Wtorek, 25 Wrzesień, Imieniny: Dory, Gerarda, Maryny -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Narodziny rolniczej tradycji


Najprzyjemniejszy - to zapach świeżo zaoranej ziemi. Największa radość i satysfakcja przychodzi zawsze, kiedy ugór zmienia się w pięknie uprawione pole. Marzenia i plany, to przede wszystkim być zdrowym i cieszyć się z owoców ...



Najprzyjemniejszy - to zapach świeżo zaoranej ziemi. Największa radość i satysfakcja przychodzi zawsze, kiedy ugór zmienia się w pięknie uprawione pole. Marzenia i plany, to przede wszystkim być zdrowym i cieszyć się z owoców uprawianej ziemi. Być oparciem dla swojej rodziny i spłacić dług pokoleniowy zaciągnięty wobec rodziców, a także zbudować jak najlepszy start dla własnych dzieci. Tak pokrótce formułuje credo swojego życia rolnik z zamiłowania - Sylwester Olender.

 

- Odkąd pamiętam interesowałem się rolnictwem. Zdarzało się tak, że wychodziłem z domu do szkoły i idąc drogą przyglądałem się, jak rolnik wykonywał swoją pracę. Bardzo mnie to interesowało, zwłaszcza kiedy prace rolne wykonywane był w konie. Zatrzymywałem się wtedy i pomagałem cały dzień. Takich dni było bardzo wiele i trwało to kilka lat. Myślę, że mój ojciec wiedział o tym i już wtedy zaczął skupować ziemię – wspomina z nostalgią Sylwester Olender.

Ojciec pana Sylwestra pracował jako konserwator w Urzędzie Gminy Świętajno, a mama zajmowała się domem. Ziemi praktycznie rodzina nie posiadała, do utrzymania jednej krowy na własne potrzeby nie trzeba było wiele gruntu. Widząc wielkie zainteresowanie młodego chłopca, rodzice postanowili zadbać o wymarzony warsztat pracy. Korzystając z nadarzających się okazji, skupowali ziemię. Lata dziewięćdziesiąte ubiegłego stulecia to dynamiczny rozwój produkcji pieczarek. Idąc za koniunkturą rynku państwo Olenderowie zbudowali pieczarkarnię i przez osiem lat uprawiali te grzyby. Po odbyciu zasadniczej służby wojskowej pan Sylwester rozpoczął zdobywanie rolniczego doświadczenia. Początkowo pod okiem ojca, a następnie od 2001 roku - samodzielnie. Wtedy właśnie siedemnastohektarowe gospodarstwo podzielono pomiędzy dwóch synów. Pan Sylwester otrzymał niecałe 10 ha, a panu Grzegorzowi przepisano 7 ha.

Pierwsza samodzielna decyzja – przebudowa pieczarkarni na oborę. - Rynek pieczarek zaczął się załamywać i po przemyśleniach, i rozmowie z rodzicami, postanowiłem przekształcić gospodarstwo na profilowane i postawiłem na mleko – opowiada pan Sylwester. Pierwsze stado liczyło 11 sztuk, z czego 8 posiadało karty pochodzenia. Starzy i doświadczeni gospodarze dziwili się bardzo, że młody rolnik zakupuje krowy ras mlecznych za potrójną cenę w stosunku do popularnych wtedy ras polskich. - Moje gospodarstwo było zbyt małe, aby utrzymać wielkie stado. Chciałem się rozwijać, a do tego potrzebna była wydajna produkcja mleka, dlatego zakupiłem jako pierwszy w regionie krowy rasy wysokomlecznej – wyjaśnia pan Sylwester. Innowacyjne myślenie przejawiło się również w zastosowaniu w gospodarstwie nowoczesnego sprzętu rolniczego. Duży zachodni ciągnik, pierwsza maszyna „Tur”, belownica do siana czy agregat uprawowo-siewny, pojawiły się najpierw w gospodarstwie pana Sylwestra. Każdy z tych zakupów był bardzo kosztowny i gdyby nie pomysł, jak na to zdobyć środki, wizja gospodarstwa dysponującego najwydajniejszym sprzętem nie miałaby możliwości realizacji. A pomysł był bardzo prosty. Drogi sprzęt nie może stać. Maszyny muszą na siebie zarabiać. Aby to osiągnąć, trzeba było wystartować w przetargach ogłaszanych przez samorządy i nadleśnictwa. W tym samym czasie żona oprócz wychowywania dzieci zajmowała się dynamicznie rozwijającym gospodarstwem. - Pracowałem w całym naszym województwie, często na wyścigi z czasem i pogodą. Posiadanie najwydajniejszych maszyn czyniło moją ofertę atrakcyjną. Zarobione pieniądze przeznaczaliśmy na unowocześnianie gospodarstwa. Byłem dumny, że mogę być niezależny i wykonywać usługi o wiele szybciej niż inni rolnicy. Ale cena rozwoju była bardzo wysoka. Pracy było tyle, że nie widziałem, jak dorastają moje dzieci. Dom i rodzina są dla mnie najważniejsze. Zawsze dbałem, aby niczego im nie brakowało, ale mnie fizycznie było w tym czasie o wiele za mało. Pamiętam, jak syn Daniel wstawał w nocy i widząc moje wyczerpanie, w tajemnicy usuwał obornik od krów tak, aby mi było lżej. Zabraniałem mu tego, gdyż był jeszcze zbyt młody, ale on i tak to robił – opowiada Sylwester Olender.


Cała praca i poświęcenie dedykowane były i są rodzinie. A ta trzyma się razem. Senior - naprawia maszyny rolnicze, pan Sylwester, oprócz stałego unowocześniania gospodarstwa, świadczy usługi sprzętem rolniczym na rzecz innych rolników. Startuje w przetargach i naprawia drogi gminne, wykonuje wykaszanie i rekultywacje łąk dla nadleśnictw. Zapytany, czy dziś, kiedy ma największe z maszyn rolniczych, gospodaruje na 70 h własnej ziemi i posiada stado podstawowe wysokowydajnych krów mlecznych ponad sto sztuk, musi wciąż tak wiele pracować, odpowiedział: - Wszystko, co osiągnąłem, zawdzięczam własnej pracy i ogromnemu wsparciu moich rodziców. Bez ich pomocy nie dałbym sobie rady. Wspólnie pracujemy, aby pomóc dobrze wystartować w dorosłe życie moim dzieciom. Najstarszy syn - Daniel jest elektrykiem, jego firma dopiero startuje i pomoc jest potrzebna. Córka - Dominika studiuje na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Moim następcą będzie drugi syn - Paweł, to on dogląda teraz gospodarstwa. Druga córka - Julia uczy się w Liceum Ekonomicznym w Olsztynie. A najmłodsza córka - Marta od 2 klasy szkoły podstawowej uczy się w Szkole Baletowej w Warszawie. Obecnie jest w szkole średniej. Kiedy każdy z nich założy swój własny dom, ja wtedy odpocznę.

Mimo natłoku prac pan Sylwester znajduje czas, aby śledzić nowinki techniczne i nowoczesne technologie podnoszące zarówno poziom kultury rolnej, jak i wydajność gospodarstwa. Wyjazdy na ogólnopolskie targi rolne do Poznania czy regionalne w Olsztynie i Ostródzie bardzo szybko procentują. To właśnie tam, po konsultacjach z ekspertami, zakupił jako pierwszy Polak największą na świecie kosiarkę do traw. Producent sprzedał na targach maszynę, do której później przetłumaczył na język polski instrukcję obsługi. Ta maszyna będzie szczególnie potrzebna to wykaszania łąk podmokłych. - Jednego roku w Mikołajkach miałem taką przygodę. Podczas wykaszania łąk przy lesie w pewnym momencie ciągnik zaczął się zapadać. Z ziemi wybijała woda, a ja zdążyłem uciec z kabiny do połowy zalanej. Kiedy przybyłem na pomoc z innym ciągnikiem, z mojego wystawało tylko koło. Wszystko się dobrze skończyło, a cała ta przygoda uświadomiła mi, że do takich prac potrzebny jest bardziej specjalistyczny sprzęt – wspomina Sylwester Olender. Mimo przepracowania i wiecznego braku czasu jest człowiekiem zawsze uśmiechniętym i z optymizmem spogląda w przyszłość. A rolniczy biznes nie zawsze bywa prosty. Ubiegłoroczna susza dała się bardzo we znaki. Wysokie ceny paszy niezbędnej do utrzymania tak dużego stada to bardzo wielkie obciążenie, którego bez wpływów z usług nie dałoby się wytrzymać. Wymarzone zajęcie zapoczątkowało rodzinną tradycję. Sylwester Olender nie pochodzi z rodziny rolniczej, ale jego następca - syn Paweł - już tak.

 



Komentarze do artykułu

Ryszard

Zdjęcie z moim traktorem

Bogdan

Szkoda że nie wstawione zdjęcie z wlasnym traktorem..

Napisz

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • Pijana 27-latka roztrzaskała auto o latarnie (zdjęcia)
    Nie każdy miał by odwagę jechać za bandą pijanych ludzi Chłopak sam udzielił pomocy wszyscy stali patrzyli Brawo !
    Autor: Kierowca
    2018-09-24 18:37:57
  • Gospoda stanie przy Mickiewicza?
    No dla mnie nic w tym złego, że taka gospoda powstanie w Szczytnie przy kościele, czy szkole. Zwłaszcza przy kościele - będą mieli ruch: stypy, śluby, wesela oraz matury. Natomiast widzę tu szybki ruch w związku z inwestycją Gminy Wiejskiej Szczytno w okolicach Jeziora Domowego Dużego. Ot co! Jak oni nam pałą to my im maczugą. Śmiechu warte. Wszystko jest uzależnione od tego, kto obejmie władzę, więc te zamiary, które objawił miejscowy inwestor, mogą spełznąć na niczym. No to sobie zażartuję z okazji jesieni: są wykopki. Każdy ziemniak usiłuje się utrzymać różnymi sposobami w swoim gruncie. Bo wyrastają przy nim potomkowie typu Wilczek, Gontarzewski. Reszta to są poukrywane pod różnymi szyldami stowarzyszeń i komitetów osoby, które jakby się wstydzą tego, co do tej pory robiły. Czyli źle robiły (pracowały)? Inną kategorią jest zadłużona pani Lenard, która pokazała w swoich wypowiedziach, jak mało zna to miasto. Niech pilnuje przedszkola. Bo miasto nim nie jest.
    Autor: Śmieszek
    2018-09-24 18:06:25
  • Pijana 27-latka roztrzaskała auto o latarnie (zdjęcia)
    Ta Kobieta to wstyd, matka dwójki dzieci i po imprezach jeździ pijana. Porażka . Jej mąż powinien taką babę pogonić . Dobrze że nikogo nie zabiła. Bo takich ludzi się nie żałuje ( zamiast w domu to się szlaja )
    Autor: Agata
    2018-09-24 16:40:34
  • Pijana 27-latka roztrzaskała auto o latarnie (zdjęcia)
    Pani Kaju, tak na marginesie nie ma takiego czegoś jak usiłowanie jazdy pod wpływem alkoholu, a dla Pana Michała wielkie brawa!
    Autor: Onn
    2018-09-24 16:26:12
  • Wielkie sprawy miasta i mniejsze... mieszkańców, co o nich wiedzą i mówią kandydaci
    Ciekawe, kto ma nie najciekawsze zdanie nt. p.Wilczka, bo uważam całkiem co innego, jest osobą, która wprowadziła Purdę w 21 wiek, jest zaangażowany w sprawy gminne, pozyskuje dla nas pieniądze, wdrożył szereg ciekawych inicjatyw, Urząd wygląda jak urząd, a nie jak kiedyś jak jakiś barak, obsługa mieszkańców na wysokim poziomie, współpracuje z każdym sołtysem i radnym, jest osobą lubianą aczkolwiek wymagającą, szczerze to wolałbym żeby przegrał, bo szkoda żeby odchodził od nas :( a ten Pan Adamowicz, co sieje negatywną propagandę jest u nas znany jako oszołom i ma wyrok za pobicie, a uważa się za redaktora co walczy z wójtem
    Autor: Purdziak
    2018-09-24 15:40:11
  • Gospoda stanie przy Mickiewicza?
    Ciekawe jest lokowanie obiektów gastronomicznych, hotelowych i "rozrywkowych" przy szkole i kościele. W ogóle to mamy przedwyborczy wysyp pomysłów na inwestycje, których wcześniej nie podejmowano, nie ogłaszano. No po prostu wiosna jesienią! Nikomu źle nie życzę, niech mu się - temu lokalnemu inwestorowi powiedzie - ale przepraszam - dlaczego tak późno? teraz, kiedy uzgodnienia z obecnymi władzami nie są pewne? Może przyjść coś nowego, co będzie miało inną koncepcję zagospodarowania tego terenu. No cóż, najwięcej hasełek i informacji pojawia się u nas przed wyborami, a potem to już zwykła codzienna siermięga.
    Autor: Waga
    2018-09-24 15:33:30
  • Pijana 27-latka roztrzaskała auto o latarnie (zdjęcia)
    LUDZIE DZWOŃCIE NA 999 998 997 A NIE NA 112. 112 KIERUJE WAS DO OLSZTYNA A TAMTE NUMERY DO SZCZYTNA. JEST SZYBCIEJ!
    Autor: 999 998 997
    2018-09-24 15:28:31
  • Pijana 27-latka roztrzaskała auto o latarnie (zdjęcia)
    Co ty kobieto pleciesz ten człowiek sam jechał samochodem A druga sprawa był w pracy A trzecia że i tak by nie zdarzyl. A towarzystwo na pewno by go posłuchał śmiechu warte . Ta panna co prowadziła ten samochód powinna dostać taką karę że by jej się odechciało i samochodu i prawka bezmozgowiec i tyle
    Autor: Dzezabel
    2018-09-24 14:39:13
  • Pijana 27-latka roztrzaskała auto o latarnie (zdjęcia)
    " Dopóki jednak nie odpalili auta niewiele mogłem zrobić." ?????? Czy Pan wie, że jest coś takiego jak usiłowanie?? Trzeba było podejść jeżeli Pan widział, że wszyscy są pijani lub zadzwonić szybko na policje, a nie próbować jeździć za autem kiedy już i tak stanowiło ono zagrożenie. A potem wielki bohater robi sobie zdjęcia przy słupach. Nie zrobił Pan nic żeby uniknąć wypadku więc nie wiem z czego się Pan tak cieszy.
    Autor: Kaja
    2018-09-24 13:12:06
  • Przemysłowa chce „trzydziestki”
    Obwodnica??? to Przemysłowa i Łomżyńska tworzą jakąś obwodnicę. Buhahahahaha..... :))))))))))) Szczytno to na prawdę stan umysłu...
    Autor: tworki.pl
    2018-09-24 12:38:20