Wtorek, 23 Kwiecień, Imieniny: Łukasza, Kai, Nastazji -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Miejsca znane, ale... nieznane - Dom Pomocy Społecznej w Szczytnie (cz.3)


Wraz z początkiem 1945 roku budynek dawnej Landwirtschaftschule był rozgrabiony i znacznej części zniszczony wskutek podpaleń dokonanych przez radzieckich żołnierzy. Musiało upłynąć kolejne 8 lat, aby kompleks częściowo odbudować i zaadaptować go do użytkowania.



Powstanie DPS

 

II wojna światowa, jak każdy z konfliktów zbrojnych, przyniosła ogromne zniszczenia dla każdej ze stron w nim uczestniczących. Bez dachu nad głową i specjalistycznej opieki znalazło się tysiące obywateli, których w naszym powiecie nie brakowało, a wciąż napływali nowi mieszkańcy. Na początku 1953 roku w Olsztynie podjęto decyzję o utworzeniu w powiecie szczycieńskim specjalistycznego domu opieki społecznej z myślą o ludziach starszych, schorowanych i samotnych.





Ferdynand Sosnowski – to w czasach, gdy on kierował szczycieńskim PDR, nastąpił rozkwit placówki.


 

















Już w lutym 1953 roku, dzięki działaniom Komitetu Opieki Społecznej, dokonano oględzin dawnej poniemieckiej szkoły dla młodzieży i ustalono, że będzie to najlepsza lokalizacja dla tego typu placówki. W tym samym roku, a dokładnie 1 lipca, dzięki Jadwidze Sobolewskiej, przewodniczącej wspomnianego komitetu oraz władzom Szczytna powstał Dom Opieki Społecznej. Przygotowano w nim 140 miejsc, co było liczbą dość znaczną w porównaniu z innymi tego typu obiektami w województwie.

 







Pierwsi podopieczni


Początki istnienia placówki ze względu na problemy aprowizacyjne nie były dość łatwe. Pierwszym kierownikiem DPS-u został Jan Oleszczuk. Ze względu na bliskość szpitala powiatowego, opiekę nad pensjonariuszami sprawowali doraźnie lekarze, którzy pełnili dyżury w szpitalu.
 

Pierwszymi podopiecznymi były 4 osoby, do których stopniowo dołączali inni mieszkańcy naszego miasta i powiatu. W obiekcie było zatrudnionych pięciu pracowników: kierownik, księgowy, referent i jednocześnie magazynier oraz kucharka.


Dość dużym ograniczeniem w sukcesywnym przyjmowaniu podopiecznych do DPS-u były trudności związane z jego wyposażeniem. W listopadzie 1953 roku stacjonujący w naszym mieście (w obecnym WSPol-u) polski pułk piechoty przekazał do obiektu dość znaczną liczbę poniemieckich szafek wojskowych, łóżek i wyposażenia kuchni, które wcześniej zostały rozgrabione przez Sowietów lub też szabrowników. Mniej więcej w tym samym czasie, dzięki staraniom kierownika placówki Jana Oleszczuka, DPS otrzymał z Państwowego Funduszu Ziemi 50 hektarów gruntów rolnych.

 

Brak lekarzy
 

Placówka powoli się rozwijała, a podopiecznych przybywało. Priorytetem dla kierownika placówki stało się zatrudnienie etatowego lekarza, ale w tym okresie można było o tym co najwyżej pomarzyć, bo ówcześni lekarze niechętnie osiedlali się na tzw. Ziemiach Odzyskanych.

 

Mimo to kierownik Oleszczuk zdołał zrealizować swoje marzenie, przynajmniej częściowo. 1 kwietnia 1954 roku na pełny etat została zatrudniona w DPS-ie dyplomowana pielęgniarka Jadwiga Grabowska, która - według wspomnień - bardzo dobrze spełniała spoczywający na niej obowiązek i niejednokrotnie w wielu diagnozach ze względu na swoje wykształcenie, częściowo zastępowała i lekarza.
 


1 maja 1954 roku zmieniło się kierownictwo i szefem DPS-u został Kazimierz Matysiak, który rozwiązał problem z opieką medyczną. Po kilku miesiącach zatrudniono również i lekarza internistę - doktora Kurza, który przyjmował tylko w ciągu dnia. Z czasem dołączyli do niego i inni specjaliści, przyjmujący podopiecznych DPS-u w ściśle określone dni tygodnia.

 

 

Zmiana nazwy


W drugiej połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, gospodarstwo rolne, które należało do placówki i było przez nią prowadzone czyniło DPS samowystarczalnym. Hodowano wówczas m.in. krowy, konie i kozy, a dość duży ogród przyległy do obiektu dostarczał niezbędnych warzyw i owoców.
 

Uzyskiwano nawet spore nadwyżki plonów, które sprzedawano pozyskując dodatkowe środki na potrzeby placówki. Ten dodatkowy dochód praktycznie od ręki „konsumowano”, wykonując remonty i naprawy.

 

Po niespełna pięciu latach od uruchomienia placówki, na kierowniczych stanowiskach znów nastąpiły roszady. Nowym szefem szczycieńskiego DPS-u został Ferdynand Sosnowski. Mniej więcej w tym samym czasie przemianowano nazwę placówki z Domu Pomocy Społecznej na Państwowy Dom Rencistów.
 

 

Najstarsza powojenna podopieczna
 

W kronice placówki przewijają się wspomnienia i opisy jej funkcjonowania. Czytamy np.: „… to nie to samo, co dawne przytułki. Tu zamieszkują dobrowolnie i niejednokrotnie całe małżeństwa lub samotne starsze osoby, które chcą mieć zapewnioną dobrą opiekę na stare lata…”
 


Jedną z najstarszych pensjonariuszek w okresie powojennym była 99-letnia Luiza Marcińczak, która przybyła tu aż z powiatu piskiego Pani Luiza została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi za swój ogromny wkład w krzewieniu mazurskiej kultury ludowej.



Luiza Marcińczak – najstarsza powojenna pensjonariuszka PDR.





Niejednokrotnie uczestniczyła w nagraniach radiowych, utrwalając tym samym zapomniane ludowe piosenki oraz baśnie i opowieści.

W dawnych opisach placówki można się natknąć na dość interesującą wzmiankę o niej:


„…Pani Marcińczak sama jeszcze potrafi nawlec igłę. Biegle czyta i pisze w dwóch językach: niemieckim i polskim. Mało kiedy choruje. Jest ponadto miłego i łagodnego usposobienia i nigdy nie opuszcza jej humor”.
 


Niestety, ale nie udało mi się uzyskać informacji, jak sędziwego wieku pani Luiza dożyła. Wiadomo mi jednak, że ściśle współpracowała z olsztyńskim Teatrem im. Stefana Jaracza.

 

Rozwój placówki


Wraz z początkiem lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, PDR w Szczytnie uzyskał znaczną pomoc materialną z międzynarodowej organizacji charytatywnej „Care”, która wspomogła placówkę ubraniami i żywnością.


W tym samym czasie, gdy PDR-em zarządzał Ferdynand Sosnowski, w Szczytnie w jego murach odbył się pierwszy krajowy zjazd kierowników domów opieki społecznej i państwowych domów rencistów.



Szczycieński obiekt wśród przybyłych z całego kraju gościach wywołał bardzo duże wrażenie i... zazdrość. Większość tego typu placówek w Polsce dosłownie ledwo wiązała koniec z końcem i na ich tle szczycieński PDR mógł uchodzić za arystokratę, ziemianina: 50 hektarów przydzielonej ziemi i bezinteresowna pomoc w zbiorach mieszkańców okolicznych wsi czyniły PDR w w Szczytnie bogaczem.

 

Coś dla „duszy”


Szczycieński PDR zaspokajał najważniejsze potrzeby podopiecznych, nie tylko te dla ciała, ale i dla ducha.
 

Dzięki staraniom kierownika Sosnowskiego, w PDR w Szczytnie bardzo szybko zaczęło się rozwijać życie kulturalne. Na początku 1960 roku powstał pierwszy zespół artystyczny ”Składak”, którym kierowała Eugenia Sawicka. Program i zakres działań artystycznych „Składaka” był bardzo rozbudowany, jednak niewątpliwie trzon stanowiły dość liczne występy, podczas których przedstawiano tańce i piosenki ludowe.

 

1 kwietnia 1960 roku w placówce powstała pierwsza biblioteka, którą prowadziła pensjonariuszka Janina Maciągowska – przedwojenna nauczycielka. Jej działalność nie kończyła się jedynie na ewidencjonowaniu wypożyczonych i zwróconych książek, ale również i na edukacji swych znajomych.


 

Nie jest tajemnicą, że w okresie powojennym dość znaczna liczba starszych ludzi nie potrafiła czytać i pisać. Janina Maciągowska, dzięki wsparciu kierownika, postanowiła popołudniami prowadzić zajęcia, które pozwoliły części pensjonariuszom szczycieńskiego PDR nauczyć się języka polskiego. Oprócz tego prowadziła również zajęcia z szydełkowania oraz hafciarstwa, które w jakiś sposób stały się terapią zajęciową.
 

W kronice PDR-u czytamy m.in.: „… pensjonariusze dzięki temu czuli się jeszcze potrzebni. Sami nie dowierzali swoim zdolnościom i z przyjemnością poddawali się tej pracy, a przy tym mile i szybko spędzali wolny czas…”.

 

 

 

Opisy do zdjęć:

1. Ferdynand Sosnowski – to w czasach, gdy on kierował szczycieńskim PDR, nastąpił rozkwit placówki.

2. 2. Luiza Marcińczak – najstarsza powojenna pensjonariuszka PDR.

3. 3. Zespół artystyczny „Składak”.

Wszystkie fotografie pochodzą z archiwum DPS w Szczytnie



Komentarze do artykułu

Szczytnianka

Część 4 - "mieszkaniec jest najważniejszy - inaczej", pracownik jest koniem pociągowym, a klika rządząca na promocjach w Lidu!!!

Napisz

Galeria zdjęć


Komentarze

  • Egzaminy mimo strajku
    Jakim prawem niektórzy włodarze w naszym powiecie, notabene z wykształcenia nauczyciele, wspominają o pomocy finansowej dla strajkujących? Kto dał im przyzwolenie na szafowanie samorządowymi pieniędzmi? Przepisy prawa stwierdzają jednoznacznie, iż za czas strajku nie należy się wynagrodzenie a wypłacanie z miejskiej kasy pieniędzy dla niepracujących nauczycieli jest co najmniej niemoralne i bardzo krzywdzące w stosunku do pozostałych mieszkańców.
    Autor: jaga
    2019-04-22 19:49:16
  • Egzaminy mimo strajku
    No i tak to jest. Żadnej konsekwencji w działaniu. Nawet wspólne cele nie są w stanie zjednoczyć jednego środowiska. A urzędnicy na pasku tej, czy innej partii będą robić, co należy, aby im z głowy włos nie spadł. Ale to też świadomość rodziców - czy chcą, by ich dzieci chodziły do dobrej szkoły z dobrymi nauczycielami, czy do byle jakiej szkoły - i tym samym nauczycielom płacić za korepetycje po szkole. A więc - jak kto woli!
    Autor: Śmieszek
    2019-04-21 19:15:47
  • Egzaminy mimo strajku
    To nauczyciel wspiera nauczyciela w biedzie i strajku. Za przeprowadzenie egzaminów emeryci otrzymali po ok 400zł tak, że nauczyciele pokazali swoje oblicza.
    Autor: Rafal
    2019-04-20 09:32:28
  • Dyrektorskie przetasowania w szkołach
    Panie burmistrzu czy to Pana bliska koleżanka z Pana ugrupowania?
    Autor: Karol
    2019-04-20 09:20:42
  • Drogi – to droga życia Krzysztofa Połukorda (zdjęcia)
    Nie wiem czy dotarły moje dwa teksty- Serdecznie pozdrawiam
    Autor: Tadeusz Zagozdziński / Natura
    2019-04-19 21:35:01
  • Drogi – to droga życia Krzysztofa Połukorda (zdjęcia)
    Piękny kawał życia, Serdecznie gratuluję. Rodzinnie mamy podobne drogo co Pana rodzice. Do Szczytna , a właściwie do Nart przyjechałem w latach 80-tych, miałem tam dom nad jeziorem, a jak zapewne może Pan pamięta , że byłem w 2001 roku rzecznikiem prasowym śp. Pana Zimnego i wiele słyszałem o Panu. Podziwiam drogę życia , a zawałem proszę się nie przejmować, mnie udało się przeżyć pięć zawałów i jak Pan widzi , jestem.dosyć aktywny. Pozdrawiam Pana niezwykle serdecznie, życząc słonecznej drogi życia i szczęśliwych Świąt z Pana piękną żoną i rodziną. Jeszcze dodam , że czekam na chwilę jak poprowadzi Pan budowę obwodnicy, życząc Zdrowia. Serdecznie - Tadeusz.
    Autor: Tadeusz Zagozdziński
    2019-04-19 21:20:51
  • Gdzie jest gospodarz? – felieton Romana Żokowskiego
    Przy tylu aktywistach sportowych w Szczytnie taki syf,tylko w gebie mocni i duzo ich do roznych fuch za niezle pieniadze, wstyd !!!
    Autor: LOLO
    2019-04-19 13:09:20
  • Gdzie jest gospodarz? – felieton Romana Żokowskiego
    Piłka nożna w Szczytnie jest w ruinie, ale co jakiś czas nawet na tej stronie pojawia się jakiś wywiad z \"Pasjonatem futbolu\" który opowiada bajki co to on nie robi. Prawda jest taka że nikomu nie zależy na rozwoju piłki w regionie. Pan Burmistrz skupia się na autopromocji wrzucając foty z gościem od wieży ciśnień (co do lat nic nie robi, a teraz nagle stał się zbawicielem), z projektem KFC (gdzie temat jest wciąż plotką, podobnie jak 5 i 10 lat temu), oraz panią Asią z Szansy na Sukces (tak jakby to burmistrz miał wpływ na jej sukces). Dlaczego nie weźmie za łeb ludzi odpowiedzialnych za miejską piłkę? Dlaczego nie zajmie się stadionem, dlaczego nie zrobi czystek w klubie i zastanowi się nad proponowanym połączeniem z Pasymiem? Bo to się mu nie opłaca. Lepiej robić PRowe akcje niż cokolwiek konkretnego.
    Autor: Szczytniak na emigracji
    2019-04-19 09:01:02
  • Szybka „warszawka” już bez... prawka
    „Warszawka” to sformułowanie obraźliwe i świadczące o zakompleksieniu nas czyli tzw. prowincji wobec rodaków ze stolicy
    Autor: Tomasz
    2019-04-18 16:00:36
  • Cittaslow „wywaliło” Kosakowską z klubu PiS
    Działa na szkodę wyborców PiS tylko dlatego, że chce aby Szczytno wstąpiło do sieci miast, które może pomóc miastu nie odstawać na tle innych miast województwa pod względem obiektów sportowych? No to tym bardziej jestem zadowolony że nie głosowałem na PiS... bo im w głowie tylko rozdawnictwo pieniędzy z naszych podatków.
    Autor: Daniel
    2019-04-18 11:28:27