Wtorek, 20 Listopad, Imieniny: Anatola, Edyty, Rafała -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Mazurska Oaza Zdzisława Cichego z Jerutek


Praktyka ostatnich lat pokazała, że wśród najliczniej korzystających z uroków Mazur, poza mieszkańcami Warszawy, byli turyści z Niemic. Właściciele gospodarstw agroturystycznych bardzo wiele wysiłku wkładali w to, aby tworzona ...



Praktyka ostatnich lat pokazała, że wśród najliczniej korzystających z uroków Mazur, poza mieszkańcami Warszawy, byli turyści z Niemic. Właściciele gospodarstw agroturystycznych bardzo wiele wysiłku wkładali w to, aby tworzona oferta trafiała do szerszego odbiorcy w naszym kraju i w konsekwencji przegrywali z tanimi ofertami Egiptu, Turcji czy Grecji. Po wielu latach pracy i starań o rynek pojawiło się światło nadziei. Ataki terrorystów w Tunezji, destabilizacja w Egipcie i Turcji, kryzys oraz niepewna sytuacja w Grecji, poskutkowały praktycznie zatrzymaniem ruchu turystów w te regiony. Fala zamachów terrorystycznych w Europie Zachodniej i wciąż nadchodzące wiadomości o nowych zagrożeniach sprawiły, że Polacy coraz częściej zaczynają wybierać jako miejsce odpoczynku i spędzenia urlopu ojczysty kraj. Pod lupę poszły hotele, uzdrowiska, sanatoria i agroturystyka. Bycie blisko natury zatopionej w szumie lasu nieopodal jeziora, stało się modą na rodzinny odpoczynek i regenerację sił. Szczególnie jest to cenne dla rodzin zapracowanych, dotkniętych brakiem czasu dla samych siebie. To właśnie oni planując wymarzony urlop, szukają własnej oazy, gdzie z dala od świata będą wspólnie czerpać siły z natury i nadrabiać rodzinne zaległości. Z myślą o takich odbiorcach powstało na Mazurach wiele gospodarstw agroturystycznych. Są prawdziwymi oazami spokoju, umiejscowione w malowniczych miejscach, oferują poznanie tego, co na pozór zbyt oczywiste i na co w zabieganym świecie nigdy nie mieliśmy czasu.

Pomiędzy świerkami, sosnami i modrzewiami, stoją małe mazurskie domki. Przed każdym zadaszona wiata z grillem i własna sadzawka z podświetlaną małą fontanną. Powichrowane przez wiatr sosnowe konary wykorzystano na zrobienie huśtawki. Kilka kroków dalej leśna plaża. Na niewielkiej polanie żółty piasek a na nim leżaki i basen z wodą. Jest nawet boisko do piłki plażowej. Obok ozdobnej bramy wjazdowej część handlowo-gastronomiczna z pokojami gościnnymi. Tak zaplanowane, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. A wszystko w otulinie lasu nieopodal otoczonego lasami jeziora. Tak rysuje się obraz Mazurskiej Oazy Zdzisława Cichego z Jerutek koło Szczytna. Miejsca naznaczonego pomysłowością tworzenia enklawy natury i spokoju przez człowieka, dla którego stało się to pasją i radością życia. ,,Kiedy w 1985 r objąłem gospodarstwo rolne po rodzicach o profilu nasiennym, wiedziałem, że będzie to baza do zbudowania własnej infrastruktury pozwalającej gościć u mnie odpoczywających wczasowiczów, turystów czy po prostu weekendowych gości” – opowiada właściciel oazy p. Zdzisław Cichy. Droga do realizacji marzenia była dość szybka. Rozpoczął ja handel obwoźny. „Widząc bardzo wielu odpoczywających turystów i brak jakiejkolwiek infrastruktury sprzedawałem z Żuka nad brzegiem jeziora napoje, słodycze i lody. Potrzeby były o wiele większe niż to, co mieściło się na Żuku, stąd konieczność sprawiła, że otworzyliśmy pierwszy nasz sklep w domu” – wspomina żona p. Urszula. Po dwóch latach rodzina p. Cichych zakupuje sklep od GS Świętajno. Handel kwitnie na dwa sklepy. Zarobione pieniądze pozwalają na zakup działki nieopodal jeziora Marksoby. Na początek powstaje mały sklep, zastępujący handel obwoźny. Turyści bardzo szybko odnajdują i licznie korzystają z nowego miejsca. Przychodząc na zakupy, rozmawiają z właścicielami, a z tych rozmów jasno wynika, że potrzebują miejsca odpoczynku z wyżywieniem. To, że jest sklep to dobrze, ale jednocześnie to o wiele za mało. Decyzja p. Zdzisława jest bardzo szybka – budujemy duży sklep, obok niego bar a nad nimi pokoje gościnne dla turystów. Jednocześnie miejsce, w którym był pierwszy sklep zmodernizowano, zmieniając przeznaczenie na pokoje dla wczasowiczów. Początek lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia był dobrym czasem do inwestowania w biznes turystyczny. Zapotrzebowanie na miejsca noclegowe było tak duże, że p. Cichy wzbogacając ofertę wypoczynku, postanowili dodatkowo wybudować kilka domków. ,,Chcieliśmy stworzyć azyl dla rodzin z dziećmi. Miejsce zatopienia się przed światem w ciszy, gdzie nikt im nie będzie przeszkadzał” – opowiada p. Urszula. Ta decyzja okazała się bardzo trafna, domki nie tylko do dziś sprzedają się bardzo dobrze, ale mają one swoich stałych najemców, którzy regularnie odwiedzają Mazurską Oazę w Jerutkach. W szczycie sezonu nie trzeba się zbytnio przejmować brakiem urlopowiczów co jednak kiedy sezon się skończy? ,,Czekamy na każdego, kto zechce zatrzymać się na Mazurach w naszej Oazie. Oczywiście poza okresem letnim zmniejsza się nam ilość pokoi, jakie możemy zaoferować. Domki są nie ogrzewane, stąd zapraszamy do pokoi nad sklepem i barem” – wyjaśnia p. Zdzisław. Przedłużeniem sezonu bywa pogodna jesień. Mazurskie lasy słyną z wielkiej ilości grzybów i właśnie w tym okresie też nie brakuje chętnych na pokoje. Nad samopoczuciem odpoczywających w Jerutkach u p. Cichych czuwa cała rodzina. Pan Zdzisław, p. Urszula i studiująca zarządzanie córka p. Martyna, każdego dnia przez cały sezon pracują, dbając, aby odpoczywającym niczego nie zabrakło. Wokół Oazy jest bardzo wiele domków wczasowych. Często bywa tak, że sklep, czy bar otwierane są poza godzinami pracy. Nigdy nie było z tym problemu, bo przecież powstało to dla ludzi, to goście napędzają ten biznes. Czas na odpoczynek dla właścicieli przychodzi dopiero wtedy, kiedy wszyscy goście wyjadą do swoich domów. ,,Kiedy minie sezon, wyjeżdżamy z żoną na wybrzeże, odpoczywamy, ale też podpatrujemy jak pracują inni, aby przywieźć do siebie coś nowego” – opowiada p. Zdzisław. Takim pomysłem zaczerpniętym z wojaży jest mini-plaża i leżaki. Bogatym w doświadczenie są też wyjazdy do najstarszej córki p. Judyty, mieszkającej na stałe w Holandii. I jak co roku po wojażach pasja popycha do jeszcze większej pracy i starania, aby tą własną wymarzona mazurską Oazę jeszcze bardziej upiększyć. Zapytany o to, co oprócz pracy lubi robić najbardziej i przy czym odpoczywa, p. Zdzisław, trochę nieśmiało, odpowiedział: ,,..lubię pracować w drewnie, majsterkować, składać i tworzyć nowe przedmioty”. A tych pełno widać w obejściu i ciągle ich przybywa. Pan Zdzisław jest w pełni sił i nie myśli jeszcze o zasłużonym odpoczynku, ale z pewną nostalgią w głosie mówi o przyszłości ,,Z wielką uwagą śledzimy z żoną sytuację, jaka trwa w tym naszym biznesie, przyglądamy się wnikliwie, w jakim kierunku zmierza świat i co powinniśmy robić, aby nie tracić na popularności. Mamy plany, aby powiększyć naszą agroturystykę i nadzieję, że dorobek życia przejmie któreś z dzieci”. Turyści znów zaczynają wybierać Mazury. Brak wystarczającej ilości hoteli wspiera rozwój agroturystyki, ale ta sama nie jest w stanie przetrwać. Potrzebna jest szersza infrastruktura. Plaże nad naszymi pięknymi jeziorami, przygotowane i wyposażone zwyczajowe miejsca rekreacji i wypoczynku, oznaczone i opisane miejsca historyczne jak i zabytki czy pomniki przyrody. Bo przecież nie zawsze wystarczy, że o bogactwie tej ziemi napisano wiele książek, właśnie te opisywane najciekawsze miejsca czekają często na szlakach na swoje oznaczenie.




Komentarze do artykułu

Napisz

Powiązane wydarzenia

  • Sobota, 2018-06-23 15:13:46

Bajkowa Chata Mazurska

  • Niedziela, 2017-11-26 17:29:32

Chata Mazurska pełna słów


Komentarze

  • W powiecie nowe po staremu, ale bez... wicestarosty Nowocińskiego
    Starosta nie może zobaczyć problemu bo go nie ma problem mają ze sobą pewne osoby które zachowują sie jak rozkapryszone dzieci jak nie po ich myśli to szybko na zwolnienienie z nimi starosta powinien zrobić porządek.
    Autor: Pracownik Dps
    2018-11-19 21:03:14
  • W powiecie nowe po staremu, ale bez... wicestarosty Nowocińskiego
    Bardzo zielono jest
    Autor:
    2018-11-19 17:09:19
  • W powiecie nowe po staremu, ale bez... wicestarosty Nowocińskiego
    Dużo tych Państwa Kostiuków i ich krewnych i kuzynów w Powiecie: radzie i urzędzie?
    Autor: Śmieszek
    2018-11-19 17:07:09
  • W powiecie nowe po staremu, ale bez... wicestarosty Nowocińskiego
    Czyli na zmiany w Dps nie ma co liczyć. Oczywiście Pan starosta nadal nie będzie widział problemu.
    Autor: Sfrustrowany
    2018-11-19 14:26:16
  • Ilona Bańkowska nowym zastępcą burmistrza Szczytna
    Ktoś musi się Szczytnem zająć. Jak Mańkowski przez naście lat zajmował się tylko trzymaniem własnego stołka, to dobra i Bańkowska. Mimo wszystko, nawet jeśli tylko przez zasiedzenie, lepiej zna gospodarcze problemy.
    Autor: ktoś
    2018-11-19 12:44:26
  • Ilona Bańkowska nowym zastępcą burmistrza Szczytna
    Oprócz tego co czytałam w tym artykule i w komentarzach, też bardzo mnie interesuje, ile kary zapłaci właściciel psa, którego na smyczy przyprowadza pod mój dom i drzwi - bo piesek musi się załatwić / na kafelki/ ?
    Autor: Elena
    2018-11-19 12:15:43
  • Powyborcze „czystki” w gminnym ośrodku kultury?
    Proszę mnie nie oczerniać. Pan Dzierlatka od dawna mówił prawdę, tylko władze gminy nie dopuszczały, aby mieszkańcy dowiedzieli się prawdy. W tak krótkim czasie po objęciu obowiązków przez nową dyrektor, przeżyłam traumę w pracy. Niestety Pan Wójt ani razu nie zainteresował się moją sprawą, mimo że próbowałam go poinformować jak byłam tam strasznie traktowana. Ledwo przejęła obowiązki nowa dyrektor i już na samym wstępie dostałam karę porządkową, min. za zjedzenie w czasie pracy jedynego posiłku w ciągu dnia, którą była frytka na patyku, którą po prostu tak spontanicznie dostałam od sprzedawcy na gminnej imprezie. Zarzutów było dużo, z którymi oczywiście się nie zgadzałam i się odwołałam. Gdyby rzeczywiście wina leżała po mojej stronie, to z oczywistych względów kara by pozostała w moich aktach, jednak stanowczo uważałam, że kara została na mnie nałożona bezpodstawnie, z czym majwyraźniej nowa dyrektor się zgodziła, skoro karę została anulowana. Niestety kara został anulowana, ale za niedługi czas dostałam wypowiedzenie. Powodem wypowiedzenia była moim zdaniem pozorna likwidacja stanowisk biurowych, gdyż pani dyrektor stwierdziła, że w goku jest tak mało pracy i sama sobie z wszystkim poradzi. Skoro dyrektor uważa, że jest tak mało pracy i kilku pracowników, to jaki jest sens zatrudniania głównej księgowej? można przecież nawiązać współpracę z biurem rachunkowym i byłoby znacznie taniej...
    Autor: Mirosława Jóźwik
    2018-11-19 10:41:26
  • Powyborcze „czystki” w gminnym ośrodku kultury?
    O rany boskie! To żart, czy na poważnie, że w GOK pracować będą na etatach tylko szef, księgowa i konserwator? Ostatnio ktoś w którejś telewizji przytoczył cytat z Churchilla (dla mało poinformowanych - premier Wielkiej Brytanii w czasie II Wojny Światowej i krótko po 45 r.). Jest 1941 r., sytuacja krytyczna, Niemcy w ofensywie, Wlk. Brytania potrzebuje więcej pieniędzy na obronę. Przychodzi do niego minister skarbu i mówi: trzeba ciąć, to przytniemy z kultury. Na co Churchill: a o co ta wojna?
    Autor: Śmieszek
    2018-11-18 16:46:50
  • Ilona Bańkowska nowym zastępcą burmistrza Szczytna
    Przykro czytać, że Pan Mańkowski chce \"z biegu\" zacząć urzędować dzięki pani Bańkowskiej. Skoro odpowiadała, jak to ktoś napisał, od 18 lat za Wydział Gospodarki Miejskiej - to fakt, że jest \"oblatana\". Nie jest to jednak wyznacznikiem jej kompetencji na stanowisko Wiceburmistrza. Ale jak rozumiem, w przyszłości może zastąpić ją w Wydziale np. pan Wilczek, jeśli nie pójdzie do miejskiej, lub powiatowej Promocji (coś z nim trzeba zrobić), aby ją już z kretesem pogrzebać. Acha! Jeszcze ta koszykówka, rzeczywiście przydaje się, żeby skakać wysoko, natomiast jeszcze celnie trzeba trafiać do kosza. To się zawodowo pani od rolnictwa i środowiska do tej pory w mieście nie udało.
    Autor: Waga
    2018-11-18 15:59:47
  • Powyborcze „czystki” w gminnym ośrodku kultury?
    Chcieliście wójta Kudrzyckiego to teraz macie efekty.. A to dopiero początek całej zabawy...!!
    Autor: Ela
    2018-11-18 11:29:58