Sobota, 23 Luty, Imieniny: Damiana, Romana, Romany -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Mistrzyni w łucznictwie Hania Sadowska (zdjęcia)


Hanna Sadowska została mistrzynią Polski w Łucznictwie Tradycyjnym. Trudno powiedzieć, czy to sport popularny i zapewne niewiele osób wie, czy i jak wiele trzeba włożyć wysiłku w zdobywanie takich laurów. Hania wie – więc opowie.



Długo już trenujesz?

 

Kilka lat, ze trzy. Wtedy zaczęłam brać udział w turniejach. Ale już rok wcześniej zostałam członkiem naszej szczycieńskiej drużyny łuczniczej, działającej przy Miejskim Domu Kultury i w strukturze polskich grup rekonstrukcyjnych, historycznych występujemy jako 34. Chorągiew Komturii i Miasta Szczytno. Wtedy, przez ten rok, można powiedzieć, że się przyuczałam, także do strzelania z łuku.

 

A skąd pomysł, by w ogóle do tej drużyny – Chorągwi, przystąpić?

 

To było spontaniczne. Któregoś roku wyglądałam z okna biura i widziałam, jak w ruinach odbywały się jakieś zawody czy pokazy łucznicze. Tak mi się to wtedy spodobało, że postanowiłam na drugi dzień iść i się zapisać. I tak zrobiłam. Widziałam tylko łuki i bardzo chciałam nauczyć się z nich strzelać. Nie wiedziałam, że to drużyna rekonstrukcyjna, że to znacznie, znacznie więcej atrakcji, emocji, fantastycznych wydarzeń i przeżyć. Ale już się o tym przekonałam i jedyne, czego żałuję to to, że tak późno się o tym dowiedziałam i tak późno zaczęłam.

 

W jakich wydarzeniach brałaś już udział?

 

Chyba nie jestem, w stanie wymienić. Jeżdżę gdzie tylko mogę (gdy czas pozwala). Różnych turniejów łuczniczych jest wiele. Na przykład w obrębie naszego województwa Grunwaldzka Akademia Miecza organizuje cały cykl takich zawodów. Jest też rozgrywana Liga Północy, obejmująca właściwie całą właśnie północną część Polski ale... głównie Mazury. Odbywają się nawet – co może wydawać się aż niemożliwe w łucznictwie – turnieje korespondencyjne. Są to turnieje organizowane lokalnie, a ich wyniki następnie są porównywane i oceniane w skali ogólnokrajowej.

 

Mimo wszystko wydaje się, że 3 lata trenowania, by zostać mistrzem, to strasznie mało...

 

Bo to nie tylko czas, ale głównie intensywność trenowania, a ja strzelam z łuku w każdej wolnej chwili, dosłownie – w każdej. Nawet jak gotuję obiad, to między wrzuceniem mięsa do garnka a obieraniem warzyw znajduję chwilę na 3-4 strzały we własnym ogrodzie.

 

Czyli masz w tym ogrodzie urządzoną jakąś strzelnicę?

 

Wiele zachodu nie trzeba. Wystarczają stojaki i mata łucznicza. Te elementy są do kupienia, ale na swoje potrzeby sama sobie produkuję tarcze ze słomy czy słomy. Teraz już mój „tor strzelecki” nie jest zabezpieczany, ale na początku, gdy z celnością jeszcze najlepiej nie było, ochraniałam moje miejsce strzelania w ogrodzie dodatkową siatką. I nie trzeba tu wcale, przynajmniej na początku, jakichś szczególnie profesjonalnych „narzędzi” ani sprzętu. Problemem dla łuczników, a my w Szczytnie ten problem odczuwamy dość dotkliwie, jest trenowanie zimą. Nie jest do tego potrzebne jakieś szczególnie przystosowane miejsce, ale dach nad głową i trochę przestrzeni musi być. Korzystamy gościnnie z sal gimnastycznych, ale to bywa kłopotliwie, bo tor trzeba rozłożyć, później złożyć, a nie zawsze sala jest na tyle długo wolna, że możemy się „wcisnąć”.

 

Do poważniejszych zawodów, w których zresztą cała szczycieńska drużyna odnosi niebagatelne sukcesy, łuk chyba musi być jakiś porządniejszy? Nie wystarczy taki, jaki się kiedyś robiło u dziadka na wakacjach: kawałek przygiętego patyka z uwiązanym sznurkiem?

 

I na początek to naprawdę w zupełności wystarczy. Powiem nawet, że na jednym z większych wydarzeń łuczniczych dwóch chłopców – zawodników zrobiło sobie takie łuki, a strzelanie i tak szło im doskonale. Ale łuków, tych tradycyjnych, jest mnóstwo. Trzeba pamiętać, że jest to broń, która była używana chyba na całym świecie, w różnych okresach historycznych, w różnych wojskach, bitwach itp. Inaczej swoje łuki robili Indianie, inaczej np. Mongołowie czy Tatarzy. I dzisiaj też te różnice są podkreślane. W rekonstrukcjach historycznych są używane takie, które w danym okresie czy danym wydarzeniu były faktycznie wykorzystywane. I właściwie z takich właśnie strzelamy na turniejach. Na pewno ich mechanika jest nieco odmienna od pierwowzorów, bo technologię produkcji mamy lepszą, ale... drzewa gorsze, ale wszyscy, w tym najlepsi producenci, starają się, by te nowe „stare” łuki były do tych pierwowzorów jak najbardziej zbliżone.


 

A twój łuk?

 

Który? Bo mam cztery. Zaczynałam od klasycznego, jak to nazywamy „robina”, który ma 12 kg siły naciągu, a im stawałam się w tej sztuce sprawniejsza, tym używałam mocniejszych łuków: też „robina”, ale już z 16-kilogramowym naciągiem. Później używałam „kayi”. To krótki łuk, używany dawniej przez koreańskich konnych wojowników. Wspaniały, mój ulubiony, chociaż nie strzelam z niego jeżdżąc konno. Żałuję, bo tego akurat robić nie mogę, a bardzo bym chciała. Obecnie trenuję z kolejnym łukiem, naturalnym, walijskim dlatego, że takich używali dawniej Walijczycy. Co prawda ten mój jest odrobinę krótszy od tych pierwotnie bardzo długich łuków Wyspiarzy, bo sama jestem trochę od nich „krótsza”. Ten ma już 21 kg naciągu i nim właśnie wygrałam ostatni turniej w Golubiu Dobrzyniu.

 

Rozumiem, że łucznictwo stało się w ostatnich latach twoją ogromną pasją, wręcz miłością. Czy są jednak jakieś inne? Z tego co wiem, aktywności nigdy ci nie brakowało...

 

Od 10 lat ćwiczę i wciąż szlifuję pływanie. Idzie mi nieźle, na poziomie określanym jako zawodowstwo amatorskie. Obie te swoje sportowo-rekreacyjne miłości zaszczepiam każdemu w mojej rodzinie. Z różnym skutkiem, oczywiście. Ale tu muszę się pochwalić, że drużyną rodzinną, w skład której wchodzę ja, mój mąż i... nasza wnuczka, obecnie 11-letnia, trzy lata temu weszliśmy nawet do finału cyklu „Warmia i Mazury pływają”. Biorąc pod uwagę że Wiktoria miała wtedy lat osiem, a my oboje... cóż w sumie to już wiek, to ósme miejsce w gronie ekip o znacznie niższej średniej wieku, był to nasz sukces. Swoją drogą, to właśnie wnuczce, Wiktorii, go zawdzięczamy, bo miała najlepszy czas. Ale w ubiegłym roku w tych zawodach indywidualnie wygrałam, a w tym roku zwycięski puchar znów należał do mnie.

 

Czy strzelaniem z łuku też wnuczkę już zaraziłaś?

 

Próbuję, oczywiście. Gdy jest w Szczytnie uczestniczy ze mną w różnych rekonstrukcyjnych wydarzeniach. Zawsze w przebraniu idzie ze mną w Jurandowym orszaku podczas Dni i Nocy Szczytna. Niestety, na co dzień mieszka w Hamburgu. I tam, co mnie bardzo cieszy, kontynuuje trenowanie pływania. Nie wiem, jak to przełożyć na polskie struktury sportowe, ale w tym roku Wiktoria „wypływała” sobie niemiecką Złotą Kartę, co stawia ją w grupie już dobrych pływaków.

 

Coś nowego masz w zanadrzu? Czy na wszelki wypadek wolisz już nie wyglądać przez biurowe okno, żeby cię nic innego tak radykalnie nie wciągnęło?

 

Zupełnie hobbystycznie param się trochę też tkactwem średniowiecznym. Robię np. krajki. Tak mi zostało z początków działalności w drużynie, gdy to strzelanie było trochę uboczne, a rekonstrukcje główne. I do tych rekonstrukcji trzeba było samemu przygotowywać sobie stroje, robić rekwizyty. W tej chwili łuk króluje niemal niepodzielnie, bo zaczynam treningi do Mistrzostw Europy. Zresztą nie tylko ja, bo cała drużyna. To już, można powiedzieć, nieco „wyższa szkoła jazdy”, większe wymagania, większe potrzeby, w tym finansowe i sprzętowe głównie. I tylko nasze drużynowe możliwości nie chcą czemuś rosnąć tak, jak te europejskie wymagania, a ani drużynowo, ani indywidualnie nie mamy jakiegoś „dobrego wujka”, który miałby jednocześnie i pieniądze, i upodobanie do łucznictwa. Mimo to mam nadzieję, że pojedziemy na te mistrzostwa i pokażemy wszelkim prawdziwym potomkom Robin Hooda czy Wilhelma Tella, jak się naprawdę strzela z łuku!

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć


Komentarze

  • Spółka „Verdancy” podbija pasymską Koreę
    A co z \"Natura 2000\"? Co z ptactwem które gniazduje/żyje na tych terenach? Środowisko zostanie naruszone nieodwracalnie! Co za bzdura!Od kiedy można od tak dostać pozwolenie na budowę nad wodą lub na wodzie i to w obszarze chronionym?!
    Autor: Patrycja
    2019-02-22 19:56:04
  • „Jedynka” i „dwójka” mistrzami powiatu
    Sobieski nie wygrał? Niemożliwe XDD Chyba ten rok nie należy do najlepszych dla szkoły nr 3
    Autor: Lol
    2019-02-22 15:13:40
  • Ruszają elitarne studia oficerskie
    Oto nowa najnowsza masowa produkcja made in Szczytno łoficery po 4 latach na 6 grupach w programie studiów proszę obowiązkowo \"studentom\" puszczać takie pozycje jak ojciec Mateusz, Miami Vice, W11, 07 zgłoś się, Szklana Pułapka a tym ambitniejszym lot nad kukułczym gniazdem
    Autor: Pan łoficer tak się pisze?
    2019-02-22 13:07:15
  • Ruszają elitarne studia oficerskie
    Dramat kto wymyślił taki kretynizm. Ta aberacja a właściwie patologia już kiedyś była o takich złotych dzieciach Szczytna mówiło się pampersy. Przychodzili do jednostek i uczył ich sierżant bo aspirant nie miał czasu na takie głupoty. Pomysł to porażajacą głupota ale ta instytucja i tak się stacza. Będzie produkować pseudo oficerów, matołków, tym co planujecie zrobić degradujecie stopień oficera i doprowadzicie do konfliktów w jednostkach. Gratuluję Panie Szymczyk świetny pomysł długo Pan nad tym myślał?
    Autor: Jestem oficerem i mam 4 lata
    2019-02-22 13:00:11
  • Zwyciężyć własne życie
    Brawo!!! Życzę Pani wszystkiego dobrego. Trzymam kciuki!!!
    Autor: varadero
    2019-02-22 11:55:08
  • Rosja połączy Szczytno z Biskupcem
    Mam nadzieję , że skrzyżowania ścieżki rowerowej z drogami publicznymi i lokalnymi będą bezkolizyjne.? Czy znowu tylko rowerzyści będą mieli (pierwszeństwo) -przywileje a kierowcy utrapienie?
    Autor: bezpieczny kierowca
    2019-02-22 08:01:09
  • Ruszają elitarne studia oficerskie
    Czyżby to pan komendant rektor doktor inspektor Marek Fałdowski wymyślił? Jakoś mnie to nie dziwi.
    Autor: lubiepolicje
    2019-02-22 03:43:33
  • Zwyciężyć własne życie
    Szacunek za odwagę!!! Życie bywa ciężkie nieprzewidywalne i każdy z nas może się znaleść na zakręcie gdzie trzeba wszystko prostować....Cóż nie ma co się rozoisywać...Życzę wszystkiego dobrego dla P.Agnieszki i dzieci.Proszę się nie poddawać i żyć pełną parą!!!
    Autor: Wielki szacunek
    2019-02-21 17:08:50
  • Zwyciężyć własne życie
    A czemu mojego komentarza nie ma
    Autor: dzezka
    2019-02-21 16:13:55
  • Zwyciężyć własne życie
    Pozdrawiam i zycze zeby Pani spelnila swoje marzenia.Gratuluje szczerosci . To nas jedynie moze wyleczyc ...szczerosc i wiara w siebie...Zycze Pani tego
    Autor: Regina Roslaniec
    2019-02-21 12:36:01