Niedziela, 27 Maj, Imieniny: Eweliny, Jana, Pawła -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Łatana Wielka - dzieje szczycieńskich miejscowości

Historia Szczytna i okolic powoli zbliża się ku końcowi. Oczywiście – mowa o tym, co dotychczas opisywałem. Do lat już bardziej współczesnych nie będę się odnosił. W przyszłym tygodniu zakończę tę ogólną historię, a dziś zapraszam do lektury pierwszego odcinka nowego cyklu. Będzie on poświęcony poszczególnym miejscowościom naszego powiatu. Zaczynamy od Łatanej Wielkiej, wsi w gminie Wielbark.

 



Bagna Łatana

Chociaż o bagnach Łatana wspominano już o wiele wcześniej, to samo powstanie osady, która później przekształciła się w wieś, wiąże się z drugim etapem osadnictwa, zwanego szkatułowym i zapoczątkowanym na tych terenach przez Fryderyka Wilhelma.

Nazwa „osadnictwo szkatułowe” wywodziło się stąd, iż fundusze na założenie miejscowości, jak i uzyskiwane dochody z tych kolonizacji wpływały wprost do szkatuły książęcej pozostającej poza kontrolą stanów pruskich. Władcy pruskiemu było to na rękę, ponieważ mógł się w pewnej mierze uniezależnić finansowo.


Elektor, chcąc zapełnić swą szkatułę, rozpoczął kolonizację nowizn leśnych. Jego następca Fryderyk II, zwany przez Niemców Fryderykiem Wielkim, prowadził podobną politykę zasiedlania tutejszych terenów, a za jedną z priorytetowych spraw uznał osuszenie bagien Łatany.
 

Pierwsze zarządzenie o wymierzeniu moczarów, zwanych Łatana, wydano 16 czerwca 1767 roku. Bagniste podłoże, w wielu miejscach nie do przebycia, mocno utrudniało pracę, więc dopiero dwa lata później udało się wytyczyć ogólny plan melioracji. Jeszcze przez ponad rok ciągnęły się prace nad szczegółami projektu osuszenia bagien, a najtrudniejszą sprawą okazało się odpowiednie wykorzystanie ogromnego drzewostanu o wielkości 380 włók (ok. 7020 ha) rosnącego na obszarze Łatany i przeznaczonego do wycinki.

 

Kolonizacja mokradeł

Powoli i sukcesywnie zmniejszono ilość zalegającego drewna, przekazując je bezpłatnie na budowy królewskie prowadzone na terenach Prus Wschodnich oraz jako deputaty dla szkół i kościołów. Mimo to przez kilka jeszcze lat wartość bogatej w drewno okolicy nie zwracała niczyjej uwagi, przez co z roku na rok odkładano lokację miejscowości na osuszonych bagnach.
 

W planie stworzonym 31 października 1785 roku w Królewcu i dotyczącym zagospodarowania mokradeł Łatana można przeczytać:

„… poszczególne domy nie mogą stwarzać zamkniętych osiedli i muszą znajdować się w odległości od siebie takiej, aby inny gospodarz mógł zobaczyć swojego sąsiada”. Dlatego sposób oddalonych od siebie do dziś gospodarstw, można tłumaczyć decyzją wydaną już pod koniec XVIII wieku.
 

Gospodarze w ramach kolonizacji mokradeł Łatana byli zwolnieni przez sześć lat lat od płacenia królowi podatków. Do ich obowiązkowych prac na rzecz państwa należał m.in. karczunek lasu i pozyskiwanie drewna. Każdy gospodarz, który wyraził wolę osiedlenia się w nowo powstałej osadzie Łatana, musiał w ciągu trzech lat z dostępnego surowca zbudować dom i obowiązkową stajnią.

 

Rozrastająca się osada

Sprawny system melioracji wymagał poprowadzenia sporych kanałów odpływowych do Omulwi i Wałpuszy oraz wybudowania aż siedmiu śluz. Na szczęście kasa elektorska nie liczyła się z wydatkami przeznaczonymi na osuszenie wspomnianych bagien.

Według danych źródłowych, koszty poniesione od początku na prace melioracyjne i karczowanie mokradeł, na specjalne pomiary i wydzielenie gruntów pod lokalizację, a następnie na wykopanie rowów, usypanie wałów i dróg wiejskich oraz na budowę śluz i mostów wyniosły w sumie 7626 talarów 3 grosze i 6 fenigów, co stanowiło wówczas niebagatelną sumę.

 

Koszty kolonizacji mokradeł Łatana


Elektorscy rachmistrze wyliczyli wówczas, że koszty te wraz z innymi korzyściami miały się zwrócić dzięki czynszom w ciągu 15 lat: od dnia Trójcy Świętej 1796 roku do 17 czerwca 1810 roku.
 

Pomimo dużego zaangażowania ówczesnych władz pruskich, zasiedlenie mokradeł Łatany i powstanie wsi Łatana doszło do skutku dopiero w 1794 roku. Dzięki osuszeniu bagien powstały wówczas takie miejscowości jak: Borki Wielbarskie, Lejkowo, Zapadki, Olędry i Ostrowy. W sumie na około 340 włókach zamieszkało wówczas 67 gospodarzy oraz kilku zagrodników.

 

Osadnicy i bieda

Pierwszymi osadnikami byli Polacy, którzy tu przybyli z pobliskiego Mazowsza. Każdy z gospodarzy Łatanej otrzymał 5-10-włókowe grunty, składające się przeciętnie w 2/5 z ziemi uprawnej, resztę zaś stanowiły łąki lub pastwiska.


Wraz z upływem podatkowej wolnizny (która trwała sześć lat), wszyscy gospodarze, którzy się tu osiedlili, byli zobowiązani płacić pełny czynsz gruntowy w wysokości 2 talarów i 40 groszy od włóki.


Gospodarstwa były przydzielane drogą losową w dzierżawę dziedziczną, tzn. gospodarze posiadali prawo użytkowania zajmowanych gruntów, pozostających jednak własnością lasów państwowych, w tym przypadku Królewskich Lasów Korpelskich. Byli oni dość niezależni. Obowiązywał ich jedynie określony w umowie czynsz w gotówce, bez konieczności świadczenia żadnych innych służebności niższych. W wyniku późniejszej polityki ówczesnego rządu stali się prawowitymi właścicielami posiadanych gruntów. Pierwszymi uwłaszczonymi gospodarzami w Łatanej Wielkiej byli Jakub Rudnik, Fryderyk Riechert i Michał Buttler.
 

Niestety, mimo dużego zaangażowania miejscowych chłopów w uprawę przyznanej im ziemi, nie przynosiła ona zbyt obfitych plonów. O skali nędzy terenów Łatany w tamtych czasach świadczy sprawozdanie radcy Halle’go z Wielbarka, skierowane do Królewca: „na Zielone Świątki chałupnicy nie mieli dostatecznej ilości mąki na chleb, pewna wdowa dodała prócz pąków olchy i leszczyny także nasienie pewnej trawy, które okazało się trujące. Ona sama i jej dziesięcioletni syn zmarli wskutek zatrucia”.

 

Szantaż osadników

Na osobną uwagę w dziejach Łatany zasługuje historia walki o ziemię kilku chałupników z Ostrów i Łatany, która rozpoczęła się w kwietniu 1809 roku, a zakończyła dopiero dziesięć lat później.
 

Sprawa nabrała takiej wagi, iż dokumenty zostały skierowane przez Królewiec do Ministerstwa Skarbu w Berlinie. Wszystko zaczęło się niewinnie - na początku kwietnia 1809 roku gospodarze złożyli prośbę o przydzielenie im innego miejsca na siedlisko, na terenach zalesionych, ale otrzymali odmowę.
 

We wrześniu tego samego roku chałupnicy ponowili swą prośbę. Pisali, że z powodu pastwisk mają spory graniczne z mieszkańcami polskiej wsi Surowe. Polacy zasypali rów przeciwpowodziowy i na skutek podmoknięcia gruntu zawaliły się kominy w gospodarskich chatach.


Grudzień 1809 r: - ponowna prośba o grunty zalesione lub skuteczne osuszenie tych, które posiadali. Chałupnicy postawili wówczas Zarządowi Rejencji warunek, że jeżeli ten odmówi ich prośbie, przeniosą się - jakkolwiek niechętnie - do Księstwa Warszawskiego, gdzie nadleśniczy z Myszyńca oferował im już atrakcyjne, zalesione grunty. Swoista odyseja chałupników z Łatanej skończyła się po dziesięciu latach, gdy Rejencja Królewiecka przyznała na meliorację okolic Ostrowa i Łatanej znaczne fundusze.

 

Powstanie szkoły

Powstanie pierwszej szkoły w Łatanej Wielkiej wiąże się z panowaniem elektora Fryderyka Wilhelma III, który w roku 1830 wydał edykt nakazujący utworzenie tam dwuklasowej placówki. Do szkoły uczęszczały dzieci zarówno miejscowych gospodarzy, jak i z okolicznych wsi.
 

Na samym początku naszego wieku - wiosną 1900 roku - zbudowano nowy budynek szkoły. W 1929 roku podczas prac modernizacyjnych dobudowano małą dzwonnicę, a jedno z pomieszczeń przeznaczono do odprawiania nabożeństw, które celebrował pastor z Wielbarka. W większości miejscowa ludność była protestancka i dla nich właśnie powstała ta placówka. Dzieci z rodzin katolickich uczęszczały do szkoły w Lesinach Wielkich.

 

Rozwój miejscowości

Mimo nieurodzajnej ziemi, która nie sprzyjała dobremu rozwojowi - w 1939 roku istniało w Łatanej 37 gospodarstw o dość zróżnicowanym areale. Tylko jeden gospodarz posiadał zaledwie 3 hektary, dalszych 3 rolników gospodarzyło na areale od 5 do 10 ha, trzynastu - 10-20 ha, a 10 posiadało już pokaźnych rozmiarów grunty: od 20 aż do 100 ha. Wieś zamieszkiwało wówczas 47 rodzin, na które składało się 118 osób. We swi mieszkał również żyd o nazwisku Itzek, który prowadził gospodę z wyszynkiem. W Łatanej swój zakład rzemieślniczy (jedyny we wsi) miał również kowal.
 

Obecnym sołtysem wsi już od trzech lat jest Aneta Krzyszkowska. Obszar jaki wieś zajmuje wraz z użytkami rolnymi wynosi 531 ha. Obecnie w Łatanej (Małej i Wielkiej) mieszka łącznie130 osób.

 

 

 

Opis do zdjęcia: 1930 rok. Małżonka ostatniego niemieckiego sołtysa Łatanej – Johanna Niewiary wraz z synem. W tle widoczne zabudowania ich gospodarstwa. Fotografia pochodzi ze zbiorów Kreisgemeinschaft Ortelsburg E.v



Komentarze do artykułu

Napisz

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • Ślązak z urodzenia – Mazur z serca (zdjęcia)
    Jesteś " Wielki' Twoje poczynania są na skraju bezpieczeństwa. Działania Twojej grupy są wspaniałe. Podziwiam Was.
    Autor: Bozena
    2018-05-27 01:58:58
  • Ślązak z urodzenia – Mazur z serca (zdjęcia)
    Maciek jesteś Wielki . Twoje zasługi dla Nas dla Ciebie są wielkie.Jesteś super specjalistą. Wiem o Twoich poszukiwaniach ludzi utopionych w dziwnych okolicznościach. Szacunek dla specjalisty i znajomego z Pasymia. Podziwiamy i pozdrawiamy.
    Autor: Bozena
    2018-05-27 01:51:42
  • Zaginął słuchacz kursu podstawowego, policja prosi o pomoc
    Armagiedin rudkiwski
    Autor: Walaus
    2018-05-26 21:11:19
  • Nie żyje policjant, radiowóz dachował (zdjęcia)
    Odszedł wspaniały kolega i policjant. Byłeś zawsze uśmiechnięty, pomocny i bardzo koleżeński - takiego zapamiętam Cię na zawsze. Szczere wyrazy współczucia dla rodziny i bliskich. Tego jak bardzo mi przykro nie jestem wstanie opisać słowami...
    Autor:
    2018-05-26 18:44:43
  • Nie żyje policjant, radiowóz dachował (zdjęcia)
    Tragedia.Mlody człowiek. Spoczywaj w spokoju.Moje kondolencje dla rodziny.
    Autor: Krzysztof - emeryt
    2018-05-26 14:45:00
  • Nie żyje policjant, radiowóz dachował (zdjęcia)
    Jak zwykle wszyscy wiedzą lepiej! Jak można przeczytać, że odszedł mąż i ojciec dwójki dzieci, a później pisać, że bardzo się z tego cieszy! Wszystkie radiowozy to gruchoty mówiąc prostym językiem, aby wszystkie barany które obrażają Pana Piotra oraz jego rodzinę zrozumieli, że to nie jest kwestia szybkiej prędkości, niezapiętych pasów bądź trzeźwości. Mogę nawet ręczyć, że Pan Piotr zawsze zapinał pasy i jeździł przepisowo. Zastanówcie się teraz gdybyście mieli tak jak oni zmianę nocną czy dalej byłoby tak łatwo wam wszystko robić. Zmęczenie niestety zwycięża nad człowiekiem. Uważam, że wszyscy tu komentujący źle i niestosowne beszczeszczą jego osobę. To że nie lubicie policjantów bo są tacy i nie tacy to nie wkładajcie wszystkich w całą gromadę. Pana Piotra znałam osobiście i krzyczę to teraz wszystkim to był wspaniały człowiek. Służył dobrą ręką dla wszystkich. Kochający mąż i tatuś, który miał całe życie przed sobą. To jest bardzo wielka tragedia która wylewa łzy z oczu wszystkich którzy go znali. Zamiast pisać tu głupoty to pomódlcie się za Jego duszę. Spoczywaj w pokoju!
    Autor: Przyjaciółka
    2018-05-26 10:50:00
  • Czy gmina dopłaciła do głosowania w plebiscycie Wójt Roku?
    Ciekawa jestem czy Malik sprawdzał służbowe bilingi jak brał udział w konkursie na najlepszego sołtysa w powiecie.Zajmował wysokie pozycje chociaż wybitnym sołtysem nie był.
    Autor: Ala
    2018-05-26 06:29:54
  • Świętajno – stracona szansa rozwoju? Rozmowa z byłym wójtem Januszem Pabichem
    Poprzedni wójt miał swój czas i się nie sprawdził. Nie wybraliśmy go i już nie wybierzemy. Nie rozumiem skąd u niego takie parcie na urząd. Poza tym jak widzę tych ludzi co są za nim: Krzyśków, Pasławska to wiem, że jest pozamiatane. Klasyk by zaśpiewał "ALE TO JUŻ BYŁO I NIE WRÓCI WIĘCEJ" - na nasze szczęście, na szczęście gminy. Pozdrawiam wszystkich ziomali. Bądźmy przy urnach jesienią.
    Autor: Szwejk ze Świętajna
    2018-05-26 00:49:56
  • Nie żyje policjant, radiowóz dachował (zdjęcia)
    Zdecydowanie skupiłbym się na stanie technicznym radiowozu, a nie nad tym ile jechali oraz czy mieli zapięte pasy. W tej firmie wszystko naprawia się po taniości i tylko w ostateczności. Ten kto pracował i jeszcze pracuje w tej firmie wie o co chodzi. Poza tym policjanci traktowani są jak psy na posyłki, jak ktoś chce sobie sprawdzić autokar przed wyjazdem to niech podjedzie do najbliższej komendy, albo do stacji kontroli pojazdów. Jest zbyt dużo absurdów w tej firmie, a przede wszystkim zachowanie przełożonych, którzy przez całe życie byli popychadłami, a jak się dostają do władzy to mają się za nie wiadomo kogo. Tego chłopaka zabił SYSTEM. Świeć Panie nad jego duszą, a drugiemu daj zdrowie.
    Autor: sierż. sztab.
    2018-05-25 22:49:08
  • Nie żyje policjant, radiowóz dachował (zdjęcia)
    Rodzina szybko zglaszac sprawe do prokuratury niech zabezpeicza wrak a biegły obnaży cała prawdę o stanie techniczym. Śpij bracie....
    Autor: st sierż -
    2018-05-25 21:50:51