Niedziela, 21 Październik, Imieniny: Ireny, Kleopatry, Witalisa -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

O szczycieńskich Krzyżakach raz jeszcze (cz. 3)


"Rosłe i silne ich postawy szerokie ramiona, kręte brody i srogie spojrzenia czyniły ich podobniejszymi do drapieżnych zbójów-rycerzy niemieckich niż do mnichów. Z oczu patrzała im odwaga, hardość i pycha niezmierna". W ten sposób Henryk Sienkiewicz w swej powieści „Krzyżacy” opisał braci zakonnych spod znaku czarnego krzyża na płaszczu.





Przez wiele lat taki wizerunek utrwalił się w świadomości wielu obywateli naszego państwa. A jak było naprawdę? Czy byli to tylko zbóje i łupieżcy skrzętnie wykorzystujący chrystianizację Prus wyłącznie do wzbogacenia się i rozbudowania własnego państwa? Zdania w tej kwestii są bardzo podzielone.

 

W dzisiejszym odcinku przedstawię w jaki sposób rycerze-zakonnicy przyczynili się do rozwoju niewielkiej osady podzamkowej, która na przestrzeni wieków przekształciła się w obecne Szczytno.

 

Prusowie

 

Ponad półtora tysiąca lat temu na ziemiach między dolnym biegiem Wisły a Niemnem osiedlili się Prusowie. Zajęty przez nich teren obejmował około 38,5 tys. kilometrów kwadratowych. Według przekazów i przeprowadzonych badań, na początku XIII wieku było ich nie więcej niż ok. 170 tysięcy. Imali się różnych zajęć, wśród których prym wiodło rolnictwo i myślistwo, ale byli też i wojownikami, a co za tym idzie – w sposób szczególny upodobali organizowanie łupieżczych wypraw w okolice m.in. północnego Mazowsza, co z kolei prowokowało akcje odwetowe ze strony Mazowszan.

 

Z czasem akcje prowadzone przez Prusów stały się tak uciążliwe dla księcia Konrada Mazowieckiego, że w 1226 r. „zaprosił” Krzyżaków, aby ci wspomogli go w odpieraniu ataków Prusów. Cztery lata później, w czerwcu 1230 r., w Kruszwicy książę potwierdził nadanie Zakonowi ziemi chełmińskiej i jednocześnie zrzekł się wszelkich praw do krzyżackich podbojów w Prusach. W ten sposób rozpoczęła się ekspansja na Prusy rycerzy z czarnym krzyżem na płaszczu.

 

Jeśli ktokolwiek miałby nienawidzić Krzyżaków, to nie Polacy, lecz Prusowie, którzy podzielili los podobny do tego, jaki cywilizacja zgotowała rdzennym mieszkańcom obu Ameryk kilka stuleci później.

 

Co zawdzięczamy Krzyżakom?

 

W 1230 roku, czyli w momencie podpisania w Kruszwicy dokumentu nadania Krzyżakom ziemi chełmińskiej, w miejscu, gdzie obecnie znajduje się Toruń - powstała pierwsza krzyżacka baza, którą śmiało można nazwać „operacyjną”. Jej obsadę nie stanowiło więcej niż 7 rycerzy-zakonników z giermkami, którzy sukcesywnie byli wspomagani posiłkami z innych krajów Europy: Niemiec, Francji, Anglii, a nawet ówczesnej Irlandii.

 

W ciągu pierwszego półwiecza ekspansji, Krzyżacy na zagarniętych ziemiach w bardzo szybkim tempie zaczęli organizować struktury gospodarcze nowego państwa, które w opisywanym okresie sposobem funkcjonowania i zarządzania o wiele lat wyprzedzały swoją epokę. W tym początkowym okresie wznieśli około 120 murowanych zamków i warowni, które służyły jako ochrona ich interesów.

 

Na wielką skalę zorganizowali akcję kolonizacyjną, natomiast Prusowie, którzy przeżyli ich podbój – po ochrzczeniu prowadzili zwykły żywot poddanych Wielkiego Mistrza.

 

Krzyżacy nowo powstałe osady, wsie i miasta lokowali na prawie niemieckim, które było znacznie bardziej nowoczesne niż prawo książęce, stosowane wówczas jeszcze w sąsiedniej Polsce, bardziej bowiem sprzyjało rozwojowi nowych osad, wsi i miasteczek.

 

Prawo chełmińskie, na mocy którego Krzyżacy nadawali przywileje lokacyjne, gwarantowało własne sądownictwo, wolność targową, handlową oraz zwolnienie z ceł, przywileje dotyczące rybołówstwa i łowiectwa. To właśnie Krzyżacy jako pierwsi w tworzonym przez siebie państwie, wprowadzili zasadę wspólnoty majątkowej małżonków oraz jednolity system miar i wag.

 

Przywilej lokacyjny dla polskich bartników

 

24 listopada 1360 roku jest bardzo ważną datą w dziejach Szczytna. Otóż w tym dniu wielki szpitalnik i komtur elbląski (objął swój urząd w 1349 roku) Ortolf z Trewiru, wydał na szczycieńskim zamku dokument, na mocy którego w sąsiedztwie zamku osadził szesnastu Polaków - bartników, dając im prawo prowadzenia rybołówstwa i polowań na okolicznych terenach. Szczycieński przywilej nadany polskim bartnikom jest najstarszym zachowanym do tej pory tego typu dokumentem.

 

W średniowieczu polowanie oraz hodowlę pszczół uważano za regalia, co oznacza, że możliwość wykonywanie tych czynności wymagało specjalnego zezwolenia władzy. Każdy z polskich bartników - jak zapisano w przywileju - „których przyjmujemy i którzy nam przyrzekli, że chcą u nas pozostać i być wiernymi”, otrzymał włókę pola za pół grzywny czynszu i obowiązek szarwarku wraz z prawami i powinnościami odnośnie do bartnictwa i polowania.


 

Daniny dla Krzyżaków

 

Z przywilejem bartniczym ściśle się wiązało prawo łowieckie. Bartnicy część każdej upolowanej zwierzyny musieli dostarczyć na zamek, za co otrzymywali ściśle określone kwoty. „Także ze złowionej zwierzyny mają nam dać ćwiartkę, wiewiórkę za 10 fenigów, jarząbka za 4 fenigi, skórę kuny za 2 i pół skojca, a kto bobra złapie, ten ma obowiązek ogon i strój bobrowy oddać do zamku” - czytamy w przywileju.

 

Powinności szczycieńskich bartników, w porównaniu do określanych przywilejami, nadawanymi innym okręgom krzyżackim bardziej przypominały szarwark. Na przykład za każdą nową barć otrzymywali szeląga. Cały uzyskany miód uważany był za własność Zakonu, a szczycieńscy bartnicy odsprzedawali go Krzyżakom po zaniżonych cenach, czerpiąc z tego dość nikłe dochody.

 

Do zakresu obowiązków nałożonych na bartników przez Zakon należała m.in pomoc przy żniwach przez trzy dni na własnym wikcie, za tzw. dziesiąty snopek oraz dostarczanie na zamek jako naturaliów skór, futer i przedniej lub tylnej ćwiartki ubitych zwierząt.

 

A w szczycieńskim zamku…

 

Ciężkie to były czasy, gdy nie było zegarków, a rytm dnia dla załogi szczycieńskiego zamku i osady podzamkowej wybijały uderzenia w dzwon, który mieścił się w zamkowej kaplicy.

 

Pierwsze uderzenia, zwane prymą, było już słychać o około czwartej nad ranem i sygnalizowały dla obsady szczycieńskiego zamku pobudkę i przygotowania do pierwszej modlitwy. Kolejne było słychać o około 10 przed południem i w tym czasie szczycieńscy Krzyżacy wraz ze swoimi giermkami byli już po mszy świętej, która zawsze była odprawiana ku czci Matki Boskiej, patronki Zakonu. Dopiero po nabożeństwie mogli zjeść posiłek i iść wypełniać swoje codzienne obowiązki.

 

Zarówno szczycieńscy Krzyżacy, jak i inni bracia, spali w koszulach, obuwiu i nogawicach, a w latach późniejszych w coraz częściej używanych spodniach. Nie było to jednakże przestrzeganie reguł nadanych z góry przez zwierzchników Zakonu, ale miało wymiar - rzec można - „militarny”. Dzięki temu w każdej chwili byli gotowi do walki. Nie wolno im było również chodzić boso, ponieważ zaliczało to się wówczas do bardzo ciężkiego umartwienia, a na to trzeba było w sposób szczególny zasłużyć.

 

Odzież była skromna, każdy ze szczycieńskich krzyżaków miał dwie zmiany bielizny i ubrań oraz jeden lub dwa płaszcze, a ponadto worek do spania i dwie zmiany pościeli. Polowanie było zakazane, chociaż i tu były odstępstwa, bo w nielicznych przypadkach w naszych okolicach pozwalano polować na niedźwiedzie, wilki i rysie, ale tylko z łukiem i oszczepem.

 

Ten rodzaj łowów należał do jednych z najbardziej niebezpiecznych. Według reguły zakonnej, polowanie dla szczycieńskich braci zakonnych stanowiło nie rozrywkę, ale według nich - trudny i wspaniały obowiązek. Raz w tygodniu na zamku odbywało się również spotkanie kapituły, które w swej formie bardziej przypominało odprawę. Każdy z obecnych musiał wyznać swoje wykroczenia, a gdy je zataił, inni wiedząc o tym - zobowiązani byli go wydać. Istniał również zakaz przechowywania jakiejkolwiek formy gotówki, ale tylko przez noc oraz zakaz posiadania wszelkiego zbytku. Kapituła stanowiła wówczas niewątpliwie najsilniejszą formę utrzymania dyscypliny w całym państwie zakonnym.

 

Opis do zdjęcia: Krzyżak na tle średniowiecznego zamku szczycieńskiego. Wizualizacja komputerowa zamku – Paweł Trzciński



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • Policja ma nowych oficerów, czyli promocja w WSPol. (zdjęcia)
    Kolejna partia nierobow.
    Autor: Stefan
    2018-10-19 17:42:47
  • Łomiak, Malewicz, Szydlik... pojedynek o stołek wójta bez Wierzuka
    Dziwi mnie, iż pani Szydlik z jej poziomem myślenia ma czelność jeszcze ubiegać się o reelekcję na stanowisku wójta. Totalna indolencja umysłowa i takich samych urzędników sobie dobiera. Urzędniczy darwinizm widniejący w dokumentacji Urzędu Gminy będzie prostował jej następca.
    Autor: Wiesława Kowalewska
    2018-10-19 14:14:37
  • Razem zmieniajmy Szczytno - Aneta Lenard
    "Do Wagi". Ja się nie pytam o sprawy osobiste, chociaż - powtarzam - chętnie bym się dowiedział, co przywiodło Panią do Szczytna. Ja się pytam o wykształcenie, jego profil, czy to grzech? JESTEM WYBORCĄ I WAHAM SIĘ MIĘDZY MOS-em a KINDERLANDEM.
    Autor: Waga
    2018-10-19 12:18:57
  • Policja ma nowych oficerów, czyli promocja w WSPol. (zdjęcia)
    Przestaną brzdąkać w końcu.
    Autor: fircyk
    2018-10-19 10:53:06
  • WIELBARSKA IKEA INDUSTRY PIĄTA NA ŚWIECIE
    Zakład wiele wnosi do lokalnej społeczności, jego powstanie to bez wątpienia duży krok naprzód :)
    Autor: złoto
    2018-10-19 09:08:23
  • Szach, mat, pat w Rozogach
    Z całym szacunkiem dla kolegi Darka to rozumiem że Wójt Gminy Rozogi nie jest mieszkańcem naszego powiatu ? (nie m to jak media) 16II Kudrzycki, Zbigniew POL 0 1800 20II Karabela, Dariusz
    Autor: aleia
    2018-10-18 22:41:39
  • Razem zmieniajmy Szczytno - Aneta Lenard
    Pani Lenard startuje w wyborach, ale nie musi ci wyjawiać osobistych spraw, które nią kierowały, osiedlając się w tym mieście-bez perspektyw. To nie twój pierwszy post o takim charakterze i jeżeli się popiera kierującego MOS, to o czymś, to świadczy.
    Autor: Do Wagi
    2018-10-18 15:59:41
  • Razem zmieniajmy Szczytno - Aneta Lenard
    Żeby dobrze zarządzać zespołem nie trzeba być doktorem. Kobieta w życiu już coś osiągnęła i widać, że się do tego nadaje. Jak patrzę jacy to wykształceni managerowie się pchają do koryta to ręce opadają. Który z nich wie cokolwiek o prowadzeniu firmy? Który sam utrzymał się na swoim? Wyścig szczurów.
    Autor: Wykształcony.
    2018-10-18 14:58:41
  • Razem zmieniajmy Szczytno - Aneta Lenard
    A jakie wykształcenie ma Pani Lenard? Poza tym, że stworzyła przedszkole? Mąż studiował w Gdańsku, a Pani? Mąż dostał pracę w Szczytnie. Jestem ciekaw gdzie. Matka dwojga dzieci, a mąż jakby w tle. Chętnie bym się dowiedział, jakie wiatry i z jakiego powodu przywiały Panią do Szczytna. Bo informacji konkretnych Pani nie podaje.
    Autor: Waga
    2018-10-18 13:58:57
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Szanowna Pani Burmistrz, mieszkam w Szczytnie od czterdziestu lat i jestem cząstką tego organizmu. Jeżdżę po Polsce, obserwuję i porównuję, muszę powiedzieć, że na ogół wyglądamy jako miasto blado. W zmaganiach o miejsca pracy, o inwestycje w tym zakresie słabiutko i brak perspektyw, tzw. InnoPolice również nie przyniosą miejsc pracy, a w każdym razie nic znaczącego. Remontowane ulice, trudno, żeby nic nie naprawiać. Najbardziej dziwię się Państwa lekceważeniu stanu bezpieczeństwa na ul. Ignacego Paderewskiego. Wiem, że była interpelacja jednego z radnych, odpowiedź była tak kuriozalna i nie rzeczowa, że nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Śmiać się z nieudolności, czy płakać z bo lekceważycie droga władzo uwagi społeczeństwa dotyczące bezpieczeństwa. Ja dzisiaj mam tę przewagę nad Panią, że nie zagłosuję na Panią, bo miasto zaczyna się zwijać, bo w mieście nie ma perspektyw rozwoju. A na koniec ileż to mieszkań komunalnych wybudowała Pani? A czemu nie widać Pani współpracy w temacie mieszkanie plus, czyżby gierki polityczne były ważniejsze, a może deweloperzy i ich drogie mieszkania? Mam nadzieję, że dostanie Pani czerwoną kartkę od mieszkańców, czego szanownej Pani życzę.
    Autor: Krzysztof
    2018-10-18 00:59:13