Poniedziałek, 18 Grudzień, Imieniny: Bogusława, Gracjana, Laury -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Budowa ratusza - historia Szczytna i okolic

Ostatni niemiecki burmistrz Szczytna – Bruno Armgardt za jeden ze swoich celów postawił wzniesienie nowego ratusza w mieście. Już w pierwszej połowie lat trzydziestych istniał gotowy projekt nowego ratusza, autorstwa jednego z wiedeńskich architektów, który w swym kształcie i formie urbanistycznej przypominał pałac weneckiego doży.



- Ze względu na niedopasowanie takiego projektu do warunków i zamierzeń oraz lokalizacji wschodniopruskiego miasta, jakim było Szczytno, zaniechano jego wykorzystania - pisał w swoich pamiętnikach Bruno Armgardt.

Był jeszcze inny projekt, który w swej surowej formie nawiązywał do gotyku: z wieżyczką, wykuszami i wysokimi, spiczastymi oknami zwieńczonymi łukami. Także i on nie doczekał się realizacji.

 

Również lokalizacja nowego ratusza była kwestią sporną wśród przedwojennych szczycieńskich radnych. Ostatecznie zdecydowano się wznieść go w miejscu, gdzie zachowały się jeszcze fundamenty dawnego krzyżackiego zamku. Wybór tego miejsca nie był przypadkowy i nie decydowało o tym jedynie historyczne nawiązanie do lokalizacji dawnego zamku krzyżackiego. Ze względu na urbanistykę stanowiło ono najkorzystniejsze wyjście. Wzniesienie w proponowanym miejscu budynku nowego magistratu stworzyło ostateczne i harmonijne zamknięcie rozciągniętej wówczas Marktstrasse (ulica Odrodzenia) w jej najszerszym i najbardziej reprezentacyjnym miejscu. Stało się to również okazją do stworzenia nowego układu ulic biegnących w kierunku Olsztyna i Biskupca.

 

Wizyta w Berlinie

W 1935 roku zdecydowano się wreszcie na projekt nowego ratusza autorstwa znanego i cenionego architekta z Królewca - profesora Kurta Fricka. Na początku 1936 roku Bruno Armgardt wybrał się z roboczą wizytą wprost do kancelarii III Rzeszy w Berlinie. Zabrał ze sobą projekt profesora Fricka i kilka dni później stanął przed sekretarzem stanu Pfundtnerem. Na miejscu przedstawił plan i zamierzenia związane z budową nowego ratusza oraz omówił koszty związane z jego realizacją. Minęły zaledwie dwa dni, nim wezwano go do sekretarza w celu omówienia tak poważnej i wymagającej dość dużego wsparcia finansowego inwestycji.

- Zamiar wzniesienia w Szczytnie budynku nowego ratusza spotkał się z dużym zainteresowaniem i zrozumieniem oraz otrzymał akceptację władz zwierzchnich. Osiągnąłem zamierzony cel - wspominał po latach Armgardt.

 

Za plecami wojewody

Jednak nie wszyscy z takiego obrotu sprawy byli zadowoleni. Odpowiednik dzisiejszego wojewody Karl Schmidt nie należał do entuzjastów pomysłu. W swych wspomnieniach Armgardt pisał, że jego gniew i dezaprobata były po części uzasadnione brakiem subordynacji ze strony szczycieńskiego burmistrza. W swych raportach wysyłanych do stolicy III Rzeszy Schmidt kładł szczególny nacisk na to, że szczycieński burmistrz powinien ponieść surowe konsekwencje w związku z pominięciem obowiązującej drogi służbowej i tym samym zmiany oficjalnego obiegu dokumentów wagi państwowej.

Nie wiadomo jednak do końca, czym kierował się Schmidt. Czy był aż takim formalistą i zaangażowanym w sprawę urzędnikiem państwowym? A może w burmistrzu Szczytna upatrywał po prostu potencjalnego rywala na stanowisko? Przecież jego wizyta w Berlinie odbiła się echem w całych ówczesnych Prusach Wschodnich. Dużo mówiło się o sposobie, w jaki przekonał berlińskich urzędników państwowych do tak poważnej inwestycji budowlanej w Szczytnie. Ponadto Schmidt w swoich sprawozdaniach zarzucał władzom państwowym, że zatwierdzono plany budowy szczycieńskiego ratusza bez jego akceptacji.

- W Szczytnie jest planowane wzniesienie budynku nowego magistratu, ale ja się o tym dowiaduję ostatni i na dodatek informację tę otrzymuję bezpośrednio od ministra, a nie od Armgardta - żalił się w swych cotygodniowych raportach Schmidt.

Pomimo tego przygotowania związane z budową ratusza ruszyły pełną parą i rozpoczęcie prac budowlanych przewidziano na drugą połowę 1936 roku.

 

Rusza budowa ratusza

Na przełomie maja i czerwca 1936 roku Szczytno i powiat wizytował sekretarz stanu III Rzeszy Pfundtner, ten sam, którego niespełna rok wcześniej Armgardt poznał w Berlinie. Także i tę sytuację szczycieński burmistrz postanowił sprytnie wykorzystać dla pomysłu budowy ratusza. Podczas oprowadzania po mieście pokazał Pfundtnerowi częściowo już rozebrany stary ratusz, który i tak był przeznaczony do rozbiórki. Brak dachu, odpadające od muru tynki oraz przygnębiający obraz tylnego podwórza i znajdujących się na nim drewnianych, zdezelowanych szopek wywarł na berlińskim gościu zamierzony przez Armgardta efekt.

- Zapytałem Pfundtnera, jak w takich warunkach mogą pracować moi urzędnicy. A poza tym taki urząd w jakiś sposób jest wizytówką państwa. Zadziałało! - pisał w pamiętnikach szczycieński burmistrz. Kwotę w wysokości dodatkowych 100 tysięcy marek z przeznaczeniem na budowę ratusza Armgardt otrzymał prawie "od ręki".

 

Pierwsze prace

Aby część finansów przeznaczonych na budowę ratusza zatrzymać w miejskiej kasie, Bruno Armgardt postanowił zatrudnić jedynie miejscowych oraz pochodzących z powiatu rzemieślników. Do prac budowlanych wyznaczono dwie szczycieńskie firmy, których prowadzącymi byli Willy Grzela oraz Johann Laskowski. Pierwsze prace rozpoczęto bardzo uroczyście w obecności władz z Olsztyna i Królewca w lipcu 1936 roku. Niezbędne okazało się uprzątnięcie terenu znajdującego się na tyłach dawnego ratusza oraz w części południowej zabudowań zamkowych. Natomiast we wschodniej części należało rozebrać rozsypujące się ze starości stajnie oraz nieużywane wówczas dawne komórki więzienne, w których na krótko przed wzniesieniem budynku sądu oraz więzienia (pod koniec XIX wieku) przetrzymywano więźniów.

 

Uparty prokurator

Kiedy Bruno Armgardt przekonał do pomysłu budowy ratusza w Szczytnie władze w Berlinie oraz zdobył na ten cel wystarczające środki, można było przystąpić do realizacji inwestycji.

Po przygotowaniu terenu, w lipcu 1937 roku rozpoczęła się budowa nowego ratusza, od strony południowej, czyli od obecnej ulicy Kasprowicza. Pierwszego wbicia łopaty dokonał burmistrz Szczytna w asyście podległych pracowników magistratu oraz przedstawicieli starostwa, wśród których nie zabrakło dawnego przyjaciela burmistrza Ernsta Meya - szczycieńskiego starosty Wiktora von Posera.

Swoim zakresem prace budowlane obejmowały w pierwszej fazie przygotowanie odpowiednich fundamentów pod budowę ratusza. Według zamierzeń i na podstawie planów profesora Kurta Ficka, nowe nakładały się na dawne fundamenty zamku krzyżackiego i całkowicie je pokrywały. Stanowiło to nie lada problem dla budowniczych. Najpierw musieli usunąć część fundamentów zamkowych oraz przerobić te, które były na tyle mocne, że nadawały się do wznoszenia na nich murów ratuszowych. Dość ważnym etapem prac okazała się również rozbiórka dawnego parterowego ratusza. Większa część gruzu powstała podczas rozbiórki została przeznaczona na wykonanie nasypu i wzniesienia, które dziś znajduje się wzdłuż Jeziora Domowego Dużego.

Pozostały gruz wykorzystano również do zasypania bardziej podmokłych i bagnistych terenów brzegowych jeziora, ponieważ noszono się z zamiarem utworzenia linii spacerowej wzdłuż wschodniej części akwenu. Sporo kłopotów sprawiały zabudowania prywatne znajdujące się nieopodal dawnych murów zamkowych. Dla budowniczych ratusza nie lada problem stanowiła drewniana stodoła szczycieńskiego prokuratora. Lipka - bo tak się nazywał ów prokurator - mieszkał w pięknej, trzykondygnacyjnej kamienicy, która przed wojną stała w miejscu, gdzie dziś plac Juranda łączy się z ulicą Kościuszki. Należąca do niego stodoła przedstawiała żałosny widok Znajdowała się w dość ważnym dla budowy miejscu. Zajmowała wraz z działką kilka arów i była zlokalizowana w miejscu, gdzie dziś biegną szerokie schody prowadzące w dół z placu Juranda do ratusza. Początkowo Lipka za nic nie chciał słyszeć o utracie stodoły wraz z działką, licząc tym samym na dość wysokie profity z tytułu odsprzedania parceli miastu. Jednakże z czasem pod naporem opinii mieszkańców Szczytna, a następnie władz, sprzedał działkę po ogólnie obowiązujących wówczas cenach sprzedaży gruntów.



Powiązane wydarzenia



Komentarze do artykułu

Napisz

Komentarze

  • Szpital wciąż walczy o rehabilitację
    Nie ładnie Elmed nie ładnie...
    Autor: Borys
    2017-12-16 12:44:23
  • Bartosz Abramski - pasymski następca disco-Zenka
    Sam jesteś dno Wiesiu!!! Super oby tak dalej świetna piosenka
    Autor: Aleksandra Orzoł
    2017-12-15 22:17:15
  • Bartosz Abramski - pasymski następca disco-Zenka
    Sam jesteś dno ...zazdrościsz komuś chłopak ma talent,Super Bartku oby tak dalej
    Autor: Kasia
    2017-12-15 22:16:00
  • Znikająca zatoka autobusowa
    Pan Nowociński kłamie bo cała dokumentacja pozwalająca na budowę zatoki jest . Na zajęcie gruntu pod budowę zatoki wyraził zgodę poprzedni wójt gminy Rozogi pan Zapert którą to dokumentację zatajono podczas sprzedaży zatoki którą to działkę kupiła pani radna z Łuki gdzie to właśnie ona powinna o wybudowanie zatoki najbardziej walczyć - jakiś dziwny zbieg okoliczności . Chodzi tu wyłącznie o interes prywatny bo zatoka koliduje pani radnej w osobistym interesie i jakimś dziwny cudem wszyscy pod tym przekrętem się podpisują . Jeśli to zmiana nie istotna to dla czego musiała się na nowo podpisać Komenda w Szczytnie zatwierdzjąc tą zmianę i czy aby na pewno komendant coś o tym wie ?? Zobaczymy co powie na to pan wojewoda z Olsztyna ??? :-)
    Autor: Rafał
    2017-12-15 15:27:18
  • Jerzy Cimoszyński odchodzi na emeryturę
    Czy to aby na pewno potrzebne stanowisko?
    Autor: ga
    2017-12-14 15:07:59
  • Bartosz Abramski - pasymski następca disco-Zenka
    Porządna, ambitna muzyka - to lubie! Heheheheh3h
    Autor: Hrynial
    2017-12-14 13:16:03
  • Policjanci polują na pieszych
    W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do nierespektowania prawa. Zasady są jasne. Skoro jest zakaz i ktoś go nie respektuje, to naraża się na sankcje. Proste?
    Autor: kama
    2017-12-14 09:44:19
  • Wojewoda wywalił Krzyśkowa
    Chłopska partia PSL. Widział ktoś chłopa z taką ilością pudru? Ale to nie jest ważne. Ważne, ze PSL ma już tylko 3% poparcia. Niedługo zapomnimy o tych "dżentelmenach".
    Autor: Rolniczka
    2017-12-13 23:10:24
  • Bartosz Abramski - pasymski następca disco-Zenka
    Co za dno
    Autor: Wiesław paleta
    2017-12-13 21:12:05
  • Wojewoda wywalił Krzyśkowa
    Już myślałem, że nie doczekam się tego dnia. A jego dwór też wywalili?
    Autor: Chłop
    2017-12-12 22:59:29