Wtorek, 18 Grudzień, Imieniny: Bogusława, Gracjana, Laury -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Mój SKS, moja Gwardia, mój MKS – rozmowa z Michałem Bondarukiem


W historii szczycieńskiej piłki przewinęło się wiele talentów i wielu obiecujących zawodników. Część z nich odbywała treningi próbne w większych klubach, a część do nich nawet dołączała. Wśród wielu chłopaków swoją obecność zaznaczył miedzy innymi dzisiejszy kierownik SKS Szczytno - Michał Bondaruk – człowiek, którego piłka nożna zdefiniowała jako człowieka, który dla piłki uczyniłby wszystko, który piłką żyje, który piłce oddał część zdrowia.



 

Jeden z największych niespełnionych talentów w historii naszego powiatu. W poniższym wywiadzie spróbuje nam wytłumaczyć, czemu ten sport jest dla niego taki ważny, czemu z niego zrezygnował i co napędza go dziś, już w roli człowieka w tle.

 

 

Cześć Michał, albo Misiek, bo tak Ciebie większość osób kojarzy. Czy pamiętasz Twój pierwszy kontakt z piłką? Chociażby z opowieści rodziny?

 

 

Zacząłem chyba tak jak każdy - na podwórku. Tam zaopiekował się mną mój starszy kolega, nieżyjący już Sylwek Popielarz. To on poświęcał mi wiele czasu, pokazywał, trenował. W rodzinie nie było tradycji piłkarskiej.

 

 

Czy pamiętasz swój pierwszy trening? Wybicie się z podwórka na szerszą wodę?

 

 

To było w czwartej klasie podstawówki. Robert Dobroński zainicjował pierwsze klasy sportowe, popularne SKSy. Do klubu trafiłem tak naprawdę w piątej bądź szóstej klasie. Początkowo grałem jako junior, a następnie senior w Gwardii Szczytno, a później w MKS Szczytno.

 

 

Pamiętasz pierwszy mecz i pierwszą bramkę?

 

 

Niestety nie. To był inny czas, gdy czwarta liga odbiegała strukturą od obecnej. Graliśmy w makroregionie, z drużynami z Mazowsza czy Podlasia. Wtedy pierwszy zespół nie składał się z miejscowych. W kadrze było dwóch chłopaków ze Szczytna – byłem ja i Maciek Hausman. Z czasem do składu przebijało się coraz więcej juniorów, a w 1997 roku, gdy Gwardia przekształciła się w MKS Szczytno proporcje się odwróciły.

 

 

Innymi słowy – byłeś jednym z wybranych. Niestety, dobrze zapowiadającego piłkarza pokonały kontuzje. To było kolano, prawda?

 

 

Jeździłem na treningi próbne, testy, jednak nigdy temat nie został pociągnięty do końca. Wszystko zakończyła jedna kontuzja. Moja lekarz prowadząca oznajmiła mi, że więzadła w kolanie nie zostały zerwane, a rozluźnione. Gdy spytałem ją, czy mogę dalej trenować, powiedziała, że owszem. Dodała jednak, że powrót do gry doprowadziłby nas do kolejnego spotkania, tym razem przy stole operacyjnym. Nie pomyliła się, ponieważ jako kolejna uszkodzona została łękotka.

 


 

Podsumować można to jednym słowem – niedosyt. Porzuciłeś poważne granie na rzecz piłki bardziej rekreacyjnej. Od wielu lat jesteś liderem Gwardii Jarka.

 

 

W ten sposób podtrzymujemy pewną tradycję. W naszym składzie jest kilku byłych „Gwardzistów” i wspólnie chcemy dalej się bawić. W Szczycieńskiej Lidze Halowej osiągnęliśmy wszystko, wygrywaliśmy, spadaliśmy, a w poprzednim roku ponownie wygraliśmy. Od około dekady gram dla siebie, z uśmiechem na twarzy, o pietruszkę i złote kalesony.

 

 

Czemu jednak wróciłeś do SKSu i w jakich okolicznościach się to stało?

 

 

Już wspominałem, że grałem w Gwardii, MKSie, ale nie w SKSie. Razem z chłopakami stworzyliśmy zespół oldboyów. Jeździmy na turnieje, spędzamy czas w podobnym gronie co 20 lat temu. Z czasem zacząłem się jednak coraz bardziej w to angażować. Gdy zobaczył to ówczesny trener Paweł Pietrzak, poprosił mnie, żebym został kierownikiem drużyny seniorów. Podjąłem się wyzwania i z przyjemnością, i satysfakcją wypełniam je po dziś.

 

 

Czuć, że żyjesz klubem. Powiedz więc, czy jesteś kibicem SKSu, czy Liverpoolu?

 

 

Ależ podchwytliwe pytanie. Tu, na tych boiskach, spędziłem ogrom czasu, prawie pół życia. Więź jest silna i całym sercem jestem za tym klubem. Gdy nie gra SKS, trzymam kciuki za The Reds. Chciałbym, żeby w naszym powiecie grał jeden wyselekcjonowany zespół, klub, godzien naszej tradycji. Byłoby miło.

 

 

Czy chciałbyś, aby taki klub reprezentował Twój syn Wojtek?

 

 

Raczej moja córka. To ona trenuje od trzech lat w SKSie. Wojtek nie przejawia takiej ochoty. Jest jednak młody i może to się zmienić. Julka ostatnio nawet zaliczyła ligowy debiut. Doznała nawet pierwszej kontuzji, bo ostro oberwała po kostce (śmiech). Moje dzieci muszą jednak szukać swoich ścieżek. Ja je będę wspierał w każdych okolicznościach.

 

 



Komentarze do artykułu

bm

Misiek. Jesteś najlepszy!!!

Napisz


Komentarze

  • Naćpany 17-latek uciekał golfem przed radiowozem
    Bandyci jeżdżą tymi golfami
    Autor: Księciu oo
    2018-12-17 11:54:51
  • Nowy burmistrz, nowy przewodniczący – tyle zmian
    Oj nie dobrze, nie dobrze! Bieda będzie, jak się Pan Burmistrz i Pan Przewodniczący Rady wykażą wielkim zaangażowaniem w swojej pracy. Zaskoczą wszystkich poziomem i rozmachem swoich działań. I co?... Skąd wezmą pieniądze na swoje nagrody? Nie mówiąc już o podwyżkach, bo zgodnie z treścią artykułu już dzisiaj wiedzą, że nie będą mogli na nie liczyć. I może tak się zdarzyć, że w takiej sytuacji stracą zapal do pracy. A tak w ogóle prawdę mówiąc, to wszyscy Ci Państwo Radni, głosujący za maksymalnym poziomem wynagrodzenia dla obu Panów, chyba nigdy nie mieli okazji zatrudniania pracownika, bo wiedzą na ten temat niestety się nie popisali. ... Zaraz, zaraz, a może ja się jednak mylę?! Może chodziło Państwu Radnym o danie przykładu wszystkim dyrektorom w Szczytnie, jak należy traktować przyszłego pracownika. Tak, to jest myśl! Super!... Przyszły pracowniku, widzisz jaką szansę dostałeś? Na początek zawalcz o kasę, a pracę będziesz mógł wykonywać bez specjalnego wysiłku. Wszak i tak osiągnąłeś wynagrodzenie najwyższe w swoich widełkach i podwyżka Ci już nie grozi.
    Autor: TTT
    2018-12-14 18:27:38
  • Marzenia ściętej głowy? - felieton Romana Żokowskiego
    Oj.....bylo by cudnie.....kierowcy gdyby mogli to wjechali by do sklepu swoim autem....parking na placu Juranda jest za darmo....gitara co nie? A ruszyc dupsko.Ruch to zdrowie. Samochody można zostawic na parkingach przy centrach handlowych i w dalszych bocznych ulicach.Kiedys mniej było aut i ludzie też żyli.Najwyższy czas zadbac o kondycję.
    Autor: Aga
    2018-12-14 15:53:48
  • Walter Późny wspomina powojenne Szczytno i powiat (cz. 4)
    A może by tak nie wprowadzać w błąd czytelników? Pod zdjęciem Jana Gauzego, które jest związane ze wspomnieniami Waltera Późnego - Woźniaka - należałoby może napisać \"Jan Gauze i służba zdrowia we wspomnieniach W.P-W\".
    Autor: Krajan
    2018-12-14 15:47:25
  • Czy Łachacz na pewno jest przewodniczącym Rady Miejskiej?
    Nic z tego nie rozumiem! Jak radni - którzy w tajnym głosowaniu personalnym wybierają daną osobę na Przewodniczącego Rady Miejskiej w Szczytnie - mieliby w jawnym głosowaniu nad uchwałą o wyborze tejże osoby na to stanowisko - sobie samym zaprzeczać - głosując przeciwko jej przyjęciu? Chyba, że w tych klubach, stronnictwach i - jakby tam ich nie nazywać - klik w Radzie Miejskiej - jest więcej Niewiernych Tomaszów, o których nie wiedzą wodzowie.
    Autor: Waga
    2018-12-14 15:26:36
  • Śmiertelny wypadek podczas prac w lesie, nie żyje 40-latek
    Mam nadzieje ze polcja z Chorzel nie bedzie zajmowalala sie ta sprawa. I postepowanie bedzie prowadzone rzetelnie. Niech sprawca otrzyma taka kare na jaka zasluzyl.
    Autor: Gosc
    2018-12-14 14:15:41
  • Czy Łachacz na pewno jest przewodniczącym Rady Miejskiej?
    Bazując wyłącznie na treści artykułu możnego domniemać, iż „złośliwy obserwator” jest nie tylko złośliwy, ale i leniwy w pracy. Pani Skowrońska ma w 100% rację. Ustawodawca wyraźnie wskazał, w jaki sposób przeprowadza się wybory przewodniczącego i wiceprzewodniczących rady, o której mowa. Wyboru dokonuje się w „głosowaniu tajnym” zapewniającym swobodne, nieskrępowane udzielenie głosu, większością bezwzględną przy udziale, co najmniej połowy ustawowego składu rady. Uchwała o wyborze przewodniczącego i wiceprzewodniczących ma charakter informacyjny, jak kto woli deklaratywny i nie podlega głosowaniu. Napisała to pani Justyna. Niedopuszczalnym jest przegłosowywanie uchwały o wyborze przewodniczącego i wiceprzewodniczących w głosowaniu jawnym zwykłą większością głosów przy udziale połowy składu rady, którzy mandat ten już uzyskali w przeprowadzonym wcześniej głosowaniu tajnym bezwzględną ilością głosów itd. Istnienie takiego wymogu (a nie istnieje) dozwalałoby wybranym radnym ( lub jej części) skutecznie blokować, paraliżować pracę rady miasta poprzez brak wyboru jego przewodniczącego i wiceprzewodniczących. Reasumując przyznają racje pani Justynie
    Autor: Tomasz znajomy Tomasza
    2018-12-14 09:36:09
  • Marzenia ściętej głowy? - felieton Romana Żokowskiego
    A czy kierowcy nie są mieszkańcami miasta? W naszym mieście jest mało parkingów. Chcąc załatwić coś w urzędzie to co mam zostawić samochód w Korpelach i iść dalej piechotą? Parking przy Kauflandzie czy PZU jest zapchany. Robiąc zakupy w centrum mam je nieść do samochodu 2-3 kilometry? Kierowcy też mają chyba coś do powiedzenia. A lodowisko w Szczytnie nie sprawdzi się, miasto małe a mróz trzyma góra 2-3 tygodnie. Te pomysły przypominają mi słynny slogan \"Igrzyska zamiast chleba\"
    Autor: mieszkaniec
    2018-12-14 07:17:40
  • Miejski sylwester wraca na Plac Juranda
    Andrzej! Tyle razy to robiłeś! Byłeś od pierwszych Dni I Nocy Szczytna, odpalałeś fajerwerki od lat - nie żeby osobiście. Dasz sobie radę i mam głęboką nadzieję, że poradzisz sobie jak zwykle
    Autor: Śmieszek
    2018-12-14 00:38:26
  • Marzenia ściętej głowy? - felieton Romana Żokowskiego
    Świetny pomysł, wizja jak w starych filmach amerykańskich w czasie Świat Bożego Narodzenia.
    Autor:
    2018-12-13 16:06:38