Poniedziałek, 17 Grudzień, Imieniny: Jolanty, Łukasza, Olimpii -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Narodziny rolniczej tradycji


Najprzyjemniejszy - to zapach świeżo zaoranej ziemi. Największa radość i satysfakcja przychodzi zawsze, kiedy ugór zmienia się w pięknie uprawione pole. Marzenia i plany, to przede wszystkim być zdrowym i cieszyć się z owoców ...



Najprzyjemniejszy - to zapach świeżo zaoranej ziemi. Największa radość i satysfakcja przychodzi zawsze, kiedy ugór zmienia się w pięknie uprawione pole. Marzenia i plany, to przede wszystkim być zdrowym i cieszyć się z owoców uprawianej ziemi. Być oparciem dla swojej rodziny i spłacić dług pokoleniowy zaciągnięty wobec rodziców, a także zbudować jak najlepszy start dla własnych dzieci. Tak pokrótce formułuje credo swojego życia rolnik z zamiłowania - Sylwester Olender.

 

- Odkąd pamiętam interesowałem się rolnictwem. Zdarzało się tak, że wychodziłem z domu do szkoły i idąc drogą przyglądałem się, jak rolnik wykonywał swoją pracę. Bardzo mnie to interesowało, zwłaszcza kiedy prace rolne wykonywane był w konie. Zatrzymywałem się wtedy i pomagałem cały dzień. Takich dni było bardzo wiele i trwało to kilka lat. Myślę, że mój ojciec wiedział o tym i już wtedy zaczął skupować ziemię – wspomina z nostalgią Sylwester Olender.

Ojciec pana Sylwestra pracował jako konserwator w Urzędzie Gminy Świętajno, a mama zajmowała się domem. Ziemi praktycznie rodzina nie posiadała, do utrzymania jednej krowy na własne potrzeby nie trzeba było wiele gruntu. Widząc wielkie zainteresowanie młodego chłopca, rodzice postanowili zadbać o wymarzony warsztat pracy. Korzystając z nadarzających się okazji, skupowali ziemię. Lata dziewięćdziesiąte ubiegłego stulecia to dynamiczny rozwój produkcji pieczarek. Idąc za koniunkturą rynku państwo Olenderowie zbudowali pieczarkarnię i przez osiem lat uprawiali te grzyby. Po odbyciu zasadniczej służby wojskowej pan Sylwester rozpoczął zdobywanie rolniczego doświadczenia. Początkowo pod okiem ojca, a następnie od 2001 roku - samodzielnie. Wtedy właśnie siedemnastohektarowe gospodarstwo podzielono pomiędzy dwóch synów. Pan Sylwester otrzymał niecałe 10 ha, a panu Grzegorzowi przepisano 7 ha.

Pierwsza samodzielna decyzja – przebudowa pieczarkarni na oborę. - Rynek pieczarek zaczął się załamywać i po przemyśleniach, i rozmowie z rodzicami, postanowiłem przekształcić gospodarstwo na profilowane i postawiłem na mleko – opowiada pan Sylwester. Pierwsze stado liczyło 11 sztuk, z czego 8 posiadało karty pochodzenia. Starzy i doświadczeni gospodarze dziwili się bardzo, że młody rolnik zakupuje krowy ras mlecznych za potrójną cenę w stosunku do popularnych wtedy ras polskich. - Moje gospodarstwo było zbyt małe, aby utrzymać wielkie stado. Chciałem się rozwijać, a do tego potrzebna była wydajna produkcja mleka, dlatego zakupiłem jako pierwszy w regionie krowy rasy wysokomlecznej – wyjaśnia pan Sylwester. Innowacyjne myślenie przejawiło się również w zastosowaniu w gospodarstwie nowoczesnego sprzętu rolniczego. Duży zachodni ciągnik, pierwsza maszyna „Tur”, belownica do siana czy agregat uprawowo-siewny, pojawiły się najpierw w gospodarstwie pana Sylwestra. Każdy z tych zakupów był bardzo kosztowny i gdyby nie pomysł, jak na to zdobyć środki, wizja gospodarstwa dysponującego najwydajniejszym sprzętem nie miałaby możliwości realizacji. A pomysł był bardzo prosty. Drogi sprzęt nie może stać. Maszyny muszą na siebie zarabiać. Aby to osiągnąć, trzeba było wystartować w przetargach ogłaszanych przez samorządy i nadleśnictwa. W tym samym czasie żona oprócz wychowywania dzieci zajmowała się dynamicznie rozwijającym gospodarstwem. - Pracowałem w całym naszym województwie, często na wyścigi z czasem i pogodą. Posiadanie najwydajniejszych maszyn czyniło moją ofertę atrakcyjną. Zarobione pieniądze przeznaczaliśmy na unowocześnianie gospodarstwa. Byłem dumny, że mogę być niezależny i wykonywać usługi o wiele szybciej niż inni rolnicy. Ale cena rozwoju była bardzo wysoka. Pracy było tyle, że nie widziałem, jak dorastają moje dzieci. Dom i rodzina są dla mnie najważniejsze. Zawsze dbałem, aby niczego im nie brakowało, ale mnie fizycznie było w tym czasie o wiele za mało. Pamiętam, jak syn Daniel wstawał w nocy i widząc moje wyczerpanie, w tajemnicy usuwał obornik od krów tak, aby mi było lżej. Zabraniałem mu tego, gdyż był jeszcze zbyt młody, ale on i tak to robił – opowiada Sylwester Olender.


Cała praca i poświęcenie dedykowane były i są rodzinie. A ta trzyma się razem. Senior - naprawia maszyny rolnicze, pan Sylwester, oprócz stałego unowocześniania gospodarstwa, świadczy usługi sprzętem rolniczym na rzecz innych rolników. Startuje w przetargach i naprawia drogi gminne, wykonuje wykaszanie i rekultywacje łąk dla nadleśnictw. Zapytany, czy dziś, kiedy ma największe z maszyn rolniczych, gospodaruje na 70 h własnej ziemi i posiada stado podstawowe wysokowydajnych krów mlecznych ponad sto sztuk, musi wciąż tak wiele pracować, odpowiedział: - Wszystko, co osiągnąłem, zawdzięczam własnej pracy i ogromnemu wsparciu moich rodziców. Bez ich pomocy nie dałbym sobie rady. Wspólnie pracujemy, aby pomóc dobrze wystartować w dorosłe życie moim dzieciom. Najstarszy syn - Daniel jest elektrykiem, jego firma dopiero startuje i pomoc jest potrzebna. Córka - Dominika studiuje na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Moim następcą będzie drugi syn - Paweł, to on dogląda teraz gospodarstwa. Druga córka - Julia uczy się w Liceum Ekonomicznym w Olsztynie. A najmłodsza córka - Marta od 2 klasy szkoły podstawowej uczy się w Szkole Baletowej w Warszawie. Obecnie jest w szkole średniej. Kiedy każdy z nich założy swój własny dom, ja wtedy odpocznę.

Mimo natłoku prac pan Sylwester znajduje czas, aby śledzić nowinki techniczne i nowoczesne technologie podnoszące zarówno poziom kultury rolnej, jak i wydajność gospodarstwa. Wyjazdy na ogólnopolskie targi rolne do Poznania czy regionalne w Olsztynie i Ostródzie bardzo szybko procentują. To właśnie tam, po konsultacjach z ekspertami, zakupił jako pierwszy Polak największą na świecie kosiarkę do traw. Producent sprzedał na targach maszynę, do której później przetłumaczył na język polski instrukcję obsługi. Ta maszyna będzie szczególnie potrzebna to wykaszania łąk podmokłych. - Jednego roku w Mikołajkach miałem taką przygodę. Podczas wykaszania łąk przy lesie w pewnym momencie ciągnik zaczął się zapadać. Z ziemi wybijała woda, a ja zdążyłem uciec z kabiny do połowy zalanej. Kiedy przybyłem na pomoc z innym ciągnikiem, z mojego wystawało tylko koło. Wszystko się dobrze skończyło, a cała ta przygoda uświadomiła mi, że do takich prac potrzebny jest bardziej specjalistyczny sprzęt – wspomina Sylwester Olender. Mimo przepracowania i wiecznego braku czasu jest człowiekiem zawsze uśmiechniętym i z optymizmem spogląda w przyszłość. A rolniczy biznes nie zawsze bywa prosty. Ubiegłoroczna susza dała się bardzo we znaki. Wysokie ceny paszy niezbędnej do utrzymania tak dużego stada to bardzo wielkie obciążenie, którego bez wpływów z usług nie dałoby się wytrzymać. Wymarzone zajęcie zapoczątkowało rodzinną tradycję. Sylwester Olender nie pochodzi z rodziny rolniczej, ale jego następca - syn Paweł - już tak.

 



Komentarze do artykułu

Ryszard

Zdjęcie z moim traktorem

Bogdan

Szkoda że nie wstawione zdjęcie z wlasnym traktorem..

Napisz

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • Czy Łachacz na pewno jest przewodniczącym Rady Miejskiej?
    Bazując wyłącznie na treści artykułu możnego domniemać, iż „złośliwy obserwator” jest nie tylko złośliwy, ale i leniwy w pracy. Pani Skowrońska ma w 100% rację. Ustawodawca wyraźnie wskazał, w jaki sposób przeprowadza się wybory przewodniczącego i wiceprzewodniczących rady, o której mowa. Wyboru dokonuje się w „głosowaniu tajnym” zapewniającym swobodne, nieskrępowane udzielenie głosu, większością bezwzględną przy udziale, co najmniej połowy ustawowego składu rady. Uchwała o wyborze przewodniczącego i wiceprzewodniczących ma charakter informacyjny, jak kto woli deklaratywny i nie podlega głosowaniu. Napisała to pani Justyna. Niedopuszczalnym jest przegłosowywanie uchwały o wyborze przewodniczącego i wiceprzewodniczących w głosowaniu jawnym zwykłą większością głosów przy udziale połowy składu rady, którzy mandat ten już uzyskali w przeprowadzonym wcześniej głosowaniu tajnym bezwzględną ilością głosów itd. Istnienie takiego wymogu (a nie istnieje) dozwalałoby wybranym radnym ( lub jej części) skutecznie blokować, paraliżować pracę rady miasta poprzez brak wyboru jego przewodniczącego i wiceprzewodniczących. Reasumując przyznają racje pani Justynie
    Autor: Tomasz znajomy Tomasza
    2018-12-14 09:36:09
  • Marzenia ściętej głowy? - felieton Romana Żokowskiego
    A czy kierowcy nie są mieszkańcami miasta? W naszym mieście jest mało parkingów. Chcąc załatwić coś w urzędzie to co mam zostawić samochód w Korpelach i iść dalej piechotą? Parking przy Kauflandzie czy PZU jest zapchany. Robiąc zakupy w centrum mam je nieść do samochodu 2-3 kilometry? Kierowcy też mają chyba coś do powiedzenia. A lodowisko w Szczytnie nie sprawdzi się, miasto małe a mróz trzyma góra 2-3 tygodnie. Te pomysły przypominają mi słynny slogan \"Igrzyska zamiast chleba\"
    Autor: mieszkaniec
    2018-12-14 07:17:40
  • Miejski sylwester wraca na Plac Juranda
    Andrzej! Tyle razy to robiłeś! Byłeś od pierwszych Dni I Nocy Szczytna, odpalałeś fajerwerki od lat - nie żeby osobiście. Dasz sobie radę i mam głęboką nadzieję, że poradzisz sobie jak zwykle
    Autor: Śmieszek
    2018-12-14 00:38:26
  • Marzenia ściętej głowy? - felieton Romana Żokowskiego
    Świetny pomysł, wizja jak w starych filmach amerykańskich w czasie Świat Bożego Narodzenia.
    Autor:
    2018-12-13 16:06:38
  • Gaspar Święciński mistrzem świata
    Brawo. Gaspar.
    Autor: Lemon
    2018-12-13 14:23:45
  • Marzenia ściętej głowy? - felieton Romana Żokowskiego
    Też się rozmarzyłem, chyba jest to zaraźliwe.
    Autor: Jacek
    2018-12-13 12:40:34
  • Pierwsza, zapowiedziana nominacja - Arkadiusz Leska dyrektorem MOS
    Jak brzmi prawidłowe nazwisko tego Pana? Na stronie internetowej stowarzyszenia kulturalnego Niemców Heimat jest jako wiceprzewodniczący Arkadiusz Leske?!
    Autor: mieszkaniec
    2018-12-13 12:14:06
  • Miejski sylwester wraca na Plac Juranda
    Andrzej nie daj się! Pamiętaj ochrona no i oczywiście ubezpieczenie imprezy aby uniknąć takich problemów jak kiedyś w utraconym okiem!!
    Autor: laik
    2018-12-13 12:03:06
  • Miejski sylwester wraca na Plac Juranda
    Wydaje mi się, że Pan Burmistrz chce \"odstrzelić\" dyrektora MDK, skoro powierza mu organizację imprezy sylwestrowej w wymiarze jak wyżej, w ciągu dwóch tygodni. Pan Burmistrz ma zamiar rękoma dyrektora MOK złamać zlecenia ustawy o organizowaniu imprez masowych ze szczególnym ryzykiem? Brawo! Wejście smoka na bogato musi być! Szkoda tylko, że za wszystko odpowie dyrektor.
    Autor: TTT
    2018-12-13 11:09:33
  • Pierwsza, zapowiedziana nominacja - Arkadiusz Leska dyrektorem MOS
    Chyba nikt nie jest zaskoczony tą nominacją! Pan Burmistrz zaczyna spłacać dług wyborczy. Gratulacje i powodzenia obu Panom. Miejmy nadzieję, że obaj sprostają nowym funkcjom. Ciekawe tylko, czy \"stołków\" stanie dla pozostałych \"aktywnie wspierających\"?
    Autor: TTT
    2018-12-13 01:50:08