Czwartek, 21 Marzec, Imieniny: Joachima, Kiry, Maurycego -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Narodziny rolniczej tradycji


Najprzyjemniejszy - to zapach świeżo zaoranej ziemi. Największa radość i satysfakcja przychodzi zawsze, kiedy ugór zmienia się w pięknie uprawione pole. Marzenia i plany, to przede wszystkim być zdrowym i cieszyć się z owoców ...



Najprzyjemniejszy - to zapach świeżo zaoranej ziemi. Największa radość i satysfakcja przychodzi zawsze, kiedy ugór zmienia się w pięknie uprawione pole. Marzenia i plany, to przede wszystkim być zdrowym i cieszyć się z owoców uprawianej ziemi. Być oparciem dla swojej rodziny i spłacić dług pokoleniowy zaciągnięty wobec rodziców, a także zbudować jak najlepszy start dla własnych dzieci. Tak pokrótce formułuje credo swojego życia rolnik z zamiłowania - Sylwester Olender.

 

- Odkąd pamiętam interesowałem się rolnictwem. Zdarzało się tak, że wychodziłem z domu do szkoły i idąc drogą przyglądałem się, jak rolnik wykonywał swoją pracę. Bardzo mnie to interesowało, zwłaszcza kiedy prace rolne wykonywane był w konie. Zatrzymywałem się wtedy i pomagałem cały dzień. Takich dni było bardzo wiele i trwało to kilka lat. Myślę, że mój ojciec wiedział o tym i już wtedy zaczął skupować ziemię – wspomina z nostalgią Sylwester Olender.

Ojciec pana Sylwestra pracował jako konserwator w Urzędzie Gminy Świętajno, a mama zajmowała się domem. Ziemi praktycznie rodzina nie posiadała, do utrzymania jednej krowy na własne potrzeby nie trzeba było wiele gruntu. Widząc wielkie zainteresowanie młodego chłopca, rodzice postanowili zadbać o wymarzony warsztat pracy. Korzystając z nadarzających się okazji, skupowali ziemię. Lata dziewięćdziesiąte ubiegłego stulecia to dynamiczny rozwój produkcji pieczarek. Idąc za koniunkturą rynku państwo Olenderowie zbudowali pieczarkarnię i przez osiem lat uprawiali te grzyby. Po odbyciu zasadniczej służby wojskowej pan Sylwester rozpoczął zdobywanie rolniczego doświadczenia. Początkowo pod okiem ojca, a następnie od 2001 roku - samodzielnie. Wtedy właśnie siedemnastohektarowe gospodarstwo podzielono pomiędzy dwóch synów. Pan Sylwester otrzymał niecałe 10 ha, a panu Grzegorzowi przepisano 7 ha.

Pierwsza samodzielna decyzja – przebudowa pieczarkarni na oborę. - Rynek pieczarek zaczął się załamywać i po przemyśleniach, i rozmowie z rodzicami, postanowiłem przekształcić gospodarstwo na profilowane i postawiłem na mleko – opowiada pan Sylwester. Pierwsze stado liczyło 11 sztuk, z czego 8 posiadało karty pochodzenia. Starzy i doświadczeni gospodarze dziwili się bardzo, że młody rolnik zakupuje krowy ras mlecznych za potrójną cenę w stosunku do popularnych wtedy ras polskich. - Moje gospodarstwo było zbyt małe, aby utrzymać wielkie stado. Chciałem się rozwijać, a do tego potrzebna była wydajna produkcja mleka, dlatego zakupiłem jako pierwszy w regionie krowy rasy wysokomlecznej – wyjaśnia pan Sylwester. Innowacyjne myślenie przejawiło się również w zastosowaniu w gospodarstwie nowoczesnego sprzętu rolniczego. Duży zachodni ciągnik, pierwsza maszyna „Tur”, belownica do siana czy agregat uprawowo-siewny, pojawiły się najpierw w gospodarstwie pana Sylwestra. Każdy z tych zakupów był bardzo kosztowny i gdyby nie pomysł, jak na to zdobyć środki, wizja gospodarstwa dysponującego najwydajniejszym sprzętem nie miałaby możliwości realizacji. A pomysł był bardzo prosty. Drogi sprzęt nie może stać. Maszyny muszą na siebie zarabiać. Aby to osiągnąć, trzeba było wystartować w przetargach ogłaszanych przez samorządy i nadleśnictwa. W tym samym czasie żona oprócz wychowywania dzieci zajmowała się dynamicznie rozwijającym gospodarstwem. - Pracowałem w całym naszym województwie, często na wyścigi z czasem i pogodą. Posiadanie najwydajniejszych maszyn czyniło moją ofertę atrakcyjną. Zarobione pieniądze przeznaczaliśmy na unowocześnianie gospodarstwa. Byłem dumny, że mogę być niezależny i wykonywać usługi o wiele szybciej niż inni rolnicy. Ale cena rozwoju była bardzo wysoka. Pracy było tyle, że nie widziałem, jak dorastają moje dzieci. Dom i rodzina są dla mnie najważniejsze. Zawsze dbałem, aby niczego im nie brakowało, ale mnie fizycznie było w tym czasie o wiele za mało. Pamiętam, jak syn Daniel wstawał w nocy i widząc moje wyczerpanie, w tajemnicy usuwał obornik od krów tak, aby mi było lżej. Zabraniałem mu tego, gdyż był jeszcze zbyt młody, ale on i tak to robił – opowiada Sylwester Olender.


Cała praca i poświęcenie dedykowane były i są rodzinie. A ta trzyma się razem. Senior - naprawia maszyny rolnicze, pan Sylwester, oprócz stałego unowocześniania gospodarstwa, świadczy usługi sprzętem rolniczym na rzecz innych rolników. Startuje w przetargach i naprawia drogi gminne, wykonuje wykaszanie i rekultywacje łąk dla nadleśnictw. Zapytany, czy dziś, kiedy ma największe z maszyn rolniczych, gospodaruje na 70 h własnej ziemi i posiada stado podstawowe wysokowydajnych krów mlecznych ponad sto sztuk, musi wciąż tak wiele pracować, odpowiedział: - Wszystko, co osiągnąłem, zawdzięczam własnej pracy i ogromnemu wsparciu moich rodziców. Bez ich pomocy nie dałbym sobie rady. Wspólnie pracujemy, aby pomóc dobrze wystartować w dorosłe życie moim dzieciom. Najstarszy syn - Daniel jest elektrykiem, jego firma dopiero startuje i pomoc jest potrzebna. Córka - Dominika studiuje na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Moim następcą będzie drugi syn - Paweł, to on dogląda teraz gospodarstwa. Druga córka - Julia uczy się w Liceum Ekonomicznym w Olsztynie. A najmłodsza córka - Marta od 2 klasy szkoły podstawowej uczy się w Szkole Baletowej w Warszawie. Obecnie jest w szkole średniej. Kiedy każdy z nich założy swój własny dom, ja wtedy odpocznę.

Mimo natłoku prac pan Sylwester znajduje czas, aby śledzić nowinki techniczne i nowoczesne technologie podnoszące zarówno poziom kultury rolnej, jak i wydajność gospodarstwa. Wyjazdy na ogólnopolskie targi rolne do Poznania czy regionalne w Olsztynie i Ostródzie bardzo szybko procentują. To właśnie tam, po konsultacjach z ekspertami, zakupił jako pierwszy Polak największą na świecie kosiarkę do traw. Producent sprzedał na targach maszynę, do której później przetłumaczył na język polski instrukcję obsługi. Ta maszyna będzie szczególnie potrzebna to wykaszania łąk podmokłych. - Jednego roku w Mikołajkach miałem taką przygodę. Podczas wykaszania łąk przy lesie w pewnym momencie ciągnik zaczął się zapadać. Z ziemi wybijała woda, a ja zdążyłem uciec z kabiny do połowy zalanej. Kiedy przybyłem na pomoc z innym ciągnikiem, z mojego wystawało tylko koło. Wszystko się dobrze skończyło, a cała ta przygoda uświadomiła mi, że do takich prac potrzebny jest bardziej specjalistyczny sprzęt – wspomina Sylwester Olender. Mimo przepracowania i wiecznego braku czasu jest człowiekiem zawsze uśmiechniętym i z optymizmem spogląda w przyszłość. A rolniczy biznes nie zawsze bywa prosty. Ubiegłoroczna susza dała się bardzo we znaki. Wysokie ceny paszy niezbędnej do utrzymania tak dużego stada to bardzo wielkie obciążenie, którego bez wpływów z usług nie dałoby się wytrzymać. Wymarzone zajęcie zapoczątkowało rodzinną tradycję. Sylwester Olender nie pochodzi z rodziny rolniczej, ale jego następca - syn Paweł - już tak.

 



Komentarze do artykułu

Ryszard

Zdjęcie z moim traktorem

Bogdan

Szkoda że nie wstawione zdjęcie z wlasnym traktorem..

Napisz

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • Kadeci „Wiktorii” ukarani za... brak pieniędzy
    I tutaj najlepiej widać jak zarządzane jest miasta. Drużyna która od jakiegoś czasu robi duże postępy dostaje 9 tysięcy złotych? Przecież to jest jakiś żart. Część lokalnych polityków ma większe pensje miesięczne. W Szczytnie nigdy nie będzie sukcesów, bo poza kilkoma pasjonatami to miasto zdycha powolną śmiercią. Lansować się przed kamerami, cykać foty na zawodach sportowych, ale nic nie zrobić gdy rzeczywiście potrzeba interwencji. Wstyd.
    Autor: Szczytniak
    2019-03-21 14:20:47
  • Ogień nie zna się na zegarku
    Przykre jest to, że kierownictwo jednostki które nie stanęło na wysokości zadania i straż nie wyjechała do pożaru , pisze pod pseudonimem Mieszkanka wyjaśnienia, co oznacza skrót OSP. Słabo, doprawdy słabo zasłaniać się kobietą.
    Autor: Feministka
    2019-03-21 10:21:56
  • Ospa zabiła 6-letnią Maję
    A jak dziecko umiera lub zostaje kaleka po szczepionce to dlaczego tak o tym nie trabicie?! A moze w tym wypadku zawinili lekarze?moze to byla koincydencja?
    Autor: Koleżanka
    2019-03-21 09:42:19
  • Hilton w Wałpuszu, a w Lipowej Górze hotel z basenem?
    Hotel to będzie ale na bilbordach
    Autor: Zozola
    2019-03-20 19:35:57
  • Marszałek wierzy w cierpliwość inwestorów
    Kolejna baśń z serii baśni 1001 nocy. Już wybudowano obwodnicę Szczytna, już rozbudowano drogę DK53 do przekroju 2+1. Teraz województwo wybuduje strefę inwestycyjną. Śmiech na sali.
    Autor: Mazur
    2019-03-20 10:38:23
  • Łachmański rozstał się z Trusewicz
    Dziekuję Pani Trusewicz, za profesjonalizm, przynazją obsługę i dobrą robotę dla Pasymia i całej gminy.
    Autor: Łukasz Z Tylkowa
    2019-03-19 21:08:43
  • Dzielnicowy Osowiecki odnalazł zaginionego 14-latka
    A ciebie Tusk za komentarz roku :) Za zasługi dla Ciemno Grodu :) Panie Milicjo
    Autor: Obserwator
    2019-03-19 17:49:11
  • Pijana 31-latka z gminy Wielbark w rękach policji
    A mówi się, że w Wielbarku sami złodzieje. Jak widać złodziejki nieźle sobie radzą. ????
    Autor: Bąbelek
    2019-03-19 17:20:54
  • Przewodniczący Tomasz Łachacz z gwiazdkami i szpilami
    Populizm, I stronniczosc. Ostatnie 8 lat z Górską chodził krok w krok w koalicji a tuż przed wyborami przysłowiową ,, nogę jej podstawił\".... Innopolis na ulotkach wyborczych chwalił i wielbił a teraz przeciw projektowi. Zmarnowane pieniądze z budzetu miasta w kwocie ok 300.000 zł jak i setki roboczogodzin pracowników urzędu zaangażowanych w projekt Innopolis. Gdzie tu rozsądek i ....?
    Autor: Lucjan
    2019-03-18 23:30:11
  • Ospa zabiła 6-letnią Maję
    No to teraz widać jak kompromituje się służba zdrowia. Żeby pozwolić dziecku umrzeć na tak łatwo wyleczalną chorobę, to trzeba być totalnym ignorantem a nie lekarzem. PRAWDZIWY LEKARZ nie dopuściłby do takiej tragedii z powodu takiej błahostki. Po 2: jeżeli dziecko było szczepione na ospę to już tym bardziej przegięcie!!! Założenie i reklamy koncernów farmaceutycznych ich jakże \"cudownych\" szczepionek poległo na polu chwały. W ch***j z taką szczepionką, skoro dziecko nie żyje. Miało przejść lżej chorobę a NIE ŻYJE. Więc niech sobie koncerny wypiją zawartość tego gówna co produkują. Bardzo współczuję rodzicom, że przez chory system muszą tak cierpieć.
    Autor: Konowały i big pharma do piachu!!!!!
    2019-03-18 23:13:04