Wtorek, 16 Październik, Imieniny: Jadwigi, Leonarda, Teresy -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

O szczycieńskich Krzyżakach raz jeszcze (cz. 4)


Żyjący na przełomie XIX i XX wieku niemiecki historyk Hans Prutz w jednej ze swych prac napisał, że w okresie panowania Zakonu praktycznie każdy mógł się znaleźć w jego szeregach pod warunkiem posłuszeństwa rozkazom przełożonych i poddania się żelaznej dyscyplinie wojskowej. Niepokornych braci, którzy nie przestrzegali reguły i poleceń zwierzchników, karano bardzo surowo. Każdy, kto opuścił szeregi krzyżackie, ścigany był przez Zakon i władze kościelne. Dzięki takim działaniom i surowej dyscyplinie, wojsko zakonne składało się z rycerzy twardych i nieznających litości dla wroga.



Nie zawsze „święci” braciszkowie

 

Nie wszyscy bracia, a wśród nich i ci szczycieńscy - byli tak zdyscyplinowani, jak im nakazywała reguła zakonna. Przy przyjmowaniu nowych członków do zakonu krzyżackiego zwracano uwagę na ich pochodzenie, natomiast mniej przejmowano się ich walorami moralnymi i przeszłością. Współczesne opisywanym wydarzeniom władze krzyżackie uważały, że duch religijny zakonu oraz dyscyplina i kontrola w miarę upływu czasu zmieni ludzi, którzy zdecydowali się przyłączyć do nich.

 

Już w II połowie XIII wieku na mocy przywileju papieża Aleksandra IV, do Zakonu można było przyjmować ludzi wyklętych za rozbój, gwałty i zbrodnie. Papież przyznał kapłanom krzyżackim prawo rozgrzeszania tych braci - rycerzy, którzy przed przyjęciem płaszcza zakonnego popełnili morderstwo, zajmowali się rozbojem oraz palili domy i kościoły.

 

Trudno było władzom krzyżackim utrzymać podwładnych w respekcie do ascetycznej reguły zakonnej. Oczywiście, nie można tego problemu generalizować. Prawdą jest natomiast to, że niektórzy niepokorni braciszkowie tęsknili do wygody i zbytków doczesnych.

 

Potwierdzeniem tego było to, według przeprowadzonego pod koniec XIV wieku spisu inwentaryzacyjnego, że w 1397 roku w Malborku istniał dom publiczny dla rycerzy ze znakiem krzyża na płaszczu. O ile więc czystość i religijność braci zakonnych była raczej mocno wątpliwa, to jedno jest niezaprzeczalne - byli oni doskonałymi żołnierzami. Dodać też trzeba, że zakonne, religijne obowiązki nie obejmowały działalności politycznej, życia społecznego i wojen. W tych sferach istniała całkowita swoboda i wszystko, co zakonni bracia czynili, było moralne i prawe, jeśli tylko służyło Zakonowi.

 

Życie duchowe Krzyżaków

 

Oczywiście, nie można wszystkich Krzyżaków określić jako tych, którzy w Zakonie znaleźli schronienie przed ścigającym ich wówczas prawem oraz co gorsze - gniewem Bożym. Rycerze Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (tak brzmiała pełna nazwa Zakonu Krzyżackiego) ślubowali m.in. czystość i ubóstwo, chociaż jak wiemy z zapisów historycznych, była to kwestia dość sporna. W regule Zakonu ponadto był całkowity zakaz posiadania kluczy, pieczęci i przedmiotów zbytku. Reguła zakonna zabraniała rozmów o byle czym i plotkowania.

 

Jedna z reguł mówiła również o tym, że w czasie podróży rycerz miał się zachowywać godnie oraz dbać o dobre imię zarówno swoje, jak i zgromadzenia. Istniał całkowity zakaz utrzymywania kontaktów z osobami, które były ekskomunikowane. Braciom zakonnym nie wolno było całować się z kobietami, „zwłaszcza z dziewicami”. Dotyczyło to również nawet matki i siostry. Chodziło o to, aby w przypadku takich normalnych w dzisiejszych czasach zachowań, nie powstały pomówienia i plotki. Zgodnie ze średniowieczną regułą, bracia zakonni mieli bezwzględny obowiązek zachowania czystości oraz nie mogli żenić się i mieć prawnego potomstwa. O dzieciach z nieprawego łoża, krzyżacka reguła milczała.

 

Całodzienne modlitwy

 

Zarówno w całym państwie krzyżackim, a co za tym idzie i wśród załogi szczycieńskiego zamku nie tylko się żarliwie modlono. Bracia zakonni do Komunii Świętej przystępowali przynajmniej siedem razy w roku: w Wielki Czwartek, na Wielkanoc, Zesłanie Ducha Świętego, Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, Wszystkich Świętych, Boże Narodzenie i Ofiarowanie Pańskie.

 

Bardzo ważnym elementem związanym z modlitwami była pamięć o zmarłych współbraciach Zakonu i jego dobrodziejach oraz służbie zamkowej. Krzyżacy bardzo dużo modlitw odmawiali za zmarłych, bo piętnaście razy dziennie w intencji ich zbawienia odmawiano Modlitwę Pańską. Udział we wszystkich tych nabożeństwach był obowiązkowy. Jeśli któremuś z braci zakonnych nie udało się wstać na matutinum (nabożeństwo wchodzące w skład Liturgii Godzin – przyp. R.A.), przez cały dzień był skazany jedynie na suchy chleb i wodę.

 

Na tym jednak jeszcze nie koniec. Krzyżaccy duchowni, którzy potrafili czytać, a wśród nich i kapelan szczycieńskich braci zakonnych, odmawiali codziennie trzy psałterze (księga zawierająca 150 biblijnych psalmów używana jako modlitewnik - przyp. R.A) za żywych i tyle samo za zmarłych.


 

Początki osadnictwa pod zamkiem

 

Do jednej z głównych reguł zakonnych, jakich Krzyżacy musieli przestrzegać w czasie swojej ekspansji w Prusach, należał zakaz trudnienia się handlem. Nie było to łatwe, biorąc pod uwagę fakt, że właściwie handel i rzemiosło, tak jak i dziś, były jednym z głównych czynników wpływających na rozwój gospodarki.

 

Początkowo zakonni przestrzegali ustalonych zasad, ale wraz z upływem czasu udało się im uzyskać dyspensę papieską i wolno im było sprzedawać oraz kupować towary, chociaż wyłącznie na potrzeby poszczególnych konwentów. Zamek w Szczytnie, częściowo zniszczony w czasie wojen z Polską, wymagał napraw, więc do nieistniejącego jeszcze miasta stopniowo zaczęli napływać rzemieślnicy, którzy znacznie się przyczynili do rozbudowy podzamkowej osady. Średniowiecze to okres, w którym rzemiosło w państwie krzyżackim reprezentowali głównie młynarze i karczmarze.

 

Krzyżacy dbali o to, aby karczmy znajdowały się w pobliżu murów tych zamków, obok których nie wyrosły jeszcze miasta. Karczmarze wraz z osiedlonymi tam zagrodnikami i rzemieślnikami tworzyli zaczątek niektórych współczesnych miast m.in. i Szczytna. Niewielkie osady, które z czasem się rozwijały i sukcesywnie powstawały przy murach zamków krzyżackich, nazywano pogardliwie liszkami.

 

Pierwsze karczmy w Szczytnie

 

Źródła historyczne już w drugiej połowie XV wieku odnotowały istnienie osadnictwa na wschód od zamku. Świadczy o tym chociażby lokalizacja dwóch karczm położonych przy ważnej drodze handlowej, biegnącej z Mazowsza przez Szczytno do Kętrzyna i Królewca. Stanowiły one zaczątek tzw. liszki, tj. osady podzamkowej, która z czasem, dzięki dogodnemu położeniu rozrosła się, tworząc tym samym samorządną osadę targową - początkowo typu wiejskiego, a następnie miejskiego. Dwie karczmy, które powstały na mocy zapisu wielkiego mistrza Marcina Truchsessa z 3 marca 1483 roku, dały początek osiedlu podzamkowemu. Do chwili obecnej w historiografii są dość duże rozbieżności, co do lokalizacji tych karczm.

 

Pierwsza z nich należała do Michała Haberstrocha i na mocy dokumentu, przechodziła w dziedziczne posiadanie. Michał Haberstroch otrzymał dodatkowo 1 morgę (ok. 0,56 ha) ziemi, za co rocznie musiał odprowadzać podatek w wysokości 4 marek pruskich i czterech kur. Pierwotna lokalizacja karczmy miała się znajdować na południe od Jeziora Domowego Dużego, czyli w obszarze, który zamieszkiwali ogrodnicy i wyrobnicy oraz część służby zamkowej. Teren ten znany był pod nazwą Fiugaty. Jednak wydaje się to mało prawdopodobne, ponieważ w owych latach, według zwyczaju, karczmy były na ogół lokowane w bliskości kościoła, a więc obie zapewne znajdowały się gdzieś w okolicy dzisiejszej księgarni „Fraszka”.

 

O tym, że osiedlająca się w na podzamczu ludność była przeważnie polskojęzyczna, może świadczyć fakt, że ten pierwszy karczmarz Haberstroch, ze względu na pokrewieństwo, choć dość odległe, z polskimi bartnikami, przyjął nazwisko Owsianka, co potwierdza w swym sprawozdaniu z wizytacji w okręgu szczycieńskim wielki mistrz Marcin Truchsess.

 

Druga karczma z kolei należała do Matysa Pielgrzyma - potomka rodziny osadniczej. Karczmę otrzymał na podobnych warunkach jak Michał Haberstroch z tą tylko różnicą, iż w przywileju nadano mu prawo sprawowania „małego sądownictwa”, z tytułu którego otrzymywał 1/3 część spadków sądowych. Oprócz tego pełnił również funkcję sołtysa osiedla podzamkowego, nadaną z nominacji przez szczycieńskiego prokuratora Hansa von Grune.

 

Opis do zdjęcia: Wizualizacja średniowiecznego zamku w Szczytnie autorstwa Pawła Trzcińskiego.



Komentarze do artykułu

Napisz

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • Dwie oferty na stołek po dyrektorze Cimoszyńskim
    a Wilczek to z jakiej partii ,PO czy PSL ?????
    Autor: lulu
    2018-10-15 19:26:22
  • Szczytno potrzebuje nowej energii
    Doświadczenie zdobyte w ZOMO też się pewnie przyda na te mosty, drogi i ścieżki...
    Autor: pamiętliwy
    2018-10-15 11:10:36
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Do "Śmiechu warte". Nieco późna pora, ale mnie tknęło, żeby sobie pobuszować w necie. Zgadzam się z Tobą, że to smutne. Ale taka prawda. Wolę dać się okradać komuś, kogo znam znam. Mniej więcej wiem z czego mnie skroi. Te nowe wilczki, czy tam warchlaczki - w ogóle mają kiepskie pojęcie o świecie. Zmiana jest potrzebna. Tu nie ma dyskusji. Ale zmiana na lepsze, a nie zmiana "na nowszy model". Górska stoi za Wilczkiem. Wilczek stoi za Górską. Za Gontarzewskim stoi PiS. Za Mańkowskim stoją sportowcy + PSL + PO. PSL+PO + Mańkowski stoją za Starostą. Znikąd ratunku. Ci tzw. młodzi w tych tzw. stowarzyszeniach są nabierani - albo dają się nabierać - więc im nie wierzę, bo dają twarz starym układom. Młode świnki, stare świnki - co to za różnica. Wolę te bardzie utuczone - mniej jedzą - a ja je kiedyś dopadnę - Biały Kieł
    Autor: Śmieszek
    2018-10-15 01:44:53
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Ona nie pracuje dla niczyjego dobra, wraz z innymi zabroniła pozostać, mieszkać matce i dziecku w swoim mieście Szczytnie,i nie jest w takim przypadku burmistrzem dla Wszystkich jak mòwi itd.matka tą ma zdolności między innymi rzeźbiarskie, dziecko też ma zdolności, i nawet jeśli by po nich coś pozostało to nikt w takim przypadku nie ma do tego prawa, nie mają prawa wyciągać po to rąk. Amen.
    Autor: Megi
    2018-10-14 22:04:58
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Czyli Śmieszku cenisz stare układy, bo już się najedli? Bardzo to smutne, że tak wygląda na ten moment sytuacja w mieście, które zmarnowało w ten sposób swój potencjał, jeżeli stare wadery i basiory nadal się nie najedli za podatników pieniądze. To kpina z demokracji.
    Autor: Śmiechu warte
    2018-10-14 22:04:41
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Do "Śmiechu warte". No to tak: te stare basiory i wadery bardzo dobrze prowadzą swoje młode wilki (wilczki). To widać, słychać i czuć. Z każdej strony. Jak wejdzie ten młody miot, to po prostu będzie jatka, bo się będzie chciał odkuć za lata niedojadania. Natomiast basiory i wadery już utuczone nie będą może takie "żerkie". Poza tym wiedzą jak się poruszać po tym lesie, co go znają od lat. Ponadto te wadery i basiory to gruba przesada: wszyscy ciągną do koryta, a więc knury, lochy i warchlaki. Z pozdrowieniami - Biały Kieł
    Autor: Śmieszek
    2018-10-14 20:04:24
  • Rafał Wilczek z charyzmą i pazurem
    Krzysiu, więcej charyzmy niż u ciebie.
    Autor: Wilczy pazur
    2018-10-14 19:31:39
  • Rafał Wilczek z charyzmą i pazurem
    Owej charyzmy i pazura u Pana Wilczka nieto nie widać jedyne co można dostrzec po spolegliwość i partyjne powiązania.
    Autor: Krzysztof
    2018-10-14 11:15:44
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Śmieszku, a jak wyjaśnisz takie zachowanie: cztery kadencję w samorządzie, a teraz piątą? Nie polityk a gospodarz? Chyba odwrotnie.
    Autor: Śmiechu warte
    2018-10-12 20:00:33
  • GWIAZDKI Czytelniczki trafiły do sierżanta Niedzieli
    To ja bym chciał aby NIEDZIELA trwała w Szczytnie zawsze! Gratulacje!
    Autor: Waga
    2018-10-12 13:32:58