Poniedziałek, 22 Październik, Imieniny: Celiny, Hilarego, Janusza -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Marksewo w „Atlasie miejsc niezwykłych”


Od dwóch, a może nawet i trzech lat w internecie istnieje strona o nazwie „Atlas miejsc niezwykłych”. To efekt projektu dość dawno realizowanego przez olsztyńskie CEIK. Swoje miejsce ma tam Marksewo, jedyna miejscowość z gminy Szczytno. Zadbała o to Natalia Kolińska-Jakubowicz, mieszkająca w Marksewie nauczycielka języka niemieckiego i muzyki w Dźwierzutach.



Jak Marksewo „wlazło” w internet?

 

Realizatorzy projektu z CEIK-u przyjechali do Dźwierzut, a właściwie do Orżyn wypytując czy na terenie gminy są miejsca, a przede wszystkim ludzie, którzy mogą być świadkami historii i ciekawych zdarzeń. Koleżanka, ówczesna dyrektorka szkoły w Orżynach, która znała moje zainteresowanie historią lokalną, zaprosiła mnie na to spotkanie. A tam, od słowa do słowa, stanęło na tym, że i Marksewo znajdzie się w tej mapie miejsc szczególnych, mimo że gmina Szczytno nie była w projekcie przewidziana.

 

Głównym punktem realizacji, przynajmniej jak wynika z informacji na stronie, tego projektu było zebranie wspomnień najstarszych mieszkańców. Można je odsłuchać...

 

Na stronie są wspomnienia tylko dwóch osób: Henryka Pawłowskiego i Aliny Pustej. Ale rozmów było więcej z większą liczbą osób. Nieżyjąca już, niestety, Genowefa Seliga, wspominała swoje życie na Wołyniu, gdzie przebywała podczas tzw. rzezi. Nawet nie wiedziała, że wydarzenia, których była świadkiem, taką właśnie mają historyczną nazwę: Rzeź Wołyńska. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem, gdy opowiadała, jak przez dwa tygodnie ukrywała się na polu.

 

Byliśmy? Używa pani liczby mnogiej...

 

Bo ja się lepiej czuję w grupie. Wywiad z panią Genią robiłam sama. Był to efekt moich osobistych zainteresowań lokalną historią. W tym czasie byłam też sołtysem i nie wystarczało mi organizowanie festynów. Udało mi się pozyskać kilka osób, podobnych pasjonatów i próbujemy coś wspólnie robić. W tym gronie jest wnuczka pani Geni i jej mąż, na co dzień mieszkańcy stolicy. Mimo to oboje bardzo, ale to bardzo chcą i angażują się w życie wsi. Zaktywizować lokalną społeczność chce też aktualna sołtys. Powoli udaje się to robić, czego efektem jest to, że pracujemy na położonym przy Marksewie dawnym cmentarzu ewangelickim. Sukcesywnie go porządkujemy, chociaż pracy jest jeszcze sporo. Znajomi deklarują pomoc, ale nie bardzo chcę się na to zgodzić. Zależy mi na tym, żeby to właśnie mieszkańcy Marksewa w tym uczestniczyli, bo teraz jeszcze często natrafiamy na mur, nie tylko obojętności, ale czasem i niechęci.

 

Czym to pani tłumaczy?

 

Mieszkam w Marksewie ponad 20 lat, na co dzień w lekkim oddaleniu, w leśniczówce, ale ilekroć byłam w jakiejś sprawie we wsi, uderzało mnie jakieś dziwne poczucie tymczasowości. Mimo upływu ponad pół wieku mieszkańcy wsi nie stworzyli skonsolidowanej społeczności. Żyją jakby we własnych skorupach. Znają się, rozmawiają..., ale ja odnosiłam i odnoszę wrażenie, że są obok siebie, a nie ze sobą. Tuż po wojnie we wsi zostało sporo mazurskich rodzin, które powoli, sukcesywnie opuszczały wieś, a ich miejsce zajmowała ludność napływowa. Ale – jak wynika ze wspomnień pani Seligi – obie nacje żyły ze sobą w zgodzie, wspomagały się. Byłam raz w Herne i tam rozmawiałam z byłymi mieszkańcami Marksewa. Opowiadali i płakali, bo to przecież był ich rodzinny dom, miejsce szczęśliwego dzieciństwa.


 

Skąd u pani to zainteresowanie lokalną historią?

 

Dzieciństwo i młodość spędziłam w Pieckach, niedaleko leśniczówki, w której żył i tworzył Ernst Wiechert. Wychowałam się na jego „Dzieciach Jerominów” i innych książkach. Były bliskie. Opisywały to, co widziałam własnymi oczami, te same miejscowości, czasem ludzi. Nawet jeśli inaczej się nazywali, to jednak ich losy były takie podobne. I to mnie intrygowało. Czułam się cząstką tej ziemi, cząstką tej historii. I dlatego bardzo chciałam ją poznać. Nie tylko z książek, ale właśnie od wciąż żyjących świadków tych wydarzeń. Chciałam poznać nie tylko ich opowieści o tych burzliwych wydarzeniach, w których uczestniczyli, ale o nich samych: co czuli, jak żyli, czym się zajmowali... Chciałam wiedzieć... Chciałam potwierdzić to, co emocjonalnie wyczytywałam pomiędzy wersami Wiecherta, że nie ma jakichś wielkich różnic między Polakiem, Niemcem, Mazurem... Mówimy innymi językami, mamy odmienną historię, ale to nie musi i nie może dzielić. Bo historia pierwszych powojennych lat Marksewa i ludzi, którzy w tej wsi mieszkali wcześniej, jak i tych, którzy przybyli wskazuje i dowodzi, że mimo wszystkich różnic można żyć po sąsiedzku i w zgodzie.

 

Ale zachowała pani nagrane wspomnienia pojedynczych osób, tych, których losy należały do tych najbardziej tragicznych...

 

Bo oni są, według moich przekonań, najlepszą i najprawdziwszą historią. Historią swoją, całego kraju, a przede wszystkim historią mojej miejscowości – Marksewa. Jeśli młodzi ludzie będą mogli (jeśli zechcą) posłuchać takich wspomnień prawdziwych ludzi, których może znali, może pamiętają, to może ich wzmocni się ich więź z domem rodzinnym, z własną miejscowością. Może to droga do tego, taką mam przynajmniej nadzieję, by obecne Marksewo (a zapewne i inne podobne miejscowości), nie było tylko zbiorem zamieszkałych domów, ale zgraną, współpracującą, życzliwą sobie na co dzień grupą ludzi, niezależnie od korzeni.



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • Policja ma nowych oficerów, czyli promocja w WSPol. (zdjęcia)
    Kolejna partia nierobow.
    Autor: Stefan
    2018-10-19 17:42:47
  • Łomiak, Malewicz, Szydlik... pojedynek o stołek wójta bez Wierzuka
    Dziwi mnie, iż pani Szydlik z jej poziomem myślenia ma czelność jeszcze ubiegać się o reelekcję na stanowisku wójta. Totalna indolencja umysłowa i takich samych urzędników sobie dobiera. Urzędniczy darwinizm widniejący w dokumentacji Urzędu Gminy będzie prostował jej następca.
    Autor: Wiesława Kowalewska
    2018-10-19 14:14:37
  • Razem zmieniajmy Szczytno - Aneta Lenard
    "Do Wagi". Ja się nie pytam o sprawy osobiste, chociaż - powtarzam - chętnie bym się dowiedział, co przywiodło Panią do Szczytna. Ja się pytam o wykształcenie, jego profil, czy to grzech? JESTEM WYBORCĄ I WAHAM SIĘ MIĘDZY MOS-em a KINDERLANDEM.
    Autor: Waga
    2018-10-19 12:18:57
  • Policja ma nowych oficerów, czyli promocja w WSPol. (zdjęcia)
    Przestaną brzdąkać w końcu.
    Autor: fircyk
    2018-10-19 10:53:06
  • WIELBARSKA IKEA INDUSTRY PIĄTA NA ŚWIECIE
    Zakład wiele wnosi do lokalnej społeczności, jego powstanie to bez wątpienia duży krok naprzód :)
    Autor: złoto
    2018-10-19 09:08:23
  • Szach, mat, pat w Rozogach
    Z całym szacunkiem dla kolegi Darka to rozumiem że Wójt Gminy Rozogi nie jest mieszkańcem naszego powiatu ? (nie m to jak media) 16II Kudrzycki, Zbigniew POL 0 1800 20II Karabela, Dariusz
    Autor: aleia
    2018-10-18 22:41:39
  • Razem zmieniajmy Szczytno - Aneta Lenard
    Pani Lenard startuje w wyborach, ale nie musi ci wyjawiać osobistych spraw, które nią kierowały, osiedlając się w tym mieście-bez perspektyw. To nie twój pierwszy post o takim charakterze i jeżeli się popiera kierującego MOS, to o czymś, to świadczy.
    Autor: Do Wagi
    2018-10-18 15:59:41
  • Razem zmieniajmy Szczytno - Aneta Lenard
    Żeby dobrze zarządzać zespołem nie trzeba być doktorem. Kobieta w życiu już coś osiągnęła i widać, że się do tego nadaje. Jak patrzę jacy to wykształceni managerowie się pchają do koryta to ręce opadają. Który z nich wie cokolwiek o prowadzeniu firmy? Który sam utrzymał się na swoim? Wyścig szczurów.
    Autor: Wykształcony.
    2018-10-18 14:58:41
  • Razem zmieniajmy Szczytno - Aneta Lenard
    A jakie wykształcenie ma Pani Lenard? Poza tym, że stworzyła przedszkole? Mąż studiował w Gdańsku, a Pani? Mąż dostał pracę w Szczytnie. Jestem ciekaw gdzie. Matka dwojga dzieci, a mąż jakby w tle. Chętnie bym się dowiedział, jakie wiatry i z jakiego powodu przywiały Panią do Szczytna. Bo informacji konkretnych Pani nie podaje.
    Autor: Waga
    2018-10-18 13:58:57
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Szanowna Pani Burmistrz, mieszkam w Szczytnie od czterdziestu lat i jestem cząstką tego organizmu. Jeżdżę po Polsce, obserwuję i porównuję, muszę powiedzieć, że na ogół wyglądamy jako miasto blado. W zmaganiach o miejsca pracy, o inwestycje w tym zakresie słabiutko i brak perspektyw, tzw. InnoPolice również nie przyniosą miejsc pracy, a w każdym razie nic znaczącego. Remontowane ulice, trudno, żeby nic nie naprawiać. Najbardziej dziwię się Państwa lekceważeniu stanu bezpieczeństwa na ul. Ignacego Paderewskiego. Wiem, że była interpelacja jednego z radnych, odpowiedź była tak kuriozalna i nie rzeczowa, że nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Śmiać się z nieudolności, czy płakać z bo lekceważycie droga władzo uwagi społeczeństwa dotyczące bezpieczeństwa. Ja dzisiaj mam tę przewagę nad Panią, że nie zagłosuję na Panią, bo miasto zaczyna się zwijać, bo w mieście nie ma perspektyw rozwoju. A na koniec ileż to mieszkań komunalnych wybudowała Pani? A czemu nie widać Pani współpracy w temacie mieszkanie plus, czyżby gierki polityczne były ważniejsze, a może deweloperzy i ich drogie mieszkania? Mam nadzieję, że dostanie Pani czerwoną kartkę od mieszkańców, czego szanownej Pani życzę.
    Autor: Krzysztof
    2018-10-18 00:59:13