Środa, 22 Sierpień, Imieniny: Franciszka, Kazimiery, Ruty -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Na zielonej Ukrainie - felieton Wiesława Mądrzejowskiego

Z wiekiem człowiek staje się podobno sentymentalny. Różnie bywa, ale może to i prawda. Jako już duży chłopiec w ostatnią długą majówkę wybrałem się w sentymentalną właśnie podróż do tzw. źródeł czyli na dawne kresy Rzeczypospolitej.



Gdzieś tam w jednym z miasteczek południowo-zachodniej dziś Ukrainy, a wtedy przy granicy polsko-rumuńskiej kilka pokoleń moich przodków wykonywało pożyteczny i cieszący się szacunkiem zawód kowala. W 1946 roku działalność gospodarcza w tym zakresie została przez historię przerwana i przeniesiona przymusowo na południowo-zachodnie kresy kolejnej Rzeczpospolitej, także przy granicy, ale tym razem polsko–czeskiej.

 

 

Ot, takie polskie losy. Jeszcze zdarzyło mi się nawet we wczesnej młodości „dymać” miechami przy palenisku w dziadkowej kuźni. Nie ma już, niestety, rodzinnej kuźni, zawód w Polsce powoli wymiera. Natomiast na Ukrainie ma się całkiem dobrze. Panuje tam moda, nie tylko na wsiach, ale i w eleganckich dzielnicach miast na kute w metalu bramy, płoty, okiennice czy barierki balkonów. Przed kuźniami wzdłuż dróg mamy więc prawdziwą wystawę rzemiosła czy nawet sztuki kowalskiej. Tak przy okazji – kto pamięta gdzie mieściła się ostatnia kuźnia w Szczytnie?

 

O ile pamiętam to chyba nieopodal dzisiejszego rynku przy ulicy Sportowej. Jadąc więc od Lwowa na południe piekielnymi drogami (tu widać bardzo wyraźnie jak wielki postęp „drogowy” nastąpił w naszym „leżącym w ruinie” kraju) łapałem różne „smaczki” pamiętane z opowieści pokolenia moich Rodziców, którym nie dane było nigdy tam nawet na chwilę wrócić. Poza drogami podobały mi się szczególnie czyste domy i obejścia. Nie widziałem śmieci, chociaż zapuszczałem się zarówno na wiejskie podwórka, jak i w miejskie zaułki.

 

Odpuszczę tu Państwu opis podróży, bo od tego są przewodniki. Za to warto kilka słów poświęcić niektórym spotkaniom, jakie miałem przy okazji. Najciekawsze z zamieszkałymi tam Polakami, w samym Lwowie jest ich oficjalnie około 40 tysięcy. Trafiłem akurat na środowisko nienawidzące swojej aktualnej ukraińskiej Ojczyzny i przedstawicieli jej instytucji. No cóż, chyba miałem pecha. W ogóle to prezentowane przez tamtejszych Polaków poglądy poplątane są jak polska historia w tych miejscach.

 

Siedząc w upalne popołudnie przy pysznym zresztą obiedzie w ogródku jednej z restauracji w Kołomyi pogadywałem sobie z sympatyczną starszą panią. Ma ona, jak przypuszczam, dość spory wpływ na poglądy sporej grupy naszych tamtejszych rodaków. Jak to bywa przy trunkach wieńczących długo celebrowany posiłek zeszło, niestety, na politykę. A taką miałem aż do tej pory radochę, bez telewizji, internetu, z wyłączoną komórką. Święty spokój. A tu pani ni z gruszki ni z pietruszki rzuca pytanie co sądzimy o postaci amerykańskiego szpiega w polskim mundurze nazwiskiem Kukliński. Rety, dobrze mi tam było i błogo, a tu taki tekst. Nie doczekawszy się konkretnej odpowiedzi pani w krótkich żołnierskich słowach, delikatnie mówiąc, negatywnie oceniła jego sylwetkę . No i potem poszłooo…

 

O władzach Ukrainy – z towarzyszeniem ciekawie dobranych przymiotników, o Putinie z entuzjazmem, o wojnie z Rosją z nadzieją, że w końcu wezmą sobie ten Donbas i będzie spokój… I tak dalej i tak dalej. W tym momencie udało mi się wyrwać do baru gdzie dowiedziałem się, że dla tak szczególnych jak my gości znajdzie się coś specjalnego czyli miejscowy samogon. Faktycznie, trunek nalany do szklaneczki z wielkiej butli zatykanej kaczanem kukurydzy moc miał właściwą i smak oryginalny, z pewnością nie przykry. I całe szczęście.

 

Gdy po drugiej szklaneczce wróciłem do stolika nasza nowa znajoma rozwinęła swoje poglądy. Z dumą oświadczyła m.in, że jest fanką polskiego ONR i jej wodza w poselskim garniturku. Nie było raczej sensu dyskutować, każdy pogląd należy szanować. Jeżeli akurat są skrajne to trudno, można na nie wpływać cywilizowanymi środkami, co naszej polityce wobec Polonii wychodzi chyba nie najlepiej. W każdym razie Ukraina zmienia się bardzo szybko. W jakim kierunku, trudno po paru dniach powiedzieć, ale nie wolno tego, co się często zdarza, z wyższością lekceważyć.

Wiesław Mądrzejowski (wiemod@wp.pl)



Komentarze do artykułu

Napisz

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • Panuję nad tym, bo zapisałem się na kurs...
    Kiedy wreszcie weźmiecie się za motocyklistów? Jak długo mieszkańcy będą się męczyć z hałasem ścigaczy, niejednokrotnie przekraczających dopuszczalna prędkość w terenie zabudowanym???
    Autor: Arnold Boczek
    2018-08-21 13:40:06
  • Protest... sąd w Szczytnie
    "Farmazona" jeszcze mogli zatrudnić Kodomicka sekta.
    Autor: Arnold Boczek
    2018-08-21 13:01:50
  • Czy miasto przejmie stadion przy Ostrołęckiej?
    Żadna współwłasność mamy przykład basenu. Ma być miasta i koniec.
    Autor: R.
    2018-08-21 06:42:49
  • SKS Szczytno rusza do boju o IV ligę i mieszkańców miasta
    Trener zmieniony. Bilans po 3 meczach: 0 punktów, bramki 1-12. To raczej o otrzymanie w okręgówce, a nie o awans będzie toczyć się gra.
    Autor: Taaa
    2018-08-20 11:16:25
  • Mamy potwierdzenie, McDonald's szuka działki w Szczytnie
    Zdecydowanie lokalizacja na MC jest ulica Wielbarska....
    Autor: Mieszkanka Szczytna
    2018-08-19 23:45:37
  • Protest... sąd w Szczytnie
    Szczytno jednak jest żałosnym miastem - szczerze powiedziawszy to żenująca ta liczba uczestników, dot. zarówno "obrońców" jak i "przeciwników" wprowadzanych zmian!!!
    Autor: Zdziwiona turystka
    2018-08-18 20:33:45
  • Mamy potwierdzenie, McDonald's szuka działki w Szczytnie
    Nie. W ogóle nie mieszkam już w Szczytnie. Ale przyjeżdżam co jakiś czas i widzę, że na przykład przeniosła się w te okolice Biedronka, w okolicy powstają nowe osiedla bloków i jest wjazd na tę półobwodnicę, która pozwala ominąć stare centrum miasta. Szczytno ma charakter miasta tranzytowego, mało kto tu mieszka i mało kto zabawi dłużej. Więc obstawiam, że z McDonaldem w Szczytnie będzie podobnie jak z tym w Ostródzie. Główną klientelę będą stanowić przyjezdni i "przejezdni". Będą oni się poruszać najpierw z południa na północ, zanim odbiją na Wielkie Jeziora. Najpewniej będą jechać z lotniska albo Warszawy. Jeżeli z Warszawy, to ostatni McDonald w tym kierunku jest w Legionowie. Kolejny powinien być właśnie na Wielbarskiej w Szczytnie, żeby mieli szansę do niego zajechać wszyscy ludzie jadący z południa kraju. Jadący na prawdziwe Mazury z północy, zachodu i wschodu mogą w ogóle ominąć Szczytno, a i tak dojechać na Wielkie Jeziora.
    Autor: Szczytnianin
    2018-08-18 04:48:54
  • Czy Pasym stanie się mazurskim Kazimierzem Dolnym?
    Zamiast zrobić przed gminą fontannę z prawdziwego zdarzenia okrogłą z jakims filarem i woda na boki rozpryskiwała to zrobili dziurę we wnęce,po co ta dziura?....wie.A zamiast fontanny zrobili na boku sikawki żeby można było się wykąpać.Reszta wykonania szkoda gadać.
    Autor: Sikawka
    2018-08-16 22:02:27
  • Alarm w DPS, pracownicy podzieleni, mieszkańcy zdezorientowani
    !!!????
    Autor: Xxxx
    2018-08-16 20:04:13
  • Mamy potwierdzenie, McDonald's szuka działki w Szczytnie
    Nowe centrum? Piszesz tak bo mieszkasz na tej ulicy?
    Autor: MC
    2018-08-16 17:37:17