Środa, 15 Sierpień, Imieniny: Alfreda, Maksymiliana, Selmy -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

O szczycieńskich Krzyżakach raz jeszcze (cz. 3)

"Rosłe i silne ich postawy szerokie ramiona, kręte brody i srogie spojrzenia czyniły ich podobniejszymi do drapieżnych zbójów-rycerzy niemieckich niż do mnichów. Z oczu patrzała im odwaga, hardość i pycha niezmierna". W ten sposób Henryk Sienkiewicz w swej powieści „Krzyżacy” opisał braci zakonnych spod znaku czarnego krzyża na płaszczu.





Przez wiele lat taki wizerunek utrwalił się w świadomości wielu obywateli naszego państwa. A jak było naprawdę? Czy byli to tylko zbóje i łupieżcy skrzętnie wykorzystujący chrystianizację Prus wyłącznie do wzbogacenia się i rozbudowania własnego państwa? Zdania w tej kwestii są bardzo podzielone.

 

W dzisiejszym odcinku przedstawię w jaki sposób rycerze-zakonnicy przyczynili się do rozwoju niewielkiej osady podzamkowej, która na przestrzeni wieków przekształciła się w obecne Szczytno.

 

Prusowie

 

Ponad półtora tysiąca lat temu na ziemiach między dolnym biegiem Wisły a Niemnem osiedlili się Prusowie. Zajęty przez nich teren obejmował około 38,5 tys. kilometrów kwadratowych. Według przekazów i przeprowadzonych badań, na początku XIII wieku było ich nie więcej niż ok. 170 tysięcy. Imali się różnych zajęć, wśród których prym wiodło rolnictwo i myślistwo, ale byli też i wojownikami, a co za tym idzie – w sposób szczególny upodobali organizowanie łupieżczych wypraw w okolice m.in. północnego Mazowsza, co z kolei prowokowało akcje odwetowe ze strony Mazowszan.

 

Z czasem akcje prowadzone przez Prusów stały się tak uciążliwe dla księcia Konrada Mazowieckiego, że w 1226 r. „zaprosił” Krzyżaków, aby ci wspomogli go w odpieraniu ataków Prusów. Cztery lata później, w czerwcu 1230 r., w Kruszwicy książę potwierdził nadanie Zakonowi ziemi chełmińskiej i jednocześnie zrzekł się wszelkich praw do krzyżackich podbojów w Prusach. W ten sposób rozpoczęła się ekspansja na Prusy rycerzy z czarnym krzyżem na płaszczu.

 

Jeśli ktokolwiek miałby nienawidzić Krzyżaków, to nie Polacy, lecz Prusowie, którzy podzielili los podobny do tego, jaki cywilizacja zgotowała rdzennym mieszkańcom obu Ameryk kilka stuleci później.

 

Co zawdzięczamy Krzyżakom?

 

W 1230 roku, czyli w momencie podpisania w Kruszwicy dokumentu nadania Krzyżakom ziemi chełmińskiej, w miejscu, gdzie obecnie znajduje się Toruń - powstała pierwsza krzyżacka baza, którą śmiało można nazwać „operacyjną”. Jej obsadę nie stanowiło więcej niż 7 rycerzy-zakonników z giermkami, którzy sukcesywnie byli wspomagani posiłkami z innych krajów Europy: Niemiec, Francji, Anglii, a nawet ówczesnej Irlandii.

 

W ciągu pierwszego półwiecza ekspansji, Krzyżacy na zagarniętych ziemiach w bardzo szybkim tempie zaczęli organizować struktury gospodarcze nowego państwa, które w opisywanym okresie sposobem funkcjonowania i zarządzania o wiele lat wyprzedzały swoją epokę. W tym początkowym okresie wznieśli około 120 murowanych zamków i warowni, które służyły jako ochrona ich interesów.

 

Na wielką skalę zorganizowali akcję kolonizacyjną, natomiast Prusowie, którzy przeżyli ich podbój – po ochrzczeniu prowadzili zwykły żywot poddanych Wielkiego Mistrza.

 

Krzyżacy nowo powstałe osady, wsie i miasta lokowali na prawie niemieckim, które było znacznie bardziej nowoczesne niż prawo książęce, stosowane wówczas jeszcze w sąsiedniej Polsce, bardziej bowiem sprzyjało rozwojowi nowych osad, wsi i miasteczek.

 

Prawo chełmińskie, na mocy którego Krzyżacy nadawali przywileje lokacyjne, gwarantowało własne sądownictwo, wolność targową, handlową oraz zwolnienie z ceł, przywileje dotyczące rybołówstwa i łowiectwa. To właśnie Krzyżacy jako pierwsi w tworzonym przez siebie państwie, wprowadzili zasadę wspólnoty majątkowej małżonków oraz jednolity system miar i wag.

 

Przywilej lokacyjny dla polskich bartników

 

24 listopada 1360 roku jest bardzo ważną datą w dziejach Szczytna. Otóż w tym dniu wielki szpitalnik i komtur elbląski (objął swój urząd w 1349 roku) Ortolf z Trewiru, wydał na szczycieńskim zamku dokument, na mocy którego w sąsiedztwie zamku osadził szesnastu Polaków - bartników, dając im prawo prowadzenia rybołówstwa i polowań na okolicznych terenach. Szczycieński przywilej nadany polskim bartnikom jest najstarszym zachowanym do tej pory tego typu dokumentem.

 

W średniowieczu polowanie oraz hodowlę pszczół uważano za regalia, co oznacza, że możliwość wykonywanie tych czynności wymagało specjalnego zezwolenia władzy. Każdy z polskich bartników - jak zapisano w przywileju - „których przyjmujemy i którzy nam przyrzekli, że chcą u nas pozostać i być wiernymi”, otrzymał włókę pola za pół grzywny czynszu i obowiązek szarwarku wraz z prawami i powinnościami odnośnie do bartnictwa i polowania.

 

Daniny dla Krzyżaków

 

Z przywilejem bartniczym ściśle się wiązało prawo łowieckie. Bartnicy część każdej upolowanej zwierzyny musieli dostarczyć na zamek, za co otrzymywali ściśle określone kwoty. „Także ze złowionej zwierzyny mają nam dać ćwiartkę, wiewiórkę za 10 fenigów, jarząbka za 4 fenigi, skórę kuny za 2 i pół skojca, a kto bobra złapie, ten ma obowiązek ogon i strój bobrowy oddać do zamku” - czytamy w przywileju.

 

Powinności szczycieńskich bartników, w porównaniu do określanych przywilejami, nadawanymi innym okręgom krzyżackim bardziej przypominały szarwark. Na przykład za każdą nową barć otrzymywali szeląga. Cały uzyskany miód uważany był za własność Zakonu, a szczycieńscy bartnicy odsprzedawali go Krzyżakom po zaniżonych cenach, czerpiąc z tego dość nikłe dochody.

 

Do zakresu obowiązków nałożonych na bartników przez Zakon należała m.in pomoc przy żniwach przez trzy dni na własnym wikcie, za tzw. dziesiąty snopek oraz dostarczanie na zamek jako naturaliów skór, futer i przedniej lub tylnej ćwiartki ubitych zwierząt.

 

A w szczycieńskim zamku…

 

Ciężkie to były czasy, gdy nie było zegarków, a rytm dnia dla załogi szczycieńskiego zamku i osady podzamkowej wybijały uderzenia w dzwon, który mieścił się w zamkowej kaplicy.

 

Pierwsze uderzenia, zwane prymą, było już słychać o około czwartej nad ranem i sygnalizowały dla obsady szczycieńskiego zamku pobudkę i przygotowania do pierwszej modlitwy. Kolejne było słychać o około 10 przed południem i w tym czasie szczycieńscy Krzyżacy wraz ze swoimi giermkami byli już po mszy świętej, która zawsze była odprawiana ku czci Matki Boskiej, patronki Zakonu. Dopiero po nabożeństwie mogli zjeść posiłek i iść wypełniać swoje codzienne obowiązki.

 

Zarówno szczycieńscy Krzyżacy, jak i inni bracia, spali w koszulach, obuwiu i nogawicach, a w latach późniejszych w coraz częściej używanych spodniach. Nie było to jednakże przestrzeganie reguł nadanych z góry przez zwierzchników Zakonu, ale miało wymiar - rzec można - „militarny”. Dzięki temu w każdej chwili byli gotowi do walki. Nie wolno im było również chodzić boso, ponieważ zaliczało to się wówczas do bardzo ciężkiego umartwienia, a na to trzeba było w sposób szczególny zasłużyć.

 

Odzież była skromna, każdy ze szczycieńskich krzyżaków miał dwie zmiany bielizny i ubrań oraz jeden lub dwa płaszcze, a ponadto worek do spania i dwie zmiany pościeli. Polowanie było zakazane, chociaż i tu były odstępstwa, bo w nielicznych przypadkach w naszych okolicach pozwalano polować na niedźwiedzie, wilki i rysie, ale tylko z łukiem i oszczepem.

 

Ten rodzaj łowów należał do jednych z najbardziej niebezpiecznych. Według reguły zakonnej, polowanie dla szczycieńskich braci zakonnych stanowiło nie rozrywkę, ale według nich - trudny i wspaniały obowiązek. Raz w tygodniu na zamku odbywało się również spotkanie kapituły, które w swej formie bardziej przypominało odprawę. Każdy z obecnych musiał wyznać swoje wykroczenia, a gdy je zataił, inni wiedząc o tym - zobowiązani byli go wydać. Istniał również zakaz przechowywania jakiejkolwiek formy gotówki, ale tylko przez noc oraz zakaz posiadania wszelkiego zbytku. Kapituła stanowiła wówczas niewątpliwie najsilniejszą formę utrzymania dyscypliny w całym państwie zakonnym.

 

Opis do zdjęcia: Krzyżak na tle średniowiecznego zamku szczycieńskiego. Wizualizacja komputerowa zamku – Paweł Trzciński



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • SKS Szczytno rusza do boju o IV ligę i mieszkańców miasta
    Mało masz pieniedzy tylko pieniadze i pieniadze zone zostawic dla lafiryzny nie interesowac się dziecmi tylko pieniadze i kochanki a kobieta sama musiała wychować dzieci myslisz ze pieniedzmi zrekąpecujesz brak ojca i ojcowskiej miłosci a kochanka wstyd i chanba
    Autor: Halina K
    2018-08-15 18:10:37
  • Alarm w DPS, pracownicy podzieleni, mieszkańcy zdezorientowani
    Do "Niezależnie": To bardzo dobry dobry pomysł, aby zmniejszyć o połowę zatrudnienie w DPS przy 130 pensjonariuszach, którzy mają zaburzenia psychiczne i niepełnosprawności! Bardzo dobry pomysł na to, aby na przeciwko jednej "umieralni" - powstała druga. Pracownicy mający bezpośredni kontakt z mieszkańcami DPS są - mam prawo przypuszczać - narażeni na duży stres, wynikający z codziennego kontaktu z osobami chorymi, nie do końca odpowiadającymi za swoje czyny. Każdy, kto miał w domu osobę przewlekle i ciężko chorą - wie o co chodzi. Ale w domu wspomaga się bliższa i dalsza rodzina. A tu? Praca tego rodzaju wyczerpuje fizycznie i psychicznie. Pomoc psychologiczna należy się również pracownikom - opiekunom. Gdyby organizacja instytucji obejmowała prawdziwą terapię, to byliby tacy terapeuci z prawdziwego zdarzenia zatrudnieni. Ale na wszystkim się oszczędza. A potem ktoś pisze, że pracownicy są nie tacy, jak trzeba i należy ich wymienić. A może to organizator placówki nie zapewnia odpowiednich środków na jej prawidłowe funkcjonowanie? A dyrektor miota się między wymogami, a środkami i też nie wytrzymuje? Konieczna jest mediacja, ani kurs kolizyjny. Współczuję rzeczywiście pracownikom bezpośredniego kontaktu z mieszkańcami - podopiecznymi w DPS. Minimum komfortu pracy w takiej instytucji to podstawa, aby mogli dalej wypełniać swoje obowiązki bez zbędnych obciążeń.
    Autor: Waga
    2018-08-15 16:13:20
  • SKS Szczytno rusza do boju o IV ligę i mieszkańców miasta
    Lepiej wielki prezesie byś się dziećmi zajął które zostawiłeś dla pielęgniary
    Autor: Ilona29
    2018-08-15 13:26:02
  • Alarm w DPS, pracownicy podzieleni, mieszkańcy zdezorientowani
    glądałam program Alarm, i nigdy wcześniej tak nieobiektywnego programu nie widziałam. Nie rozumiem ludzi z zakrytymi twarzami- jeśli praca odbija się na ich zdrowiu to poprostu się z niej odchodzi - zdrowie jest bezcenne. Butelki, brut, karaluchy, złe jedzenie alkohol- to pytam gdzie są pracownicy ( w tym stresie i zajętym czasie na narzekanie nie są w stanie pracować?). Czemu osoby odpowiedzialne za utrzymanie porządku nie sprzątają, aż karaluchy się zalęgły ( chociaż, żeby były karaluchy musi ktoś chociaż jedną samice przynieść, one nie rozmnażają się z kurzu ????).Całe parapety w butelkach ( nie sądzę, że to z jednego dnia), czemu nikt tego nie sprząta. Jeśli ludzi są truci, to co robi kuchnia i intendent ( źle zorganizowane zakupy i gotowanie?), i sanepid - czemu nie ma nigdzie jego stanowiska, że jest tak tragicznie,że ludzie umierają. Jeśli ludzie piją i nie mają zorganizowanego czasu wolnego to gdzie są terapeuci, psycholog,psychiatra itp?. To może zamiast czepiać się dyrektora, który jest jeden, zacząć rozliczać pracowników z ich obowiązków. Wynagrodzenie pobiera się za rzetelnie wykonane swoje obowiazki, a nie za robienie kariery medialnej na pomówieniach( nie były podane, żadne fakty). Wymienić załoge, to może problemy się rozwiążą same, a może połowę zwolnić ( bo jest za dużo pracowników)),to jak ludzie będą mieli pracę to nie będą mieli czasu na sztuczne afery. Jak widać było tam kilku dyrektorów i każdy zły, a może problem jest w pracownikach, a nie kolejnym dyrektorze ?
    Autor: Niezależnie
    2018-08-15 09:58:19
  • Krzysztof Mańkowski: Szczytno powinno stać się prawdziwą bramą Mazur
    Popieramy i wspieramy! Pan Krzysztof Mańkowski to świetny kandydat! Powodzenia!
    Autor: Lidia
    2018-08-15 00:06:27
  • Protest... sąd w Szczytnie
    Dziadzius dobrze pamieta czasy komunistyczne i nie wstydzić się młodym ludziom prać mózgi .
    Autor:
    2018-08-14 18:28:45
  • Alarm w DPS, pracownicy podzieleni, mieszkańcy zdezorientowani
    Pamietajmy, ze tu chodzi o dobro podopiecznych. Zła atmosfera odbija sie również na mieszkańcach Domu. Wierze w to i wiem, że związki zawodowe doprowadza do tego, ze atmosfera sie oczysci, personel bedzie z chęcią do pracy przychodzili a mieszkańcy będą zadowoleni z pobytu w tym ośrodku trzymam kciuki!!! Ps. A machlojki, przekręty i inne rzeczy min. Mobbing skończą sie...
    Autor: Sanatariusz:)
    2018-08-14 17:45:34
  • Karma wraca – felieton Jerzego Niemczuka
    A może właśnie w tej sytuacji "karma" wróciła?
    Autor: franek
    2018-08-14 13:46:28
  • Czy Pasym stanie się mazurskim Kazimierzem Dolnym?
    ślimak był zawsze symbolem powolności symbolem i herbem Pasymia zawsze była Matka Boża ktoś tu coś pomieszal
    Autor: swojak
    2018-08-14 12:30:15
  • Kampanii jeszcze nie ma, a błotem już rzucają w... wójta
    Ciekawe pytania, z niektórymi na pewno bym się zgodził. Nawet bym zapytał szerzej... Czy w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Szczytnie awans na kierownika otrzymała synowa Pana Wójta ? Czy był konkurs..... itd...
    Autor: Mieszkaniec gminy
    2018-08-14 09:52:01