Czwartek, 21 Czerwiec, Imieniny: Bogny, Rafaeli, Rafała -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Brawura, czy nieudolność - co jest najczęstszą przyczyną wypadków drogowych?

Marek Bojarski, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Olsztynie odpowiada na pytania dziennikarza „Tygodnika Szczytno”. Rozmawiamy między innymi o: zdawalności egzaminów na prawo jazdy, czy bezpieczeństwie na drogach...



Dlaczego tak wielu ludzi nie zdaje egzaminu na prawo jazdy?

 

O to trzeba spytać szkoleniowców. Ja mogę jedynie powiedzieć, że są takie szkoły, w których egzamin za pierwszym podejściem zdaje nawet 80% kursantów, a są takie ośrodki, gdzie ta zdawalność wynosi zaledwie kilkanaście procent.

 

Czyli mogę się w WODR dowiedzieć przynajmniej tego, w której szkole jazdy warto robić kurs, a w której nie...

 

Takich danych nie udostępniamy. W przeciwnym razie moglibyśmy być posądzeni o promowanie określonych ośrodków szkolenia kierowców. Natomiast szczegółowe analizy w tym zakresie każdy zainteresowany może uzyskać w wydziale komunikacji. My jako WORD odnosimy się jedynie do danych ogólnych, a nie do konkretnych szkół. Warto jednak podkreślić, że w ostatnich latach zdawalność egzaminów realizowanych przez olsztyński WORD nieco wzrosła. Obecnie zbliża się ona w zakresie części praktycznej do 40%, przy średniej krajowej stanowiącej nieco ponad 30%. W pierwszym podejściu zdaje cały egzamin około połowa osób.

 

To czego nie znają kursanci: teorii czy praktyki?

 

Testy zalicza około 60% zdających. To jest dla naszych klientów mniej stresująca część egzaminu. Siadają przed komputerem, system losuje test, który następnie rozwiązują kursanci. I chociaż w bazie znajduje się kilka tysięcy pytań, to z tym jest lepiej. Gorzej sytuacja wygląda podczas egzaminu praktycznego.

 

Czyli co? Nie umieją jeździć po prostu, czy też może rygory są nieco absurdalne? Z takimi uwagami też się spotykam...

 

Istotnie na rygory narzeka się najczęściej, na tzw. placyk i manewry w ruchu drogowym, które muszą być wykonane zgodnie ze ściśle sprecyzowanymi kryteriami. Ale to już są regulacje ministerialne. Tu egzaminator, nawet gdyby chciał, to nie może nic zrobić. I gdyby ta niska zdawalność spowodowana były np. nadmierną surowością naszych egzaminatorów, to przecież składano by na nas więcej skarg. A obecnie wpływa takich może ze dwie rocznie.

 

Czego dotyczą?

 

Przebiegu egzaminu – oczywiście, a uwagi są różne. My jednak mamy podstawy do wyjaśnienia tych kwestii. Przede wszystkim cały egzamin jest monitorowany. Zarówno jazda na placyku, jak i po mieście. Na nagraniach działa i wizja, i fonia, więc wszystko, co się podczas egzaminu działo, można i zobaczyć, i usłyszeć. Poza tym stosujemy system – nazwijmy to – losowego doboru par. W ten sposób egzaminator nie wie, kogo będzie oceniał, nie wie też zdający, na kogo trafi.

 

Czyli jednak rygory...

 

Kiedy egzaminatorzy mieli większe pole manewru – też było źle. Krytykowano, że nie ma jasnych, konkretnych wymagań, a zaliczenie np. jazdy zależy od humoru egzaminatora. Wprowadzono więc te konkrety: jakie manewry podczas egzaminu muszą być wykonane i w jaki sposób, a egzaminator ocenia na arkuszu przebiegu egzaminu, prawidłowość wykonania poszczególnych zadań.

 

Może istotnie nie jest to najrozsądniejsze rozwiązanie, ale nie wyjaśnia jeszcze do końca dlaczego ta zdawalność jest jednak taka niska.

 

Osobiście bym nad tym nie ubolewał. Bo jak kursanci muszą się douczyć, muszą wziąć więcej godzin jazdy, to jest szansa na to, że będą, przynajmniej z obserwacji, wiedzieć trochę więcej. Bo problem polega na tym, że szkoły nie przygotowują do jeżdżenia po drogach publicznych w różnych sytuacjach, ale przygotowują do zdania egzaminu.

 

Trochę tak jak z obecnymi maturami, gdzie zdający mają się „wbić” w model odpowiedzi...

 

Powiedziałbym, że nawet gorzej. Na maturze nie da się przewidzieć tematów, więc trochę trzeba jednak pomyśleć. Tu szkoły mają dokładną wiedzę o tym, jak wyglądają arkusze egzaminacyjne, co będzie sprawdzane i oceniane, i uczą głównie tego. No i wybierają (bo tu jest dowolność) miasta i WODR-y, gdzie średnia zdawalność jest wyższa.

 

 

Ale w Olsztynie na brak pracy nie narzekamy i tak. Akurat mija 20 lat istnienia WORD-ów. Nasz, olsztyński, przeprowadził w tym czasie ponad milion egzaminów na wszystkie kategorie, a także dodatkowo ponad 28 tysięcy szkoleń komunikacyjnych. Prowadzimy między innymi kursy dla diagnostów - mamy własną stację kontroli pojazdów. Szczytno w znakomitej większości wozi swoich kursantów do Łomży, czasem do Ostrołęki. I tam zdają, bo jeżdżenie po Łomży jest znacznie prostsze. A za chwilę szczęśliwy posiadacz prawa jazdy jedzie do Olsztyna, czy innego miasta o bardziej skomplikowanej infrastrukturze, i groza – nie wie jak się poruszać.

 

I wypadków byłoby mniej?

 

Z pewnością.

 

Policyjne statystyki mówią, że na drogach ginie najwięcej ludzi w wieku 18-39 lat, ale w tej grupie przeważa wiek 25-39, więc raczej brawura, a nie nieudolność.

 

W ubiegłym roku w naszym województwie na drogach zginęło 118 osób, podczas gdy w całej Szwecji – 150. Ale u nas i tak już jest lepiej, bo jeszcze kilka lat temu liczba wypadków ze skutkiem śmiertelnym była u nas trzy razy większa.

 

To jakie można by wprowadzić zmiany, by na kursach na prawo jazdy można było naprawdę nauczyć się jeździć, co egzamin tylko by potwierdzał?

 

Chyba przywróciłbym, przynajmniej częściowo, trochę swobód egzaminatorom, by mogli być podczas egzaminu bardziej elastyczni. Jest to możliwe, bo przecież cały egzamin jest nagrywany, a egzaminatorzy losowani, więc trudno byłoby tu sformułować jakiś zarzut o nieuczciwość czy jakikolwiek inny. Uczulamy egzaminatorów na to, że taki zdający jest bardzo zestresowany i obraz jego umiejętności właśnie przez stres może być błędny.

 

Egzaminator powinien mieć większą szansę na to, by ocenić kierowcę niejako w całokształcie: zachowania za kierownicą, refleksu, pewności jazdy itp., a to są bardzo ważne wskazówki. Poza tym, co pewnie nierealne, egzamin powinien odbywać się w miastach, w których istnieją najróżniejsze rozwiązania komunikacyjne. Trudno mi prorokować, ale z pewnością zmiany powinny iść w jednym kierunku: by nowy, „świeży” kierowca naprawdę umiał poruszać się po drogach w każdej sytuacji.



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • Narodziny rolniczej tradycji
    Zdjęcie z moim traktorem
    Autor: Ryszard
    2018-06-21 10:29:01
  • Narodziny rolniczej tradycji
    Szkoda że nie wstawione zdjęcie z wlasnym traktorem..
    Autor: Bogdan
    2018-06-21 10:27:07
  • „Wrzosy” na festiwalu z ojcem Rydzykiem
    A po co szukać ciągle sponsorów i opisywać konflikty.Sprzedawać bilety na swoje występy i będzie kasa.
    Autor: Ala
    2018-06-21 06:03:05
  • Gdy bliski nie chce już żyć... możemy temu zapobiec (rozmowa "Tygodnika")
    Dlaczego nie napiszecie że Szczecińska policja nie udzieliła pomocy po tym jak syn zadzwonił na 112 przestańcie kłamać jesteście zwykłym brukowcem
    Autor: Krzysztof
    2018-06-20 22:20:52
  • Ścieżka rowerowa Szczytno – Biskupiec odjeżdża w czasie
    Z tego co mi wiadomo PLK ma odbudować tą linie Szczytno - Biskupiec Reszelski http://www.rynek-kolejowy.pl/mobile/pociagiem-przez-serce-mazur-86438.html
    Autor: Adam
    2018-06-20 19:12:09
  • Gdy bliski nie chce już żyć... możemy temu zapobiec (rozmowa "Tygodnika")
    i tak przyjezdza karetka i nasi super ratownicy medyczni zostawiają taką osobę w domu bo według nich nie ma wymaga ona hospitalizacji( przy zbieraniu wywiadu dają wiarę choremu a nie rodzinie). powodzenia
    Autor: anonim
    2018-06-20 16:58:36
  • Wiemy kto zagra podczas Dni i Nocy Szczytno 2018
    Rok 2002-Ich Troje, Łzy, Myslovitz Rok 2003-Rynkowski,Rodowicz, Budka Suflera Rok 2018-nieznany muzyk z Pasymia, zespoły które od dawna odcinają kupony i nic nowego nie nagrywają i Red Lips które ma 1 piosenkę którą potrafi trzy razy na jednym koncercie zagrać.
    Autor: Szczytniak
    2018-06-20 15:15:23
  • Mańkowski kandydatem na burmistrza Szczytna
    Myślałam w swojej naiwności, że przyszły burmistrz powinien mieć program sprzyjający rozwojowi miasta i poprawie życia mieszkańców a tu pan Mańkowski i jego poplecznicy za najistotniejsze uważają "dokopanie" PiS. Nasuwa się tu powiedzenie Alberta Einsteina, iż dwie rzeczy nie mają granic: wszechświat i ludzka głupota.
    Autor: lara
    2018-06-19 15:17:54
  • Spółka „Verdancy” podbija pasymską Koreę
    Tak podbija że leci miesiąc za miesiącem i podbić nie może.Pic i rozgłos przedwyborczy
    Autor: Kania
    2018-06-18 18:14:01
  • Mańkowski kandydatem na burmistrza Szczytna
    Herr Hans, przed tęczową albo po czerwonej zapomniał Pan wpisać "polską" - to by bardziej do Pana pasowało. W komuszych czasach dyrektorami zakładów nie zostawali rebelianci, a dzisiejszy największy lokalny aktywista Pisowski takim dyrektorem był. Ciekawe, za jakie zasługi dla tzw. komuny? I ciekawe czemu PISowski kandydat na burmistrza tak krótko pracował w Policji. Podobno trochę śmierdziało, jak odchodził...
    Autor: massakra
    2018-06-18 13:19:01