Wtorek, 16 Październik, Imieniny: Jadwigi, Leonarda, Teresy -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Cukrzyca zabrała 5-letniej Ninie przedszkole


Cukrzyca zabrała 5-letniej Ninie przedszkole. Mama dziewczynki ma ogromny żal do placówki. - Nie sądziłam, że taka instytucja może być aż tak bezduszna – mówi Sylwia Borowska. Dyrekcja przedszkola twierdzi z kolei, że zrobiła wszystko, aby dziewczyna do placówki chodziła.



Nina to bardzo żywe, uśmiechnięte dziecko. Nie widać choroby, która ją dotknęła.

- Robimy wszystko, aby nasza córka żyła normalnie – mówi Sylwia Borowska. - Między innymi dlatego tak bardzo zależało nam na tym, aby chodziła do przedszkola, jak inne zdrowe dzieci. Niestety, przez postawę dyrekcji przedszkola przy ulicy Władysława IV w Szczytnie nasze dziecko zostało pozbawione tej normalności.

 

Diagnoza jak wyrok

 

Cukrzycę u 5-latki zdiagnozowano w tym roku w lipcu. - Był to naprawdę bardzo ciężki dla nas czas – mów pani Sylwia. - Tygodnie spędzone w szpitalach, na badaniach. W końcu diagnoza, nasza córeczka ma cukrzycę. Zabrzmiało to jak wyrok. W głowie miałam widok bolesnych nakłuć potrzebnych do badań poziomu cukru, a potem podawanie insuliny. Nie chciałam, aby moja córka tak cierpiała. Gdy ochłonęłam, zaczęłam z mężem szukać innych rozwiązań.

Rodzicom udało się znaleźć nowoczesny sprzęt. Pompa insulinowa, czujniki poziomu cukry. Nie ma bolesnych wkłuć. Wszystko mierzy specjalny komputer. Ważne jest tylko systematyczne skanowanie poziomu cukru i ważenie posiłków. Wpisanie danych do komputera. Resztą, czyli dawkowaniem insuliny, zajmuje się już pompa.

 

Przedszkole przychylne pozornie...

 

Rodzice dziewczynki odetchnęli. - Była to szansa na normalność – wspomina pani Sylwia. - W ubiegłym roku Nina chodziła do przedszkola przy ulicy Władysława IV w Szczytnie. Byliśmy bardzo zadowoleni z tej placówki. Na tyle zadowoleni, że wraz z Niną do tego przedszkola w tym roku poszedł nasz młodszy syn. Byłam nawet w samorządzie rodziców. O sytuacji zdrowotnej córki chciałam poinformować panią dyrektor, ale ta nie znalazła dla mnie czasu. Odbyłyśmy jedynie rozmowę telefoniczną. Niby miało być wszystko dobrze. Z tygodnia na tydzień było jednak coraz gorzej. Mam wrażenie, że zrobiono wszystko, abyśmy zabrali dziecko z przedszkola. Szukano pretekstu.

 

…czy faktycznie?

 

Konflikt między rodzicami, a właścicielką przedszkola narastał.

- W mojej ocenie zrobiliśmy wszystko, aby Nina chodziła do naszego przedszkola – mówi dyrektorka placówki.


- Zgodziłam się na warunki pani Sylwii, ale ona była coraz bardziej roszczeniowa, nie mogliśmy pozwolić, aby inne dzieci, które chodzą do naszego przedszkola, na tym cierpiały. Nie ukrywam też, że sprawdziłam jak wygląda sytuacja z chorymi na cukrzycę dziećmi w innych przedszkolach. Okazało się, że jest to ogromna odpowiedzialność i nie każde przedszkole się tego podejmuje. My jednak zrobiliśmy wszystko, aby Nina u nas została. Moim zdaniem głównym problemem było to, że mama Niny nastawiła się do mnie z jakiegoś powodu wrogo. Potem trudno było już opanować te emocje. I rzeczywiście w trakcie jednej z rozmów powiedziałam pani Sylwii, że jeśli tak ma to wyglądać, to nie ma sensu, aby jej dzieci chodziły do naszego przedszkola. Naprawdę, nie mam nic sobie do zarzucenia w tej sprawie.

 

Proste czynności, ale jednak dodatkowe

 

Pani Sylwia widzi to jednak nieco inaczej. Opowiada, że były problemy z najprostszymi rzeczami. Na przykład z systematycznym skanowaniem poziomu cukru u Niny. - Trzeba było to robić, z częstotliwością od pół do dwóch godzin, to ważne przy cukrzycy – wyjaśnia mama Niny. - Ale to bardzo proste zadanie, bo wystarczy przyłożyć do ciała specjalny skaner i już. Nie ma żadnych nakłuć. Potem pojawiły się problemy z posiłkami. Dyrekcja stwierdziła, że nie jest w stanie przygotować specjalnej cukrzycowej diety. Problem w tym, że takiej diety nie potrzeba. Ważne było tylko ważenie posiłków i wpisanie tego wyniku do komputera pompy, która sama odmierzała i podawała dawkę insuliny.

 

Nadmiar oczekiwań i odpowiedzialności

 

Nikt w przedszkolu nie chciał wziąć jednak za to odpowiedzialności. - Doszło do tego, że sama co kilka godzin przychodziłam do przedszkola, z własnym posiłkiem dla Niny, i sama mierzyłam, ważyłam, karmiłam swoje dziecko, bo bardzo zależało mi na tym, by córka przebywała wśród rówieśników – opowiada pani Sylwia. - Ale i to zaczęło w końcu przeszkadzać dyrekcji placówki. Mam ogromny żal do tego przedszkola. Bo tak nie powinno traktować się, ani dzieci, ani rodziców. To jest zwykłe pozbywanie się problemu. Będziemy walczyli do końca, aby nasza Nina żyła normalnie. Znajdziemy inne przedszkole.

 



Komentarze do artykułu

...

Nie Pani jedyna miała nieprzyjemności związane z tym przedszkolem. Większość rodziców zabrało stamtąd dzieci. Dziecko wróciło do domu z siniakiem wielkości śliwki ? Przecież to jego wina bo kogoś zaczepial, albo bezczelniej ze to w domu powstało ;) moim zdaniem, ta placówka powinno się zainteresować kuratorium

...

Pani Sylwio proszę walczyć,No tak najlepiej jest stwierdzić,że RODZIC NASTAWIONY JEST WROGO....skąd ja to znam...sama jestem mamą dziecka niepełnosprawnego i wiem co Pani przechodzi.Rodzic który chce pomóc swojemu dziecku traktowany jest jak intruz a dziecko jak kula u nogi.Niby jak choroba jednego dziecka dyskryminuje inne dzieci?Pani dyrektor urwała się chyba z choinki....Jeśli tak uczy dzieci tolerancji,że zamiast podawania ręki będzie uczyła jak podkładać nogę to niestety ale zostawię to bez komentarza.

Napisz

Powiązane wydarzenia


Komentarze

  • Dwie oferty na stołek po dyrektorze Cimoszyńskim
    a Wilczek to z jakiej partii ,PO czy PSL ?????
    Autor: lulu
    2018-10-15 19:26:22
  • Szczytno potrzebuje nowej energii
    Doświadczenie zdobyte w ZOMO też się pewnie przyda na te mosty, drogi i ścieżki...
    Autor: pamiętliwy
    2018-10-15 11:10:36
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Do "Śmiechu warte". Nieco późna pora, ale mnie tknęło, żeby sobie pobuszować w necie. Zgadzam się z Tobą, że to smutne. Ale taka prawda. Wolę dać się okradać komuś, kogo znam znam. Mniej więcej wiem z czego mnie skroi. Te nowe wilczki, czy tam warchlaczki - w ogóle mają kiepskie pojęcie o świecie. Zmiana jest potrzebna. Tu nie ma dyskusji. Ale zmiana na lepsze, a nie zmiana "na nowszy model". Górska stoi za Wilczkiem. Wilczek stoi za Górską. Za Gontarzewskim stoi PiS. Za Mańkowskim stoją sportowcy + PSL + PO. PSL+PO + Mańkowski stoją za Starostą. Znikąd ratunku. Ci tzw. młodzi w tych tzw. stowarzyszeniach są nabierani - albo dają się nabierać - więc im nie wierzę, bo dają twarz starym układom. Młode świnki, stare świnki - co to za różnica. Wolę te bardzie utuczone - mniej jedzą - a ja je kiedyś dopadnę - Biały Kieł
    Autor: Śmieszek
    2018-10-15 01:44:53
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Ona nie pracuje dla niczyjego dobra, wraz z innymi zabroniła pozostać, mieszkać matce i dziecku w swoim mieście Szczytnie,i nie jest w takim przypadku burmistrzem dla Wszystkich jak mòwi itd.matka tą ma zdolności między innymi rzeźbiarskie, dziecko też ma zdolności, i nawet jeśli by po nich coś pozostało to nikt w takim przypadku nie ma do tego prawa, nie mają prawa wyciągać po to rąk. Amen.
    Autor: Megi
    2018-10-14 22:04:58
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Czyli Śmieszku cenisz stare układy, bo już się najedli? Bardzo to smutne, że tak wygląda na ten moment sytuacja w mieście, które zmarnowało w ten sposób swój potencjał, jeżeli stare wadery i basiory nadal się nie najedli za podatników pieniądze. To kpina z demokracji.
    Autor: Śmiechu warte
    2018-10-14 22:04:41
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Do "Śmiechu warte". No to tak: te stare basiory i wadery bardzo dobrze prowadzą swoje młode wilki (wilczki). To widać, słychać i czuć. Z każdej strony. Jak wejdzie ten młody miot, to po prostu będzie jatka, bo się będzie chciał odkuć za lata niedojadania. Natomiast basiory i wadery już utuczone nie będą może takie "żerkie". Poza tym wiedzą jak się poruszać po tym lesie, co go znają od lat. Ponadto te wadery i basiory to gruba przesada: wszyscy ciągną do koryta, a więc knury, lochy i warchlaki. Z pozdrowieniami - Biały Kieł
    Autor: Śmieszek
    2018-10-14 20:04:24
  • Rafał Wilczek z charyzmą i pazurem
    Krzysiu, więcej charyzmy niż u ciebie.
    Autor: Wilczy pazur
    2018-10-14 19:31:39
  • Rafał Wilczek z charyzmą i pazurem
    Owej charyzmy i pazura u Pana Wilczka nieto nie widać jedyne co można dostrzec po spolegliwość i partyjne powiązania.
    Autor: Krzysztof
    2018-10-14 11:15:44
  • Danuta Górska, Gospodarz nie Polityk
    Śmieszku, a jak wyjaśnisz takie zachowanie: cztery kadencję w samorządzie, a teraz piątą? Nie polityk a gospodarz? Chyba odwrotnie.
    Autor: Śmiechu warte
    2018-10-12 20:00:33
  • GWIAZDKI Czytelniczki trafiły do sierżanta Niedzieli
    To ja bym chciał aby NIEDZIELA trwała w Szczytnie zawsze! Gratulacje!
    Autor: Waga
    2018-10-12 13:32:58