Niedziela, 22 Kwiecień, Imieniny: Jarosława, Konrada, Selmy -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Czy można być uśmiechniętą, gdy świat się wali?

Agatę Gołaszewską jeszcze trochę osób w Szczytnie zna i pamięta. Wiele lat pracowała w podstawowej „dwójce” jako polonistka, później była w gminie inspektorem oświaty, a jeszcze później – powiatowym rzecznikiem konsumentów. I tu zdrowie powiedziało: stop.



Choroba jedna za drugą, życie rodzinne też nie skąpiło zawodów... Ale na ścianie mieszkania honorowe miejsce zajmuje oprawiony w ramki, za szkłem... „Dyplom dla najlepszej mamy na świecie”.

 

Dostałam go od syna Macieja, gdy miał może z 6 lat... Był jeszcze w przedszkolu – wspomina Agata. - I chyba nigdy później żaden prezent tak mnie nie rozczulił i nie wpędził w dumę. Wiele innych prezentów, na różne okoliczności czas gdzieś rozwiał, ale ten dyplom chronię już z górą dwadzieścia lat.

Dziś ta najlepsza mama ma z dziećmi kontakt jedynie za pomocą internetu. - Maciek skończył inżynierię środowiska na Politechnice Wrocławskiej, która podpisała umowę z rządem australijskim o utworzeniu specjalnej puli wiz pracowniczych dla absolwentów tej uczelni. Spełnił wymogi, które Australia stawiała. Pojechał więc za ocean... głównie autostopem – opowiada dumna mama. - Mnie nie było stać, by mu taką podróż sfinansować. Wyjechał we wrześniu ubiegłego roku, w grudniu dotarł do Australii, bo po drodze pół świata zwiedził. Jak Martyna Wojciechowska pokazywała na swoim koncie więzienia dla kobiet, to on specjalnie na Filipinach poszedł zwiedzić tamtejsze - dla mężczyzn i też zdjęcia publikował. Obecnie, zgodnie z uczelniana umową, pracuje w Melbourne, w swoim zawodzie.

Córka Katarzyna, starsza od Maćka 6 lat, też wyemigrowała, trochę wcześniej niż brat, bo w 2013 roku. - Wcześniej wyszła to za mąż i urodziła mi wnuczkę. Później oboje z mężem wylosowali tzw. zielone karty i pojechali zdobywać świat. Chyba skutecznie, bo oboje pracują w swoich zwodach: ona jako kosmetolog, a Marek, jej mąż, jest menadżerem. I mimo zaangażowania w pracę zawodową zajmują się też oboje rozwojem rodziny, bo już za oceanem przyszła na świat moja druga wnuczka – opowiada Agata.

 

Los nie był łaskawy

 

Agata z dwójką dzieci, 10-letnią Kasią i 4-letnim Maćkiem, została sama, gdy ich ojciec zginął w wypadku samochodowym. Sporo lat później spróbowała ponownie ułożyć sobie własne życie, jednak drugi związek, choć trwał 20 lat, rozpadł się. Z przyczyn mniej tragicznych, chociaż mało przyjemnych. Problemy z życiem prywatnym, partnerskim nie były jednak tymi, które można by uznać za najbardziej dojmujące. Pierwszy szok i zachwianie wrodzonego optymizmu dała diagnoza: SM – stwardnienie rozsiane. Dla 29-letniej wówczas, aktywnej kobiety to zabrzmiało jak wyrok. Jeszcze próbowała pracować, ćwiczyć, leczyć się, ale było coraz trudniej. Przeszła na rentę. W 2015 roku szok był głębszy – ujawniony został wyjątkowo zjadliwy nowotwór. - Ale lekarze powiedzieli, że chyba mam kredyt na życie. Bo ten rodzaj nowotworu jest niemal niewykrywalny we wczesnym stadium, a gdy już się ujawni, to jest za późno. A mi go znaleziono w tym właśnie bardzo wczesnym stadium – opowiada Agata. - Oczywiście, jestem cały czas pod kontrolą onkologiczną...

 

Ale żyję, chodzę...

 

- Lekarze mówią, że jestem niepospolita. Że znakomita większość osób w mojej sytuacji dawno poruszałaby się na wózkach inwalidzkich, wymagałaby stałej opieki. Ja mieszkam sama, chodzę, jeżdżę, jestem całkowicie samodzielna.

Jak się osiąga taki stan?

- Optymizmem i miłością – odpowiada z przekonaniem Agata. - Sama pomyśl. Gdybyś miała w domu na ścianie taki dyplom, napisany rączką własnego dziecka, to czy poddałabyś się jakimkolwiek przeciwnościom wiedząc, że to dziecko, nawet jeśli już wyrośnięte, wciąż cię potrzebuje? I pewnie jeszcze mam w życiu coś bardzo ważnego do zrobienia, skoro mi to życie na to wciąż pozwala. Nie wiem co to mogłoby być, więc staram się robić różne rzeczy. Fakt, na jakiś czas trochę się wyizolowałam, ale znów wracam do ludzi, do kreatywnego działania. Zmusiły mnie do tego koleżanki, wspaniałe kobiety, do których mam jakoś szczęście. No i dzieci – oczywiście. Nie wiem, czy naprawdę jestem najlepszą matką na świecie, ale na pewno jestem najszczęśliwszą matką, najdumniejszą ze swoich własnych dzieci. A jeśli jakieś inne matki też o sobie tak myślą, to bardzo dobrze. Im więcej będzie matek dumnych ze swoich dzieci to jest szansa na to, że świat będzie się stawał lepszy. Teraz akurat niewiele na to wskazuje, ale ja wierzę, że kiedyś będzie lepszy. I to jest mój optymizm.

 



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • Czy McDonald's bądź KFC powstanie w Szczytnie?
    a co z wieżą ciśnień i z ruinami po kinie ?
    Autor: tak się pytam
    2018-04-22 17:58:07
  • Czy McDonald's bądź KFC powstanie w Szczytnie?
    Sądząc po Twoim zapisie wypowiedzi należysz do osób mniej zamożnych i inteligentnych bo oryografia leży i nawet patrzeć nie może na to co wypisujesz. Kebaby i fastfood odpadają jak ktoś sprzedaję jedzenie, które zaraz zacznie uciekać od starości i brudu. A co do odzieży to jedni kupują w D.H. Mazur a inni wolą markowe ubrania.
    Autor: Do I co
    2018-04-22 12:03:03
  • Kołakowska, Fabisiak, Pabich – troje muszkieterów ze Świętajna
    Szanowny Panie redaktorze,muszkieterów cechowała lojalność- o innych przymiotach nie wspomnę.Tytuł artykułu, dla mnie dziwny.
    Autor: wyborca
    2018-04-21 18:35:38
  • Kościół w Lipowcu dostał „tacę” od gminy
    A ten Pan w szarym sweterku to kto?, bo jakoś nie widać, że to ksiądz. Koszulka jak na wakacje lub do kina. Wstyd.
    Autor: Michał
    2018-04-21 15:29:15
  • Czy McDonald's bądź KFC powstanie w Szczytnie?
    Jak dla mnie super! Tak centrum handlowe w Szczytnie powinno powstać!
    Autor: Anonim
    2018-04-19 15:46:41
  • Czy McDonald's bądź KFC powstanie w Szczytnie?
    KFC ..... już oblizuję paluchy????
    Autor: Iwa
    2018-04-19 10:36:31
  • Czy McDonald's bądź KFC powstanie w Szczytnie?
    Co z tego jak w każdą niedzielę i tak będzie zamkniete. Po co wgl centrum chandlowe jak w Szczytnie nie ma zbyt dużej ilości zamożnych klientów. Zobaczymy jakie będą tam pustki. Ja nikomu źle nie rzycze ale inwestor poniesie porażkę życia heh. Co ludzie wydadzą po 500 albo w górę na markowe buty ewentualnie bluzy spodnie po 200 czy 400 tak? Tyle kosztują markowe rzeczy. Niechaj szanowna redakcja może zrobi sądarz i sprawdzi kto to będzie kupował. A i radzę zwrócić uwagę ile kebabow i innych fastfoodow odpadło w Szczytnie. To jeszcze mcs czy kfs... no tak dajmy zarabiać korporacjom.
    Autor: I co
    2018-04-19 07:35:07
  • Czy McDonald's bądź KFC powstanie w Szczytnie?
    A jest tak pieknie....
    Autor: Jola
    2018-04-18 16:31:55
  • Radni z Rozóg zbuntowali się
    Jak ma się do tego co piszecie paragraf 3 ust. 1 Dźwierzuckiej uchwały zgodnie z którym miesięczna opłata ulega pomniejszeniu w przypadku nieobecności dziecka?
    Autor: Andrzej
    2018-04-18 13:54:57
  • Szczycieński browar w nowej odsłonie (zdjęcia)
    A obok jest następny obiekt zrujnowany przez WSPOL i miasto, i pójdzie za grosze w czyje ręce, może tego inwestora. Obecnie to najlepszy interes na rozpijaniu ludzi.
    Autor: Ali
    2018-04-18 13:07:49