Wtorek, 16 Październik, Imieniny: Jadwigi, Leonarda, Teresy -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Na zielonej Ukrainie - felieton Wiesława Mądrzejowskiego


Z wiekiem człowiek staje się podobno sentymentalny. Różnie bywa, ale może to i prawda. Jako już duży chłopiec w ostatnią długą majówkę wybrałem się w sentymentalną właśnie podróż do tzw. źródeł czyli na dawne kresy Rzeczypospolitej.



Gdzieś tam w jednym z miasteczek południowo-zachodniej dziś Ukrainy, a wtedy przy granicy polsko-rumuńskiej kilka pokoleń moich przodków wykonywało pożyteczny i cieszący się szacunkiem zawód kowala. W 1946 roku działalność gospodarcza w tym zakresie została przez historię przerwana i przeniesiona przymusowo na południowo-zachodnie kresy kolejnej Rzeczpospolitej, także przy granicy, ale tym razem polsko–czeskiej.

 

 

Ot, takie polskie losy. Jeszcze zdarzyło mi się nawet we wczesnej młodości „dymać” miechami przy palenisku w dziadkowej kuźni. Nie ma już, niestety, rodzinnej kuźni, zawód w Polsce powoli wymiera. Natomiast na Ukrainie ma się całkiem dobrze. Panuje tam moda, nie tylko na wsiach, ale i w eleganckich dzielnicach miast na kute w metalu bramy, płoty, okiennice czy barierki balkonów. Przed kuźniami wzdłuż dróg mamy więc prawdziwą wystawę rzemiosła czy nawet sztuki kowalskiej. Tak przy okazji – kto pamięta gdzie mieściła się ostatnia kuźnia w Szczytnie?

 

O ile pamiętam to chyba nieopodal dzisiejszego rynku przy ulicy Sportowej. Jadąc więc od Lwowa na południe piekielnymi drogami (tu widać bardzo wyraźnie jak wielki postęp „drogowy” nastąpił w naszym „leżącym w ruinie” kraju) łapałem różne „smaczki” pamiętane z opowieści pokolenia moich Rodziców, którym nie dane było nigdy tam nawet na chwilę wrócić. Poza drogami podobały mi się szczególnie czyste domy i obejścia. Nie widziałem śmieci, chociaż zapuszczałem się zarówno na wiejskie podwórka, jak i w miejskie zaułki.

 

Odpuszczę tu Państwu opis podróży, bo od tego są przewodniki. Za to warto kilka słów poświęcić niektórym spotkaniom, jakie miałem przy okazji. Najciekawsze z zamieszkałymi tam Polakami, w samym Lwowie jest ich oficjalnie około 40 tysięcy. Trafiłem akurat na środowisko nienawidzące swojej aktualnej ukraińskiej Ojczyzny i przedstawicieli jej instytucji. No cóż, chyba miałem pecha. W ogóle to prezentowane przez tamtejszych Polaków poglądy poplątane są jak polska historia w tych miejscach.

 


Siedząc w upalne popołudnie przy pysznym zresztą obiedzie w ogródku jednej z restauracji w Kołomyi pogadywałem sobie z sympatyczną starszą panią. Ma ona, jak przypuszczam, dość spory wpływ na poglądy sporej grupy naszych tamtejszych rodaków. Jak to bywa przy trunkach wieńczących długo celebrowany posiłek zeszło, niestety, na politykę. A taką miałem aż do tej pory radochę, bez telewizji, internetu, z wyłączoną komórką. Święty spokój. A tu pani ni z gruszki ni z pietruszki rzuca pytanie co sądzimy o postaci amerykańskiego szpiega w polskim mundurze nazwiskiem Kukliński. Rety, dobrze mi tam było i błogo, a tu taki tekst. Nie doczekawszy się konkretnej odpowiedzi pani w krótkich żołnierskich słowach, delikatnie mówiąc, negatywnie oceniła jego sylwetkę . No i potem poszłooo…

 

O władzach Ukrainy – z towarzyszeniem ciekawie dobranych przymiotników, o Putinie z entuzjazmem, o wojnie z Rosją z nadzieją, że w końcu wezmą sobie ten Donbas i będzie spokój… I tak dalej i tak dalej. W tym momencie udało mi się wyrwać do baru gdzie dowiedziałem się, że dla tak szczególnych jak my gości znajdzie się coś specjalnego czyli miejscowy samogon. Faktycznie, trunek nalany do szklaneczki z wielkiej butli zatykanej kaczanem kukurydzy moc miał właściwą i smak oryginalny, z pewnością nie przykry. I całe szczęście.

 

Gdy po drugiej szklaneczce wróciłem do stolika nasza nowa znajoma rozwinęła swoje poglądy. Z dumą oświadczyła m.in, że jest fanką polskiego ONR i jej wodza w poselskim garniturku. Nie było raczej sensu dyskutować, każdy pogląd należy szanować. Jeżeli akurat są skrajne to trudno, można na nie wpływać cywilizowanymi środkami, co naszej polityce wobec Polonii wychodzi chyba nie najlepiej. W każdym razie Ukraina zmienia się bardzo szybko. W jakim kierunku, trudno po paru dniach powiedzieć, ale nie wolno tego, co się często zdarza, z wyższością lekceważyć.

Wiesław Mądrzejowski (wiemod@wp.pl)



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • Szczytno potrzebuje nowej energii
    Doświadczenie zdobyte w ZOMO też się pewnie przyda na te mosty, drogi i ścieżki...
    Autor: pamiętliwy
    2018-10-15 11:10:36
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Do "Śmiechu warte". Nieco późna pora, ale mnie tknęło, żeby sobie pobuszować w necie. Zgadzam się z Tobą, że to smutne. Ale taka prawda. Wolę dać się okradać komuś, kogo znam znam. Mniej więcej wiem z czego mnie skroi. Te nowe wilczki, czy tam warchlaczki - w ogóle mają kiepskie pojęcie o świecie. Zmiana jest potrzebna. Tu nie ma dyskusji. Ale zmiana na lepsze, a nie zmiana "na nowszy model". Górska stoi za Wilczkiem. Wilczek stoi za Górską. Za Gontarzewskim stoi PiS. Za Mańkowskim stoją sportowcy + PSL + PO. PSL+PO + Mańkowski stoją za Starostą. Znikąd ratunku. Ci tzw. młodzi w tych tzw. stowarzyszeniach są nabierani - albo dają się nabierać - więc im nie wierzę, bo dają twarz starym układom. Młode świnki, stare świnki - co to za różnica. Wolę te bardzie utuczone - mniej jedzą - a ja je kiedyś dopadnę - Biały Kieł
    Autor: Śmieszek
    2018-10-15 01:44:53
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Ona nie pracuje dla niczyjego dobra, wraz z innymi zabroniła pozostać, mieszkać matce i dziecku w swoim mieście Szczytnie,i nie jest w takim przypadku burmistrzem dla Wszystkich jak mòwi itd.matka tą ma zdolności między innymi rzeźbiarskie, dziecko też ma zdolności, i nawet jeśli by po nich coś pozostało to nikt w takim przypadku nie ma do tego prawa, nie mają prawa wyciągać po to rąk. Amen.
    Autor: Megi
    2018-10-14 22:04:58
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Czyli Śmieszku cenisz stare układy, bo już się najedli? Bardzo to smutne, że tak wygląda na ten moment sytuacja w mieście, które zmarnowało w ten sposób swój potencjał, jeżeli stare wadery i basiory nadal się nie najedli za podatników pieniądze. To kpina z demokracji.
    Autor: Śmiechu warte
    2018-10-14 22:04:41
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Do "Śmiechu warte". No to tak: te stare basiory i wadery bardzo dobrze prowadzą swoje młode wilki (wilczki). To widać, słychać i czuć. Z każdej strony. Jak wejdzie ten młody miot, to po prostu będzie jatka, bo się będzie chciał odkuć za lata niedojadania. Natomiast basiory i wadery już utuczone nie będą może takie "żerkie". Poza tym wiedzą jak się poruszać po tym lesie, co go znają od lat. Ponadto te wadery i basiory to gruba przesada: wszyscy ciągną do koryta, a więc knury, lochy i warchlaki. Z pozdrowieniami - Biały Kieł
    Autor: Śmieszek
    2018-10-14 20:04:24
  • Rafał Wilczek z charyzmą i pazurem
    Krzysiu, więcej charyzmy niż u ciebie.
    Autor: Wilczy pazur
    2018-10-14 19:31:39
  • Rafał Wilczek z charyzmą i pazurem
    Owej charyzmy i pazura u Pana Wilczka nieto nie widać jedyne co można dostrzec po spolegliwość i partyjne powiązania.
    Autor: Krzysztof
    2018-10-14 11:15:44
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Śmieszku, a jak wyjaśnisz takie zachowanie: cztery kadencję w samorządzie, a teraz piątą? Nie polityk a gospodarz? Chyba odwrotnie.
    Autor: Śmiechu warte
    2018-10-12 20:00:33
  • GWIAZDKI Czytelniczki trafiły do sierżanta Niedzieli
    To ja bym chciał aby NIEDZIELA trwała w Szczytnie zawsze! Gratulacje!
    Autor: Waga
    2018-10-12 13:32:58
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Do "Śmiechu warte" - bo to jednak chodzi o koryto!?
    Autor: Śmieszek
    2018-10-12 11:59:07