Piątek, 20 Lipiec, Imieniny: Alfreny, Rufina, Wincentego -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Najstarszy tata w kraju mieszka w Pasymiu

Andrzej Słupecki z Pasymia udowadnia, że wszystko jest możliwe. Zadziwił wszystkich i w wieku 81 lat został dumnym ojcem.



Męska płodność z wiekiem spada i im później decydujemy się na ojcostwo, tym gorzej. Tak twierdzą naukowcy. Jednak są wyjątki, które zadają kłam tym twierdzeniom. Ojcem można zostać nawet, gdy życzenia „Sto lat” stają się coraz bardziej realne. Doskonałym tego przykładem „z naszego podwórka” jest Andrzej Piotr Słupecki z Pasymia. Ma 81 lat. A kilka dni temu urodził mu się się syn Piotruś.

 

Andrzej Słupecki z Pasymia to człowiek, o którym mógłby powstać ciekawy film. Przeżył drugą wojnę światową. Chciał zostać aktorem. Gdy ta kariera nie potoczyła się tak, jak sobie wymarzył wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Tam pracował dla National Geographic. Gdy wrócił do kraju kupił... kościół. W końcu osiadł w Pasymiu. Ożenił się. I właśnie urodził mu się syn. Pan Andrzej ma 81 lat, jego żona Beata 36. Piotruś urodził się dokładnie 12 kwietnia.

 

Radość życia

Badania naukowe udowadniają, że mężczyznom po czterdziestce znacznie rzadziej udaje się zostać ojcami. Mimo wszystko natura lubi zaskakiwać i udowadniać, że wszelkie ludzkie badania nie są w stanie do końca jej zrozumieć. W tym przypadku udowadnia nam, że na ojcostwo nigdy nie jest za późno. I jeszcze w wieku, kiedy powinno wychowywać się swoje wnuki, a nawet prawnuki, można cieszyć się również z ojcostwa. - Ojcostwo w moim wieku to naprawdę cudna sprawa – mówi z uśmiechem pan Andrzej. - Jestem spełnionym mężczyzną. Niezwykłe życie przychodzi, inne odchodzi...

 

Wojenne losy

Andrzej Piotr Słupecki urodził się 29 czerwca 1936 roku w Warszawie. I być może jest właśnie najstarszym mężczyzną w Polsce, który został ojcem. Sam nie maiła zbyt łatwego dzieciństwa, bo przypadło ono na okres II wojny Światowej. - To były bardzo trudne czasy – wspomina pan Piotr. - W wieku ośmiu lat, jako dzieciak, który ledwie nauczył się czytać, brałem udział w Powstaniu Warszawskim, byłem kurierem, roznosiłem listy, ulotki pomiędzy kamienicami. I te cywilne, i te wojskowe.

Gdy powstanie upadło pan Piotr trafił wraz z matką do Kielc. Podczas marszu wysiedlonej ludności ze stolicy rozdzielony został z ojcem, który trafił do Oświęcimia, a zmarł pod koniec wojny, podczas przenosin więźniów do obozu w głębi Niemiec. - Byłem jedynakiem, miałem bardzo dobry kontakt ze swoim ojcem. Wtedy na tej drodze, to było w Pruszkowie, widziałem go ostatni raz.

 

Aktorstwo stało się pasją

Po wojnie mały Piotr ze swoją mamą wrócili do Warszawy. - Dalej było biednie – mówi Słupecki. - Matka pracowała przy odgruzowaniu Warszawy, ja chodziłem do szkoły, a po zajęciach zajmowałem się handelkiem. Kupowało się wszystko, co „rzucili” do sklepów, a potem sprzedawało z zyskiem. Doskonale pamiętam to zachwalanie produktów: „Oryginalne amerykańskie żyletki do golenia sprzedam”. Takie były czasy.

Po podstawówce pan Piotr poszedł do Liceum Bibliotecznego. Miał wówczas 16 lat. - Nie skończyłem go, bo zamarzyło mi się aktorstwo – śmieje się. - Miałem taki imprezowy charakter. Zostałem adeptem sztuki aktorskiej w teatrze w Zielonej Górze. Potem był teatr w Grudziądzu. W wieku 20 lat zdałem maturę eksternistycznie.

 

Plejada gwiazd

Aktorstwo tak spodobało się panu Piotrowi, że zaczął studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. - No właśnie zacząłem – śmieje się. - Studiowałem tam tylko trzy lata, bo bieda była okrutna i trzeba było jakoś zarabiać na życie. Zacząłem chałturzyć na różnego rodzaju imprezach. W tamtych czasach studenci nie mogli tego robić, więc zrezygnowałem ze studiów. Ciekawostką może być fakt, że na roku byłem z Igą Cembrzyńską, Stasiem Tymem, Tadeuszem Borowskim. W innych rocznikach, ale na tej samej uczelni byli wówczas też Marian Kociniak, czy Krzysztof Kowalewski.

 

Zdjęcia i podróże

Gdy Piotr Słupecki nie odniósł spektakularnego sukcesu jako aktor udało mu się wyjechać do USA. - Udało, bo to nie były czasy, jak dziś, że się po prostu jedzie – wspomina pan Piotr. - Trzeba było się nieźle nakombinować. Był to 1967 rok.

W Stanach Zjednoczonych pan Piotr zaczął współpracować z National Geographic. - Robiłem zdjęcia, za które naprawdę nieźle płacili, a przy okazji mogłem pozwolić sobie na podróżowanie – mówi. - Jedną z fajniejszych moich wypraw była ta, gdy kajakami dopłynęliśmy rzekami, morzami do Kanady. Łącznie pokonaliśmy dystans 3 tysięcy 700 kilometrów.

 

Powrót do Polski

W Stanach żyło się dobrze, ale los był na tyle przewrotny, że w 1978 rok pan Piotr wrócił do kraju. - Jeśli tego bym nie zrobił, to ówczesne państwo zabrałoby mi moje mieszkanie w Warszawie, a czułem do niego ogromny sentyment – wspomina nasz rozmówca.

Ale i w tym przypadku 44-letni już pan Piotr doskonale się odnalazł. - Żyłem, jak król – śmieje się. - Kupiłem sobie pomarańczową zastawę, podróżowałem po Polsce, choć wówczas wcale to takie łatwe nie było i szukałem partnerki do wspólnego życia. Dobra muzyka w aucie, wygląd i ksywka „mister wabik” zadziałały. Znalazłem żonę. Niestety, małżeństwo nie przetrwało zbyt długo.

 

Pasymska przystań

Pan Piotr szukał wciąż swojego miejsca. - Odnowiłem kontakty ze środowiskiem aktorskim – opowiada. - Miałem odłożonych trochę dolarów. W 1983 roku pojawiła się okazja kupienia budynku dawnego kościoła ewangelickiego w Opaleńcu. Zaryzykowałem. Kupiłem. Chciałem tam stworzyć Dom Pracy Twórczej. Nie wyszło. Próbowałem uruchomić hotel – Zamek Opal. Ale same lasy bez jeziora, czy rzeki to za mało na taką działalność. Do tego ciągłe odwiedziny panów ze służby bezpieczeństwa. Sprawdzali, czy tu jakiejś sekty, wywrotowej działalności nie ma. Ten przepiękny obiekt w Opaleńcu stał się w końcu moim więzieniem, rozsypało mi się małżeństwo. Musiałem poszukać czegoś nowego, odetchnąć. W 1999 roku postanowiłem to sprzedać.

 

Piotruś radością życia

Wówczas pan Piotr przeniósł się całkowicie do Pasymia, z którym związany i tak był już od 1981 roku. - Miałem tam całoroczny domek i uciekałem, aby odetchnąć – mówi. - Żyłem naturą. Samotnie. Z czasem zaczęło brakować tej drugiej połowy. W 2009 roku przez internet poznałem swoją dzisiejszą żonę Beatę. Ja miałem już 73 lata, ona 28. Ale ta różnica nie przeszkadzała nam. Rosła między nami sympatia. W 2013 roku wzięliśmy ślub w Warszawie. Z czasem zaczęliśmy myśleć o dziecku. Trzy lata później nasze marzenie się spełniło. 12 kwietnia tego roku urodził się nasz synek Piotruś. Ja mam 81 lat, żona 36. Czuję się spełniony. Wiem, że w tym wieku powinienem bawić wnuki, może nawet prawnuki, ale uwierzcie mi nie ma nic piękniejszego niż ojcostwo. Nawet takie późne.

 

 

Ciekawostki

 

 

Za najstarszego ojca świata uznawany jest 96-letni Ramdżit Raghav z niewielkiego stanu Harijana w północnych Indiach. Spłodził syna, gdy miał 96 lat.

Wśród znanych osobistości na świecie najstarszym ojcem jest aktor Anthony Quinn, który został ojcem w wieku 81 lat.

Jeszcze starszy był Julio Iglesias Senior, ojciec muzyka Julio i dziadek Enrigue. Z pierwszego małżeństwa miał już dwójkę dzieci, a po śmierci żony ożenił się powtórnie i w wieku 89 lat znów został ojcem.

 

 

 



Komentarze do artykułu

Zbyszek z Sobiecina

Kopalnie zlikwidowali

Zbyszek z Sobiecina

stary dziad ktoremu juz blisko do zejscia z tego swiata powinien sie zajmowac prawnukami bo w tym wieku to ma prawnokow niedozyje nawet do doroslego wieku swojego syna piotrusia to jest chore!

Adam

Młodość to stan umysłu nie ciała...

moje

A w tym wypadku to jeszcze specjaliści od kryminalistyki!

Robert A.

Takie przypadki powinien badać psychiatra !!!

Napisz

Galeria zdjęć

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • Córki obwiniają lekarza o śmierć ojca
    Nocna opieka medyczna? To raczej kabaret! Zdarza się, że dzieci są badane przez lekarza ginekologa, który zachowuje się jakby bał się w ogóle je dotknąć!!! A na końcu i tak słyszymy: "Proszę poczekać do poniedziałku"
    Autor: Mama
    2018-07-18 13:29:35
  • Wmurowali kamień węgielny pod szpital (film)
    Te same ryje od lat, budowa skrzydła szpitala a pchają się przed kamery jak zwykle ludzie kompletnie nie mający nic z tym wspólnego.
    Autor: Szczytniak
    2018-07-18 10:24:02
  • Córki obwiniają lekarza o śmierć ojca
    Szpital w Szczytnie i Jego pożal się ..... Od lat to samo i co ? i nic.
    Autor: Jarosław"Pol...Zbaw...
    2018-07-17 21:38:11
  • 12 lat w wieży. Czy i co dalej? Rozmowa z burmistrz Danutą Górską
    Popieram w całości to co napisałaś "anna". Górska już dawno powinna odejść a w jej miejsce należy wybrać kogoś, kto będzie potrafił i chciał wykorzystać potencjał turystyczny Szczytna. Ona się nadaje wyłącznie do nasadzania kwiatków, co robi od lat.
    Autor: Marcin
    2018-07-17 10:50:09
  • Satyryczne namawianie do wyborów
    Do Mariana. Macie. Dokładnie 235 artystów abstrakcjonistów. Na Wiejskiej malują nam przyszłość rodem z zamierzchłej przeszłości. I czemu te tysiące wolą pracować na czarno u Niemca? Może lepiej płaci niż nasz patriotyczny biznes?
    Autor: massakra
    2018-07-14 18:07:40
  • Mańkowski kandydatem na burmistrza Szczytna
    Uważam Pana Krzysztofa za bardzo dobrego kandydata na burmistrza. Jest to szlachetny dobry człowiek nie kierowany zawiścią i próżnością. Trzymam kciuki Panie Krzysztofie
    Autor: Maria
    2018-07-13 23:40:00
  • Honorowa odznaka dla dyrektora Mańkowskiego
    Zasługi na rzecz rozwoju sportu motorowego :)
    Autor: stef
    2018-07-13 14:14:39
  • 12 lat w wieży. Czy i co dalej? Rozmowa z burmistrz Danutą Górską
    Burmistrz wskazuje że rozwiązała kwestię dróg czyli nie zauważa zakorkowania całego miasta. Jej zdaniem poprawa w niektórych miejscach nawierzchni jest wystarczająca. Budowane są mieszkania, owszem teraz 12 a wcześniej prawie 20 lat temu. Niestety oczekujących jest prawie 180 rodzin. Czyli na kolejne trzeba poczekać następne dzieścia lat? Są miejsca w żłobkach. Miejskich czy będą jak prywatny inwestor dopiero wybuduje? Wyludnianie się miasta można oceniać nie na podstawie meldunków lecz twardych danych GUS. Osoby przebywające w mieście czasowo (nauka, praca) nie powodują wzrostu dochodów miasta. Pani Burmistrz powinna chyba bardziej realnie stąpać po ziemi. Ps. nawiązując do opisywanego obrazu Picassa to parafrazując co mi po pięknych ścianach mieszkania skoro nie stać mnie będzie na meble czy jedzenie?
    Autor: anna
    2018-07-13 09:41:31
  • Satyryczne namawianie do wyborów
    Ale kicha, co za bryndza. Nie ma cie lepszych artystów niż z Niemiec?? Już pełno tych łobuzów z Niemiec u nas, ile ludzi pracuje na czarno u niemców. Tysiące.
    Autor: Marian
    2018-07-12 12:41:27
  • Satyryczne namawianie do wyborów
    Mógł przyjechać dziesięć lat temu to by dopiero był niezadowolony...
    Autor: Piotr
    2018-07-12 09:45:54