Środa, 15 Sierpień, Imieniny: Alfreda, Maksymiliana, Selmy -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

O szczycieńskich Krzyżakach raz jeszcze (cz. 4)

Żyjący na przełomie XIX i XX wieku niemiecki historyk Hans Prutz w jednej ze swych prac napisał, że w okresie panowania Zakonu praktycznie każdy mógł się znaleźć w jego szeregach pod warunkiem posłuszeństwa rozkazom przełożonych i poddania się żelaznej dyscyplinie wojskowej. Niepokornych braci, którzy nie przestrzegali reguły i poleceń zwierzchników, karano bardzo surowo. Każdy, kto opuścił szeregi krzyżackie, ścigany był przez Zakon i władze kościelne. Dzięki takim działaniom i surowej dyscyplinie, wojsko zakonne składało się z rycerzy twardych i nieznających litości dla wroga.



Nie zawsze „święci” braciszkowie

 

Nie wszyscy bracia, a wśród nich i ci szczycieńscy - byli tak zdyscyplinowani, jak im nakazywała reguła zakonna. Przy przyjmowaniu nowych członków do zakonu krzyżackiego zwracano uwagę na ich pochodzenie, natomiast mniej przejmowano się ich walorami moralnymi i przeszłością. Współczesne opisywanym wydarzeniom władze krzyżackie uważały, że duch religijny zakonu oraz dyscyplina i kontrola w miarę upływu czasu zmieni ludzi, którzy zdecydowali się przyłączyć do nich.

 

Już w II połowie XIII wieku na mocy przywileju papieża Aleksandra IV, do Zakonu można było przyjmować ludzi wyklętych za rozbój, gwałty i zbrodnie. Papież przyznał kapłanom krzyżackim prawo rozgrzeszania tych braci - rycerzy, którzy przed przyjęciem płaszcza zakonnego popełnili morderstwo, zajmowali się rozbojem oraz palili domy i kościoły.

 

Trudno było władzom krzyżackim utrzymać podwładnych w respekcie do ascetycznej reguły zakonnej. Oczywiście, nie można tego problemu generalizować. Prawdą jest natomiast to, że niektórzy niepokorni braciszkowie tęsknili do wygody i zbytków doczesnych.

 

Potwierdzeniem tego było to, według przeprowadzonego pod koniec XIV wieku spisu inwentaryzacyjnego, że w 1397 roku w Malborku istniał dom publiczny dla rycerzy ze znakiem krzyża na płaszczu. O ile więc czystość i religijność braci zakonnych była raczej mocno wątpliwa, to jedno jest niezaprzeczalne - byli oni doskonałymi żołnierzami. Dodać też trzeba, że zakonne, religijne obowiązki nie obejmowały działalności politycznej, życia społecznego i wojen. W tych sferach istniała całkowita swoboda i wszystko, co zakonni bracia czynili, było moralne i prawe, jeśli tylko służyło Zakonowi.

 

Życie duchowe Krzyżaków

 

Oczywiście, nie można wszystkich Krzyżaków określić jako tych, którzy w Zakonie znaleźli schronienie przed ścigającym ich wówczas prawem oraz co gorsze - gniewem Bożym. Rycerze Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (tak brzmiała pełna nazwa Zakonu Krzyżackiego) ślubowali m.in. czystość i ubóstwo, chociaż jak wiemy z zapisów historycznych, była to kwestia dość sporna. W regule Zakonu ponadto był całkowity zakaz posiadania kluczy, pieczęci i przedmiotów zbytku. Reguła zakonna zabraniała rozmów o byle czym i plotkowania.

 

Jedna z reguł mówiła również o tym, że w czasie podróży rycerz miał się zachowywać godnie oraz dbać o dobre imię zarówno swoje, jak i zgromadzenia. Istniał całkowity zakaz utrzymywania kontaktów z osobami, które były ekskomunikowane. Braciom zakonnym nie wolno było całować się z kobietami, „zwłaszcza z dziewicami”. Dotyczyło to również nawet matki i siostry. Chodziło o to, aby w przypadku takich normalnych w dzisiejszych czasach zachowań, nie powstały pomówienia i plotki. Zgodnie ze średniowieczną regułą, bracia zakonni mieli bezwzględny obowiązek zachowania czystości oraz nie mogli żenić się i mieć prawnego potomstwa. O dzieciach z nieprawego łoża, krzyżacka reguła milczała.

 

Całodzienne modlitwy

 

Zarówno w całym państwie krzyżackim, a co za tym idzie i wśród załogi szczycieńskiego zamku nie tylko się żarliwie modlono. Bracia zakonni do Komunii Świętej przystępowali przynajmniej siedem razy w roku: w Wielki Czwartek, na Wielkanoc, Zesłanie Ducha Świętego, Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, Wszystkich Świętych, Boże Narodzenie i Ofiarowanie Pańskie.

 

Bardzo ważnym elementem związanym z modlitwami była pamięć o zmarłych współbraciach Zakonu i jego dobrodziejach oraz służbie zamkowej. Krzyżacy bardzo dużo modlitw odmawiali za zmarłych, bo piętnaście razy dziennie w intencji ich zbawienia odmawiano Modlitwę Pańską. Udział we wszystkich tych nabożeństwach był obowiązkowy. Jeśli któremuś z braci zakonnych nie udało się wstać na matutinum (nabożeństwo wchodzące w skład Liturgii Godzin – przyp. R.A.), przez cały dzień był skazany jedynie na suchy chleb i wodę.

 

Na tym jednak jeszcze nie koniec. Krzyżaccy duchowni, którzy potrafili czytać, a wśród nich i kapelan szczycieńskich braci zakonnych, odmawiali codziennie trzy psałterze (księga zawierająca 150 biblijnych psalmów używana jako modlitewnik - przyp. R.A) za żywych i tyle samo za zmarłych.

 

Początki osadnictwa pod zamkiem

 

Do jednej z głównych reguł zakonnych, jakich Krzyżacy musieli przestrzegać w czasie swojej ekspansji w Prusach, należał zakaz trudnienia się handlem. Nie było to łatwe, biorąc pod uwagę fakt, że właściwie handel i rzemiosło, tak jak i dziś, były jednym z głównych czynników wpływających na rozwój gospodarki.

 

Początkowo zakonni przestrzegali ustalonych zasad, ale wraz z upływem czasu udało się im uzyskać dyspensę papieską i wolno im było sprzedawać oraz kupować towary, chociaż wyłącznie na potrzeby poszczególnych konwentów. Zamek w Szczytnie, częściowo zniszczony w czasie wojen z Polską, wymagał napraw, więc do nieistniejącego jeszcze miasta stopniowo zaczęli napływać rzemieślnicy, którzy znacznie się przyczynili do rozbudowy podzamkowej osady. Średniowiecze to okres, w którym rzemiosło w państwie krzyżackim reprezentowali głównie młynarze i karczmarze.

 

Krzyżacy dbali o to, aby karczmy znajdowały się w pobliżu murów tych zamków, obok których nie wyrosły jeszcze miasta. Karczmarze wraz z osiedlonymi tam zagrodnikami i rzemieślnikami tworzyli zaczątek niektórych współczesnych miast m.in. i Szczytna. Niewielkie osady, które z czasem się rozwijały i sukcesywnie powstawały przy murach zamków krzyżackich, nazywano pogardliwie liszkami.

 

Pierwsze karczmy w Szczytnie

 

Źródła historyczne już w drugiej połowie XV wieku odnotowały istnienie osadnictwa na wschód od zamku. Świadczy o tym chociażby lokalizacja dwóch karczm położonych przy ważnej drodze handlowej, biegnącej z Mazowsza przez Szczytno do Kętrzyna i Królewca. Stanowiły one zaczątek tzw. liszki, tj. osady podzamkowej, która z czasem, dzięki dogodnemu położeniu rozrosła się, tworząc tym samym samorządną osadę targową - początkowo typu wiejskiego, a następnie miejskiego. Dwie karczmy, które powstały na mocy zapisu wielkiego mistrza Marcina Truchsessa z 3 marca 1483 roku, dały początek osiedlu podzamkowemu. Do chwili obecnej w historiografii są dość duże rozbieżności, co do lokalizacji tych karczm.

 

Pierwsza z nich należała do Michała Haberstrocha i na mocy dokumentu, przechodziła w dziedziczne posiadanie. Michał Haberstroch otrzymał dodatkowo 1 morgę (ok. 0,56 ha) ziemi, za co rocznie musiał odprowadzać podatek w wysokości 4 marek pruskich i czterech kur. Pierwotna lokalizacja karczmy miała się znajdować na południe od Jeziora Domowego Dużego, czyli w obszarze, który zamieszkiwali ogrodnicy i wyrobnicy oraz część służby zamkowej. Teren ten znany był pod nazwą Fiugaty. Jednak wydaje się to mało prawdopodobne, ponieważ w owych latach, według zwyczaju, karczmy były na ogół lokowane w bliskości kościoła, a więc obie zapewne znajdowały się gdzieś w okolicy dzisiejszej księgarni „Fraszka”.

 

O tym, że osiedlająca się w na podzamczu ludność była przeważnie polskojęzyczna, może świadczyć fakt, że ten pierwszy karczmarz Haberstroch, ze względu na pokrewieństwo, choć dość odległe, z polskimi bartnikami, przyjął nazwisko Owsianka, co potwierdza w swym sprawozdaniu z wizytacji w okręgu szczycieńskim wielki mistrz Marcin Truchsess.

 

Druga karczma z kolei należała do Matysa Pielgrzyma - potomka rodziny osadniczej. Karczmę otrzymał na podobnych warunkach jak Michał Haberstroch z tą tylko różnicą, iż w przywileju nadano mu prawo sprawowania „małego sądownictwa”, z tytułu którego otrzymywał 1/3 część spadków sądowych. Oprócz tego pełnił również funkcję sołtysa osiedla podzamkowego, nadaną z nominacji przez szczycieńskiego prokuratora Hansa von Grune.

 

Opis do zdjęcia: Wizualizacja średniowiecznego zamku w Szczytnie autorstwa Pawła Trzcińskiego.



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • SKS Szczytno rusza do boju o IV ligę i mieszkańców miasta
    Mało masz pieniedzy tylko pieniadze i pieniadze zone zostawic dla lafiryzny nie interesowac się dziecmi tylko pieniadze i kochanki a kobieta sama musiała wychować dzieci myslisz ze pieniedzmi zrekąpecujesz brak ojca i ojcowskiej miłosci a kochanka wstyd i chanba
    Autor: Halina K
    2018-08-15 18:10:37
  • Alarm w DPS, pracownicy podzieleni, mieszkańcy zdezorientowani
    Do "Niezależnie": To bardzo dobry dobry pomysł, aby zmniejszyć o połowę zatrudnienie w DPS przy 130 pensjonariuszach, którzy mają zaburzenia psychiczne i niepełnosprawności! Bardzo dobry pomysł na to, aby na przeciwko jednej "umieralni" - powstała druga. Pracownicy mający bezpośredni kontakt z mieszkańcami DPS są - mam prawo przypuszczać - narażeni na duży stres, wynikający z codziennego kontaktu z osobami chorymi, nie do końca odpowiadającymi za swoje czyny. Każdy, kto miał w domu osobę przewlekle i ciężko chorą - wie o co chodzi. Ale w domu wspomaga się bliższa i dalsza rodzina. A tu? Praca tego rodzaju wyczerpuje fizycznie i psychicznie. Pomoc psychologiczna należy się również pracownikom - opiekunom. Gdyby organizacja instytucji obejmowała prawdziwą terapię, to byliby tacy terapeuci z prawdziwego zdarzenia zatrudnieni. Ale na wszystkim się oszczędza. A potem ktoś pisze, że pracownicy są nie tacy, jak trzeba i należy ich wymienić. A może to organizator placówki nie zapewnia odpowiednich środków na jej prawidłowe funkcjonowanie? A dyrektor miota się między wymogami, a środkami i też nie wytrzymuje? Konieczna jest mediacja, ani kurs kolizyjny. Współczuję rzeczywiście pracownikom bezpośredniego kontaktu z mieszkańcami - podopiecznymi w DPS. Minimum komfortu pracy w takiej instytucji to podstawa, aby mogli dalej wypełniać swoje obowiązki bez zbędnych obciążeń.
    Autor: Waga
    2018-08-15 16:13:20
  • SKS Szczytno rusza do boju o IV ligę i mieszkańców miasta
    Lepiej wielki prezesie byś się dziećmi zajął które zostawiłeś dla pielęgniary
    Autor: Ilona29
    2018-08-15 13:26:02
  • Alarm w DPS, pracownicy podzieleni, mieszkańcy zdezorientowani
    glądałam program Alarm, i nigdy wcześniej tak nieobiektywnego programu nie widziałam. Nie rozumiem ludzi z zakrytymi twarzami- jeśli praca odbija się na ich zdrowiu to poprostu się z niej odchodzi - zdrowie jest bezcenne. Butelki, brut, karaluchy, złe jedzenie alkohol- to pytam gdzie są pracownicy ( w tym stresie i zajętym czasie na narzekanie nie są w stanie pracować?). Czemu osoby odpowiedzialne za utrzymanie porządku nie sprzątają, aż karaluchy się zalęgły ( chociaż, żeby były karaluchy musi ktoś chociaż jedną samice przynieść, one nie rozmnażają się z kurzu ????).Całe parapety w butelkach ( nie sądzę, że to z jednego dnia), czemu nikt tego nie sprząta. Jeśli ludzi są truci, to co robi kuchnia i intendent ( źle zorganizowane zakupy i gotowanie?), i sanepid - czemu nie ma nigdzie jego stanowiska, że jest tak tragicznie,że ludzie umierają. Jeśli ludzie piją i nie mają zorganizowanego czasu wolnego to gdzie są terapeuci, psycholog,psychiatra itp?. To może zamiast czepiać się dyrektora, który jest jeden, zacząć rozliczać pracowników z ich obowiązków. Wynagrodzenie pobiera się za rzetelnie wykonane swoje obowiazki, a nie za robienie kariery medialnej na pomówieniach( nie były podane, żadne fakty). Wymienić załoge, to może problemy się rozwiążą same, a może połowę zwolnić ( bo jest za dużo pracowników)),to jak ludzie będą mieli pracę to nie będą mieli czasu na sztuczne afery. Jak widać było tam kilku dyrektorów i każdy zły, a może problem jest w pracownikach, a nie kolejnym dyrektorze ?
    Autor: Niezależnie
    2018-08-15 09:58:19
  • Krzysztof Mańkowski: Szczytno powinno stać się prawdziwą bramą Mazur
    Popieramy i wspieramy! Pan Krzysztof Mańkowski to świetny kandydat! Powodzenia!
    Autor: Lidia
    2018-08-15 00:06:27
  • Protest... sąd w Szczytnie
    Dziadzius dobrze pamieta czasy komunistyczne i nie wstydzić się młodym ludziom prać mózgi .
    Autor:
    2018-08-14 18:28:45
  • Alarm w DPS, pracownicy podzieleni, mieszkańcy zdezorientowani
    Pamietajmy, ze tu chodzi o dobro podopiecznych. Zła atmosfera odbija sie również na mieszkańcach Domu. Wierze w to i wiem, że związki zawodowe doprowadza do tego, ze atmosfera sie oczysci, personel bedzie z chęcią do pracy przychodzili a mieszkańcy będą zadowoleni z pobytu w tym ośrodku trzymam kciuki!!! Ps. A machlojki, przekręty i inne rzeczy min. Mobbing skończą sie...
    Autor: Sanatariusz:)
    2018-08-14 17:45:34
  • Karma wraca – felieton Jerzego Niemczuka
    A może właśnie w tej sytuacji "karma" wróciła?
    Autor: franek
    2018-08-14 13:46:28
  • Czy Pasym stanie się mazurskim Kazimierzem Dolnym?
    ślimak był zawsze symbolem powolności symbolem i herbem Pasymia zawsze była Matka Boża ktoś tu coś pomieszal
    Autor: swojak
    2018-08-14 12:30:15
  • Kampanii jeszcze nie ma, a błotem już rzucają w... wójta
    Ciekawe pytania, z niektórymi na pewno bym się zgodził. Nawet bym zapytał szerzej... Czy w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Szczytnie awans na kierownika otrzymała synowa Pana Wójta ? Czy był konkurs..... itd...
    Autor: Mieszkaniec gminy
    2018-08-14 09:52:01