Niedziela, 21 Październik, Imieniny: Ireny, Kleopatry, Witalisa -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Muzyka im w duszy gra


Ewa i Robert Wasilewscy – artystyczne dusze i trudno znaleźć dziedzinę, o którą się dotychczas mocniej czy słabiej nie otarli. Ich „dzieckiem” jest przede wszystkim zespół folkowy „Transkapela”, który lada dzień świętować będzie 10-lecie swojego istnienia.

Ich świadomy kontakt ze sztuką rozpoczął się gdzieś w latach młodzień...



Ewa i Robert Wasilewscy – artystyczne dusze i trudno znaleźć dziedzinę, o którą się dotychczas mocniej czy słabiej nie otarli. Ich „dzieckiem” jest przede wszystkim zespół folkowy „Transkapela”, który lada dzień świętować będzie 10-lecie swojego istnienia.

Ich świadomy kontakt ze sztuką rozpoczął się gdzieś w latach młodzieńczych. - Ja zacząłem przy końcu podstawówki, kiedy uczestniczyłem w fantastycznych zajęciach z fotografii, ale z zastosowaniem starych technik malarskich. Prowadzący zaszczepił mi miłość do starych aparatów i sprawił, że jako dorosły człowiek jakiś czas byłem fotoreporterem – wspomina Robert. - Ale robiłem też i inne rzeczy: grałem jakąś muzykę, pisałem teksty, byłem tez aktorem w szkolnym teatrze.Robert Wasilewski w dorosłe życie wchodził w stolicy, gdzie szkoły i otoczenie zapewne dawały więcej możliwości artystycznego rozwoju. Ewa jest rodowitą szczytnianką, a jej edukacja artystyczna rozpoczęła się w „Grammie” - zespole założonym i prowadzonym przez nieżyjącego już Eugeniusza Ozgę. - To były lata nauki w szkole średniej – mówi Ewa. - Ale chyba więcej czasu spędzałam w MDK-u niż w szkole. Została we mnie zaszczepioną miłość do teatru i muzyki tak dalece, że wtedy zaczęłam też jeździć na zajęcia teatralne do
Olsztyna, a później przyszły trzy lata ścisłej współpracy z teatrem Węgajty. Zainteresowania zawiodły Ewę i Roberta w Beskidy, gdzie latem 1989 roku odbywał się Festiwal Łemkowski. On był młodym fotoreporterem i robił zdjęcia, ona muzykowała z ówczesną kapelą z teatru. Wieczorne spotkania, śpiewy i granie, a może to jedna z iskier z ogniska
przeskoczyła między tym dwojgiem... gdy poznała ich ze sobą Julia Doszna, łemkowska śpiewaczka, dziś artystyczna ikona tej kultury. Po roku wzięli ślub i za niedługo obchodzić już będą srebrne wesele.
Transkapela jest sporo młodsza. Liczy sobie 10 lat, ale w międzyczasie pojawiało się sporo innych działań, zarówno artystycznych, jak i zarobkowych. Jakiś czas, na początku lat 90. Wasilewscy prowadzili nawet galerię sztuki w Szczytnie. - Początkowo chcieliśmy, by było to miejsce wystaw i koncertów, ale rynek miał swoje prawa i w rezultacie był to także sklep z artystycznym towarem użytkowym – wspominają. - Ostatecznie jednak zajęliśmy się koncertowaniem, a ostatnio także krzewieniem zainteresowań artystycznych poprzez projekty, realizowane przez stowarzyszenie „Anima”, które założyliśmy.

Narodziny Transkapeli

To głównie efekt zainteresowania muzyką etniczną. - Większość ludzi utożsamia folk z folklorem, a to nie jest to samo. Folklor na scenie, to „Mazowsze” czy „Śląsk”, a utwory ludowe śpiewane przez te zespoły to aranżacje ze sporą liczbą zmian. Z żywym, autentycznym folklorem tak naprawdę niewiele miało to wspólnego. Naszą pasją była i jest muzyka źródłowa, uczyliśmy się jej od wiekowych już ludzi, którzy zachowali tradycje kolbergowskie, pamiętają, co się śpiewało podczas wiązania snopów w polu czy usypiania dziecka – mówią. Jak wyjaśniają Wasilewscy – folk to jest ten autentyzm, to muzyka, jak ją nazywamy, służebna, towarzyszyła najważniejszym wydarzeniom w
życiu ludzi i codziennym czynnościom. Folk czy muzyka etniczna – to melodyczne przełożenie życia człowieka. I taka właśnie muzyka nas pasjonuje. Coraz mniej, niestety, jest w środowiskach tego ludowego autentyzmu. Są jednak nacje, które swoje tradycje kultywują w sposób szczególny. W Polsce – to na przykład Łemkowie czy Kurpie. Swoją hermetyczną muzykę mają Kaszubi i górale, a im dalej na południowy wschód Europy i Azji, tym jest jej więcej. Muzyczną tradycję zachowują też narody, dla których jest ona wciąż wyznacznikiem
zachowania tożsamości, jak np. Romowie czy Żydzi. Transkapela zrodziła się głównie z fascynacji kulturami karpackimi, przede wszystkim obszaru Transylwanii i Bukowiny Rumuńskiej. - Karpaty zajmują spory obszar i mają szczególną cechę – są wielokulturowe. W ich obrębie żyje sporo odrębnych nielicznych grup etnicznych i każda z nich ma swoją specyfikę. Owszem, wiele jest podobieństw w ich muzyce, ale każda grupa posiada też swoje wyjątkowe brzmienia. Oboje przyznają, że nie unikają współczesnej interpretacji współczesność, ale w swój repertuar włączają utwory w najbardziej pierwotnej postaci i takie, które od instrumentalistów wymagają wirtuozerii godnej Paganiniego i to nie tylko na „zwykłych” skrzypcach, ale na instrumentach bardzo różnych od tych, które na co dzień spotyka się na scenach.
- To muzyka, która w sposób szczególny oddziałuje na zmysły. Jej się nie da po prostu słuchać z radia przy jakichś domowych czynnościach. Trzeba się wsłuchać. Ona wywołuje trans, wprowadza w szczególny nastrój. To po trosze od tego i po trosze od Transylwanii wzięła się nazwa naszej kapeli – wyjaśniają – Folk karpacki jest ognisty, to muzyka mająca w sobie ogromny ładunek energii. Nasze rodzime oberki czy  mazurki są inne. Pewien mocno wiekowy Cygan, fantastyczny muzyk, kiedy pojechaliśmy do niego uczyć się, spytał: po co? Nie macie swojej muzyki? Odkrzyknęliśmy, że mamy i z nadszarpniętą dumą narodową odegraliśmy i odśpiewaliśmy coś z naszych utworów ludowych. Cygan po kilku minutach zaczął przysypiać, a gdy skończyliśmy stwierdził: No tak... To jednak nie macie. Dla ich ognistych
tonów nasze nostalgiczne pieśni chyba w ogóle nie brzmią jak muzyka.




Komentarze do artykułu

Napisz

Powiązane wydarzenia

  • Wtorek, 2017-11-14 17:17:44

Muzyka pomaga... pomagać

  • Czwartek, 2015-03-12 12:54:07

Muzyka i plastyka w Twoim sercu


Komentarze

  • Policja ma nowych oficerów, czyli promocja w WSPol. (zdjęcia)
    Kolejna partia nierobow.
    Autor: Stefan
    2018-10-19 17:42:47
  • Łomiak, Malewicz, Szydlik... pojedynek o stołek wójta bez Wierzuka
    Dziwi mnie, iż pani Szydlik z jej poziomem myślenia ma czelność jeszcze ubiegać się o reelekcję na stanowisku wójta. Totalna indolencja umysłowa i takich samych urzędników sobie dobiera. Urzędniczy darwinizm widniejący w dokumentacji Urzędu Gminy będzie prostował jej następca.
    Autor: Wiesława Kowalewska
    2018-10-19 14:14:37
  • Razem zmieniajmy Szczytno - Aneta Lenard
    "Do Wagi". Ja się nie pytam o sprawy osobiste, chociaż - powtarzam - chętnie bym się dowiedział, co przywiodło Panią do Szczytna. Ja się pytam o wykształcenie, jego profil, czy to grzech? JESTEM WYBORCĄ I WAHAM SIĘ MIĘDZY MOS-em a KINDERLANDEM.
    Autor: Waga
    2018-10-19 12:18:57
  • Policja ma nowych oficerów, czyli promocja w WSPol. (zdjęcia)
    Przestaną brzdąkać w końcu.
    Autor: fircyk
    2018-10-19 10:53:06
  • WIELBARSKA IKEA INDUSTRY PIĄTA NA ŚWIECIE
    Zakład wiele wnosi do lokalnej społeczności, jego powstanie to bez wątpienia duży krok naprzód :)
    Autor: złoto
    2018-10-19 09:08:23
  • Szach, mat, pat w Rozogach
    Z całym szacunkiem dla kolegi Darka to rozumiem że Wójt Gminy Rozogi nie jest mieszkańcem naszego powiatu ? (nie m to jak media) 16II Kudrzycki, Zbigniew POL 0 1800 20II Karabela, Dariusz
    Autor: aleia
    2018-10-18 22:41:39
  • Razem zmieniajmy Szczytno - Aneta Lenard
    Pani Lenard startuje w wyborach, ale nie musi ci wyjawiać osobistych spraw, które nią kierowały, osiedlając się w tym mieście-bez perspektyw. To nie twój pierwszy post o takim charakterze i jeżeli się popiera kierującego MOS, to o czymś, to świadczy.
    Autor: Do Wagi
    2018-10-18 15:59:41
  • Razem zmieniajmy Szczytno - Aneta Lenard
    Żeby dobrze zarządzać zespołem nie trzeba być doktorem. Kobieta w życiu już coś osiągnęła i widać, że się do tego nadaje. Jak patrzę jacy to wykształceni managerowie się pchają do koryta to ręce opadają. Który z nich wie cokolwiek o prowadzeniu firmy? Który sam utrzymał się na swoim? Wyścig szczurów.
    Autor: Wykształcony.
    2018-10-18 14:58:41
  • Razem zmieniajmy Szczytno - Aneta Lenard
    A jakie wykształcenie ma Pani Lenard? Poza tym, że stworzyła przedszkole? Mąż studiował w Gdańsku, a Pani? Mąż dostał pracę w Szczytnie. Jestem ciekaw gdzie. Matka dwojga dzieci, a mąż jakby w tle. Chętnie bym się dowiedział, jakie wiatry i z jakiego powodu przywiały Panią do Szczytna. Bo informacji konkretnych Pani nie podaje.
    Autor: Waga
    2018-10-18 13:58:57
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Szanowna Pani Burmistrz, mieszkam w Szczytnie od czterdziestu lat i jestem cząstką tego organizmu. Jeżdżę po Polsce, obserwuję i porównuję, muszę powiedzieć, że na ogół wyglądamy jako miasto blado. W zmaganiach o miejsca pracy, o inwestycje w tym zakresie słabiutko i brak perspektyw, tzw. InnoPolice również nie przyniosą miejsc pracy, a w każdym razie nic znaczącego. Remontowane ulice, trudno, żeby nic nie naprawiać. Najbardziej dziwię się Państwa lekceważeniu stanu bezpieczeństwa na ul. Ignacego Paderewskiego. Wiem, że była interpelacja jednego z radnych, odpowiedź była tak kuriozalna i nie rzeczowa, że nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Śmiać się z nieudolności, czy płakać z bo lekceważycie droga władzo uwagi społeczeństwa dotyczące bezpieczeństwa. Ja dzisiaj mam tę przewagę nad Panią, że nie zagłosuję na Panią, bo miasto zaczyna się zwijać, bo w mieście nie ma perspektyw rozwoju. A na koniec ileż to mieszkań komunalnych wybudowała Pani? A czemu nie widać Pani współpracy w temacie mieszkanie plus, czyżby gierki polityczne były ważniejsze, a może deweloperzy i ich drogie mieszkania? Mam nadzieję, że dostanie Pani czerwoną kartkę od mieszkańców, czego szanownej Pani życzę.
    Autor: Krzysztof
    2018-10-18 00:59:13