Niedziela, 23 Wrzesień, Imieniny: Maury, Milany, Tomasza -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Najstarszy tata w kraju mieszka w Pasymiu


Andrzej Słupecki z Pasymia udowadnia, że wszystko jest możliwe. Zadziwił wszystkich i w wieku 81 lat został dumnym ojcem.



Męska płodność z wiekiem spada i im później decydujemy się na ojcostwo, tym gorzej. Tak twierdzą naukowcy. Jednak są wyjątki, które zadają kłam tym twierdzeniom. Ojcem można zostać nawet, gdy życzenia „Sto lat” stają się coraz bardziej realne. Doskonałym tego przykładem „z naszego podwórka” jest Andrzej Piotr Słupecki z Pasymia. Ma 81 lat. A kilka dni temu urodził mu się się syn Piotruś.

 

Andrzej Słupecki z Pasymia to człowiek, o którym mógłby powstać ciekawy film. Przeżył drugą wojnę światową. Chciał zostać aktorem. Gdy ta kariera nie potoczyła się tak, jak sobie wymarzył wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Tam pracował dla National Geographic. Gdy wrócił do kraju kupił... kościół. W końcu osiadł w Pasymiu. Ożenił się. I właśnie urodził mu się syn. Pan Andrzej ma 81 lat, jego żona Beata 36. Piotruś urodził się dokładnie 12 kwietnia.

 

Radość życia

Badania naukowe udowadniają, że mężczyznom po czterdziestce znacznie rzadziej udaje się zostać ojcami. Mimo wszystko natura lubi zaskakiwać i udowadniać, że wszelkie ludzkie badania nie są w stanie do końca jej zrozumieć. W tym przypadku udowadnia nam, że na ojcostwo nigdy nie jest za późno. I jeszcze w wieku, kiedy powinno wychowywać się swoje wnuki, a nawet prawnuki, można cieszyć się również z ojcostwa. - Ojcostwo w moim wieku to naprawdę cudna sprawa – mówi z uśmiechem pan Andrzej. - Jestem spełnionym mężczyzną. Niezwykłe życie przychodzi, inne odchodzi...

 

Wojenne losy

Andrzej Piotr Słupecki urodził się 29 czerwca 1936 roku w Warszawie. I być może jest właśnie najstarszym mężczyzną w Polsce, który został ojcem. Sam nie maiła zbyt łatwego dzieciństwa, bo przypadło ono na okres II wojny Światowej. - To były bardzo trudne czasy – wspomina pan Piotr. - W wieku ośmiu lat, jako dzieciak, który ledwie nauczył się czytać, brałem udział w Powstaniu Warszawskim, byłem kurierem, roznosiłem listy, ulotki pomiędzy kamienicami. I te cywilne, i te wojskowe.

Gdy powstanie upadło pan Piotr trafił wraz z matką do Kielc. Podczas marszu wysiedlonej ludności ze stolicy rozdzielony został z ojcem, który trafił do Oświęcimia, a zmarł pod koniec wojny, podczas przenosin więźniów do obozu w głębi Niemiec. - Byłem jedynakiem, miałem bardzo dobry kontakt ze swoim ojcem. Wtedy na tej drodze, to było w Pruszkowie, widziałem go ostatni raz.

 

Aktorstwo stało się pasją

Po wojnie mały Piotr ze swoją mamą wrócili do Warszawy. - Dalej było biednie – mówi Słupecki. - Matka pracowała przy odgruzowaniu Warszawy, ja chodziłem do szkoły, a po zajęciach zajmowałem się handelkiem. Kupowało się wszystko, co „rzucili” do sklepów, a potem sprzedawało z zyskiem. Doskonale pamiętam to zachwalanie produktów: „Oryginalne amerykańskie żyletki do golenia sprzedam”. Takie były czasy.

Po podstawówce pan Piotr poszedł do Liceum Bibliotecznego. Miał wówczas 16 lat. - Nie skończyłem go, bo zamarzyło mi się aktorstwo – śmieje się. - Miałem taki imprezowy charakter. Zostałem adeptem sztuki aktorskiej w teatrze w Zielonej Górze. Potem był teatr w Grudziądzu. W wieku 20 lat zdałem maturę eksternistycznie.

 

Plejada gwiazd

Aktorstwo tak spodobało się panu Piotrowi, że zaczął studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. - No właśnie zacząłem – śmieje się. - Studiowałem tam tylko trzy lata, bo bieda była okrutna i trzeba było jakoś zarabiać na życie. Zacząłem chałturzyć na różnego rodzaju imprezach. W tamtych czasach studenci nie mogli tego robić, więc zrezygnowałem ze studiów. Ciekawostką może być fakt, że na roku byłem z Igą Cembrzyńską, Stasiem Tymem, Tadeuszem Borowskim. W innych rocznikach, ale na tej samej uczelni byli wówczas też Marian Kociniak, czy Krzysztof Kowalewski.

 

Zdjęcia i podróże

Gdy Piotr Słupecki nie odniósł spektakularnego sukcesu jako aktor udało mu się wyjechać do USA. - Udało, bo to nie były czasy, jak dziś, że się po prostu jedzie – wspomina pan Piotr. - Trzeba było się nieźle nakombinować. Był to 1967 rok.


W Stanach Zjednoczonych pan Piotr zaczął współpracować z National Geographic. - Robiłem zdjęcia, za które naprawdę nieźle płacili, a przy okazji mogłem pozwolić sobie na podróżowanie – mówi. - Jedną z fajniejszych moich wypraw była ta, gdy kajakami dopłynęliśmy rzekami, morzami do Kanady. Łącznie pokonaliśmy dystans 3 tysięcy 700 kilometrów.

 

Powrót do Polski

W Stanach żyło się dobrze, ale los był na tyle przewrotny, że w 1978 rok pan Piotr wrócił do kraju. - Jeśli tego bym nie zrobił, to ówczesne państwo zabrałoby mi moje mieszkanie w Warszawie, a czułem do niego ogromny sentyment – wspomina nasz rozmówca.

Ale i w tym przypadku 44-letni już pan Piotr doskonale się odnalazł. - Żyłem, jak król – śmieje się. - Kupiłem sobie pomarańczową zastawę, podróżowałem po Polsce, choć wówczas wcale to takie łatwe nie było i szukałem partnerki do wspólnego życia. Dobra muzyka w aucie, wygląd i ksywka „mister wabik” zadziałały. Znalazłem żonę. Niestety, małżeństwo nie przetrwało zbyt długo.

 

Pasymska przystań

Pan Piotr szukał wciąż swojego miejsca. - Odnowiłem kontakty ze środowiskiem aktorskim – opowiada. - Miałem odłożonych trochę dolarów. W 1983 roku pojawiła się okazja kupienia budynku dawnego kościoła ewangelickiego w Opaleńcu. Zaryzykowałem. Kupiłem. Chciałem tam stworzyć Dom Pracy Twórczej. Nie wyszło. Próbowałem uruchomić hotel – Zamek Opal. Ale same lasy bez jeziora, czy rzeki to za mało na taką działalność. Do tego ciągłe odwiedziny panów ze służby bezpieczeństwa. Sprawdzali, czy tu jakiejś sekty, wywrotowej działalności nie ma. Ten przepiękny obiekt w Opaleńcu stał się w końcu moim więzieniem, rozsypało mi się małżeństwo. Musiałem poszukać czegoś nowego, odetchnąć. W 1999 roku postanowiłem to sprzedać.

 

Piotruś radością życia

Wówczas pan Piotr przeniósł się całkowicie do Pasymia, z którym związany i tak był już od 1981 roku. - Miałem tam całoroczny domek i uciekałem, aby odetchnąć – mówi. - Żyłem naturą. Samotnie. Z czasem zaczęło brakować tej drugiej połowy. W 2009 roku przez internet poznałem swoją dzisiejszą żonę Beatę. Ja miałem już 73 lata, ona 28. Ale ta różnica nie przeszkadzała nam. Rosła między nami sympatia. W 2013 roku wzięliśmy ślub w Warszawie. Z czasem zaczęliśmy myśleć o dziecku. Trzy lata później nasze marzenie się spełniło. 12 kwietnia tego roku urodził się nasz synek Piotruś. Ja mam 81 lat, żona 36. Czuję się spełniony. Wiem, że w tym wieku powinienem bawić wnuki, może nawet prawnuki, ale uwierzcie mi nie ma nic piękniejszego niż ojcostwo. Nawet takie późne.

 

 

Ciekawostki

 

 

Za najstarszego ojca świata uznawany jest 96-letni Ramdżit Raghav z niewielkiego stanu Harijana w północnych Indiach. Spłodził syna, gdy miał 96 lat.

Wśród znanych osobistości na świecie najstarszym ojcem jest aktor Anthony Quinn, który został ojcem w wieku 81 lat.

Jeszcze starszy był Julio Iglesias Senior, ojciec muzyka Julio i dziadek Enrigue. Z pierwszego małżeństwa miał już dwójkę dzieci, a po śmierci żony ożenił się powtórnie i w wieku 89 lat znów został ojcem.

 

 

 



Komentarze do artykułu

Zbyszek z Sobiecina

Kopalnie zlikwidowali

Zbyszek z Sobiecina

stary dziad ktoremu juz blisko do zejscia z tego swiata powinien sie zajmowac prawnukami bo w tym wieku to ma prawnokow niedozyje nawet do doroslego wieku swojego syna piotrusia to jest chore!

Adam

Młodość to stan umysłu nie ciała...

moje

A w tym wypadku to jeszcze specjaliści od kryminalistyki!

Robert A.

Takie przypadki powinien badać psychiatra !!!

Napisz

Galeria zdjęć


Komentarze

  • Wielkie sprawy miasta i mniejsze... mieszkańców, co o nich wiedzą i mówią kandydaci
    Gontarzewski na burmistrza!!!
    Autor:
    2018-09-22 17:22:37
  • „Natura Mazur” będzie większa
    A woda w jeziorze robi się coraz brudniejsza ????
    Autor: Szp
    2018-09-22 14:24:21
  • Drózd, Jodłowski, Kudrzycki, – kto zostanie wójtem gminy Rozogi?
    Żal mi tych kandydatów z naszej gminy .następne 5 lat straconych jak ich wybierzemy. Koniec z uklasami czy się wziąć do roboty.A to tylko prawo i sprawiedliwość może zapewnić.
    Autor:
    2018-09-22 13:31:02
  • Pabich przeprosił i... otrzymał brawa (zdjęcia)
    Zapoznałam się z programem wyborczym kandydata na wójta. Drogi kandydacie . Były wójcie. Przydałoby się znać statut gminy do której Pan kandyduje To co jest w programie wyborczym tego komitetu , albo należy statutowo do obowiązków wójta i musi to wykonać Są też inne pana propozycje , które leżą w kompetencjach innych organów samorządowych.
    Autor: Nela
    2018-09-21 21:42:57
  • Wielkie sprawy miasta i mniejsze... mieszkańców, co o nich wiedzą i mówią kandydaci
    Do pappa: pewnie masz rację. Sentyment do dobrze położonych bruków - to może staroświeckie. Ale na Pl. Juranda bruk musi być. Aby można było na bruk wyrzucać te pacynki, kukiełki, nieudolne postacie, które chcą siedzieć w wieży ratusza, co to jest uznawana za siedzibę "Danuśki", z której to Danuśka wyszła ledwo żywa, a Jurand przeżył rozpacz. Zobaczymy, co będzie z "Jurandem" - tą dziurą straszącą przez tyle lat w centrum miasta. Czy "Danuśka" pomoże? Czy może to jest ostatni oddech "Krzyżaków" w mieście Szczytno.
    Autor: Krajan
    2018-09-21 17:44:13
  • Wielkie sprawy miasta i mniejsze... mieszkańców, co o nich wiedzą i mówią kandydaci
    Niech Gontarzewski dalej wysyła do mieszkańców smsy proszące o głosy nie znając ich prywatnie to na pewno wygra.
    Autor: Jan
    2018-09-21 17:26:58
  • Wielkie sprawy miasta i mniejsze... mieszkańców, co o nich wiedzą i mówią kandydaci
    Czytając wypowiedzi kandydatów to jednak optuję za panem Mańkowskim, bo przynajmniej gwarantuje dynastię! Trzech synów - budrysów - tylko pogratulować! I to dorosłych. Ciekawe gdzie pracują - może będzie jakieś przełożenie?! A tak na poważnie, to rzeczywiście InnoPolice to inwestycja w WSPol, a nie w miasto. Szczytno nie ma infrastruktury, która pozwoliłaby na przyjmowanie jakiejś dużej, systematycznie napływającej publiczności. Hotele, restauracje, bary, puby, połączenia komunikacyjne z resztą kraju, parkingi? To, co w tej chwili mamy, to od biedy obsprawia turystykę indywidualną, gorzej z turystyką zorganizowaną. To potiomkinowska wieś. Coś ma, ale wygenerowane jest sztucznie.
    Autor: Krajan
    2018-09-21 17:15:05
  • Wielkie sprawy miasta i mniejsze... mieszkańców, co o nich wiedzą i mówią kandydaci
    Jak obecna Pani Burmistrz może nie wiedzieć ile kosztuje bilet komunikacji miejskiej? Myślę, że po tylu latach powinna dać sobie spokój i dać miejsce innym kandydatom. Co do Pana Gontarzewskiego, jakim prawem wysyła Pan smsy z prośbą o głosy? Nie znamy się, nie wiem skąd ma mój nr i jeszcze nęka smsami. Żałosne, na pewno nie dostanie mojego głosu.
    Autor: student
    2018-09-21 15:19:20
  • Wielkie sprawy miasta i mniejsze... mieszkańców, co o nich wiedzą i mówią kandydaci
    Ja osobiście polecam kandydaturę Pani Danuty Górskiej. Ma wieloletnie doświadczenie i potrafi zachować się odpowiednio w każdej, nawet trudnej sytuacji. Dba o nasze miasto już tyle lat, że myślę że każdy mieszkaniec Szczytna wyrobił już sobie opinie. Głosujmy mądrze!!!
    Autor: ASIA
    2018-09-21 15:15:52
  • Podniosą most i zlikwidują zieloną rurę
    Do KRAJANA, a mi nie szkoda !!!!! Proponuje , żebyś zamieszkał przy ulicy Sienkiewicza lub Mickiewicza i spróbował spać w nocy przy otwartym oknie, wówczas zrozumiesz dlaczego mi nie SZKODA tego bruku !!!!!!
    Autor: pappa
    2018-09-21 15:01:07