Piątek, 20 Lipiec, Imieniny: Alfreny, Rufina, Wincentego -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Miejsca znane, ale... nieznane - Dom Pomocy Społecznej w Szczytnie

W naszym mieście jest spora liczba budynków użyteczności publicznej, których losy różnie się toczyły. Dom Pomocy Społecznej przy ul. Wielbarskiej jeszcze do końca 1944 roku był szkołą. Mieściła się w nim Landwirtschaftschule, czyli szkoła gospodarstwa wiejskiego, która za zadanie miała przygotować przyszłych młodych gospodarzy do pracy na roli.



„Zimowa” szkoła

Szkoła powstała w naszym mieście w pierwszej dekadzie XX wieku dzięki staraniom ówczesnego starosty szczycieńskiego Victora von Poser’a i burmistrza Szczytna Ernsta Mey’a. Absolwenci i mieszkańcy nazywali ja „zimową”, ponieważ zajęcia zaczynały się po zbiorach ziemniaków, a nauka kończyła się wraz z rozpoczęciem pierwszych wiosennych prac w polu.
 

Dzieci i młodzież w okresie późnowiosennym i zimowym ze względu na mniejsze zaangażowanie w pracę nie tyle w obejściu, co w polu - miała dość dużo czasu, aby nadrobić swoje zaległości edukacyjne, ale i te bardziej specjalistyczne, które były związane z uprawą na roli i pracą na gospodarstwie.

 

Kulejąca wiejska oświata
 

Po przybyciu do naszego miasta w 1903 roku nowy burmistrz Ernst Mey, podczas roboczego spotkania ze starostą von Poser’em, omawiał zadania, jakie przed nimi stoją. Wśród poruszanych tematów znajdował się też poziom edukacji i szkolnictwa w mieście i powiecie, ponieważ ówczesne władze, tę dziedzinę uznały za jeden z priorytetów.
 

Z ówczesnych dokumentów wynika, że kilka dni zajęło skrupulatne sprawdzanie dokumentacji ze sprawozdań kierowników poszczególnych szkół powszechnych w mieście i powiecie. Dodatkowo porównywano je również z uwagami pokontrolnymi inspektorów szkolnych z Rejencji Królewieckiej, pod którą miasto i powiat szczycieński podlegały.
 


Podczas sprawdzania w szczycieńskim magistracie dokumentacji, zwrócono uwagę na sporą absencję uczniów szczycieńskich szkół powszechnych powiatu w okresie, gdy było duże nasilenie prac polowych, czyli w okresie od maja do końca września. Porównano je z cenzurkami wystawianymi w tych miesiącach.


Okazało się, że uczniowie posiadają zadowalający poziom wiedzy mimo nieobecności w szkole. Przyczyna nie była żadną wielką tajemnicą. Do prac w gospodarstwie były angażowane nawet 6-letnie dzieci, co w omawianym okresie nie było czymś wyjątkowym. Praktykowano to wówczas nie tylko w Cesarstwie Niemieckim, ale i w całej Europie.
 

Burmistrz miasta i starosta szczycieński bardzo szybko doszli wspólnie do wniosku, że zaległości uczniów można nadrobić w okresie, gdy zaangażowanie w prace polowe jest niewielkie, a czasami wręcz znikome i tę sytuację postanowili wykorzystać

 

Pierwsza szczycieńska szkoła rolnicza
 

Pierwsza szczycieńska szkoła rolnicza, która miała za zadanie przygotować przyszłych gospodarzy do prac w obejściu oraz uprawy roli i hodowli zwierząt powstała w 1904 roku. Ze względu na brak lokalu w początkowych latach swojego istnieniu mieściła się w prywatnym budynku. Zachowane zapiski wskazują na to, że była zlokalizowana przy dzisiejszej ulicy Polskiej.


Był to niewielki dwupiętrowym dom, w którym na parterze zaaranżowano do celów edukacyjnych dwa pokoje. Na piętrze mieściło się mieszkanie dyrektora tejże placówki, którego w działaniach edukacyjnych wspomagał jeden z mieszkańców miasta. Dyrektor nazywał się Kessel i swoją funkcję sprawował nieprzerwanie aż do 1920 roku.
 

W pierwszym roku działania „zimowej szkoły”, czyli od jesieni 1904 roku do wiosny 1905 r. dyrektor Kessel wykładał przyszłym gospodarzom – kilkunastoletnim wówczas chłopcom – przedmioty, które były ściśle związane z uprawą ziemi. Do szkoły uczęszczało 24 uczniów, zajęcia, jak już wspomniałem, odbywały się w dwóch sąsiadujących ze sobą pokojach, ale i tak dyrektor Kessel miał problem z nauczaniem w dwóch klasach jednocześnie.

 

Chłop potęgą jest i basta!
 

Jesienią 1905 roku do urzędnika odpowiedzialnego za edukację w okręgu szczycieńskim napłynęło około 40 zgłoszeń młodych kilkunastoletnich uczniów z całego powiatu. Była to młodzież zainteresowana zgłębianiem wiedzy agrarnej w Landwirtschaftschule.
 

Miało to swoje podstawy w obowiązujących przepisach i prowadzonej przez państwo polityce gospodarczej. Państwo na mocy wydanych rozporządzeń silnie wspierało rozwój rolnictwa, które na Mazurach, ze względu na ubóstwo zasobów naturalnych, było podstawą gospodarki.


Profity, głównie w postaci subwencji, mogli jednak otrzymać wyłącznie wyedukowani rolnicy, którzy ukończyli co najmniej szkołę powszechną, ale o profilu rolniczym. Aby więc otrzymać jakiekolwiek, chociaż niewielkie wsparcie finansowe – mazurscy gospodarze wysyłali swoich „dziedziców” do szkoły w Szczytnie z podwójną korzyścią: zdobycia wiedzy i otrzymania subwencji państwowych na rozwój swojego gospodarstwa.

 

Rozwój szkoły
 

Ze względu na duże zainteresowanie szkołą, dyrektor Kessel zgłosił się do miejscowych władz o pomoc. W opisywanym okresie nasze miasto sukcesywnie zaczęło się rozwijać. Wpływ na to miało niewątpliwie połączenie kolejowe Szczytna z Piszem, Olsztynem i Biskupcem, które w znacznym stopniu przyczyniło się do znacznego rozwoju Szczytna.
 

Zarówno burmistrz Mey, jak i starosta von Poser byli nastawieni przychylnie do rozwoju szkoły rolniczej w mieście. W kasie miejskiej i powiatowej pozyskano niezbędne środki finansowe na zatrudnienie dodatkowych nauczycieli oraz zakup pomocy dydaktycznych.



Zatrudniono nauczyciela o nazwisku Schützler, który wykładał nauki przyrodnicze, natomiast ze stolicy rejencji ściągnięto na dość dobrą wówczas pensję nauczycielską absolwenta Uniwersytetu Królewieckiego, niejakiego Koppetsch’a, który przyszłych szczycieńskich gospodarzy zapoznawał z wiedzą ścisłą w zakresie fizyki, matematyki i chemii.


Wśród zatrudnionych w szkole specjalistów znaleźli się także fachowcy w zakresie weterynarii oraz pożarnictwa, które w opisywanym przez mnie okresie było bardzo ważnym przedmiotem ze względu na fakt, że większość ówczesnych mazurskich domów i gospodarstw była drewniana i kryta strzechą.
 

Do nauczania przyszłych adeptów wiedzy agrarnej zaangażował się zupełnie bezinteresownie i burmistrz Szczytna Ernst Mey, który z racji swojego wykształcenia, zapoznawał wiejską młodzież powiatu szczycieńskiego z podstawami ekonomii i prowadzenia rachunkowości.

 

Nowy budynek

 

Przez pierwsze 6 lat szkoła borykała się z coraz większymi problemami lokalowymi. Coraz większe zainteresowanie i rosnąca liczba uczniów skłoniły władze do ulokowania szkoły w bardziej przestronnym budynku.
 

W 1910 roku pierwszego szczycieńskiego „rolnika” przeniesiono do zachowanego do dziś budynku położonego między obecną Powiatową Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną, a Szpitalem Powiatowym.
 

Nie był to obiekt przystosowany do potrzeb szkolnych, a został jedynie na ten cel zaadaptowany. Wykorzystano aż pięć pomieszczeń, z których dwa były przeznaczone do prowadzenia lekcji, natomiast dwa pozostałe do ćwiczeń, a w kolejnym z nich były umieszczone pomoce dydaktyczne. Piąte i ostatnie pomieszczenie było przeznaczone na sekretariat szkoły oraz pokój nauczycielski. Na piętrze, sporo lat później, bo w 1920 roku, zamieszkał wraz rodziną nowo obrany dyrektor szkoły – Flemming.

 

Sława szkoły
 

Szkoła w nowym budynku rozwijała się bardzo dynamicznie, a o jej osiągnięciach w zakresie kształcenia było słychać dalej, aniżeli w granicach powiatu szczycieńskiego. Zajęcia – oprócz tych ściśle ujętych w programie nauczania – były urozmaicone wyjazdami dydaktycznymi uczniów do podobnych placówek w Olsztynie, a nawet w Królewcu.
 

W opisach dotyczących szczycieńskiej szkoły rolniczej można nawet znaleźć wzmiankę o wycieczkach na organizowane wówczas tragi rolnicze, które odbywały się m.in. w Gdańsku.


„Trzon” uczniów stanowiła młodzież pochodząca z gospodarstw o areale mniejszym niż 50 ha. Władzom szczególnie zależało na tym, aby przyszłych mazurskich gospodarzy nauczyć właściwej uprawy i wykorzystania ziemi, która w powiecie szczycieńskim nie należała do najbardziej urodzajnych.
 

O tym, jak się potoczyły dalsze losy szkoły rolniczej – w następnej części.

 

 

Opis do zdjęcia:

To w budynku oznaczonym czerwoną strzałką powstała w 1904 r w Szczytnie pierwsza szkoła rolnicza.



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • Córki obwiniają lekarza o śmierć ojca
    Nocna opieka medyczna? To raczej kabaret! Zdarza się, że dzieci są badane przez lekarza ginekologa, który zachowuje się jakby bał się w ogóle je dotknąć!!! A na końcu i tak słyszymy: "Proszę poczekać do poniedziałku"
    Autor: Mama
    2018-07-18 13:29:35
  • Wmurowali kamień węgielny pod szpital (film)
    Te same ryje od lat, budowa skrzydła szpitala a pchają się przed kamery jak zwykle ludzie kompletnie nie mający nic z tym wspólnego.
    Autor: Szczytniak
    2018-07-18 10:24:02
  • Córki obwiniają lekarza o śmierć ojca
    Szpital w Szczytnie i Jego pożal się ..... Od lat to samo i co ? i nic.
    Autor: Jarosław"Pol...Zbaw...
    2018-07-17 21:38:11
  • 12 lat w wieży. Czy i co dalej? Rozmowa z burmistrz Danutą Górską
    Popieram w całości to co napisałaś "anna". Górska już dawno powinna odejść a w jej miejsce należy wybrać kogoś, kto będzie potrafił i chciał wykorzystać potencjał turystyczny Szczytna. Ona się nadaje wyłącznie do nasadzania kwiatków, co robi od lat.
    Autor: Marcin
    2018-07-17 10:50:09
  • Satyryczne namawianie do wyborów
    Do Mariana. Macie. Dokładnie 235 artystów abstrakcjonistów. Na Wiejskiej malują nam przyszłość rodem z zamierzchłej przeszłości. I czemu te tysiące wolą pracować na czarno u Niemca? Może lepiej płaci niż nasz patriotyczny biznes?
    Autor: massakra
    2018-07-14 18:07:40
  • Mańkowski kandydatem na burmistrza Szczytna
    Uważam Pana Krzysztofa za bardzo dobrego kandydata na burmistrza. Jest to szlachetny dobry człowiek nie kierowany zawiścią i próżnością. Trzymam kciuki Panie Krzysztofie
    Autor: Maria
    2018-07-13 23:40:00
  • Honorowa odznaka dla dyrektora Mańkowskiego
    Zasługi na rzecz rozwoju sportu motorowego :)
    Autor: stef
    2018-07-13 14:14:39
  • 12 lat w wieży. Czy i co dalej? Rozmowa z burmistrz Danutą Górską
    Burmistrz wskazuje że rozwiązała kwestię dróg czyli nie zauważa zakorkowania całego miasta. Jej zdaniem poprawa w niektórych miejscach nawierzchni jest wystarczająca. Budowane są mieszkania, owszem teraz 12 a wcześniej prawie 20 lat temu. Niestety oczekujących jest prawie 180 rodzin. Czyli na kolejne trzeba poczekać następne dzieścia lat? Są miejsca w żłobkach. Miejskich czy będą jak prywatny inwestor dopiero wybuduje? Wyludnianie się miasta można oceniać nie na podstawie meldunków lecz twardych danych GUS. Osoby przebywające w mieście czasowo (nauka, praca) nie powodują wzrostu dochodów miasta. Pani Burmistrz powinna chyba bardziej realnie stąpać po ziemi. Ps. nawiązując do opisywanego obrazu Picassa to parafrazując co mi po pięknych ścianach mieszkania skoro nie stać mnie będzie na meble czy jedzenie?
    Autor: anna
    2018-07-13 09:41:31
  • Satyryczne namawianie do wyborów
    Ale kicha, co za bryndza. Nie ma cie lepszych artystów niż z Niemiec?? Już pełno tych łobuzów z Niemiec u nas, ile ludzi pracuje na czarno u niemców. Tysiące.
    Autor: Marian
    2018-07-12 12:41:27
  • Satyryczne namawianie do wyborów
    Mógł przyjechać dziesięć lat temu to by dopiero był niezadowolony...
    Autor: Piotr
    2018-07-12 09:45:54