Piątek, 20 Lipiec, Imieniny: Alfreny, Rufina, Wincentego -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Milicyjny mord w Kasprach - historia Szczytna i okolic

Z dnia na dzień Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Szczytnie zdobywał nowe informacje o Szwedach niosących pomoc humanitarną dla mieszkańców miasta i powiatu. Rozpoczęto obserwację wszystkich osób, które się z nimi stykały. Na polecenie wojewódzkiej „bezpieki” gorączkowo poszukiwano tajnych współpracowników na terenie Szczytna i okolic, które mogły kontrolować zarówno same misje, jak i Polaków kontaktujących się z nimi. A chętnych trzeba przyznać - nie brakowało…



Najpierw Szwedzi, a następnie Duńczycy

 

Gdy w 1947 roku na terenie Szczytna i powiatu pojawili się Szwedzi, bezpieka zorganizowała dość silną agenturę liczącą aż 14 osób. W tym celu w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Szczytnie utworzono nawet nową sekcję, która podlegała bezpośrednio Wydziałowi I WUBP i zajmowała się wyłącznie zagranicznymi misjami pomocy humanitarnej.

 

Zgodnie z zachowanymi sprawozdaniami w sposób szczególny chwalono ówczesnego sołtysa Lipowca, który był niezwykle gorliwy w swoich działaniach agenturalnych. Ścisłą „opieką” objęto również doktora Władysława Domysławskiego, który ze względu na liczne kontakty ze Szwedami (pozyskiwał u nich niezbędne leki) był osobą wzbudzającą szczególną nieufność ze strony UB, tym bardziej, że był zatrudniony w PUBP jako lekarz i mógł Szwedom przekazywać dość ważne informacje.

Do Szwedów w dość szybkim czasie dołączyli również Duńczycy, którzy reprezentowali misję kwakrów. Swoją siedzibę ulokowali w Nawiadach, a kilkuosobowa grupa znalazła lokum w Kościele Chrześcijan Baptystów w Szczytnie. Zakres ich działań dotyczył głównie szczepień miejscowej ludności przed gruźlicą. Zarówno Szwedzi, jak i Duńczycy dość silnie wspierali działania Mazurskiego Uniwersytetu Ludowego w Rudziskach Pasymskich, dostarczając tam dość duże ilości żywności i ubrań dla studentów.

 

Najpierw Szwedzi, a następnie Duńczycy

 

Gdy w 1947 roku na terenie Szczytna i powiatu pojawili się Szwedzi, bezpieka zorganizowała dość silną agenturę liczącą aż 14 osób. W tym celu w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Szczytnie utworzono nawet nową sekcję, która podlegała bezpośrednio Wydziałowi I WUBP i zajmowała się wyłącznie zagranicznymi misjami pomocy humanitarnej.

 

Zgodnie z zachowanymi sprawozdaniami w sposób szczególny chwalono ówczesnego sołtysa Lipowca, który był niezwykle gorliwy w swoich działaniach agenturalnych. Ścisłą „opieką” objęto również doktora Władysława Domysławskiego, który ze względu na liczne kontakty ze Szwedami (pozyskiwał u nich niezbędne leki) był osobą wzbudzającą szczególną nieufność ze strony UB, tym bardziej, że był zatrudniony w PUBP jako lekarz i mógł Szwedom przekazywać dość ważne informacje.

 

Do Szwedów w dość szybkim czasie dołączyli również Duńczycy, którzy reprezentowali misję kwakrów. Swoją siedzibę ulokowali w Nawiadach, a kilkuosobowa grupa znalazła lokum w Kościele Chrześcijan Baptystów w Szczytnie. Zakres ich działań dotyczył głównie szczepień miejscowej ludności przed gruźlicą. Zarówno Szwedzi, jak i Duńczycy dość silnie wspierali działania Mazurskiego Uniwersytetu Ludowego w Rudziskach Pasymskich, dostarczając tam dość duże ilości żywności i ubrań dla studentów.

 

Imperialistyczna i wywrotowa działalność misji

 

Początkowo zagraniczne misje zostały przyjęte przez władze polskie z dużym uznaniem, ale nie trwało to długo. W grudniu 1946 roku na spotkaniu w Urzędzie Wojewódzkim w Olsztynie postanowiono, że w stosunku do Szwedów i Duńczyków „należy zająć stanowisko pełne kurtuazji, lecz działalność ich na skutek ciągłego kontaktu z miejscową ludnością musi być dyskretnie i stale obserwowana”.

 

Pod koniec czerwca 1947 roku ówczesny wojewoda Wiktor Jaśkiewicz wydał poufne zarządzenie, zakazujące starostom współpracy z tymi misjami, które nie otrzymały od niego pism polecających, choćby nawet były oficjalnie zarejestrowane w Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej.

 

Ze strony WUBP rozpoczęły się szeroko zakrojone działania inwigilacyjne, którymi objęto organizacje Czerwonego Krzyża, UNRA i misje szwedzkie oraz duńskie działające na terenie miasta i powiatu szczycieńskiego. Szybko też pojawiły się donosy. Pod czujnym okiem szczycieńskiej bezpieki znalazł się starosta szczycieński Walter Późny.

 

Milicyjny mord w Kasprach

Dość głośno o naszym powiecie stało się na początku 1948 roku za sprawą incydentu, którego efektem było śmiertelne postrzelenie zaledwie 17-letniego syna mazurskiego gospodarza.

 

W Rańsku mieścił się wówczas posterunek Milicji Obywatelskiej. 10 stycznia 1948 roku służbę pełnili dwaj młodzi, bo mający zaledwie po dwadzieścia kilka lat milicjanci. Byli to Michał Dzieżko i Bolesław Zapolski. Służbę mieli zdać rankiem następnego dnia. Nudząc się, zaczęli pić zarekwirowany tego samego dnia samogon. Późnym wieczorem, żądni wrażeń postanowili wyjechać na patrol pod pozorem poszukiwania podejrzanych i „niepewnych” politycznie osób, do których zaliczali pozostałych tu jeszcze Mazurów.

 

Przed północą podjechali w Kasprach pod dom gospodarza Augusta Kaczmarskiego. Na nic zdało się walenie kolbami karabinów w drzwi i nawoływanie do natychmiastowego ich otwarcia. Zastraszony Mazur obawiając się, że są to pospolici bandyci, schronił się ze swoją rodziną w jednej z izb.

 

Po kliku minutach milicjanci wyłamali drzwi i wtargnęli do domu. Zapolskiemu spodobała się czterdziestokilkuletnia żona gospodarza, który w momencie wtargnięcia do domu, został przez milicjantów dotkliwie pobity i zemdlał. Według sprawozdania, milicjant próbował zmusić Mazurkę do czynu nierządnego, czyli chciał ją po prostu zgwałcić.

 

Śmiertelny strzał

W tym samym czasie Dzieżko, czekając na swoją „kolejkę” do gospodyni, zaczął się znęcać nad siedemnastoletnim synem Mazurki. Usiadł na krześle, położył sobie na kolanach przeładowana pepeszę i nakazał Frycowi Kaczmarskiemu wykonywać przysiady z podniesionymi do góry rękoma. Znużony alkoholem zaczął przysypiać i nieświadomie zaciskać palec na spuście broni. Padł pojedynczy strzał, który okazał się dla Fryca śmiertelny. Dzieżko trafił go prosto w serce.

 

Dzieżko wraz z Zapolskim szybko wybiegli z chałupy i wrócili na posterunek w Rańsku. Natomiast pod domem Mazurów zebrała się niewielka grupa bardziej odważnych sąsiadów. Następnego dnia z samego ranka August Kaczmarski wraz z sołtysem zjawili się w siedzibie szczycieńskiego PUBP. Złożyli doniesienie o morderstwie dokonanym przez milicjantów. Szef szczycieńskiej bezpieki zapewnił ich, że zostaną podjęte wszelkie środki, mające na celu wyjaśnienie zaistniałej tragedii.

 

Wyrok

12 stycznia 1948 roku Dzieżko wraz z Zapolskim zostali wydaleni z szeregów milicji. Miesiąc później, 14 lutego, w Kasprach odbyła się pokazowa rozprawa Wojskowego Sądu Rejonowego. Sądowi przewodniczył sędzia mjr Jan Lubaczowski. Wyrok był bardzo surowy. Dzieżko jako zabójca został skazany na karę śmierci, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze oraz przepadek całego mienia na rzecz Skarbu Państwa. Jego kompan Zapolski otrzymał wyrok 4 lat pozbawienia wolności. W ówczesnej, nie tylko regionalnej, ale i ogólnopolskiej prasie ukazały się artykuły dotyczące incydentu w Kasprach. Miało to jednak wydźwięk czysto propagandowy.

 

W poufnych dokumentach, dotyczących zarówno samego wydarzenia, jak i wyroku, skład orzekający w korespondencji do ówczesnego Najwyższego Sądu Wojskowego informował o zasługach skazanego na karę śmierci obywatela Dzieżko. W nadsyłanych pismach sugerowano, aby wyrok zamienić na łagodniejszy ze względu na młody wiek skazanego oraz posiadane odznaczenia, do których należał m.in. brązowy Krzyż Zasługi.

 

Alkohol, jako okoliczność łagodząca wyrok

W jednym z dokumentów wysyłanych do Najwyższego Sądu Wojskowego napisano, że jego stan nietrzeźwości powinien również być brany pod uwagę, jako okoliczność łagodząca wyrok (!) i zasługująca na ewentualne skorzystanie z prawa łaski.

 

Dwa miesiące po ogłoszeniu wyroku, 7 kwietnia 1948 roku Najwyższy Sąd Wojskowy zmienił wyrok Wojskowego Sądu Rejonowego i zamienił karę śmierci na15 lat więzienia z u tratą praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na 5 lat. Ostatecznie Dzieżko odsiedział za swoje morderstwo 10 lat i 14 stycznia 1958 r. wyszedł na wolność.

 

Brak sukcesów „bezpieki”

W styczniu 1948 roku Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Szczytnie w raportach wysyłanych do władz zwierzchnich w Olsztynie informował, że pomimo dużego zaangażowania i zbudowania dość dużej siatki agenturalnej, nie udało się pozyskać oficjalnych dowodów na działalność szpiegowską szwedzkich i duńskich misji charytatywnych.

 

Szczycieńska bezpieka odtrąbiła tylko jeden sukces, pisząc w swych raportach, że miejscowa ludność w kontaktach ze Szwedami i Duńczykami używa wyłącznie języka niemieckiego. Było to oczywiście prawdą, ale pozostali tu Mazurzy według zebranych przeze mnie relacji, kontaktowali się z nimi dlatego, że mieli nadzieję na uzyskanie informacji i pomoc w odszukaniu zaginionych na frontach bądź wywiezionych do ZSRR członków swoich rodzin. Nie omieszkali również członków misji informować o okropieństwach dokonywanych na nich przez Sowietów w 1945 roku.

 

Opis do zdjęcia: Szczytno 1947 rok. Funkcjonariusze MO i PUBP na wspólnym zdjęciu

 



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • Córki obwiniają lekarza o śmierć ojca
    Nocna opieka medyczna? To raczej kabaret! Zdarza się, że dzieci są badane przez lekarza ginekologa, który zachowuje się jakby bał się w ogóle je dotknąć!!! A na końcu i tak słyszymy: "Proszę poczekać do poniedziałku"
    Autor: Mama
    2018-07-18 13:29:35
  • Wmurowali kamień węgielny pod szpital (film)
    Te same ryje od lat, budowa skrzydła szpitala a pchają się przed kamery jak zwykle ludzie kompletnie nie mający nic z tym wspólnego.
    Autor: Szczytniak
    2018-07-18 10:24:02
  • Córki obwiniają lekarza o śmierć ojca
    Szpital w Szczytnie i Jego pożal się ..... Od lat to samo i co ? i nic.
    Autor: Jarosław"Pol...Zbaw...
    2018-07-17 21:38:11
  • 12 lat w wieży. Czy i co dalej? Rozmowa z burmistrz Danutą Górską
    Popieram w całości to co napisałaś "anna". Górska już dawno powinna odejść a w jej miejsce należy wybrać kogoś, kto będzie potrafił i chciał wykorzystać potencjał turystyczny Szczytna. Ona się nadaje wyłącznie do nasadzania kwiatków, co robi od lat.
    Autor: Marcin
    2018-07-17 10:50:09
  • Satyryczne namawianie do wyborów
    Do Mariana. Macie. Dokładnie 235 artystów abstrakcjonistów. Na Wiejskiej malują nam przyszłość rodem z zamierzchłej przeszłości. I czemu te tysiące wolą pracować na czarno u Niemca? Może lepiej płaci niż nasz patriotyczny biznes?
    Autor: massakra
    2018-07-14 18:07:40
  • Mańkowski kandydatem na burmistrza Szczytna
    Uważam Pana Krzysztofa za bardzo dobrego kandydata na burmistrza. Jest to szlachetny dobry człowiek nie kierowany zawiścią i próżnością. Trzymam kciuki Panie Krzysztofie
    Autor: Maria
    2018-07-13 23:40:00
  • Honorowa odznaka dla dyrektora Mańkowskiego
    Zasługi na rzecz rozwoju sportu motorowego :)
    Autor: stef
    2018-07-13 14:14:39
  • 12 lat w wieży. Czy i co dalej? Rozmowa z burmistrz Danutą Górską
    Burmistrz wskazuje że rozwiązała kwestię dróg czyli nie zauważa zakorkowania całego miasta. Jej zdaniem poprawa w niektórych miejscach nawierzchni jest wystarczająca. Budowane są mieszkania, owszem teraz 12 a wcześniej prawie 20 lat temu. Niestety oczekujących jest prawie 180 rodzin. Czyli na kolejne trzeba poczekać następne dzieścia lat? Są miejsca w żłobkach. Miejskich czy będą jak prywatny inwestor dopiero wybuduje? Wyludnianie się miasta można oceniać nie na podstawie meldunków lecz twardych danych GUS. Osoby przebywające w mieście czasowo (nauka, praca) nie powodują wzrostu dochodów miasta. Pani Burmistrz powinna chyba bardziej realnie stąpać po ziemi. Ps. nawiązując do opisywanego obrazu Picassa to parafrazując co mi po pięknych ścianach mieszkania skoro nie stać mnie będzie na meble czy jedzenie?
    Autor: anna
    2018-07-13 09:41:31
  • Satyryczne namawianie do wyborów
    Ale kicha, co za bryndza. Nie ma cie lepszych artystów niż z Niemiec?? Już pełno tych łobuzów z Niemiec u nas, ile ludzi pracuje na czarno u niemców. Tysiące.
    Autor: Marian
    2018-07-12 12:41:27
  • Satyryczne namawianie do wyborów
    Mógł przyjechać dziesięć lat temu to by dopiero był niezadowolony...
    Autor: Piotr
    2018-07-12 09:45:54