Piątek, 17 Sierpień, Imieniny: Joachima, Nory, Stefana -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Historyczne korzenie Szczytna, czyli początki miasta

24 listopada można uznać za jedną z najważniejszych dat dla Szczytna. W tym dniu, w wigilię świętej Katarzyny 1360 roku wielki szpitalnik i komtur elbląski Ortolf z Trewiru nadał przywilej lokacyjny 16 bartnikom z północnego Mazowsza (najprawdopodobniej okolic dzisiejszych Chorzel i Przasnysza).



Na mocy tego dokumentu polscy bartnicy otrzymali prawo prowadzenia rybołówstwa i polowań na okolicznych terenach. I to właśnie tych szesnastu bartników z Mazowsza zapoczątkowało rozwój osady, a następnie miasteczka i miasta.

 

Szczycieńscy krzyżacy

Szczycieński zamek nigdy nie stanowił, wbrew kronikarskim zapisom Długosza i opierającego się na nich Sienkiewicza - siedziby komturstwa, lecz prokuratorii. Krzyżacki prokurator (Pfleger - pielęgniarz, szpitalnik) był urzędnikiem zawiadującym okręgiem administracyjnym wchodzącym w skład komturstwa lub podlegający wprost wielkiemu mistrzowi. Zamki, w których rezydowali prokuratorzy, były zwykle głównymi punktami obrony, ulokowanymi wzdłuż granicy państwa krzyżackiego. Prokuratorzy zarządzali obszarami wchodzącymi w skład komturii.

 

Do obowiązków szczycieńskiego prokuratora należało m.in. zachowanie zamku w dobrym stanie, w czym pomagali mu chłopi i wolni kmiecie z jego okręgu, każdy oczywiście na swój sposób: pierwsi świadcząc szarwark, drudzy - służbę zbrojną. Szarwark – uwspółcześniając – należałoby nazwać przymusowymi robotami publicznymi. W ramach szarwarku budowano drogi i mosty oraz utrzymywano je w stanie używalności. W wiekach późniejszych, wraz z umacnianiem się organizacji państwowej, obowiązki te przeszły na administrację państwową i miasta.

 

Priorytetowym zadaniem szczycieńskich prokuratorów było też utrzymanie w jak najlepszym stanie systemów obronnych oraz wystawianie strażników, którzy mieli ostrzegać o zbliżaniu się wroga. Na uposażenie straży i utrzymanie umocnień, wolni wnosili specjalną opłatę tzw. Wartengeld. Siedziba prokuratorii była również ważnym ośrodkiem władzy sądowniczej, przysługującej prokuratorowi lub jego pełnomocnikom.

Szczycieńscy prokuratorzy przywiązywali dużą wagę do handlu i gospodarki, w której istotną rolę odgrywało rybołówstwo. Krzyżaccy poddani byli zobowiązani dostarczać swoim zwierzchnikom - według ściśle określonych w przywileju zasad - ryby po zaniżonej cenie.

 

Polscy bartnicy

Tak jak wspomniałem wcześniej, 24 listopada 1360 roku wielki szpitalnik i komtur elbląski Ortolf z Trewiru wydał na szczycieńskim zamku dokument, na mocy którego w sąsiedztwie zamku osadził szesnastu Polaków - bartników, dając im prawo prowadzenia rybołówstwa i polowań na okolicznych terenach.

 

W średniowieczu polowanie oraz hodowlę pszczół uważano za regalia (monopol władcy), co oznacza, że wykonywanie tych czynności wymagało specjalnego zezwolenia władzy. Każdy z polskich bartników - jak zapisano w przywileju - „których przyjmujemy i którzy nam przyrzekli, że chcą u nas pozostać i być wiernymi”, otrzymał włókę pola za pół grzywny czynszu i obowiązek szarwarku wraz z prawami i powinnościami odnośnie do bartnictwa i polowania.

 

W niedługim czasie Bartna Strona jako wieś rozrosła się stopniowo do 74 włók (1 włóka średniowieczna - 17,955 ha) czyli władała sporym areałem ziemi, bo liczącym ponad 1300 hektarów.

 

Aż do 1530 roku Bartna Strona nie stanowiła zorganizowanej gminy wiejskiej. Jeszcze później, bo do siedemnastego stulecia, we wszystkich dokumentach i urzędowych sprawozdaniach w odniesieniu do osady na północ od zamku była używana nazwa „Pszczelarze pod zamkiem”.

 

Z przywilejem bartniczym ściśle wiązało się prawo łowieckie. Bartnicy część każdej upolowanej zwierzyny musieli dostarczyć na zamek, za co otrzymywali ściśle określone kwoty. „Także ze złowionej zwierzyny mają nam dać ćwiartkę, wiewiórkę za 10 fenigów, jarząbka za 4 fenigi, skórę kuny za 2 i pół skojca, a kto bobra złapie, ten ma obowiązek ogon i strój bobrowy oddać do zamku” - czytamy w przywileju. Powinności szczycieńskich bartników, w porównaniu do określanych przywilejami, nadawanymi innym okręgom krzyżackim bardziej przypominały szarwark. Na przykład za każdą nową barć otrzymywali szeląga. Cały uzyskany miód uważany był za własność Zakonu, ale szczycieńscy bartnicy odsprzedawali go Krzyżakom po zaniżonych cenach, czerpiąc z tego dość nikłe dochody.

Do zakresu obowiązków nałożonych na bartników przez Zakon należała także pomoc przy żniwach przez trzy dni na własnym wikcie, za tzw. dziesiąty snopek oraz dostarczanie na zamek jako naturaliów skór, futer i przedniej lub tylnej ćwiartki ubitych zwierząt.

Na swego przedstawiciela społeczność osady bartniczej wybierała na ogół najstarszego wiekiem człowieka pełniącego funkcję starosty, która z latami przekształciła się w urząd wójta.

 

Dwadzieścia lat po lokowaniu osady bartniczej zaszły wydarzenia, które w efekcie wpłynęły na wzrost osadnictwa. 31 maja 1380 roku, trzy lata po śmierci wielkiego księcia litewskiego Olgierda, w niewielkiej miejscowości Dawidyszki został podpisany tajny traktat pomiędzy Jagiełłą, wielkim księciem litewskim i późniejszym królem Polski, a Winrychem von Kniprode - wielkim mistrzem zakonu krzyżackiego. Traktat był skierowany przeciwko stryjowi Jagiełły, Kiejstutowi. Jednym z efektów tego traktatu, w latach późniejszych, był wybuch pierwszej litewskiej wojny domowej.

 

Wielki mistrz Winrich von Kniprode wraz z dostojnikami zakonnymi, zaraz po zawarciu układu pokojowego odbył podróż po swym kraju. Obejrzał miasta i wsie powstałe na obszarach dawnej puszczy pruskiej. Uznał, że czas pokoju warto wykorzystać na lepsze zagospodarowanie, a więc i zaludnienie podległego terytorium. W efekcie tych wojaży i traktatu w Dawidyszkach w 1385 roku został założony Pasym i rozpoczęła się sukcesywna kolonizacja okolic Szczytna.

 

Przywilej dla bartników polskich pod zamkiem szczycieńskim z 24 listopada 1360 r.

(tłumaczenie. z języka niemieckiego - G. Leyding: „Szczytno. Z dziejów miasta i powiatu”)

 

W imię Boże, amen.

My brat Ortolf z Trewiru, zarządca szpitali Niemieckiego Zakonu św. Marii w Jerozolimie i komtur w Elblągu obwieszczamy tym, którzy niniejszy list będą oglądać, czytać, czy też o nim słyszeć, że z wiedzą, za radą i za zgodą naszych braci przyjęliśmy Polaków, którzy oświadczyli gotowość pozostania przy nas i być wiernymi poddanymi. Ich nazwiska są następujące: Kwiatko, Mikosz z Piwody, Świętosław z Wrzącej, Andrzej, Gniewomir, Paweł z Ciemnej, Grzesiek, Domanek, Wawrzyniec, Rudny, Jakub, Magnek (Manik), Piotr, Mikosz, Marcin, Tworzyjan, Wojciech, Piotrek. Dla tego obdarzamy ich szczególną łaską, by posiadane dobra wolno im było sprzedać temu, na kogo my się zgodzimy. Po śmierci kogoś z nich, majątek jego odziedziczą żona i dzieci jeśli zostaną przy nas, skoro zaś się wyprowadzą, przypadnie on Zakonowi. Każdemu z wymienionych Polaków nadaje się 1 włókę ziemi wraz z dziesięcioletnią wolnością z dniem św. Marcina, z wyjątkiem Rudnego, który ma ogród. Po upływie 10 lat każdy z nich płacić winien od włóki rocznie na św. Marcina 1h grzywny (marek) fenigów zwyczajnej monety czynszu. Oprócz tego obdarzeni zobowiązani są do pomocy przy sprzęcie siana przez trzy dni na własnym wikcie, a jeśli popracują dłużej to na wikcie naszym. Poza tym mają pomagać przy żęciu zboża za dziesiąty snopek. Zezwalamy im na rybołówstwo wędką na wszystkich jeziorach i strumykach. Za zakładanie barci otrzymać mają jeden szeląg fenigów, a miód po połowie z tym, że swoją część obowiązani będą sprzedać nam za 3 i pół skojca fenigów od rączki. Ze złowionej dziczyzny mają odstawić do zamku czwartą część: wiewiórkę za 10 fenigów, jarząbka za 4 fenigi, skórkę kuny za 2 i pół skojca, a jeżeli złowią bobra, to winni również odstawić ogon i gruczoły. To wszystko na wieczystą trwałość, zaopatrując dokument naszą pieczęcią przy następujących świadkach: brat Eberhard z Monheim, wójt z Morąga; brat Henryk Murer, wójt w Szczytnie; brat Henryk z Rennenbergk, nasz kompan i inni czcigodni ludzie, których nazwisk tu nie wymieniono.

 

Działo się w Szczytnie, w roku pańskim 1360, we wtorek przed św. Katarzyną.

 

Opis zdjęcia: Najstarszy i chyba najważniejszy dokument w dziejach Szczytna – przywilej lokacyjny dla polskich bartników z 1360 roku



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • Mamy potwierdzenie, McDonald's szuka działki w Szczytnie
    Nowe centrum? Piszesz tak bo mieszkasz na tej ulicy?
    Autor: MC
    2018-08-16 17:37:17
  • Od robotnika do kierownika...
    Swoją karierę w Ikei we Wielbarku zacząłem już 7 lat temu. Nie traktowałem początkowo tej pracy jako coś z czym bym wiązał moją przyszłość na tyle lat, ale faktycznie, stopniowo zdobywałem doświadczenie, wiedzę, umiejętności i awansowałem, obecnie zajmuje jedno z kierowniczych stanowisk i bardzo sobie cenię pracę tu. Bardzo pozytywne wrażenia, tym bardziej patrząc na te 7 lat, które już tu pracuję
    Autor: Krzysztof
    2018-08-16 12:47:29
  • Ronda jeszcze nie ma, a już... denerwuje
    szkoda ze temu cfaniakow"i w sutannie nie zabrali, nie zdziwie sie dy za nasze pieniądze jeszcze wokół koscioł alejki i chodniki miasto zrobi.
    Autor: Marcin
    2018-08-16 12:40:29
  • Kampanii jeszcze nie ma, a błotem już rzucają w... wójta
    skoro ktoś chce zadać te pytania, niech je zada oficjalnie w twarz wójtowi.
    Autor: macx
    2018-08-16 12:29:44
  • Protest... sąd w Szczytnie
    na zdjęciu odliczając dzieci to max 30 osób!!
    Autor: marta
    2018-08-16 11:52:06
  • WIELBARSKA IKEA INDUSTRY PIĄTA NA ŚWIECIE
    Wielbark bez wątpienia dużo zyskuje dzięki zlokalizowanemu tu zakładowi Ikea. Jest to miejsce pracy dla ogromnej liczby naszych mieszkańców i nie tylko.
    Autor: Tadeusz
    2018-08-16 10:56:32
  • Mamy potwierdzenie, McDonald's szuka działki w Szczytnie
    Z pewnością ul. Wielbarska to o wiele lepsza lokalizacja, co widać po ilości przejeżdżających pojazdów. Również ze względu na bliskość obwodnicy, która łączy drogę do Warszawy i na lotnisko i drogę do Ostrołęki. Pewnie dlatego lokalizację tam wybrała Biedronka. Teraz to się robi prawie nowe centrum, widać tam mnóstwo ludzi. Lemańska jest zaś za daleko, żeby lokalizacja była atrakcyjna też dla mieszkańców miasta.
    Autor: Szczytnianin
    2018-08-16 09:54:32
  • Złośliwy los i guz... Tomek potrzebuje pomocy

    Autor: AnaGuerrero
    2018-08-16 09:38:55
  • Romany i Dębówko połączy droga
    Dobrze że pamiętają o innych drogach w okolicy gdzie 2 samochody nie mogę się minąć , rownarke jak puszczą raz na pół roku to potem nie idzie przejechać bo powyciaga wszystkie kamienie i porobi skarpy ;)
    Autor: Anonim
    2018-08-16 00:20:10
  • Alarm w DPS, pracownicy podzieleni, mieszkańcy zdezorientowani
    Najlepiej wszystkich wyrzucić - zostawić tylko Dyrektora i pupili - a mieszkaniec niech sam się ogarnie. Ręce opadają jak się czyta takie komentarze - dziewczyno rozumiem że TY jakbyś mogła to bez miodu byś ogarnęła - ale może sama weź się za robotę a nie ublizasz koleżankom z pracy . Larwe karalucha może sama przynioslas z jakiegoś starego kościoła. ...... a może z miejscowego?
    Autor: Do Niezależnie
    2018-08-15 23:25:10