Sobota, 19 Styczeń, Imieniny: Erwiny, Henryka, Mariusza -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Miejsca znane, ale... nieznane - Dom Pomocy Społecznej w Szczytnie (cz. 2.)


Wraz z początkiem lat trzydziestych ubiegłego stulecia, szczycieńska szkoła dla młodzieży pochodzącej z terenów wiejskich zyskiwała coraz większą sławę jako placówka, która w sposób profesjonalny przygotowywała przyszłych mazurskich gospodarzy do pracy na roli. Znana była również z innego powodu. Wśród uczących się w niej nastolatków nie można było dojrzeć ani jednej dziewczyny. Wpływ na to miał niewątpliwie problem z zakwaterowaniem dziewcząt, bo o koedukacyjnych internatach można było wówczas tylko pomarzyć.



 

Szkoła bez dziewcząt



Szczycieńska szkoła rolnicza jako jedyna w całej rejencji królewieckiej nie kształciła dziewcząt. W pierwszej połowie 1931 roku do starosty szczycieńskiego von Posera zaczęły wpływać skargi od rolników, że ich córki ze względu na płeć są dyskryminowane.


W przesyłanych do urzędu licznych pismach w sposób szczególny akcentowano, że w innych miastach ówczesnych Prus Wschodnich, gdzie szkoły o podobnym profilu funkcjonowały – uczyły się również i dziewczęta. W pismach zdarzały się i groźby, że w przypadku barku reakcji ze strony lokalnych władz, sprawa znajdzie swój epilog w Królewcu.
 


Starosta von Poser postanowił więc działać i w tym przypadku również zgłosił się o pomoc do burmistrza Szczytna Mey’a. Na początku lat trzydziestych zakończyły się akurat prace związane z powstaniem nowej szkoły w mieście, którą po oddaniu w 1932 roku do użytkowania, nazwano na cześć założyciela Szczytna - Ortulfschule. Obecnie jest to Szkoła Podstawowa nr 3 przy ul. Marii Skłodowskiej-Curie.

 

Burmistrz Ernst Mey, dzięki swoim wpływom i znajomościom w rejencji, pozyskał dość znaczną sumę z Izby Rolniczej w Królewcu na dofinansowanie edukacji grupy dziewcząt, która miała rozpocząć naukę w szczycieńskiej Landwirtschaftschule.


 

Początkowo, ze względu na brak zakwaterowania w internacie, zaadaptowano do tego celu piwnice Ortulfschule. W trzech niewielkich pomieszczeniach po zakończonych zajęciach w szkole nocowały 24 dziewczęta z terenu powiatu szczycieńskiego.

 

Nowy szkolny budynek


Opiekunką i wychowawczynią grupy dziewcząt była wykwalifikowana nauczycielka o nazwisku Tschierske. Program nauczania przyszłych mazurskich gospodyń niewiele się różnił o tego, który był przeznaczony dla chłopców. Wykładano ogrodnictwo, hodowlę drobiu i podstawy hodowli trzody chlewnej oraz bydła, a ponadto jako zajęcia dodatkowe – ogrodnictwo i odżywianie.

 

W drugiej połowie lat trzydziestych ubiegłego stulecia ówczesne władze III Rzeszy za priorytet postawiły sobie rozwój zacofanych wówczas gospodarczo Mazur. Nie żałowano zatem grosza na edukację młodych ludzi w zakresie uprawy roli i hodowli zwierząt. Starosta von Poser pozyskał w Królewcu niezbędne i dość wysokie środki na wybudowanie nowej szkoły dla wiejskiej młodzieży.

 

Na rozwidleniu pomiędzy szosą biegnąca w kierunku Wielbarka i Siódmaka wytyczono parcelę i wraz z początkiem wiosny 1937 roku rozpoczęto budowę nowej szkoły. Pod koniec lata tego samego roku w budynku przeprowadzano już prace wykończeniowe. 1 października z wielką pompą, przy udziale nie tylko władz lokalnych, ale i rejencji królewieckiej, przecięto wstęgę nowo otwartej szkoły, która w tym samym dniu rozpoczęła swoje edukacyjne funkcjonowanie.
 

 

Kuchnia, szwalnia i krosna


Nowy budynek szkoły był wówczas jednym z nowocześniejszych w Prusach Wschodnich. Duże wrażenie robiła przestronna jadalnia oraz kuchnia, w której również nauczano dziewczęta warzenia i przygotowywania potraw. Niewielką część budynku przeznaczono na internat, z kilkunastoma miejscami, ale tylko dla chłopców. Mogły z niego korzystać osoby, które miały daleko do stolicy powiatu lub też warunki komunikacyjne uniemożliwiały im dojazd do Szczytna. Według wspomnień dawnych absolwentów, internat nie był całkowicie za darmo, ale kwoty, które trzeba było uiszczać za korzystanie z niego były bardzo niewielkie.

 

Dwa pomieszczenia szkoły zaadaptowano na warsztaty dla grupy dziewcząt. W jednym z nich znajdowały się w nich m.in urządzenia tkackie, natomiast w kolejnym pomieszczeniu znajdowała się szwalnia oraz także krosna. Część piętra była przeznaczona na mieszkanie służbowe dla kierownika placówki.
 


Według sprawozdań, pod koniec lat trzydziestych w okresie jesienno-zimowym w szczycieńskiej Landwirtschaftschule uczyło się około 40 dziewcząt.
 

Ważnym momentem w działalności szkoły było uroczyste wręczenie świadectw, które zawsze odbywało się na początku marca. Aby temu wydarzeniu nadać odpowiednią rangę, uroczystość odbywała się w największej wówczas auli, a raczej sali widowiskowej, która mieściła się w szczycieńskim hotelu „Berliner Hof”, na skrzyżowaniu dzisiejszych ulic Polskiej i 1 Maja (księgarnia „Fraszka”).
 

 

Nie tylko „gary”



Myliłby się każdy, kto sądziłby, że dziewczęta w szczycieńskiej szkole gospodarsko-rolniczej uczyły się tylko tzw. „stania przy garach”. W programie była również nauka prowadzenia rachunkowości oraz handlu. Nie wszystkie wiejskie dziewczyny chciały przecież zostać na gospodarstwach. Wiele z nich po zakończeniu edukacji znalazło zatrudnienie w m.in. licznych wówczas szczycieńskich sklepach i magazynach handlowych.


 


W placówce było zatrudnionych kilkunastu nauczycieli o pełnym wyższym wykształceniu rolniczym. Poza ustawowo ustalonymi godzinami w roli pedagogów, zajmowali się dodatkowo doradztwem rolniczym, który dziś nazwalibyśmy biznesowym. Dość często wyjeżdżali w teren i w poszczególnych miejscowościach powiatu szczycieńskiego organizowali spotkania wiejskie, na których przedstawiali korzyści wypływające z rozwoju gospodarstw, a przede wszystkim inwestowania w nowoczesny sprzęt rolniczy, który można było zakupić dzięki niskoprocentowym kredytom, udzielanym rolnikom przez niemieckie państwo.

 

Korzystne kredyty


Szczycieńska szkoła rolnicza w dość szybkim czasie nabrała takiego rozgłosu, że ograniczono liczbę przyjęć do placówki. Dzięki wsparciu Izby Rolniczej w Królewcu, w powiecie szczycieńskim powstało wiele przykładowych gospodarstw rolnych, wspieranych przez Landwirtschaftschule oraz władze rejencji królewieckiej.

 

Gospodarze z terenu powiatu byli coraz bardziej zainteresowani korzyściami wypływającymi z kształcenia swoich latorośli w placówce, a najbardziej chyba pozyskaniem niskooprocentowanego kredytu na zakup nowoczesnych maszyn rolniczych. Aby otrzymać niezbędne fundusze, podobnie jak i dziś, trzeba było spełniać wiele warunków, a do jednych z nich należało odpowiednie przeszkolenie i ukończenie szczycieńskiej Landwirtschaftschule.

 

Niezbędne okazało się jednak prowadzenie buchalterii rachunkowej, do której, niestety, ale większość ówczesnych szczycieńskich rolników nie była przygotowana. Jednak na podstawie odpowiednich ksiąg rozrachunkowych, prowadzonych przez poszczególnych gospodarzy, można było otrzymać niezbędny kredyt.

 

W dość krótkim czasie rolnicy, którzy spełniali odpowiednie warunki, za uzyskiwane kredyty zaczęli masowo kupować nowoczesne wówczas maszyny rolnicze, wśród których prym wiodły różnego rodzaje siewniki oraz maszyny do sadzenia ziemniaków. Również i starostwo szczycieńskie w dość dużym stopniu zaangażowało się w rozwój rolnictwa na swoim terenie. Z Królewca i Elbląga ściągnięto do miasta kilku ekonomistów i doradców rolniczych, którzy jeździli od wsi do wsi i udzielali rolnikom cennych wskazówek związanych z uprawą roli i prowadzeniem rachunkowości.

 

Koniec szkoły


Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku, patronat honorowy nad szczycieńską szkołą rolniczą objęła Wyższa Szkoła Rolnicza w Elblągu, co miało niewątpliwy wpływ na podniesienie prestiżu placówki i poziomu edukacji. Dzięki temu do Szczytna zaczęli przyjeżdżać producenci maszyn rolniczych oraz nawozów sztucznych, które już wówczas używano do polepszenia jakości gleby, a co za tym idzie – uzyskania większych plonów.
 

Przy szczycieńskiej szkole zorganizowano również dydaktyczno-eksperymentalny ogród, w którym uczniowie, pod czujnym okiem nauczycieli i instruktorów, mogli uprawiać różne odmiany warzyw i zbóż. Firmy produkujące maszyny i urządzenia rolnicze bezinteresownie, a raczej w ramach własnej promocji – przekazały szkole dość dużą liczbę sprzętu rolniczego.
 

Wybuch II wojny światowej sprawił, że w szkole dało się zauważyć coraz mniejszą liczbę męskiej części uczniów. Mimo to w placówce zajęcia odbywały się nieprzerwanie aż do 1945 roku. Wtedy Sowieci, którzy wkroczyli do Szczytna, dokładnie ogołocili szkołę ze wszystkiego, co było w niej zgromadzone. Minęła ponad dekada, gdy placówka zmieniła profil swojej działalności, ale o tym już za tydzień.

 

 

Opisy do zdjęć:

1. W 1937 roku oddano do użytku nowy budynek szkoły przy dzisiejszej ulicy Sobieszczańskiego.

 

2. Lata czterdzieste ubiegłego wieku. Absolwentki szczycieńskiej Landwirtschaftschule. Zdjęcia pochodzą ze zbiorów Kreisgemeinschaft Ortelsburg e.V.

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć


Komentarze

  • Szkoła przy Kasprowicza zostanie zlikwidowana?
    Panie Burmistrzu niech pan popatrzy trochę na dzieci ,które zmieniły już budynek szkolny z SP3 na Gimnazjum 1 ich plecaki ważą 18,19 kg i tak jest prawie codziennie, jak te dzieci mają chodzić jeszcze na drugą część Szczytna na lekcje a co za tym idzie ile mają niebezpiecznych ulic po drodze .Ja sobie nie wyobrażam że moje dziecko chodzi do tzw.2 lub 4 gdzie mieszkamy za szpitalem.Pomysł jest chory tak samo jak to żeby likwidować klasy w szkołach w których kiedyś uczyło się po 30 -tu uczniów a teraz klasa liczy zaledwie 22,24 uczniów i brak jest miejsc w szkołach. Chory pomysł jak chora była reforma gimnazjalna.Czemu nigdy nie jest tak ,żeby to rodzice mogli decydować o tym co jest lepsze dla ich dzieci .
    Autor: Agata
    2019-01-17 20:11:06
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    Biorą, bo mogą. Ciekawe tylko, czy za godziny na sesjach i komisjach np. WSPol obcina pobory Łachaczowi, starostwo Kiersikowskiemu czy Krassowskiemu, szkoła - Kosakowskiej lub Boczarowej, agencja rolnicza - Żuchowskiemu itd.
    Autor: massakra
    2019-01-17 16:05:13
  • Romantyczne oświadczyny w... kinie
    To piękny moment dla zakochanych, ale co mają do tego przypadkowi ludzie ? Widać, jak ogromny wpływ na niektórych mają tandetne seriale. Mimo wszystko życzę im dużo szczęścia.
    Autor: max
    2019-01-17 09:57:48
  • Godlewska zastąpiła skarbnik Cielecką
    Ten który jest apolityczny :) Szkoda tylko że tak po ludzku nic go życie nie nauczyło! Cielecka nie była święta ale powinien dziękować jej za to że potrafiła się zachować i nie wyciągała żadnych ciekawostek o których wie a mimo to zachowała je dla siebie!!
    Autor: maniek
    2019-01-17 09:01:43
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    Cwaniaki, aby napchac swoje kieszenie, a przed wyborami jakie mile i uczciwe jest całe to towarzystwo. Wstyd!
    Autor: Robert
    2019-01-17 02:58:41
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    Wszystko dla mieszkańców a jest tak że wszystko dla siebie. Masakra, masakra.
    Autor: R.....
    2019-01-16 18:32:24
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    To może zamiast ryczałtowych diet wrócić do dawnego zwyczaju wypłacania kwot za posiedzenia komisji i rady - ale po fakcie, a nie tak, że człowiek podpisze się na liście i idzie w siną dal w swoich interesach nie biorąc faktycznie udziału w pracach? Z drugiej strony to jednak mam wrażenie, że nikomu na tym nie zależy, aby rozliczać radnych z ich \'dokonań\". Władzom miasta zależy na tym, aby tę \"trzódkę\" trzymać przy korytku w taki sposób, aby nie przeszkadzała. Prochu to nie wymyśli, ale nabałaganić może. Niech więc siedzą w tej radzie, grodzą d...rele z poczuciem misji, że są potrzebni. Ale niech nie wtryniają nosa w sprawy, na których się nie znają i niech to na nich ciąży odium, że biorą kasę za nic.
    Autor: Waga
    2019-01-16 18:04:13
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    A czegoś można oczekiwać patrząc na naszych \"drogich\" radnych. Towarzystwo wzajemnej adoracji kontynuuje swoje pięć minut przy korytku. Piękne słówka znów omamiły wyborców. Dzieje się to od wielu lat na wszystkich szczeblach samorządu- bez względu na \"obowiązującą\" opcje polityczną. Jacy wyborcy- takie \"elyty\" polityczne.
    Autor: dr
    2019-01-16 13:53:58
  • Szkoła przy Kasprowicza zostanie zlikwidowana?
    Ja rowniez nie wyobrazam sobie likwidacji tzw 1. Gdyby tak sie stalo syn musial by codziennie isc pare dobrych kilometrow do innej szkoly bo napewno sp 3 nie pomiesci wszystkich uczniow z okolicy. A pozatym w tym roku i tak musial zmienic budynek z sp 3 na sp 1 i co po roku znowu zmiana??? Ktos wogole mysli o tych dzieciach?? Pomyslal ktos jak wplywa na nich ciagla zmiana srodowiska?? Cala nasz edukacja
    Autor: Agnieszka
    2019-01-15 18:34:24
  • Gwiazdki „Tygodnika” dla Ryszarda Łopatki
    Gratuluję Ryszardzie ! Pięknie to ująłeś. Pozdrawiam serdecznie. HB
    Autor: Halina Biziuk
    2019-01-15 15:20:22