Wtorek, 20 Listopad, Imieniny: Anatola, Edyty, Rafała -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Ekard Gonsowski – Mazur, rolnik, starosta...(zdjęcia)


W tym roku podczas powiatowych dożynek, które się dobyły w Wielbarku, starostą i przedstawicielem tej ważnej dla wszystkich rolników uroczystości był Ekard Gonsowski z Lesin Wielkich.



Pan Ekard wraz małżonką Anną posiada prawie 80-hektarowe gospodarstwo rolne. Pochodzi również z jednej z nielicznych już rodzin mazurskich w naszym powiecie, która od kilku pokoleń zajmuje się uprawą roli i hodowlą bydła. Majątek posiada dzięki swojemu pradziadkowi, który pod koniec XIX wieku wyjechał do Westfalii. Później wrócił na biedne wówczas Mazury i za zarobione pieniądze kupił ziemię.

 

- Zajmujemy się hodowlą bydła opasowego. W 1991 roku przejąłem gospodarstwo po rodzicach. Już wtedy było ono w pełni zmechanizowane, nastawione głównie na produkcję mleka – mówi rolnik. Trzy lata po śmierci ojca (w 1997 roku) pan Ekard zrezygnował z hodowli krów i produkcji mleka. Zajął się produkcją tartaczną, która niespełna 20 lat temu bardzo prężnie się rozwijała w naszym regionie.

 

- Jednak jak wszędzie, konkurencja rosła i z czasem postanowiłem zrezygnować z tego biznesu. Mniej więcej w tym samym czasie poznałem swoją przyszłą małżonkę Annę, która wniosła w posagu 6 krów i taką samą liczbę cielaków. Oczywiście i ja miałem jeszcze kilkanaście sztuk bydła. Po ślubie zdecydowaliśmy zająć się produkcją bydła opasowego. Stado zaczęło nam się rozrastać i postanowiliśmy zmodernizować starą oborę oraz zbudować nową. Na dzień dzisiejszy mamy prawie 80 sztuk bydła.

 

Jak twierdzi pan Ekard, w zależności od koniunktury rynkowej, sprzedaje określona ilość zwierząt. Jest to oczywiście uwarunkowane ceną i jeśli jest ona na przykład jesienią niska, to czeka aż do wiosny. Zdarza się jednak i tak, że aby nie doszło do przepełnienia w oborach, sprzedaje sztuki czasami po niekorzystnej cenie, ale jak mówi - takie są prawa rynku. Na ogół bydło sprzedaje jednemu odbiorcy, ale nie zawsze. Na bieżąco bada rynek skupu i szuka najkorzystniejszych ofert.

 

- Pracę w obejściu zaczynamy wcześnie rano i kończymy właściwie wieczorem. Prace jednak w gospodarstwie są najbardziej zintensyfikowane latem, bo dochodzi do tego na przykład koszenie łąk, przygotowanie paszy na zimę dla zwierząt – przybliża rolniczą codzienność. - Staramy się pozyskać dodatkowych pracowników do pomocy, ale z tym nie jest już łatwo.

 

Ekard Gonsowski stara się przełamać stereotyp, że zima jest dla rolnika porą roku, w której może odpocząć. – Nie można jednoznacznie stwierdzić, że dla nas rolników zima jest zarezerwowana na odpoczynek. A takie właśnie panują stereotypy, że rolnik zimą nic nie robi, tylko wypoczywa. Dość często wstajemy niekiedy o 3 lub 4 rano i ruszamy do pracy, w której dzielnie nas wspomaga dwójka dzieci – Andżelika i Martin.


 

- Produkcja mleka jest bardziej zyskowna niż hodowla bydła, bo przynajmniej co miesiąc wpływają na rachunek pieniądze ze spółdzielni mleczarskich, ale nie jest ona łatwa – twierdzi pan Ekard. - Trzeba pilnować, aby nie doszło do awarii któregoś z urządzeń do chłodzenia mleka, bo wtedy wszystko jest do wyrzucenia. Również koszty produkcji mleka są niewspółmiernie wyższe od tych związanych z hodowlą, dlatego ja nastawiłem się na ten drugi profil.

 

- Mylnie niektórzy twierdzą, że hodowca bydła na jesieni po ich sprzedaży opływa w dostatek. Trzeba wtedy usiąść i dosłownie z kartką w ręku rozpisać zyski ze sprzedaży i przyszłe koszty związane z hodowlą, bo na następny zarobek trzeba przecież czekać kolejne 11-12 miesięcy.

 

Jak mówi pan Ekard, trudno, a właściwie niemożliwe jest wygospodarowanie sobie czasu na najkrótszy nawet urlop. – Praca na gospodarstwie jest związana z wieloma wyrzeczeniami. Bywa, że uda nam się w jakiś sposób „wyrwać” dzień wolnego i wówczas szybko się pakujemy i gdzieś jedziemy, żeby wspólnie z rodziną złapać krótki oddech.

 

Mimo trudu i znoju, jaki jest związany z ciężką pracą na roli, Ekard Gonsowski stanowczo twierdzi, że nie zamieniłby zawodu na jakikolwiek inny. – Mam jeszcze troje starszego rodzeństwa. Najstarsza siostra mieszka nieopodal Mrągowa, natomiast starszy brat i siostra wyjechali w latach osiemdziesiątych na stałe do Niemiec. – Obiecałem swoim rodzicom, że będę kontynuował pracę na roli, bo jestem to winny również swojemu pradziadkowi, który ciężko pracował w kopalni i mógł później dostatnio i bez trosk mieszkać na stałe w Westfalii. Jednak kochał Mazury, tu wrócił i kupił tę ziemię. Nasze gospodarstwo w Lesinach to nie tylko takie sobie miejsce miejsce pracy i życia. To ojcowizna, to od pokoleń nasza mała ojczyzna.



Komentarze do artykułu

Krajan

I to jest cała prawda o patriotyzmie, który rodzi się na ojcowiźnie. Z głową i sercem. Aby nie utracić tego, co nam przodkowie zostawili. Podziwiam

Napisz

Galeria zdjęć


Komentarze

  • W powiecie nowe po staremu, ale bez... wicestarosty Nowocińskiego
    Starosta nie może zobaczyć problemu bo go nie ma problem mają ze sobą pewne osoby które zachowują sie jak rozkapryszone dzieci jak nie po ich myśli to szybko na zwolnienienie z nimi starosta powinien zrobić porządek.
    Autor: Pracownik Dps
    2018-11-19 21:03:14
  • W powiecie nowe po staremu, ale bez... wicestarosty Nowocińskiego
    Bardzo zielono jest
    Autor:
    2018-11-19 17:09:19
  • W powiecie nowe po staremu, ale bez... wicestarosty Nowocińskiego
    Dużo tych Państwa Kostiuków i ich krewnych i kuzynów w Powiecie: radzie i urzędzie?
    Autor: Śmieszek
    2018-11-19 17:07:09
  • W powiecie nowe po staremu, ale bez... wicestarosty Nowocińskiego
    Czyli na zmiany w Dps nie ma co liczyć. Oczywiście Pan starosta nadal nie będzie widział problemu.
    Autor: Sfrustrowany
    2018-11-19 14:26:16
  • Ilona Bańkowska nowym zastępcą burmistrza Szczytna
    Ktoś musi się Szczytnem zająć. Jak Mańkowski przez naście lat zajmował się tylko trzymaniem własnego stołka, to dobra i Bańkowska. Mimo wszystko, nawet jeśli tylko przez zasiedzenie, lepiej zna gospodarcze problemy.
    Autor: ktoś
    2018-11-19 12:44:26
  • Ilona Bańkowska nowym zastępcą burmistrza Szczytna
    Oprócz tego co czytałam w tym artykule i w komentarzach, też bardzo mnie interesuje, ile kary zapłaci właściciel psa, którego na smyczy przyprowadza pod mój dom i drzwi - bo piesek musi się załatwić / na kafelki/ ?
    Autor: Elena
    2018-11-19 12:15:43
  • Powyborcze „czystki” w gminnym ośrodku kultury?
    Proszę mnie nie oczerniać. Pan Dzierlatka od dawna mówił prawdę, tylko władze gminy nie dopuszczały, aby mieszkańcy dowiedzieli się prawdy. W tak krótkim czasie po objęciu obowiązków przez nową dyrektor, przeżyłam traumę w pracy. Niestety Pan Wójt ani razu nie zainteresował się moją sprawą, mimo że próbowałam go poinformować jak byłam tam strasznie traktowana. Ledwo przejęła obowiązki nowa dyrektor i już na samym wstępie dostałam karę porządkową, min. za zjedzenie w czasie pracy jedynego posiłku w ciągu dnia, którą była frytka na patyku, którą po prostu tak spontanicznie dostałam od sprzedawcy na gminnej imprezie. Zarzutów było dużo, z którymi oczywiście się nie zgadzałam i się odwołałam. Gdyby rzeczywiście wina leżała po mojej stronie, to z oczywistych względów kara by pozostała w moich aktach, jednak stanowczo uważałam, że kara została na mnie nałożona bezpodstawnie, z czym majwyraźniej nowa dyrektor się zgodziła, skoro karę została anulowana. Niestety kara został anulowana, ale za niedługi czas dostałam wypowiedzenie. Powodem wypowiedzenia była moim zdaniem pozorna likwidacja stanowisk biurowych, gdyż pani dyrektor stwierdziła, że w goku jest tak mało pracy i sama sobie z wszystkim poradzi. Skoro dyrektor uważa, że jest tak mało pracy i kilku pracowników, to jaki jest sens zatrudniania głównej księgowej? można przecież nawiązać współpracę z biurem rachunkowym i byłoby znacznie taniej...
    Autor: Mirosława Jóźwik
    2018-11-19 10:41:26
  • Powyborcze „czystki” w gminnym ośrodku kultury?
    O rany boskie! To żart, czy na poważnie, że w GOK pracować będą na etatach tylko szef, księgowa i konserwator? Ostatnio ktoś w którejś telewizji przytoczył cytat z Churchilla (dla mało poinformowanych - premier Wielkiej Brytanii w czasie II Wojny Światowej i krótko po 45 r.). Jest 1941 r., sytuacja krytyczna, Niemcy w ofensywie, Wlk. Brytania potrzebuje więcej pieniędzy na obronę. Przychodzi do niego minister skarbu i mówi: trzeba ciąć, to przytniemy z kultury. Na co Churchill: a o co ta wojna?
    Autor: Śmieszek
    2018-11-18 16:46:50
  • Ilona Bańkowska nowym zastępcą burmistrza Szczytna
    Przykro czytać, że Pan Mańkowski chce \"z biegu\" zacząć urzędować dzięki pani Bańkowskiej. Skoro odpowiadała, jak to ktoś napisał, od 18 lat za Wydział Gospodarki Miejskiej - to fakt, że jest \"oblatana\". Nie jest to jednak wyznacznikiem jej kompetencji na stanowisko Wiceburmistrza. Ale jak rozumiem, w przyszłości może zastąpić ją w Wydziale np. pan Wilczek, jeśli nie pójdzie do miejskiej, lub powiatowej Promocji (coś z nim trzeba zrobić), aby ją już z kretesem pogrzebać. Acha! Jeszcze ta koszykówka, rzeczywiście przydaje się, żeby skakać wysoko, natomiast jeszcze celnie trzeba trafiać do kosza. To się zawodowo pani od rolnictwa i środowiska do tej pory w mieście nie udało.
    Autor: Waga
    2018-11-18 15:59:47
  • Powyborcze „czystki” w gminnym ośrodku kultury?
    Chcieliście wójta Kudrzyckiego to teraz macie efekty.. A to dopiero początek całej zabawy...!!
    Autor: Ela
    2018-11-18 11:29:58