Czwartek, 21 Marzec, Imieniny: Joachima, Kiry, Maurycego -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Justyna Szymonik-Polak archeolog z Powałczyna


Wszystko zaczęło się w Liceum Ogólnokształcącym w Żyrardowie. Wtedy to ślepy los sprawił, że młoda uczennica znalazła się w miejscu, gdzie prowadzano wykopaliska. Wrażenie było piorunujące.



Pierwsze życiowe zetknięcie z żywą historią, oprócz oczarowania, rozbudziło potrzebę wiedzy, a ta objawiła się poszukiwaniem i wchłanianiem wszystkiego, co było dostępne z dziedziny archeologii i kolejnymi wizytami w miejscach badań archeologicznych. - Nim zakończyłam liceum, to już wiedziałam, kim chcę być i nie żałuję tego do dziś – opowiada z przejęciem pani Justyna.

 

Archeologia to specyficzna dziedzina nauki, badając przeszłość, ślady bytności człowieka, wkracza w jego genetykę i nieustannie wzbogaca wiedzę o ludzkim genotypie, próbuje rozwiązać zagadkę, skąd się wzięliśmy, licząc, że wiedza o naszym pochodzeniu i budowie pomoże w rozwiązywaniu niedomagań chorobowych. Tak oto poznanie przeszłości ma mieć wpływ na przyszłość. Archeolodzy to ludzie ogromnych ambicji, każdy marzy o największym odkryciu, czymś, co zmieni istniejący pogląd w danym temacie, stanie się przełomem dającym nowe, nieznane dotąd światło i będzie tak znaczące, że rozsławi nazwisko odkrywcy. By temu sprostać, młoda Justyna podejmuje studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. A konkretnie Wydział Historyczny i Archeologia Pradziejowa mają uzbroić przyszłą badaczkę w niezbędne umiejętności i wiedzę. - Od pierwszej chwili nauka i praca, są jedną wielką przygodą. To prawdziwa pasja nie do zamienienia na nic innego, a mówić o niej można nieustannie. To zaczęło się w szkole i trwa do dziś. Każdy dzień uczy i wzbogaca wiedzę akademicką, każdy dzień wnosi też coś nowego do wielkiej skarbnicy wiedzy o nas samych - o człowieku – wyjaśnia pani archeolog. Kraków to szczególne miejsce i nie tylko dlatego, że UJ to światowa kuźnia talentów. -Krakowski rynek to otwarta księga historii. Kopaliśmy na głębokości 4 m i to dało nam bardzo bogaty obraz ludzkiej bytności. Na samym dole cmentarz datowany na X wiek, nad nim osada z przełomu XI i XII stulecia. Pod obecną płytą rynku ślady targowisk z wyraźnym podziałem na strefy i warstwy społeczne. Są szczątki drewnianych straganów dla zwykłych ludzi i kamienne okazałe stoiska bogatych kupców – opowiada o swoich początkach pani Justyna.

Po tym zawodowym szlifie przyszła kolej na inne, jeszcze bardziej ciekawe wyzwania. Podczas budowy autostrady w okolicach Krakowa i Rzeszowa natrafiono na ślady osadnictwa od epoki kamienia do wczesnego średniowiecza. Prace na tych stanowiskach ugruntowały młodą panią archeolog. I pewnie wszystko by biegło swoim torem, gdyby nie przyjazd do Powałczyna na wczasy i poznanie Kazimierza. Coś zaiskrzyło i dwoje, podobnie widzących świat ludzi, postanowiło założyć rodzinę. Zamieszkali razem w Powałczynie w 2005, a rok później pani Justyna otworzyła własną pracownię archeologiczną i całą swoją pasję aż do dziś poświęca naszemu regionowi.

A jak to wygląda od kuchni? Otóż dróg do źródła wiedzy o historii człowieka na ziemi jest wiele. Kiedy nie mamy informacji o stanowiskach archeologicznych w danym regionie i nie ma danych w bazie ,,Polskich Badań Powierzchniowych”, archeolodzy wychodzą na pola, zwłaszcza po orce, wtedy najlepiej widać szczątki skorup ceramicznych naczyń czy formowanych ludzką ręką fragmentów narzędzi z kamienia. Po ich ilości oceniamy, czy zachodzi podejrzenie, że mogą być w tym miejscu ślady osady, czy w sytuacji, gdy jest to w pobliżu istniejącego skupiska ludzi, dowodzi, że był to wywóz na pole przez uprawiających ziemię rolników np. wraz z obornikiem. Gdy artefaktów jest wiele, fakt ten zgłaszany jest do wojewódzkiego konserwatora zabytków i ten decyduje o dalszym postępowaniu. Na ogół poza wpisem do krajowej bazy danych nikt nie podejmuje dalszych działań aż do chwili, gdy pojawia się ingerencja poprzez np. inwestycję budowlaną. Wtedy, zgodnie z polskim prawem, inwestor zobligowany jest do współpracy i opłacenia nadzoru bądź badań archeologicznych. Gdy natrafia się na znalezisko, to jest ono oceniane i jego znaczenie decyduje o tym, czy inwestycja będzie zrealizowana. Jeżeli mamy do czynienia z fragmentarycznymi np. częściami muru, to istnieje szansa kontynuowania inwestycji przy zachowaniu i wkomponowaniu znaleziska w nową całość.


Inaczej rzeczy się mają, gdy są zapisy historyczne i zostają potwierdzone wykopaliskami. Wtedy może to być dziedzictwo narodowe lub nawet światowe i artefakty po gruntownych badaniach i opisaniu trafiają do muzeów lub w przypadku osad czy obiektów same stają się muzeami. Od 2006 r pani Justyna prowadzi badania na terenach objętych ścisłą ochroną. Są to centra miast, m.in.: Szczytna, Mrągowa, Biskupca, Reszla, Rynu, Giżycka i Barczewa. Prace te dotyczą identyfikacji historycznej zabudowy miast, wielkości budynków, przebiegu ulic i traktów komunikacyjnych. I tak na przykład w Szczytnie fosa wokół zamku miała około 20-30 m szerokości i została zasypana. Prowadzona jest analiza danych z muzeów, archiwów, monografii miejscowości oraz zapisów znajdujących się w zbiorach prywatnych czy z archiwalnych gazetach. Najczęściej znajdowane ślady bytności człowieka to: warsztaty, doły do wypalania wapna, ślady dawnych urządzeń kanalizacyjnych, wodnych i studnie. Często natrafia się na drewniane wodociągi z czasów krzyżackich. Wielkim źródłem wiedzy historycznej są śmietniki, gdzie znajduje się dawne maszyny, łyżwy, codzienne przedmioty z każdego rodzaju działalności.

Praca na danym terenie związana jest zawsze ze współpracą z lokalnymi muzeami w takich miastach jak: Szczytno, Olsztyn, Pisz, Kętrzyn czy Mrągowo, gdzie na zasadzie umowy z archeologiem trafiają wykopaliska z regionu. I tak na terenie Nadleśnictwa Wipsowo znaleziono krótki miecz rycerski z XV w. Było to w ramach nadzoru prac saperskich rozminowywania terenów leśnych. Nad każdym znaleziskiem pani Justyna sama prowadzi badania i renowację, opracowuje dokumentacje i dopiero wtedy eksponat bierze odpowiednie muzeum. Czego nasza ziemia kryje najwięcej? Są to całe pojedyncze naczynia. Buteleczki po lekach, kałamarze, guziki, a także bagnety, bełty czy kule z muszkietów. Każde miasto ma stare centrum, gdzie bez archeologa nic się nie dzieje. Wiele stanowisk jest poza miastami i tam za nie płaci inwestor. Jeżeli jest sygnał, że gdzieś ktoś coś znalazł, to informuje o tym konserwatora zabytków. Tak było np. z kurhanem pruskim na terenie Nadleśnictwa Wipsowo. - Jeżeli chodzi o Ziemię Szczycieńską, to bazujemy na przedwojennych danych niemieckich. Istnieje archeologiczna mapa Tiszki, ale nie tylko. Nieocenioną pomoc dają nowe technologie: georadar, zdjęcia lotnicze, analiza ukształtowania terenu - wszystko razem tworzy pewną całość - mówi. Co spędza sen z oczu pani Justyny” - Wiem, że pomiędzy Powałczynem a Piasutnem są dwa kurhany pruskie. Chciałabym je zlokalizować, jest to trudne ze względu na duże zalesienie terenu, ale nie niemożliwe.

A co z wielkiej historii odkryto na naszej ziemi? Całe cmentarzyska z epoki żelaza. W okolicach Babięt i Starych Kiejkut znaleziono cmentarne z okresu wpływów rzymskich I – V w. n.e. W Piasutnie odnaleziono jeden skarb - kurhan. - Mieszkam w Powałczynie, tu budujemy z mężem nasz dom i chciałabym zrobić coś specjalnego. Myślę o opracowaniu naukowym stanowisk archeologicznych dla tej gminy- snuje plany p. Justyna. Zapytana o plany zawodowe, odpowiada: - Stawiam na nowe technologie, to szansa na kolejne znaleziska i uzupełnianie brakujących kart historii naszej ziemi. Chciałabym też pogłębiać moją wiedzę, zwłaszcza z zakresu renowacji i konserwacji metali. Historia ma to do siebie, że jej poznanie, nawet w małym aspekcie, nie wyczerpuje tematu, stąd archeologowi z pasją nigdy nie zabraknie pracy.



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Powiązane wydarzenia

  • Poniedziałek, 2016-02-22 12:05:35

Z Powałczyna do Pasymia


Komentarze

  • Kadeci „Wiktorii” ukarani za... brak pieniędzy
    I tutaj najlepiej widać jak zarządzane jest miasta. Drużyna która od jakiegoś czasu robi duże postępy dostaje 9 tysięcy złotych? Przecież to jest jakiś żart. Część lokalnych polityków ma większe pensje miesięczne. W Szczytnie nigdy nie będzie sukcesów, bo poza kilkoma pasjonatami to miasto zdycha powolną śmiercią. Lansować się przed kamerami, cykać foty na zawodach sportowych, ale nic nie zrobić gdy rzeczywiście potrzeba interwencji. Wstyd.
    Autor: Szczytniak
    2019-03-21 14:20:47
  • Ogień nie zna się na zegarku
    Przykre jest to, że kierownictwo jednostki które nie stanęło na wysokości zadania i straż nie wyjechała do pożaru , pisze pod pseudonimem Mieszkanka wyjaśnienia, co oznacza skrót OSP. Słabo, doprawdy słabo zasłaniać się kobietą.
    Autor: Feministka
    2019-03-21 10:21:56
  • Ospa zabiła 6-letnią Maję
    A jak dziecko umiera lub zostaje kaleka po szczepionce to dlaczego tak o tym nie trabicie?! A moze w tym wypadku zawinili lekarze?moze to byla koincydencja?
    Autor: Koleżanka
    2019-03-21 09:42:19
  • Hilton w Wałpuszu, a w Lipowej Górze hotel z basenem?
    Hotel to będzie ale na bilbordach
    Autor: Zozola
    2019-03-20 19:35:57
  • Marszałek wierzy w cierpliwość inwestorów
    Kolejna baśń z serii baśni 1001 nocy. Już wybudowano obwodnicę Szczytna, już rozbudowano drogę DK53 do przekroju 2+1. Teraz województwo wybuduje strefę inwestycyjną. Śmiech na sali.
    Autor: Mazur
    2019-03-20 10:38:23
  • Łachmański rozstał się z Trusewicz
    Dziekuję Pani Trusewicz, za profesjonalizm, przynazją obsługę i dobrą robotę dla Pasymia i całej gminy.
    Autor: Łukasz Z Tylkowa
    2019-03-19 21:08:43
  • Dzielnicowy Osowiecki odnalazł zaginionego 14-latka
    A ciebie Tusk za komentarz roku :) Za zasługi dla Ciemno Grodu :) Panie Milicjo
    Autor: Obserwator
    2019-03-19 17:49:11
  • Pijana 31-latka z gminy Wielbark w rękach policji
    A mówi się, że w Wielbarku sami złodzieje. Jak widać złodziejki nieźle sobie radzą. ????
    Autor: Bąbelek
    2019-03-19 17:20:54
  • Przewodniczący Tomasz Łachacz z gwiazdkami i szpilami
    Populizm, I stronniczosc. Ostatnie 8 lat z Górską chodził krok w krok w koalicji a tuż przed wyborami przysłowiową ,, nogę jej podstawił\".... Innopolis na ulotkach wyborczych chwalił i wielbił a teraz przeciw projektowi. Zmarnowane pieniądze z budzetu miasta w kwocie ok 300.000 zł jak i setki roboczogodzin pracowników urzędu zaangażowanych w projekt Innopolis. Gdzie tu rozsądek i ....?
    Autor: Lucjan
    2019-03-18 23:30:11
  • Ospa zabiła 6-letnią Maję
    No to teraz widać jak kompromituje się służba zdrowia. Żeby pozwolić dziecku umrzeć na tak łatwo wyleczalną chorobę, to trzeba być totalnym ignorantem a nie lekarzem. PRAWDZIWY LEKARZ nie dopuściłby do takiej tragedii z powodu takiej błahostki. Po 2: jeżeli dziecko było szczepione na ospę to już tym bardziej przegięcie!!! Założenie i reklamy koncernów farmaceutycznych ich jakże \"cudownych\" szczepionek poległo na polu chwały. W ch***j z taką szczepionką, skoro dziecko nie żyje. Miało przejść lżej chorobę a NIE ŻYJE. Więc niech sobie koncerny wypiją zawartość tego gówna co produkują. Bardzo współczuję rodzicom, że przez chory system muszą tak cierpieć.
    Autor: Konowały i big pharma do piachu!!!!!
    2019-03-18 23:13:04