Wtorek, 23 Kwiecień, Imieniny: Łukasza, Kai, Nastazji -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Od robotnika do kierownika...


IKEA Industry Wielbark w tym roku kończy dziesięć lat. To godny jubileusz, wart szczególnego świętowania. Święto fabryki to jednak przede wszystkim święto ludzi, tych wszystkich, którzy z zakładem się związali. Wśród obecnych około 1800 pracowników IKEI w Wielbarku wcale niemałe grono to ludzie, którzy rozwijali się wraz z zakładem. Jednym z nich jest Mariusz Borkowski, kierownik wydziału w IKEA Industry Wielbark



Początki pracy jakie były?

Praktycznie były wtedy, kiedy swoją "karierę" w Wielbarku zaczynała też IKEA. Gdy tylko uruchomiono drugą zmianę, w 2008 roku.

Pierwsze stanowisko?

Operator UV - czyli linii lakierniczej. A właściwie byłem pomocnikiem operatora. I jakiś czas, trzy może cztery miesiące, uczyłem się obsługiwać to urządzenie. A że lubię się uczyć, wiedzieć i poznawać, to moje chęci zostały dostrzeżone. Po tych czterech miesiącach dano mi więc pewną samodzielność i z pomocnika zostałem operatorem.

Czy jest to zajęcie zgodne z wyuczonymi umiejętnościami?

Trochę, a może nawet więcej niż niezgodne. Ukończyłem szkołę zawodową i zostałem stolarzem. Wcześniej pracowałem przez dziesięć lat w Olsztynie, w jednej z firm tapicerskich.

I co? Tamta praca się skończyła? Jakie były motywy zmiany i zatrudnienia się w IKEI?

Gdy składałem CV, pracowałem wciąż w Olsztynie. W tym czasie zmieniły się jednak moje życiowe realia. Po prostu wróciliśmy z żoną na "stare śmieci". Oboje pochodzimy z tej gminy, tu mamy rodziny. I kiedy się dowiedzieliśmy, że powstaje tu taki duży zakład pracy, zdecydowaliśmy się na powrót i pracę na miejscu.

Pracę otrzymaliście państwo oboje?

Żona początkowo nie "zaczepiła" się w IKEI, ale obecnie też tu pracuje. I obojgu nam to pasuje. Zarobki nas zadowalają, spokojnie wystarcza na potrzeby rodziny, a mamy dwoje dzieci. I chyba - jeśli się uda - nie będziemy szukać już w życiu zmian, bo po co.

Wróćmy więc do zawodowej kariery. Został pan operatorem maszyny i co dalej?

Tu jeszcze warto chyba dodać, że moja nauka była o tyle łatwiejsza, że moi nauczyciele, czyli zatrudnieni tu operatorzy byli wcześniej szkoleni na takich liniach produkcyjnych w innych fabrykach IKEA w Polsce. Sam zresztą też uczestniczyłem w dodatkowych kursach, np. w tygodniowym szkoleniu we Włoszech.

Rozumiem, że te Włochy firma panu zafundowała?

Oczywiście. Wszystkie szkolenia, kursy, poszerzenie i rozwój kwalifikacji pracowniczych, finansuje przedsiębiorstwo. To wspólny interes: firmy i pracownika.


Został pan operatorem maszyny na linii lakierniczej, ale już nim nie jest...

Po roku pracy dostałem awans na lidera ciągu technologicznego. Po kolejnym roku kolejny awans - na mistrza produkcji. To oznacza, że zostałem szefem całej zmiany, wciąż na tej samej linii lakierniczej.

Czy pokonując kolejne szczeble awansu jednocześnie pan kończył, np. technikum czy dalej – także studia?

Nie, chociaż IKEA nie stawia przeszkód, a pomaga pracownikom, którzy chcą się kształcić, także w trybie - nazwijmy to - szkolnictwa powszechnego. Jednak do awansu zawodowego w łonie zakładu nie są potrzebne tzw. papiery. Trzeba po prostu umieć pracować, chcieć pracować i pogłębiać swoje praktyczne umiejętności zawodowe. Wtedy nie ma żadnych barier, których nie dałoby się pokonać.

Zatem jaki kolejny krok?

Kolejny już zrobiłem. Półtorej roku temu zostałem kierownikiem wydziału lakierni. Momentami podlegało mi ponad 300 pracowników. To już jest wysoka funkcja zawodowa, ale też i wysoka odpowiedzialność. Za ludzi, za plany, za jakość, za ciągłość produkcji... Wiele jest tych różnych płaszczyzn odpowiedzialności. Trzeba podkreślić, że na system produkcji w fabryce mebli składają się trzy główne działy: maszynownia, lakiernia z sortownią oraz pakownia z montażem. Obecnie lakiernia i sortownia zostały organizacyjnie rozdzielone, ale generalnie struktura jest podobna. Jestem więc odpowiedzialny za pracę prawie jeden trzeciej części fabryki.

Śpi pan po nocach?

W pracy nie. Chociaż jestem kierownikiem, to też pracuję na zmiany. Jak wszyscy kierownicy działów, bo na każdej zmianie któryś z kierowników musi być i czuwać nad całością. Dokładnie nad całością, bo wówczas, na drugiej czy trzeciej zmianie, mamy "pod opieką" nie tylko swój, ale także pozostałe działy.

To rzeczywiście szybka droga kariery zawodowej. Trudno się dziwić, że nie zamierza pan się z IKEĄ rozstać.

Po co szukać zmian, kiedy nie są one potrzebne? Ktoś kiedyś powiedział, że lepsze jest wrogiem dobrego. Na tę więc chwilę jest dobrze, lepszego szukać nie zamierzam i oby tak zostało.

 



Komentarze do artykułu

elss

Szczera prawda! Można w tej firmie coś osiągnąć jeśli się ma ambicję. To jest fajne miejsce pracy, ja nie mam powodów do narzekania.

Krzysztof

Swoją karierę w Ikei we Wielbarku zacząłem już 7 lat temu. Nie traktowałem początkowo tej pracy jako coś z czym bym wiązał moją przyszłość na tyle lat, ale faktycznie, stopniowo zdobywałem doświadczenie, wiedzę, umiejętności i awansowałem, obecnie zajmuje jedno z kierowniczych stanowisk i bardzo sobie cenię pracę tu. Bardzo pozytywne wrażenia, tym bardziej patrząc na te 7 lat, które już tu pracuję

Napisz

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • Egzaminy mimo strajku
    Jakim prawem niektórzy włodarze w naszym powiecie, notabene z wykształcenia nauczyciele, wspominają o pomocy finansowej dla strajkujących? Kto dał im przyzwolenie na szafowanie samorządowymi pieniędzmi? Przepisy prawa stwierdzają jednoznacznie, iż za czas strajku nie należy się wynagrodzenie a wypłacanie z miejskiej kasy pieniędzy dla niepracujących nauczycieli jest co najmniej niemoralne i bardzo krzywdzące w stosunku do pozostałych mieszkańców.
    Autor: jaga
    2019-04-22 19:49:16
  • Egzaminy mimo strajku
    No i tak to jest. Żadnej konsekwencji w działaniu. Nawet wspólne cele nie są w stanie zjednoczyć jednego środowiska. A urzędnicy na pasku tej, czy innej partii będą robić, co należy, aby im z głowy włos nie spadł. Ale to też świadomość rodziców - czy chcą, by ich dzieci chodziły do dobrej szkoły z dobrymi nauczycielami, czy do byle jakiej szkoły - i tym samym nauczycielom płacić za korepetycje po szkole. A więc - jak kto woli!
    Autor: Śmieszek
    2019-04-21 19:15:47
  • Egzaminy mimo strajku
    To nauczyciel wspiera nauczyciela w biedzie i strajku. Za przeprowadzenie egzaminów emeryci otrzymali po ok 400zł tak, że nauczyciele pokazali swoje oblicza.
    Autor: Rafal
    2019-04-20 09:32:28
  • Dyrektorskie przetasowania w szkołach
    Panie burmistrzu czy to Pana bliska koleżanka z Pana ugrupowania?
    Autor: Karol
    2019-04-20 09:20:42
  • Drogi – to droga życia Krzysztofa Połukorda (zdjęcia)
    Nie wiem czy dotarły moje dwa teksty- Serdecznie pozdrawiam
    Autor: Tadeusz Zagozdziński / Natura
    2019-04-19 21:35:01
  • Drogi – to droga życia Krzysztofa Połukorda (zdjęcia)
    Piękny kawał życia, Serdecznie gratuluję. Rodzinnie mamy podobne drogo co Pana rodzice. Do Szczytna , a właściwie do Nart przyjechałem w latach 80-tych, miałem tam dom nad jeziorem, a jak zapewne może Pan pamięta , że byłem w 2001 roku rzecznikiem prasowym śp. Pana Zimnego i wiele słyszałem o Panu. Podziwiam drogę życia , a zawałem proszę się nie przejmować, mnie udało się przeżyć pięć zawałów i jak Pan widzi , jestem.dosyć aktywny. Pozdrawiam Pana niezwykle serdecznie, życząc słonecznej drogi życia i szczęśliwych Świąt z Pana piękną żoną i rodziną. Jeszcze dodam , że czekam na chwilę jak poprowadzi Pan budowę obwodnicy, życząc Zdrowia. Serdecznie - Tadeusz.
    Autor: Tadeusz Zagozdziński
    2019-04-19 21:20:51
  • Gdzie jest gospodarz? – felieton Romana Żokowskiego
    Przy tylu aktywistach sportowych w Szczytnie taki syf,tylko w gebie mocni i duzo ich do roznych fuch za niezle pieniadze, wstyd !!!
    Autor: LOLO
    2019-04-19 13:09:20
  • Gdzie jest gospodarz? – felieton Romana Żokowskiego
    Piłka nożna w Szczytnie jest w ruinie, ale co jakiś czas nawet na tej stronie pojawia się jakiś wywiad z \"Pasjonatem futbolu\" który opowiada bajki co to on nie robi. Prawda jest taka że nikomu nie zależy na rozwoju piłki w regionie. Pan Burmistrz skupia się na autopromocji wrzucając foty z gościem od wieży ciśnień (co do lat nic nie robi, a teraz nagle stał się zbawicielem), z projektem KFC (gdzie temat jest wciąż plotką, podobnie jak 5 i 10 lat temu), oraz panią Asią z Szansy na Sukces (tak jakby to burmistrz miał wpływ na jej sukces). Dlaczego nie weźmie za łeb ludzi odpowiedzialnych za miejską piłkę? Dlaczego nie zajmie się stadionem, dlaczego nie zrobi czystek w klubie i zastanowi się nad proponowanym połączeniem z Pasymiem? Bo to się mu nie opłaca. Lepiej robić PRowe akcje niż cokolwiek konkretnego.
    Autor: Szczytniak na emigracji
    2019-04-19 09:01:02
  • Szybka „warszawka” już bez... prawka
    „Warszawka” to sformułowanie obraźliwe i świadczące o zakompleksieniu nas czyli tzw. prowincji wobec rodaków ze stolicy
    Autor: Tomasz
    2019-04-18 16:00:36
  • Cittaslow „wywaliło” Kosakowską z klubu PiS
    Działa na szkodę wyborców PiS tylko dlatego, że chce aby Szczytno wstąpiło do sieci miast, które może pomóc miastu nie odstawać na tle innych miast województwa pod względem obiektów sportowych? No to tym bardziej jestem zadowolony że nie głosowałem na PiS... bo im w głowie tylko rozdawnictwo pieniędzy z naszych podatków.
    Autor: Daniel
    2019-04-18 11:28:27