Piątek, 18 Styczeń, Imieniny: Beatrycze, Małgorzaty, Piotra -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

O szczycieńskich Krzyżakach raz jeszcze (cz. 1)


Zapewne nasi Czytelnicy zastanawiali się, jak wyglądało codzienne życie rycerzy zakonnych i ich służby na szczycieńskim zamku. Na podstawie zebranej dokumentacji, postaram się przybliżyć ich historię i zwyczaje.



Krzyżacy w Prusach

 

W 1226 r. za namową Jadwigi Śląskiej (żony księcia wrocławskiego Henryka Brodatego) Konrad – pan na Mazowszu, zaprosił na swoje ziemie Zakon Krzyżacki, dając mu w 1228 r. w dzierżawę ziemię chełmińską oraz michałowską.

 

W latach 1230 - 1249 zakon, dzięki stale napływającemu wsparciu i posiłkom przysyłanym przez Fryderyka II, zdołał całkowicie zająć i spacyfikować tereny Prus. System walki Krzyżaków polegał na stopniowym eliminowaniu rozproszonych gniazd oporu Prusów, błyskawicznym wznoszeniu fortyfikacji, w której stale stacjonowały oddziały, na razie jeszcze niezbyt liczebne. Wielka siła nie była zresztą konieczna, bo zaprawieni w różnych bojach rycerze bez trudu radzili sobie z prymitywnymi Prusami, nienawykłymi do rozlewu krwi.

 

Jan Plastwig, średniowieczny autor pierwszej kroniki warmińskiej „Chronicon de vitis Episoporum Warminsium” podaje, że Zakon już dość wcześnie planował podbój Puszczy Galindzkiej, by część swoich obszarów - podporządkowanych bezpośrednio komturstwu elbląskiemu - maksymalnie przybliżyć do granicy z Mazowszem.

 

Do dziś trudno jest ustalić, w jaki sposób Zakon przeprowadził akcję „wyzwalania się” spod polskich wpływów i zagarnięcia ziem, nie tylko pruskich lecz także tych, które dzierżawił od Konrada. Z analizy dat wynika, że kampania musiała się rozpocząć pod koniec lat czterdziestych XIV wieku i zakończyć około 1355 roku.

 

Nowa krzyżacka siedziba

 

W ramach fortyfikowania zajmowanych terenów i kształtowania na nich własnego władztwa już koniec lat pięćdziesiątych XIV wieku Krzyżacy założyli nową jednostkę administracyjną z siedzibą w Szczytnie, podporządkowując ją początkowo komturstwu elbląskiemu. Działo się to najprawdopodobniej we wrześniu 1359 roku, gdy Zakonem władał wielki mistrz Winrich von Kniprode. To właśnie za jego rządów (gdy polską koronę dźwigali Kazimierz Wielki i Ludwik Węgierski) miał nastąpić szczyt rozwoju państwa krzyżackiego w tej części Prus.

 

 

 

 

Głównym celem założenia prokuratorii (taki był status pierwszej krzyżackiej administracji) w Szczytnie było wówczas zaktywizowanie rozwoju osadnictwa planowanego przez Zakon na tutejszym terenie. Rok później w przywileju nadanym polskim osadnikom - bartnikom przez wielkiego szpitalnika i komtura elbląskiego - Ortolfa z Trewiru - jest wymieniony „Bruder Heinrych Murer pfleger zcu Ortelßburgk” - pierwszy szczycieński prokurator krzyżacki.

 

Ostródzka zwierzchność

 

Hermann Gollub w „Geschichte der Stadt Ortelsburg” pisze, iż prokuratoria szczycieńska do 1466 roku podlegała komturstwu elbląskiemu, a następnie do końca istnienia Zakonu - komturstwu pasłęckiemu, z krótkim, rocznym, podporządkowaniem w 1381 roku - komturstwu ostródzkiemu. Jest jednak wielce prawdopodobne, że Gollub się mylił, o czym świadczą daty.

 

Wskazując rok 1381 jako okres przynależności prokuratorii szczycieńskiej do komturstwa ostródzkiego, sugerował się zapewne dokumentem wydanym przez tamtejszego komtura Kuno von Liebsteina. Były to listy świadków powstałe między 2 lutego 1381 roku a 12 maja 1382 r., w których wymienieni są dwaj prokuratorzy szczycieńscy: Sibold Löwe (czyżby przypadkowa zbieżność nazwisk z sienkiewiczowskim Zygfrydem de Löwe?) i Arndt von Witricht.

 

Mogło jednak być i tak, że obszar szczycieński podlegał komturii ostródzkiej już wcześniej, bo reformę administracyjną na swoim terenie władze zakonne przeprowadziły w połowie lat siedemdziesiątych XIV stulecia. Świadczą o tym zapisy w układzie pokojowym, zawartym przez książąt Jagiełłę i Kiejstuta z Krzyżakami. Dokument, podpisany w Trokach 29 września 1379 roku miał gwarantować dziesięcioletni pokój jedynie dla ściśle określonych obszarów. W dokumencie figurował między innymi zapis: „Ostirrode das gebiet mit Ortolfsburg und mit allem, das zu dem gebiete Ostirrode gehorit”, co w wolnym tłumaczeniu brzmi mniej więcej tak: „Ostródę wraz z całym Szczytnem, które do niej należy”.


 

Szczycieński zamek i jego prokuratorzy

 

Informacje o pierwszym stuleciu istnienia szczycieńskiego zamku są bardzo skąpe. W połowie XIV wieku - około 1350 roku - najprawdopodobniej na miejscu pruskiego grodziska powstała budowla, która w swej formie bardziej przypomina warownię aniżeli zamek. Jednym z pierwszych, którzy w swych pracach historiograficznych wspomnieli o istnieniu szczycieńskiego zamku był Szymon Grunau (1470-1537), pruski kronikarz, autor dzieła opisującego państwo krzyżackie i Prusy do czasów reformacji.

 

Na początku XVI wieku pisał w swym dziele, że dla zapewnienia bezpieczeństwa na ważnym szlaku handlowym, około 1266 roku został wzniesiony drewniany budynek otoczony palisadą. Pełnił on funkcję pierwszego zamku. Podobnie twierdzi sto lat później także znany historyk Caspar Hennenberger, który w swojej kronice dość mocno akcentuje istnienie zamku w tych samych latach, do których odniósł się Szymon Grunau.

 

Podane przez nich lata wydają się jednak mało prawdopodobne, ponieważ w połowie XIII wieku Krzyżacy nie zapuszczali się tak daleko w głąb Puszczy Galindzkiej. Przemawia za tym np. to, że pewien średniowieczny zakonnik krzyżacki, spisujący kronikę Prus, w 1325 roku wspomniał, że Galindia, Sudowia i Nadrowia pozostały bezludne - chodzi o krzyżacką kolonizację - aż do końca jego dni.

 

Obsadę pierwszego szczycieńskiego zamku stanowiło nie więcej niż 24 - 36 osób. Oprócz zarządcy i jego zastępcy do załogi należało jeszcze kilku rycerzy (nie więcej niż 3 lub 4), zakonnik, pisarz i niezbyt liczna służba: m.in. ogrodnicy i wyrobnicy.

 

Wizyty zwierzchników i broń palna

 

Pod koniec XIV wieku szczycieński zamek stał się celem częstych wizyt inspekcyjnych komturów - najpierw elbląskiego, następnie ostródzkiego i pasłęckiego. Gdy mniej więcej w tym samym czasie w Europie zaczęto doceniać walory broni palnej, krzyżaccy zwierzchnicy zadbali o zaopatrzenie w nią w pierwszej kolejności zamków położonych najbliżej wschodnich i południowych granic państwa zakonnego. Z tego powodu szczycieński zamek już w 1411 roku był wyposażony w 12 dział: 5 na kule kamienne i 7 na kule ołowiane.

 

Wynaleziona w Europie zachodniej około XIII w. broń palna narobiła sporo zamętu w ówczesnym świecie. Jej stosowanie przepowiadało zgubę rodzaju ludzkiego. O istnieniu w okresie średniowiecza na terenie obecnego powiatu szczycieńskiego broni palnej wspominało się już w 1397 roku i nie dotyczyło to bynajmniej stolicy powiatu, lecz położonego dwadzieścia kilometrów dalej Wielbarka.

 

Wpływ na to miało najprawdopodobniej przygraniczne położenie tamtejszego zamku. Ze względu na ciągłe ataki ze strony Mazowsza w wielbarskiej warowni, oprócz małego działa miotającego kamienne kule, zbrojownia na wypadek najazdu od strony południowej posiadała także 2 hełmy, 3 kolczugi, 2 zbroje, jeden napierśnik, 8 tarcz oraz 4 kusze z „kozią nogą”. Oprócz tego cały ten arsenał wspomagało 50 kop (3 000 szt.) mniejszych i większych bełtów do kusz i łuków. O stanie szczycieńskiej zbrojowni wspomina się dopiero w 1416 roku, gdy przeprowadzono w niej spis inwentaryzacyjny. W owym czasie na wyposażeniu krzyżackiej załogi było 5 dział na pociski kamienne i 6 na ołowiane.

 

Opis do zdjęcia: Krzyżak na tle bramy wjazdowej na dziedziniec szczycieńskiego zamku.

 

 



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    Biorą, bo mogą. Ciekawe tylko, czy za godziny na sesjach i komisjach np. WSPol obcina pobory Łachaczowi, starostwo Kiersikowskiemu czy Krassowskiemu, szkoła - Kosakowskiej lub Boczarowej, agencja rolnicza - Żuchowskiemu itd.
    Autor: massakra
    2019-01-17 16:05:13
  • Romantyczne oświadczyny w... kinie
    To piękny moment dla zakochanych, ale co mają do tego przypadkowi ludzie ? Widać, jak ogromny wpływ na niektórych mają tandetne seriale. Mimo wszystko życzę im dużo szczęścia.
    Autor: max
    2019-01-17 09:57:48
  • Godlewska zastąpiła skarbnik Cielecką
    Ten który jest apolityczny :) Szkoda tylko że tak po ludzku nic go życie nie nauczyło! Cielecka nie była święta ale powinien dziękować jej za to że potrafiła się zachować i nie wyciągała żadnych ciekawostek o których wie a mimo to zachowała je dla siebie!!
    Autor: maniek
    2019-01-17 09:01:43
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    Cwaniaki, aby napchac swoje kieszenie, a przed wyborami jakie mile i uczciwe jest całe to towarzystwo. Wstyd!
    Autor: Robert
    2019-01-17 02:58:41
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    Wszystko dla mieszkańców a jest tak że wszystko dla siebie. Masakra, masakra.
    Autor: R.....
    2019-01-16 18:32:24
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    To może zamiast ryczałtowych diet wrócić do dawnego zwyczaju wypłacania kwot za posiedzenia komisji i rady - ale po fakcie, a nie tak, że człowiek podpisze się na liście i idzie w siną dal w swoich interesach nie biorąc faktycznie udziału w pracach? Z drugiej strony to jednak mam wrażenie, że nikomu na tym nie zależy, aby rozliczać radnych z ich \'dokonań\". Władzom miasta zależy na tym, aby tę \"trzódkę\" trzymać przy korytku w taki sposób, aby nie przeszkadzała. Prochu to nie wymyśli, ale nabałaganić może. Niech więc siedzą w tej radzie, grodzą d...rele z poczuciem misji, że są potrzebni. Ale niech nie wtryniają nosa w sprawy, na których się nie znają i niech to na nich ciąży odium, że biorą kasę za nic.
    Autor: Waga
    2019-01-16 18:04:13
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    A czegoś można oczekiwać patrząc na naszych \"drogich\" radnych. Towarzystwo wzajemnej adoracji kontynuuje swoje pięć minut przy korytku. Piękne słówka znów omamiły wyborców. Dzieje się to od wielu lat na wszystkich szczeblach samorządu- bez względu na \"obowiązującą\" opcje polityczną. Jacy wyborcy- takie \"elyty\" polityczne.
    Autor: dr
    2019-01-16 13:53:58
  • Szkoła przy Kasprowicza zostanie zlikwidowana?
    Ja rowniez nie wyobrazam sobie likwidacji tzw 1. Gdyby tak sie stalo syn musial by codziennie isc pare dobrych kilometrow do innej szkoly bo napewno sp 3 nie pomiesci wszystkich uczniow z okolicy. A pozatym w tym roku i tak musial zmienic budynek z sp 3 na sp 1 i co po roku znowu zmiana??? Ktos wogole mysli o tych dzieciach?? Pomyslal ktos jak wplywa na nich ciagla zmiana srodowiska?? Cala nasz edukacja
    Autor: Agnieszka
    2019-01-15 18:34:24
  • Gwiazdki „Tygodnika” dla Ryszarda Łopatki
    Gratuluję Ryszardzie ! Pięknie to ująłeś. Pozdrawiam serdecznie. HB
    Autor: Halina Biziuk
    2019-01-15 15:20:22
  • Szkoła przy Kasprowicza zostanie zlikwidowana?
    Panie Zbyszku a może tak złozyć wniosek o środki z programu \"razem bezpieczniej\" Są środki na bezpieczeństwo na przejściach dla pieszych!!! Trzeba tylko napisać wniosek. Powinien byc Pan zainteresowany. Sprawę reformy edukacji w mieście proszę pozostawić ludziom, którzy sie na tym znają i przekonywać też do tego Pana Burmistrza!
    Autor: kolega
    2019-01-15 14:44:58