Czwartek, 15 Listopad, Imieniny: Amielii, Idalii, Leopolda -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Marian Bielec - echa mazurskiej puszczy


Jak czerpać z darów natury, nie narażając się przy tym na ryzyko utraty zdrowia, a nawet życia, rozmawiamy z człowiekiem, który ludziom i Mazurom podarował ponad 50 lat pracy i życia. Lekarz chorób wewnętrznych, myśliwy, prezes Koła Łowieckiego ,,AKTEON” - Marian Bielec, coraz rzadziej sięga po myśliwską broń, poświęcając cały swój czas na profilaktykę poznawania i harmonijnego współistnienia ludzi z przyrodą.

 



Jak to się stało, że Pan - warszawiak - trafił na Mazury? Proszę przybliżyć swoją osobę czytelnikom „Tygodnika Szczytno”.


To było dość dawno. Pierwsze moje przyjazdy na Mazury miały miejsce w 1958 r, byłem wtedy studentem medycyny i w Zyzdroju, u mojego kolegi, spędzałem wakacje. Po studiach zostałem lekarzem wojskowym i pracując m.in. na poligonie w Orzyszu, obsługując lokalne jednostki wojskowe, jak Bemowo Piskie, przesiąkałem pięknem tej ziemi. Siła oczarowania była tak wielka, że w końcu lat 60. ubiegłego wieku, zakupiłem w Piasutnie mój pierwszy domek. Tu odpoczywałem, leczyłem w jednym z ośrodków wypoczynkowych i polowałem. Dane mi było widzieć Mazury w rozkwicie i doświadczyć, jak bardzo odcisnęły się piętnem gospodarcze zmiany systemowe, kiedy puste półki sklepowe uzupełniano zwierzyną z Mazur, pustosząc lasy. Gospodarka rabunkowa zachwiała naszym lokalnym ekosystemem, stawiając go nad przepaścią. Myślę, że właśnie wtedy najbardziej uwidoczniła się moja miłość do tej ziemi. Każdą wolną chwilę spędzałem w łowisku. Grodziłem szkółki, odgradzałem rolne uprawy, budowałem paśniki, lizawki dla jeleni i ambony. Wszystko za własne pieniądze, bez strzelania, z celem odtworzenia pogłowia. Udało się uzyskać dużą autonomię koła AKTEON, wprowadzić nowe zasady, jak chociażby eliminację alkoholu z polowań, podnieść morale i efekty są dziś widoczne w postaci pięknych stad saren, łosi czy jeleni.


Zarówno mieszkańcy, jak i turyści nie tylko spotykają zwierzynę, ale coraz częściej słyszymy o kolizjach komunikacyjnych z udziałem dzikich zwierząt. Co Pan na to?


Sukcesem jest odbudowa pogłowia zwierzyny łownej. Więcej, dziś wiele z chronionych gatunków można by pozyskiwać i tu potrzebna jest wnikliwa analiza, gdyż uwidacznia się nadmiar, a co za tym idzie, robi się ciasno. Szacujemy coraz więcej szkód, które koła rekompensują, choć zwierzyna w stanie wolnym jest własnością państwa, a więc i państwo powinno za to płacić, ale płacą koła łowieckie. Rozwiązanie to - zmiana prawa, selektywna gospodarka łowna, przekazywanie określonego procentu z dochodów na rzecz zadośćuczynienia za szkody spowodowane przez zwierzynę.


Coraz częściej słyszymy o zainfekowanym mięsie dzików, wściekliźnie u lisów, nietoperzy czy jenotów. Skąd te zagrożenia i jak się zachować, kiedy staniemy z nimi oko w oko?


Słychać głosy, że pasożyty tkwiące w mięśniach zwierzyny łownej to efekt działania człowieka. Stosowanie substancji wabiących samce zwierzyny łownej, posiadających w sobie mocz samic w rui, to nic innego jak zarażanie stada. Wabiki przyszły do nas zza oceanu i przyniosły w sobie część odmiennej genetyki. Z tym, co powstało, uczymy się walczyć.


Chorobą, o której słyszymy w sezonie jest bąblowica. Co to takiego, jak się strzec, czy to uleczalne?


Mocz lisów i jenotów jest zainfekowany drobnoustrojami. Oddawany na leśne jagody czy grzyby może dostać się do naszego organizmu. Drobnoustroje atakują głównie płuca i wątrobę. Nie ma na to leku. Aby się ustrzec, trzeba wszystko dokładnie myć. Nie jedzmy jagód z krzaka!


Kolejnym zagrożeniem, które niektórzy lekceważą, są kleszcze, co więcej obserwujemy prawdziwą plagę tego gatunku. Skąd taka reakcja przyrody i nagły wysyp? Czy jest to efektem zmniejszenia ochrony chemicznej lasów?


To bardzo poważny problem. Mało poznany, wyodrębniono zaledwie cztery szczepy bakterii boreliozy.

Odkleszczowe zapalenie opon mózgowych to zagrożenie powikłania ruchu, mowy, równowagi, ba - nawet przyczyna śmierci. Dorosły kleszcz jest dla nas niezniszczalny, nie dysponujemy środkami chemicznymi zdolnymi zabijać dorosłe osobniki. Pomocna jest tu sama przyroda, mroźna zima o temperaturze minus 15 stopni przez 2 tygodnie bez przerwy jest w stanie wyeliminować młode larwy, a to ma wpływ na populację.


Dlaczego atakują nas kleszcze?


Kleszcz jest stworzeniem termowrażliwym, a do rozmnażania potrzebuje krwi ssaków. Potrafi przetrwać bez pokarmu nawet 11 lat. Cierpliwie czeka w miejscu, w którym się znalazł. Kiedy wyczuwa ciepło ssaka, nakierowany na źródło, spada na niego. Nieważne czy to sarna czy człowiek, lis, czy zając. Mój kolega sprzątał w lutym samochód w garażu i tam zaatakował go kleszcz.


Jak się strzec przed kleszczami?



Idziemy do lasu w kapeluszu z szerokim rondem. Szczelnie ubrani, bez dekoltów, w odpowiednich krytych butach. Po powrocie do domu bierzemy prysznic i przy pomocy drugiej osoby oglądamy całe nasze ciało.


A co, kiedy znajdziemy na naszej skórze kleszcza?


Kleszcz podczas pobierania krwi wpuszcza do organizmu substancję toksyczną, która spowalnia jej krzepnięcie, a na ciele powoduje rumień i swędzenie. Ilość toksyn, jakie otrzymamy, zależy od sposobu wyjmowania kleszcza. Nie wolno drapać tego miejsca, ściskać go, gdyż wtedy powodujemy wymioty u kleszcza, a wskutek tego do naszego organizmu dostaje się więcej toksyn. Jeżeli nie da się usunąć samemu, trzeba zwrócić się o pomoc do lekarza.


Kleszcz nas ukąsił, wyjęliśmy go i co dalej?


Jesteśmy w grupie ryzyka i trzeba przyjąć antybiotyk. W zależności od zaleceń lekarskich terapia trwa od 3 tygodni do nawet pół roku. Mozaika genetyczna wirusa podlega ciągłej zmianie, stąd ta różnica. Na Warmii i Mazurach zaleca się antybiotyk po każdym ukąszeniu, problem tylko w tym, że jest on drogi, bo za jeden zastrzyk trzeba zapłacić 360 zł.


A co z opiniami, że po antybiotykach są powikłania? Dlaczego się szczepić, jeżeli to nie do końca skuteczna metoda?


Antybiotyk to przeciwciała podnoszące odporność, dziś nie ma z tego powodu żadnych powikłań, za to mamy stymulowany system odpornościowy organizmu, a więc większe szanse na zwalczenie wirusa.


Oprócz kleszczy, bakterii mięśniowych czy zainfekowanych moczem jagód, coraz częściej słyszymy informacje o rosnącej populacji wilka, czy to też zagrożenie?


Tak. Cały ekosystem wymaga harmonii. Ruchy ekologiczne naciskają na stworzenie zamkniętego łańcucha przyrody bez ingerencji człowieka. W konsekwencji są łowiska, gdzie nie ma warchlaków dzików, młodych sarenek, bo są aktywne wilcze watahy. Para wilków potrzebuje 1,5 tony mięsa rocznie. Za odstrzał wilka Niemcy płacą 5 tys. euro. Znów potrzebna jest rozważna nowelizacja prawa. Las może, przy rozważnym gospodarowaniu, tętnić życiem i bogactwem, dostarczając człowiekowi środków i zasobów na swoją ochronę.


Wiedza jest podstawą postępu i zaczyna się od edukacji szkolnej. Jest Pan inicjatorem przyjazdów na Mazury harcerzy z Ząbek k/Warszawy od 1986 r. Jako ,,AKTEON” wspieracie Szkołę Podstawową w Kolonii. Jaki jest cel tych działań?


Poprzez dzieci uczymy lokalną społeczność, czym jest las. Udało się skutecznie wyeliminować kłusownictwo. Współpraca ze szkołą w Kolonii to zaszczepianie miłości do naszej przyrody. To przyszli leśnicy, myśliwi, ludzie, którzy nas zastąpią. Harcerze to przyszli turyści, rozumiejący i dbający o las. Bolączką są zaśmiecane leśne polany, ścieżki, czy pobocza, szczególnie wtedy, kiedy są u nas turyści. Wspólnie uczymy się, jak zachować unikalne piękno dla naszych dzieci.


Jest pan laureatem prestiżowego wyróżnienia ,,Uznany Lekarz”, to efekt 740 tysięcy głosów z całego świata. Koło Łowieckie AKTEON pod Pana zarządem nie miało żadnej skargi na swoją działalność. Jaka jest recepta na popularność sukces i uznanie?


Nigdy o tym nie myślałem. Zawsze widzę człowieka, a jego problem jest moim problemem. W życiu kieruję się dwiema prostymi zasadami: wszystko, co robisz, staraj się robić dobrze i nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Las i człowiek związani są ze sobą na zawsze i nie mogą bez siebie istnieć. U mądrego gospodarza nawet zwierzyna ma dobrze. Wszyscy chcemy być dobrymi gospodarzami, Mazury też o to proszą, chcą zadziwiać, fascynować i nieść ukojenie. I tak mało potrzeba, by się to wszystko zadziało – tylko naszego rozsądku i rozwagi.

 

Rozmawiał:

Krzysztof Kolczyński

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • Ilona Bańkowska nowym zastępcą burmistrza Szczytna
    Jesteśmy świadkami tworzenia się nowego układu towarzysko-adoracyjnego. Czy będzie lepiej? czy Szczytno podniesie się gospodarczo? czy powstanie \"Brama Mazur\"? Wątpliwe.
    Autor: Mieszkaniec Szczytna - Jan Mazur
    2018-11-15 14:03:02
  • Trzy flagi = trzy wartości
    Do do Konstantego: Szeroką dyskusję chcesz Pan zacząć. Na temat forsa nowa nie mam planu dyskutować. A już na pewno nie na temat folksdojczów namnażających brednie o MN. Żegnam.
    Autor: Konstanty
    2018-11-15 13:47:09
  • Spokojnie. Damy radę!
    A ja słyszałem zawsze słowa \"...spokojnie jakoś to będzie...\" i tak jakoś zawsze było, coś się udało bardziej, a coś mniej. Loteria, brak profesjonalizmu pomimo prawdopodobnie dobrych chęci to wiele spraw z tego co zaobserwowało wiele osób było niedopiętych pozostawionych czystemu przypadkowi.
    Autor: Wojtek
    2018-11-15 12:35:36
  • Ilona Bańkowska nowym zastępcą burmistrza Szczytna
    No to dopiero teraz odczujemy kogo sobie wybraliśmy. Pożałujecie na kogo głosowaliście.
    Autor: mieszkaniec
    2018-11-15 11:48:44
  • Nie bądź obojętny! Jeden telefon może uratować czyjeś życie
    Często słyszę komentarze : co to dla niej/niego ze oddali bezdomnemu starą kołdrę czy płaszcz, pomagają bo im się wydaje że są lepsi. Nie jest tak. Widzisz w swoim zabiegany życiu człowieka siedzącego na schodach, wiesz że mu będzie w nocy zimno ale masz tyle jeszcze spraw na głowie. Potem za dzień dwa lub trzy słyszysz : ktoś zmarł na działkach lub spłonął w pustostanie... Przez chwilę wspominasz zwinietego człowieka siedzącego na schodach potem zapominasz. Ile w nas człowieka jeszcze zostało w gonitwie sukcesu. Dla mnie sukcesem jest: umieć się zatrzymać zauważyć potrzeby innego człowieka i pomoc na ile umiemy. Nawet wykonać telefon żeby nie musieć się zastanawiać czy zamarzł ten którego mijalismy. Los jest pokretny i maloprzewidywalny. Ty pomagasz dziś może ktoś kiedyś pomoże tobie bądź twoim bliskim.
    Autor: Osa
    2018-11-14 22:58:23
  • Jubileuszowy Fotograf Szczycieński (zdjęcia)
    Foto numer 2 - bezcenne
    Autor: Śmieszek
    2018-11-14 17:40:30
  • Trzy flagi = trzy wartości
    Jakie tam \"sprawne propagowanie\" Konstytucji (mówienie, że ta ustawa jest znakiem KOD-u jest chore) na jednym maszcie w Szczytnie. Powiewające licznie nad Marszem Niepodległości flagi takiej np. faszystowskiej Forza Nuova to jest prawdziwa propaganda - z siłą przekazu na cały świat.
    Autor: do Konstantego
    2018-11-14 16:36:37
  • Szczytno w wizji Krzysztofa Mańkowskiego
    Panie Tadeuszu - aż tak otwarcie?! Panie rzeczniku prasowy Starosty Powiatowego w Szczytnie z okresu śp. Andrzeja Kijewskiego - pamięta Pan te wspaniałe czasy? Ale minęły.
    Autor: Śmieszek
    2018-11-14 15:20:58
  • Szczytno w wizji Krzysztofa Mańkowskiego
    Z powodu miernych, dotychczasowych osiągnięć jako samorządowiec, pan Mańkowski nie był moim faworytem. Trzeba jednak uszanować wolę wyborców . Zobaczymy, jak \"wizjoner\" wywiąże się ze swoich obietnic.
    Autor: Nela
    2018-11-14 14:59:25
  • Szczytno w wizji Krzysztofa Mańkowskiego
    To właściwy człowiek, doświadczony samorządowiec z pomysłami dla rozwoju miasta i któremu zaufali mieszkańcy. Uważam, że nie zawiedzie oczekiwań i doprowadzi do tego, że Szczytno będzie \" Bramą Mazur\".
    Autor: Tadeusz Zagozdziński
    2018-11-14 11:23:02