Czwartek, 21 Wrzesień, Imieniny: Eustachego, Faustyny, Renaty -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Mazurskie gadanie - Nareszcie chwalę!

Pisanie felietonów staje się w niektórych sytuacjach czynnością nader przyjemną, a nawet zabawną. Dziś, dzięki redakcyjnemu pomysłowi na wystawienie cenzurki pani burmistrz, nie mam zwyczajnie szans na wybór innego tematu.


Spoko, nie będę wystawiał kolejnych ocen, nikt mnie o to nie prosił. Od paru lat popełniłem zresztą kilkadziesiąt już chyba w sumie stron, na których komentuję dole i niedole miejskiej najwyższej władzy wykonawczej. Z reguły zresztą - przyznaję - bardzo krytycznie. Daję słowo, że naprawdę staram się tropić wszystkie ewentualne, nawet pozytywne przejawy działań miejskich władz, ale niezwykle rzadko dostaję szansę, aby coś pochwalić. Felieton to z natury taka forma wyrażania opinii, która musi się charakteryzować pewną złośliwością, a władza „podkłada” mi się co chwilę. Gdy miewam wątpliwości, czy moje spojrzenie na miasteczko i jego problemy nie jest zbyt jednostronne zaglądam do jednego z tomów Antoniego Słonimskiego, mistrza polskiego felietonu. I od razu jestem spokojny. Mistrz to dopiero potrafił przyłożyć! Gdzie mi tam do tej klasy… Ale wracajmy do Szczytna. Jako zawodowy analityk kryminalny po najlepszych w tej dziedzinie szkołach, staram się, zanim coś napiszę, obiektywnie ocenić dostępny materiał. To może najpierw fakty. Panią burmistrz oceniali z jednej strony szef rady miejskiej i długoletni partyjny kolega, a z drugiej radny opozycyjny i jeden nieprzypadkowo zresztą wybrany mieszkaniec miasta, potrafiący sprawnie posługiwać się piórem. Jedna strona oceniła wysiłki władzy na 4 i 5, a druga na 1,66 i 3. Zgadnij kotku: kto i jak? Największe rozbieżności w ocenie widać w kategorii „współpraca i otwartość”. Zwolennicy oceniają tu p. burmistrz (a może by tak według standardów feministek stosować określenie „burmistrzynię”?) na 4,5 oraz 6! Wskazują na otwarcie na nowe propozycje (?!), współpracę z innymi samorządami, poświęcanie czasu na kontakty z organizacjami, stowarzyszeniami, kościołami i związkami wyznaniowymi oraz miastami partnerskimi. Strona druga zgodnie wystawia tu „pałę” czyli 1 mówiąc o oderwaniu od mieszkańców, uznawanie jedynie własnych racji… Coś mi ta akurat ocena zbyt zbieżna w obu przypadkach. Czyżby redakcyjny chochlik? Symptomatyczna jest też ocena osiągnięć w dziedzinie promocji gdzie jedna ze stron rozróżnia wyraźnie promocję miasta oceniając ją jako zdecydowanie słabszą niż promowanie przez p. burmistrz własnej postaci. Strona przychylna ocenia działania promocyjne na mocną czwórkę. Tu zwraca uwagę podkreślenie wybitnej podobno w tym względzie roli Internetu. To mi akurat przypomniało, iż niedawno, korzystając właśnie z tego medium, zajrzałem na strony prześwietnej rady miejskiej. Jak mi od lat tłumaczą miejscy radni główna ich praca odbywa się na posiedzeniach komisji. Zajrzałem więc do protokołów z tych posiedzeń i muszę przyznać, że jestem pełen uznania. Ba, jako zwolennik konkretów i przeciwnik bezproduktywnego „lania wody” mogę wskazać działania naszych komisji za wzór niedościgły. W styczniu najdłuższe posiedzenie komisji (odbywają się raz w miesiącu) trwało aż godzinę i 15 minut. O czym tak długo gadać? Wzorem powinna być komisja budżetu i finansów, która obradowała przez całych 25 minut! Nieźle też wypadła komisja oświaty, kultury i paru innych spraw, która w 40 minut załatwiła program składający się aż z 9 punktów. Nikt jednak nie pobił grudniowego rekordu ze wspólnego (po co tracić czas?) posiedzenia tejże komisji oświaty, sportu itp. oraz komisji rozwoju gospodarczego i promocji. Program przewidujący łącznie 13 punktów, w tym przyklepanie projektów budżetu miasta oraz wieloletniej prognozy finansowej na lata 2017–2020 załatwiono w rekordowym czasie 35 minut! Gratulacje, w takim tempie nie toczą się nawet ekspresowe obrady Sejmu RP! Zazdroszczę burmistrzyni współpracy z tak kompetentnym gremium.

Wiesław Mądrzejowski (wiemod@wp.pl)



Powiązane wydarzenia



Komentarze do artykułu

Napisz

Komentarze

  • Uczniowie zatruli się na szkolnej wycieczce
    Pani nauczycielko prosze sie nie przejmowac. Niech rodzice poswiecaja wiecej czasu dzieciom i na wycieczke zabiora. A nie wszystko nauczyciel. Babcia niech tez sie ruszy a nie tylko plotki po wsi robi. Jest pani cudownym nauczycielem. Pracowitym jakich malo. Coraz mniej was sie robi w szkole takich oddanych i lubianych nauczycieli. Jedna pani tez miala pod gorke z kolezanka od tego samego przedmiotu. Przezyla i wyszla z tego silniejsza i madrzejsza. Co nas nie zabije to nas wzmocni.
    Autor: rodzic
    2017-09-15 23:43:09
  • Nocny pościg zakończył się wypadkiem
    JP
    Autor: WIELBARK
    2017-09-15 13:41:04
  • Piotr Karczewski zamienił fizykę na motocykl
    Prawdziwy klub Jurand to był w latach 90-tych. Teraz to zebrała się grupka emerytów i przejęła 'niezarejestrowaną' nazwę. Nie wiem czy kilku 'prawdziwych' motocyklistów jest w tym klubie :)
    Autor: johnny
    2017-09-15 11:27:12
  • Nocny pościg zakończył się wypadkiem
    jak on uciekł jak napisali że jest zatrzymany?
    Autor: eryery
    2017-09-14 22:18:29
  • Uczniowie zatruli się na szkolnej wycieczce
    Jedna z nielicznych nauczycielek, która cokolwiek robiła dla uczniów. Pewnie "najmadrzejsi" róbcie z niej główna winną, a później to narzekajcie, że nauczyciele nic z dziećmi nie chcą robić. Szósta klasa to już nie takie dzieci, dziewczyny wystroić i umalować do szkoły się potrafią a proste polecenie do nich nie dociera, to raczej z nimi coś nie tak jest
    Autor: Rodzic
    2017-09-14 21:54:27
  • Uczniowie zatruli się na szkolnej wycieczce
    Nie oszukujmy się .. dzisiejsze dzieci trudno jest dopilnować. Nauczycielka nie jest wszystkiemu winna. Po jednym owocu nie stałoby się nic, a że rodzice nie nauczyli dzieci żeby słuchać starszych to efekt jest.
    Autor: Wielbark
    2017-09-14 20:55:18
  • Uczniowie zatruli się na szkolnej wycieczce
    Kto mądrzejszy,to sprobowal, a nie sie nazarl. Ech, dzieciaki, rodzice nie nauczyli, czego nie można...szkoda nauczyciela, siedziec z nimi w szkole,w ksiazce czarny bez pokazac i powiedziec,ze szkodliwy,a nie do lasu zabierac.
    Autor: winatuska
    2017-09-14 20:54:13
  • Uczniowie zatruli się na szkolnej wycieczce
    Byłam tam i to wcale tak nie było. Nauczycielka powiedziała uczniom, że mogą spróbować, ale dodała, że tylko jedno. Oni zaczęli jeść garściami i wyszło jak wyszło. Ja na szczęście tego świństwa nie jadłam, ale oni już tak, więc to po części wina nauczycielki i nasza.
    Autor: [x]
    2017-09-14 20:15:13
  • Uczniowie zatruli się na szkolnej wycieczce
    Szosta klasa to dzieci dwunastoletnie, nauczycielka mowila zeby sprobowali to tak tez zrobili. Zreszta nauczycielka tez probowala takze nie zwalajmy wszystkiego na dzieci. A czemu nie napisano, ze byla szostka zatrutych dzieci a nie czworka? Nauczycielka to zona dyrektora szkoly, wiec najlepiej teraz ja bronic i wszystko na dzieciaki zwalic. Skoro nauczycielka od przyrody nie wiedziala, ze nie mozna jesc czarnego bzu to wodac ze jest niekompetentna w swoim zawodzie
    Autor: Lala
    2017-09-14 19:51:37
  • Uczniowie zatruli się na szkolnej wycieczce
    Pewnie się obczytały że faza po tym będzie i zjadły.Nie ma co winić nauczycielki.
    Autor: W
    2017-09-14 18:30:31