Wtorek, 18 Grudzień, Imieniny: Bogusława, Gracjana, Laury -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Damian Kujtkowski zamienił boisko na kulturystyczną scenę (zdjęcia)


Europe Sport Power to międzynarodowe zawody kulturystyczne debiutantów połączone z targami fitness. Najlepszym debiutantem w kategorii ciężkiej okazał się na Damian Kujtkowski. Pokazy – zawody odbyły się w ostatni weekend (17-18 lutego) w Krakowie.



Zaledwie 25-letni mieszkaniec Szczytna (a formalnie Nowych Kiejkut) ma za sobą niezłą ścieżkę sportową. Jak dotąd największe sukcesy zdobywał na boiskach piłkarskich.

- Zaczynałem chyba jako 8-latek raczej we własnym zakresie, na podwórku – wspomina Damian. - Bo nie miałem wtedy innych możliwości. Treningi pod okiem specjalisty miałem dopiero jako 12-latek, na boisku w Lemanach, a później zacząłem już regularne treningi w szczycieńskiej Redzie.


 

I właśnie w Redzie ujawnił się niezły piłkarski talent Damiana, dostrzeżony na wyższym szczeblu. Chłopak został powołany do kadry wojewódzkiej. Był wówczas uczniem szczycieńskiego gimnazjum sportowego. - Jak skończyłem gimnazjum i miałem rozpocząć naukę w liceum, dostałem kilka propozycji od różnych klubów. To były warszawskie Legia i Polonia, białostocka Jagiellonia i Lechia Gdańsk. Wraz z rodzicami wybraliśmy Gdańsk, bo oferta Lechii zapewniała najlepszą ścieżkę rozwoju – relacjonuje Damian.
 

Kontrakt został podpisany na trzy lata. Pierwsze dwa spełniały oczekiwania młodego zawodnika.
 

- Później doznałem kontuzji kolana i trzy miesiące nie grałem – opowiada. - Wróciłem na boisko, ale jakoś się nie czułem dobrze. Wróciłem jeszcze, w ramach tzw. wypożyczenia, na rok do Omulwi Wielbark. To był dobry rok. Udało mi się solidnie odbudować formę. Tuż przed ostatnim meczem w Omulwi dostałem propozycję ze Stomilu Olsztyn, klubu pierwszoligowego. Perspektywy były więc dobre. Tylko że w ostatnim meczu znów doznałem kontuzji tego samego kolana.
 


W międzyczasie Damian zaczął już ćwiczyć na siłowni. Jak mówi – chciał się wzmocnić, żeby go na piłkarskim boisku nie popychano nadmiernie. Drobny, niewysoki – był łatwym celem do faulowania i temu chciał przeciwdziałać. - Kiedy z kolejna kontuzją leżałem na murawie moja pierwsza myślą było nie to, czy będę jeszcze grał, ale to, czy i kiedy będę mógł wrócić do ćwiczeń na siłowni. I chyba to zadecydowało o zmianie sportowego nastawienia – mówi. - Gdy jechałem karetką do szpitala nastał czas refleksji: czy iść nadal w kierunku piłkarskim i narażać zdrowie, które już było mocno nadwerężone. Lekarz mi zresztą to odradzał. Założyli mi gips, ale byłem jeszcze na tyle durny, że w domu gips zdjąłem, by pójść na siłownię.


Bandażowałem nogę i ćwiczyłem. Jakoś wyszedłem z kolanowej dolegliwości, ale serce do piłki straciłem. Jeszcze parę razy pokazałem się na boisku i jednak zrezygnowałem. Powiadomiłem o tym klub i kolegów z boiska. Kiedy powiedziałem, że chcę się poświęcić sportom siłowym i kulturystyce zostałem... wyśmiany. To było dość przykre doświadczenie. Okazało się, że przyjaciół i kolegów właściwie nie miałem.
 

Mimo to Damian wytrwał w swym postanowieniu. Miał już 19 lat. Czytał, uczył się i ćwiczył. Przekonał się przy tym, jak wiele błędów popełnił z własnej niewiedzy. I to wyznaczyło także jego drogę zawodową. Ukończył szereg kursów, uzyskując uprawnienia: trenera personalnego, doradcy żywieniowego w diecie sportowej oraz doradcy suplementacyjny II stopnia oraz instruktora rekreacji ruchowej z dziećmi i młodzieżą. Rozwijał się więc dwutorowo: jako praktyk i jako teoretyk. Tak też planuje swoją przyszłość: jako zawodnik i jako trener.
 


- Niewykluczone, że we własnej siłowni, bo taką zamierzam uruchomić. Z profesjonalnym sprzętem i równie profesjonalnymi zajęciami. - Marzę o tym, by spośród osób, które chciałyby się kulturystyce poświęcić, stworzyć team, który odpowiednio przygotowany będzie uczestniczył w zawodach i pokazach w tej kategorii, którą sam reprezentuję.


Warto podkreślić, że jest to kategoria lżejsza od typowej. W jej ramach kształtuje się sylwetkę maksymalnie proporcjonalną, którą nazywa się czasem plażową. Mniejszy stawia się nacisk na rozbudowane monstrualnie mięśnie, a na ogólną prezencję. - Co nie znaczy, że osiągnięcie oczekiwanych efektów wymaga mniej pracy czy wysiłku – podkreśla Damian. - Wymaga, ale dla uzyskiwanych efektów warto ten trud podjąć.
 

Sam jest tego najlepszym dowodem. A dokładniej sukces, jaki osiągnął w Krakowie. - Debiut, jak sama nazwa wskazuje, to pierwsze publiczne wyjście na scenę. I wygranie w takim konkursie to praktycznie otwarte drzwi na zawody światowej rangi. Byłem zdumiony, bo z pewnością nie oczekiwałem takiego wyniku. Gdy wyszedłem na scenę już podczas pierwszej prezentacji sędziowie sklasyfikowali mnie na pierwszej pozycji.
 

Damian Kujtkowski twierdzi, że krakowskie zwycięstwo potwierdza słuszność jego decyzji sprzed pięciu lat i zmianę sportowego kierunku. Podkreśla też, że taki niespodziewany wynik, to nie tylko adrenalina, ale przede wszystkim dodatkowa, potężna motywacja do dalszego rozwoju. Już za osiem tygodni czeka go następny start, tym razem w Mistrzostwach Śląska. A w międzyczasie – praca nad sobą, praca zawodowa i... rodzina: żona Ania i roczny syn Kai.


- Po prawdzie mój puchar bardziej należy się Ani – przyznaje Damian. - Nie tylko dlatego, że wykazała się ogromną cierpliwością i wsparciem. Była też moim „zapleczem” podczas zawodów w Krakowie. Każdy z uczestników ma prawo, już podczas bezpośrednich przygotowań do prezentacji, korzystać z pomocy jednej osoby. I mi pomagała właśnie żona. I zrobiła to doskonale, o czym świadczy decyzja jury. Mam nadzieję, że nadal będzie dla mnie takim wsparciem i motorem, za co już z góry dziękuję. Razem będziemy także prowadzić siłownię, która powinna ruszyć za kilka tygodni.



Komentarze do artykułu

Misiek

No tak, bo Ty "byś wolał" :D ostatni występ pokazał, że podjął dobrą decyzję. Chociaż napadziorem był świetnym już w Lemanach;)

Mariusz

Wolałbym aby kolega gral w piłkę no ale wybrał co innego życzę kolejnych sukcesow Kolejny zmarnowany talent w pilce

Napisz

Galeria zdjęć

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • Naćpany 17-latek uciekał golfem przed radiowozem
    Bandyci jeżdżą tymi golfami
    Autor: Księciu oo
    2018-12-17 11:54:51
  • Nowy burmistrz, nowy przewodniczący – tyle zmian
    Oj nie dobrze, nie dobrze! Bieda będzie, jak się Pan Burmistrz i Pan Przewodniczący Rady wykażą wielkim zaangażowaniem w swojej pracy. Zaskoczą wszystkich poziomem i rozmachem swoich działań. I co?... Skąd wezmą pieniądze na swoje nagrody? Nie mówiąc już o podwyżkach, bo zgodnie z treścią artykułu już dzisiaj wiedzą, że nie będą mogli na nie liczyć. I może tak się zdarzyć, że w takiej sytuacji stracą zapal do pracy. A tak w ogóle prawdę mówiąc, to wszyscy Ci Państwo Radni, głosujący za maksymalnym poziomem wynagrodzenia dla obu Panów, chyba nigdy nie mieli okazji zatrudniania pracownika, bo wiedzą na ten temat niestety się nie popisali. ... Zaraz, zaraz, a może ja się jednak mylę?! Może chodziło Państwu Radnym o danie przykładu wszystkim dyrektorom w Szczytnie, jak należy traktować przyszłego pracownika. Tak, to jest myśl! Super!... Przyszły pracowniku, widzisz jaką szansę dostałeś? Na początek zawalcz o kasę, a pracę będziesz mógł wykonywać bez specjalnego wysiłku. Wszak i tak osiągnąłeś wynagrodzenie najwyższe w swoich widełkach i podwyżka Ci już nie grozi.
    Autor: TTT
    2018-12-14 18:27:38
  • Marzenia ściętej głowy? - felieton Romana Żokowskiego
    Oj.....bylo by cudnie.....kierowcy gdyby mogli to wjechali by do sklepu swoim autem....parking na placu Juranda jest za darmo....gitara co nie? A ruszyc dupsko.Ruch to zdrowie. Samochody można zostawic na parkingach przy centrach handlowych i w dalszych bocznych ulicach.Kiedys mniej było aut i ludzie też żyli.Najwyższy czas zadbac o kondycję.
    Autor: Aga
    2018-12-14 15:53:48
  • Walter Późny wspomina powojenne Szczytno i powiat (cz. 4)
    A może by tak nie wprowadzać w błąd czytelników? Pod zdjęciem Jana Gauzego, które jest związane ze wspomnieniami Waltera Późnego - Woźniaka - należałoby może napisać \"Jan Gauze i służba zdrowia we wspomnieniach W.P-W\".
    Autor: Krajan
    2018-12-14 15:47:25
  • Czy Łachacz na pewno jest przewodniczącym Rady Miejskiej?
    Nic z tego nie rozumiem! Jak radni - którzy w tajnym głosowaniu personalnym wybierają daną osobę na Przewodniczącego Rady Miejskiej w Szczytnie - mieliby w jawnym głosowaniu nad uchwałą o wyborze tejże osoby na to stanowisko - sobie samym zaprzeczać - głosując przeciwko jej przyjęciu? Chyba, że w tych klubach, stronnictwach i - jakby tam ich nie nazywać - klik w Radzie Miejskiej - jest więcej Niewiernych Tomaszów, o których nie wiedzą wodzowie.
    Autor: Waga
    2018-12-14 15:26:36
  • Śmiertelny wypadek podczas prac w lesie, nie żyje 40-latek
    Mam nadzieje ze polcja z Chorzel nie bedzie zajmowalala sie ta sprawa. I postepowanie bedzie prowadzone rzetelnie. Niech sprawca otrzyma taka kare na jaka zasluzyl.
    Autor: Gosc
    2018-12-14 14:15:41
  • Czy Łachacz na pewno jest przewodniczącym Rady Miejskiej?
    Bazując wyłącznie na treści artykułu możnego domniemać, iż „złośliwy obserwator” jest nie tylko złośliwy, ale i leniwy w pracy. Pani Skowrońska ma w 100% rację. Ustawodawca wyraźnie wskazał, w jaki sposób przeprowadza się wybory przewodniczącego i wiceprzewodniczących rady, o której mowa. Wyboru dokonuje się w „głosowaniu tajnym” zapewniającym swobodne, nieskrępowane udzielenie głosu, większością bezwzględną przy udziale, co najmniej połowy ustawowego składu rady. Uchwała o wyborze przewodniczącego i wiceprzewodniczących ma charakter informacyjny, jak kto woli deklaratywny i nie podlega głosowaniu. Napisała to pani Justyna. Niedopuszczalnym jest przegłosowywanie uchwały o wyborze przewodniczącego i wiceprzewodniczących w głosowaniu jawnym zwykłą większością głosów przy udziale połowy składu rady, którzy mandat ten już uzyskali w przeprowadzonym wcześniej głosowaniu tajnym bezwzględną ilością głosów itd. Istnienie takiego wymogu (a nie istnieje) dozwalałoby wybranym radnym ( lub jej części) skutecznie blokować, paraliżować pracę rady miasta poprzez brak wyboru jego przewodniczącego i wiceprzewodniczących. Reasumując przyznają racje pani Justynie
    Autor: Tomasz znajomy Tomasza
    2018-12-14 09:36:09
  • Marzenia ściętej głowy? - felieton Romana Żokowskiego
    A czy kierowcy nie są mieszkańcami miasta? W naszym mieście jest mało parkingów. Chcąc załatwić coś w urzędzie to co mam zostawić samochód w Korpelach i iść dalej piechotą? Parking przy Kauflandzie czy PZU jest zapchany. Robiąc zakupy w centrum mam je nieść do samochodu 2-3 kilometry? Kierowcy też mają chyba coś do powiedzenia. A lodowisko w Szczytnie nie sprawdzi się, miasto małe a mróz trzyma góra 2-3 tygodnie. Te pomysły przypominają mi słynny slogan \"Igrzyska zamiast chleba\"
    Autor: mieszkaniec
    2018-12-14 07:17:40
  • Miejski sylwester wraca na Plac Juranda
    Andrzej! Tyle razy to robiłeś! Byłeś od pierwszych Dni I Nocy Szczytna, odpalałeś fajerwerki od lat - nie żeby osobiście. Dasz sobie radę i mam głęboką nadzieję, że poradzisz sobie jak zwykle
    Autor: Śmieszek
    2018-12-14 00:38:26
  • Marzenia ściętej głowy? - felieton Romana Żokowskiego
    Świetny pomysł, wizja jak w starych filmach amerykańskich w czasie Świat Bożego Narodzenia.
    Autor:
    2018-12-13 16:06:38