój niepokój nie jest już tak duży, jak młodych nauczycieli. Niedługo uzyskam uprawnienia emerytalne, a to w znakomity sposób podniesie moje poczucie bezpieczeństwa.

 

I bez żalu rozstanie się pani ze szkołą?

 

Z żalem, ale nie będzie to dla mnie jakieś traumatyczne przeżycie. Taka jest kolejność: praca, a po niej emerytura. Zawsze byłam tego świadoma, więc się nie boję. Poza tym wydaje mi się, że jestem wewnętrznie wystarczająco zorganizowana, by taka zmiana nie wpłynęła na mnie w jakiś negatywny sposób. Mam też swoje inne upodobania. Lubię podróże, lubię poznawać nowe miejsca, ludzi... I po prostu będę miała na to więcej czasu niż obecnie.



Komentarze do artykułu

Bozenna Jakobsze

Witaj Aniu to cudowna opinia o Nas o Naszej Pani Krysi . Jestem pod wrażeniem, że jesteś cały czas taka spokojna i nie widzisz nic złego w tych czasach. Już nie wiem co piszę bo jestem pod wrażeniem Twojej wypowiedzi chyba musimy spotkać się znowu po 40-tu latach po maturze. Pozdrawiam.

Napisz


Komentarze

  • Trzy flagi = trzy wartości
    Jacek, za co tak bardzo Konstytucji nie lubisz, skoro przez jej \"obecność\" w tej firmie JUZ tam nie zajrzysz? Bez Konstytucji było cacy, a z nią jest beee? To nie o firmie, a o Tobie wiele mówi.
    Autor: Obserwator
    2018-11-10 14:47:28
  • Trzy flagi = trzy wartości
    Firma wie jak starcic klientów . Ja już do was nie zajrzę . Żegnam
    Autor: Jacek
    2018-11-09 22:18:36
  • Aktywne Szczytno – Aktywni Obywatele, zajrzyj do MDK-u w środę, 14 listopada
    Projekt centrum zabaw i aktywnej rekreacji tzn CZAR jest moim autorskim projektem i owszem. Powstał on kiedy nie byłem radnym. Była to inicjatywa moja i moich sąsiadów z ulicy Lanca, Solidarności, Boh. Września i Leyka. Pokazałem tym samy,że my mieszkańcy możemy wspólnie coś zrobić nie oglądając się na władzę. Do czego i Pana zachęcam. Wprowadzanie mylnych twierdzeń nikomu nie przystoi. Pozdrawiam i zapraszam do współpracy Paweł Krassowski
    Autor: Paweł Krassowski
    2018-11-09 21:36:30
  • Działkowcy blokują helikopter LPR (zdjęcia)
    Mieszkam w bloku przy Łomżyńskiej, gdzie nie ma działek , a w godzinach wieczornych jest takie zadymienie i smród, ze nie można otworzyć okna ponieważ można się udusić. Powodem tego jest kotłownia przy budynku gminy. Coś okropnego.
    Autor: Ewa
    2018-11-09 18:55:08
  • Aktywne Szczytno – Aktywni Obywatele, zajrzyj do MDK-u w środę, 14 listopada
    Panie Paweł Krassowski: Zacytujmy Tygodnik Szczytno piszący 28 maja 2015 roku o kolejnej inwestycji realizowanej w ramach budżetu obywatelskiego: \"Przypomnijmy też, że autorem zwycięskiego projektu w ubiegłym roku był Paweł Krassowski\" http://tygodnik.szczytno.pl/CZAR_juz_czaruje-n5413.html Czyli Czar na ul. Lanc nie jest tworem radnego Krassowskiego? Nie było aktywnie wykorzystywany w kampanii stowarzyszenia Aktywne Szczytno którego jesteś Pan członkiem? To straszne, że tak wiele osób mylnie przypisuje Panu te dzieło. To może napisze Pan to na swojej tablicy w popularnym portalu społecznościowym - niech ludzie wiedzą! Więcej pokory Panie Radny - z Waszego stowarzyszenie w całych wyborach wprowadziło tylko jedną osobę do samorządu. Jako radny wielokadencyjnie opozycyjny zanim zacznie Pan ogłaszać \'konkursy\' na projekty proszę sprawdzić co o tym sądzą burmistrz i pozostali radni.
    Autor: Paweł Karczewski
    2018-11-09 17:28:42
  • CZAR już czaruje
    Pozdrawiam radnego
    Autor: Paweł Karczewski
    2018-11-09 17:05:08
  • 10-11 listopada – Powiatowe obchody 100-lecia odzyskania niepodległości
    My się tu lokalnie i ogólnopolsko nawalamy w związku tą historyczną datą. a tymczasem litewskie koleje zorganizowały wykonanie hymnu polskiego przez siedem lokomotyw dobranych specjalnie pod kątem wydawanego dźwięku. Przygotowaniem i wykonaniem zajął się koncertmistrz Litewskiej Państwowej Orkiestry Symfonicznej, Zbigniew Lewicki. To dopiero pomysł wspaniały!
    Autor: Krajan
    2018-11-09 15:28:53
  • Dramatyczny wypadek na Chrobrego, ciężko ranna piesza
    Podobny wypadek był kilka lat temu na ul. Polskiej koło Rossmanna. Wówczas stwierdzono winą pieszej.
    Autor: miki
    2018-11-09 14:09:10
  • Aktywne Szczytno – Aktywni Obywatele, zajrzyj do MDK-u w środę, 14 listopada
    Obserwowałem propozycje mieszkańców i wyniki głosowanie. Oprócz wskazanych potrzeb w tym artykule, sporo osób wskazała duży problem braku obwodnicy. Krótko mówiąc, problem wyprowadzenia tranzytu z centrum miasta.
    Autor: Mieszkaniec Szczytna - Jan Mazur
    2018-11-09 09:59:51
  • Kto zostanie starostą, kto wicestarostą?
    Może nareszcie pora na zmiany na stanowisku starosty. Niech radnymi kieruje dobro powiatu a nie polityczne \"układziki\". Pan Marcin Nowociński jest młodym, wykształconym, błyskotliwym, o wysokiej kulturze osobistej człowiekiem. Idealna osoba na stanowisko starosty. Co do pani Jaskulskiej, już przecież piastowała urząd wicestarosty i według opinii mnóstwa osób, była to totalna porażka. Czy ludowcy naprawdę nie potrafią wyciągać właściwych wniosków?
    Autor: Ela
    2018-11-09 09:42:47