Wtorek, 23 Kwiecień, Imieniny: Łukasza, Kai, Nastazji -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Mój SKS, moja Gwardia, mój MKS – rozmowa z Michałem Bondarukiem


W historii szczycieńskiej piłki przewinęło się wiele talentów i wielu obiecujących zawodników. Część z nich odbywała treningi próbne w większych klubach, a część do nich nawet dołączała. Wśród wielu chłopaków swoją obecność zaznaczył miedzy innymi dzisiejszy kierownik SKS Szczytno - Michał Bondaruk – człowiek, którego piłka nożna zdefiniowała jako człowieka, który dla piłki uczyniłby wszystko, który piłką żyje, który piłce oddał część zdrowia.



 

Jeden z największych niespełnionych talentów w historii naszego powiatu. W poniższym wywiadzie spróbuje nam wytłumaczyć, czemu ten sport jest dla niego taki ważny, czemu z niego zrezygnował i co napędza go dziś, już w roli człowieka w tle.

 

 

Cześć Michał, albo Misiek, bo tak Ciebie większość osób kojarzy. Czy pamiętasz Twój pierwszy kontakt z piłką? Chociażby z opowieści rodziny?

 

 

Zacząłem chyba tak jak każdy - na podwórku. Tam zaopiekował się mną mój starszy kolega, nieżyjący już Sylwek Popielarz. To on poświęcał mi wiele czasu, pokazywał, trenował. W rodzinie nie było tradycji piłkarskiej.

 

 

Czy pamiętasz swój pierwszy trening? Wybicie się z podwórka na szerszą wodę?

 

 

To było w czwartej klasie podstawówki. Robert Dobroński zainicjował pierwsze klasy sportowe, popularne SKSy. Do klubu trafiłem tak naprawdę w piątej bądź szóstej klasie. Początkowo grałem jako junior, a następnie senior w Gwardii Szczytno, a później w MKS Szczytno.

 

 

Pamiętasz pierwszy mecz i pierwszą bramkę?

 

 

Niestety nie. To był inny czas, gdy czwarta liga odbiegała strukturą od obecnej. Graliśmy w makroregionie, z drużynami z Mazowsza czy Podlasia. Wtedy pierwszy zespół nie składał się z miejscowych. W kadrze było dwóch chłopaków ze Szczytna – byłem ja i Maciek Hausman. Z czasem do składu przebijało się coraz więcej juniorów, a w 1997 roku, gdy Gwardia przekształciła się w MKS Szczytno proporcje się odwróciły.

 

 

Innymi słowy – byłeś jednym z wybranych. Niestety, dobrze zapowiadającego piłkarza pokonały kontuzje. To było kolano, prawda?

 

 

Jeździłem na treningi próbne, testy, jednak nigdy temat nie został pociągnięty do końca. Wszystko zakończyła jedna kontuzja. Moja lekarz prowadząca oznajmiła mi, że więzadła w kolanie nie zostały zerwane, a rozluźnione. Gdy spytałem ją, czy mogę dalej trenować, powiedziała, że owszem. Dodała jednak, że powrót do gry doprowadziłby nas do kolejnego spotkania, tym razem przy stole operacyjnym. Nie pomyliła się, ponieważ jako kolejna uszkodzona została łękotka.

 


 

Podsumować można to jednym słowem – niedosyt. Porzuciłeś poważne granie na rzecz piłki bardziej rekreacyjnej. Od wielu lat jesteś liderem Gwardii Jarka.

 

 

W ten sposób podtrzymujemy pewną tradycję. W naszym składzie jest kilku byłych „Gwardzistów” i wspólnie chcemy dalej się bawić. W Szczycieńskiej Lidze Halowej osiągnęliśmy wszystko, wygrywaliśmy, spadaliśmy, a w poprzednim roku ponownie wygraliśmy. Od około dekady gram dla siebie, z uśmiechem na twarzy, o pietruszkę i złote kalesony.

 

 

Czemu jednak wróciłeś do SKSu i w jakich okolicznościach się to stało?

 

 

Już wspominałem, że grałem w Gwardii, MKSie, ale nie w SKSie. Razem z chłopakami stworzyliśmy zespół oldboyów. Jeździmy na turnieje, spędzamy czas w podobnym gronie co 20 lat temu. Z czasem zacząłem się jednak coraz bardziej w to angażować. Gdy zobaczył to ówczesny trener Paweł Pietrzak, poprosił mnie, żebym został kierownikiem drużyny seniorów. Podjąłem się wyzwania i z przyjemnością, i satysfakcją wypełniam je po dziś.

 

 

Czuć, że żyjesz klubem. Powiedz więc, czy jesteś kibicem SKSu, czy Liverpoolu?

 

 

Ależ podchwytliwe pytanie. Tu, na tych boiskach, spędziłem ogrom czasu, prawie pół życia. Więź jest silna i całym sercem jestem za tym klubem. Gdy nie gra SKS, trzymam kciuki za The Reds. Chciałbym, żeby w naszym powiecie grał jeden wyselekcjonowany zespół, klub, godzien naszej tradycji. Byłoby miło.

 

 

Czy chciałbyś, aby taki klub reprezentował Twój syn Wojtek?

 

 

Raczej moja córka. To ona trenuje od trzech lat w SKSie. Wojtek nie przejawia takiej ochoty. Jest jednak młody i może to się zmienić. Julka ostatnio nawet zaliczyła ligowy debiut. Doznała nawet pierwszej kontuzji, bo ostro oberwała po kostce (śmiech). Moje dzieci muszą jednak szukać swoich ścieżek. Ja je będę wspierał w każdych okolicznościach.

 

 



Komentarze do artykułu

bm

Misiek. Jesteś najlepszy!!!

Napisz


Komentarze

  • Egzaminy mimo strajku
    Jakim prawem niektórzy włodarze w naszym powiecie, notabene z wykształcenia nauczyciele, wspominają o pomocy finansowej dla strajkujących? Kto dał im przyzwolenie na szafowanie samorządowymi pieniędzmi? Przepisy prawa stwierdzają jednoznacznie, iż za czas strajku nie należy się wynagrodzenie a wypłacanie z miejskiej kasy pieniędzy dla niepracujących nauczycieli jest co najmniej niemoralne i bardzo krzywdzące w stosunku do pozostałych mieszkańców.
    Autor: jaga
    2019-04-22 19:49:16
  • Egzaminy mimo strajku
    No i tak to jest. Żadnej konsekwencji w działaniu. Nawet wspólne cele nie są w stanie zjednoczyć jednego środowiska. A urzędnicy na pasku tej, czy innej partii będą robić, co należy, aby im z głowy włos nie spadł. Ale to też świadomość rodziców - czy chcą, by ich dzieci chodziły do dobrej szkoły z dobrymi nauczycielami, czy do byle jakiej szkoły - i tym samym nauczycielom płacić za korepetycje po szkole. A więc - jak kto woli!
    Autor: Śmieszek
    2019-04-21 19:15:47
  • Egzaminy mimo strajku
    To nauczyciel wspiera nauczyciela w biedzie i strajku. Za przeprowadzenie egzaminów emeryci otrzymali po ok 400zł tak, że nauczyciele pokazali swoje oblicza.
    Autor: Rafal
    2019-04-20 09:32:28
  • Dyrektorskie przetasowania w szkołach
    Panie burmistrzu czy to Pana bliska koleżanka z Pana ugrupowania?
    Autor: Karol
    2019-04-20 09:20:42
  • Drogi – to droga życia Krzysztofa Połukorda (zdjęcia)
    Nie wiem czy dotarły moje dwa teksty- Serdecznie pozdrawiam
    Autor: Tadeusz Zagozdziński / Natura
    2019-04-19 21:35:01
  • Drogi – to droga życia Krzysztofa Połukorda (zdjęcia)
    Piękny kawał życia, Serdecznie gratuluję. Rodzinnie mamy podobne drogo co Pana rodzice. Do Szczytna , a właściwie do Nart przyjechałem w latach 80-tych, miałem tam dom nad jeziorem, a jak zapewne może Pan pamięta , że byłem w 2001 roku rzecznikiem prasowym śp. Pana Zimnego i wiele słyszałem o Panu. Podziwiam drogę życia , a zawałem proszę się nie przejmować, mnie udało się przeżyć pięć zawałów i jak Pan widzi , jestem.dosyć aktywny. Pozdrawiam Pana niezwykle serdecznie, życząc słonecznej drogi życia i szczęśliwych Świąt z Pana piękną żoną i rodziną. Jeszcze dodam , że czekam na chwilę jak poprowadzi Pan budowę obwodnicy, życząc Zdrowia. Serdecznie - Tadeusz.
    Autor: Tadeusz Zagozdziński
    2019-04-19 21:20:51
  • Gdzie jest gospodarz? – felieton Romana Żokowskiego
    Przy tylu aktywistach sportowych w Szczytnie taki syf,tylko w gebie mocni i duzo ich do roznych fuch za niezle pieniadze, wstyd !!!
    Autor: LOLO
    2019-04-19 13:09:20
  • Gdzie jest gospodarz? – felieton Romana Żokowskiego
    Piłka nożna w Szczytnie jest w ruinie, ale co jakiś czas nawet na tej stronie pojawia się jakiś wywiad z \"Pasjonatem futbolu\" który opowiada bajki co to on nie robi. Prawda jest taka że nikomu nie zależy na rozwoju piłki w regionie. Pan Burmistrz skupia się na autopromocji wrzucając foty z gościem od wieży ciśnień (co do lat nic nie robi, a teraz nagle stał się zbawicielem), z projektem KFC (gdzie temat jest wciąż plotką, podobnie jak 5 i 10 lat temu), oraz panią Asią z Szansy na Sukces (tak jakby to burmistrz miał wpływ na jej sukces). Dlaczego nie weźmie za łeb ludzi odpowiedzialnych za miejską piłkę? Dlaczego nie zajmie się stadionem, dlaczego nie zrobi czystek w klubie i zastanowi się nad proponowanym połączeniem z Pasymiem? Bo to się mu nie opłaca. Lepiej robić PRowe akcje niż cokolwiek konkretnego.
    Autor: Szczytniak na emigracji
    2019-04-19 09:01:02
  • Szybka „warszawka” już bez... prawka
    „Warszawka” to sformułowanie obraźliwe i świadczące o zakompleksieniu nas czyli tzw. prowincji wobec rodaków ze stolicy
    Autor: Tomasz
    2019-04-18 16:00:36
  • Cittaslow „wywaliło” Kosakowską z klubu PiS
    Działa na szkodę wyborców PiS tylko dlatego, że chce aby Szczytno wstąpiło do sieci miast, które może pomóc miastu nie odstawać na tle innych miast województwa pod względem obiektów sportowych? No to tym bardziej jestem zadowolony że nie głosowałem na PiS... bo im w głowie tylko rozdawnictwo pieniędzy z naszych podatków.
    Autor: Daniel
    2019-04-18 11:28:27