Poniedziałek, 18 Grudzień, Imieniny: Bogusława, Gracjana, Laury -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

Bombardowanie Szczytna - Historia Szczytna i okolic

Historia ucieczki w 1945 roku mieszkańców Prus Wschodnich, a tym samym i szczycieńskiego regionu, kryje w sobie jeszcze wiele tajemnic. W dzisiejszym odcinku przedstawię wspomnienia dawnych mieszkańców Szczytna i powiatu szczycieńskiego.



Ucieczka

Hildegarda Klask była córką sołtysa Sędrowa. 18 stycznia 1945 roku, gdy z ojcem jechała do Wielbarka, jej uwagę zwrócił zapełniony rannymi dworzec kolejowy. „W całym mieście na ulicach w pośpiechu przemieszczały się w różnych kierunkach masy żołnierzy i sprzętu wojskowego. Gdy późnym popołudniem wróciliśmy do Sendrowa, wykopane późnym latem ubiegłego roku rowy strzeleckie były gęsto obsadzone przez niemieckich żołnierzy”. Ludność cywilna musiała pozostać na miejscu. Nie mogła uciekać, bo pozwolenie na opuszczenie domostw i gospodarstw mógł wydać jedynie gauleiter Prus Wschodnich Erich Koch, a ten ze swoją decyzją zwlekał.

Dopiero około 6 rano 19 stycznia 1945 roku ojciec Hildegardy otrzymał informację, że gauleiter Koch wydał pozwolenie na opuszczenie zagrożonych terenów. Zgodnie z jego wytycznymi, dopiero o godzinie 22 mieszkańcy poszczególnych miejscowości mieli obowiązek zgrupować się w miejscu ustalonym przez sołtysów. Na przygotowanych wozach mogły się znajdować tylko niezbędne rzeczy.

„Mój ojciec nie mógł z nami uciekać, ponieważ jako sołtys pełnił urząd państwowy, ale chaos panował wówczas taki, że właściwie nikt na to nie zwracał na to większej uwagi. Poczuł się bardzo odpowiedzialny za organizację taboru uciekinierów z naszej wsi i przy pomocy kilku innych gospodarzy ustawiał wozy z końmi w kolumnie. Musiał też zniszczyć wszystkie urzędowe dokumenty. Wrzucał je do gnojówki za stodołą i przykrywał obornikiem”.

Na krótko przed godziną 21 zaczęły nadjeżdżać wozy gospodarzy z Kipar i Łatanej, i dołączać do taboru z Sędrowa. Ojciec Hildegardy miał świadomość, że poruszając się publicznymi drogami, uciekający mieszkańcy będą narażeni na ostrzał z radzieckich samolotów. Postanowił kolumnę ponad trzydziestu wozów poprowadzić wzdłuż rzeki Wałpuszy. Przed północą dotarli do Kołodziejowego Grądu, a stamtąd leśnymi duktami dotarli najpierw do Kucborka, a później do Sasku Małego.

 

Wkraczają Rosjanie…

Następnego dnia rankiem kolumna ruszyła dalej, poruszając się leśnymi drogami. Kolejnym punktem, w którym się zatrzymali, były Leleszki. „Nie wiem w jaki sposób, ale mój ojciec dowiedział się, że Rosjanie są już pod Lidzbarkiem Warmińskim”. Zdania co do dalszej ucieczki były podzielone. „Nasza grupa postanowiła pozostać na miejscu, co później okazało się tragiczne w skutkach” – wspominała mająca wówczas 15 lat Hildegarda. „23 stycznia ze wszystkich stron wkroczyli Sowieci. To było straszne… Schroniliśmy się we wszystkich opuszczonych domostwach. Przez pierwsze trzy dni dosłownie nie wychodziliśmy z budynków”.

Po wkroczeniu wojsk do domu, w którym się ukrywało kilka rodzin mazurskich w tym i Klaskowie, około południa 26 stycznia, wtargnął radziecki oficer z dwoma uzbrojonym w pepesze żołnierzami.

„Krzyczał do nas po niemiecku: - Jestem Żydem i zastrzelę wszystkich niemieckich mężczyzn, którzy tu są!”. Obecnych w domu mężczyzn bez względu na wiek zaczęto wywlekać na podwórze i bić. „Mój ojciec akurat poszedł na strych szukać jakiegoś pożywienia i słysząc dochodzące z dołu krzyki ukrył się”.

W tym samym czasie Sowieci z powrotem przyprowadzili z podwórza do domu dwóch pobitych gospodarzy z Sędrowa: Muchę i Olszewskiego. Byli na tyle „wspaniałomyślni”, że aby nie narazić na widok publicznej egzekucji przebywających w budynku kobiet i dzieci, postanowili to zrobić na strychu. „Usłyszałam najpierw dwa strzały, a następnie trzeci. Zrozumiałam, że straciłam ojca. Z krzykiem i płaczem wpadliśmy z matką w ramiona. Wiedziałyśmy, że nie ma już nas kto bronić i podobny los najprawdopodobniej spotka również i nas…”.

29 stycznia 1945 roku Hildegarda wraz z matką wróciły do Sędrowa.

 

Bombardowanie Szczytna

Od czwartku 18 stycznia rozpoczęły się naloty na Szczytno. Około południa nadleciał niewielki radziecki bombowiec w asyście samolotu zwiadowczego. Oba samoloty nie wyrządziły miastu większych szkód nie licząc zrzuconych bomb w okolicach dzisiejszej ulicy Łomżyńskiej i Polnej. Następnego dnia było już zupełnie inaczej. Przed południem Rosjanie przeprowadzili nalot na koszary (obecnie WSPol) oraz przyległe ulice. Straty były znaczne.

Mieszkaniec Szczytna, będący świadkiem tych wydarzeń, wspomina: „W mieście jeszcze w piątek 18 stycznia działała elektryczność i funkcjonowały wodociągi. Setki kobiet z pakunkami dosłownie okupywało budynek poczty, mając nadzieję na wysłanie w głąb Rzeszy bardziej ważne i drogocenne rzeczy. Na dworcu kłębiły się tłumy ludzi w nadziei na ucieczkę z miasta. Przed południem nad Szczytno nadleciały dwa radzieckie samoloty zwiadowcze, a tuż za nimi kilka bombowców. Według wspomnień mieszkańca miasta, na dworcu znajdowało się ponad trzy tysiące ludzi. Szukano schronienia w rowach okalających dworzec, ale niestety, nie obyło się bez ofiar.

W mieście jeszcze było dość sporo wojska, które ciągnęło w długich kolumnach, więc stanowiło tym samym łatwy cel dla radzieckich samolotów, które ponownie powróciły nad Szczytno. Doszło do kolejnego bombardowania, już nie tylko dworca, ale i śródmieścia miasta. „Na ulicach leżały zwłoki, w większości kobiet i dzieci oraz żołnierzy. Nie minął kwadrans i nad miasto znów nadleciały sowieckie samoloty, siejąc spustoszenie i zniszczenie”. Nie pomogły działka przeciwlotnicze usytuowane przed Hindenburgschule (obecnie Zespół Szkół nr 2) i w okolicach Kaiserstrasse (ulica Polska). Nie przygotowana do takich działań młodociana, bo składająca się z chłopców z Hitlerjugend obsada, dosłownie rozpierzchła się w panice. Późnym popołudniem jedna z głównych ulic Szczytna Kaiserstrasse była zniszczona. Większość domów się paliła, a te których nie ogarnął ogień, nie nadawały się już do zamieszkania.

Liczba ofiar nalotów na Szczytno, przeprowadzonych 19 stycznia przez Rosjan, sięgała ponad 100 osób. Liczba rannych to około 200 osób, które znalazły ratunek w funkcjonującym jeszcze szpitalu powiatowym. Dyrektorem szpitala był doktor Kutz, który prawie do końca pozostał w naszym mieście ratując życie chorym i rannym mieszkańcom Szczytna. Rosjanie po wkroczeniu do Szczytna potraktowali go bardzo okrutnie. Według relacji dawnych mieszkańców naszego miasta, doktor Kutz był brutalnie przesłuchiwany. Został dotkliwie pobity, a później przybito go za ręce do drzwi jednej ze stodół na przedmieściach Szczytna.

W nocy z 19 na 20 stycznia, pół godziny po północy, z dworca kolejowego w Szczytnie odjechał w kierunku Biskupca ostatni pociąg, zabierając ze sobą ponad 1400 uciekinierów z miasta i powiatu. Ci, którzy pozostali byli zdani na wyłączną łaskę zbliżających się do Szczytna wojsk radzieckich.

 

Ostatni uciekinierzy

Zbombardowanie przez radzieckie samoloty w piątek 19 stycznia 1945 roku dworca w Szczytnie, było sygnałem dla rodziny Zalewskich z Korpel, aby niezwłocznie opuścić swoje gospodarstwo. „Naszą matkę trudno było przekonać do opuszczenia rodzinnych stron. Ciężko jej było zostawić dorobek swojego życia” wspominała nieżyjąca już, a wówczas 19-letnia Waltraud Golon z domu Zalewska.

Późnym popołudniem w piątek 19 stycznia Emilia Zalewska z pomocą córek (19- i 11-letniej) zaczęła ukrywać bardziej kosztowne rzeczy oraz przygotowywać się do ucieczki. - Zakopaliśmy to w trzech różnych miejscach. Każdy tak robił, ale po powrocie i tak już tego nie znaleźliśmy. Wszystko było rozkopane - opowiadała pani Waltraud. „Wczesnym rankiem 21 stycznia jako jedni z ostatnich mieszkańców Korpel i Szczytna opuszczaliśmy rodzinne strony. Nasz majątek składał się z trzech walizek i dziecięcych sanek. Na szosie prowadzącej do Gromu zabrała nas wojskowa ciężarówka. Cywili na drodze było niewielu, za to sporo mijało nas uciekającego przed Armią Czerwoną niemieckiego wojska”.

Podróż nie trwała długo, na 2-3 kilometry przed Gromem zrobił się na drodze zator. Wśród uciekających w błyskawicznym tempie podawano sobie informację: Rosjanie są już w Olsztynie! Z powrotem już pieszo część uciekinierów wracała w kierunku Szczytna. Emilia Zalewska wraz z córkami postanowiła uciekać w kierunku północnym. Tuż za rogatkami Szczytna w kierunku Dźwierzut mijała ich kolumna niemieckich pojazdów wojskowych. Żołnierze, widząc dwie samotne kobiety z dzieckiem na sankach, zatrzymali się i zabrali je do samochodu.

Wieczorem dojechały do Bartoszyc.

„Ulokowano nas w wielkiej hali znajdującej się w koszarach opuszczonych przez wojsko. Znajdowało się tam kilkuset uciekinierów z całych Prus Wschodnich. Raz dziennie otrzymywaliśmy z Czerwonego Krzyża gorącą zupę. Niestety, ze względu na radzieckie naloty, po trzech dniach wszyscy musieliśmy opuścić to miejsce. Tułaliśmy się po mieście jeszcze przez kilka dni w nadziei na jakąkolwiek pomoc, która jednak nie nadchodziła. Na obrzeżach znaleźliśmy schronienie w opuszczonym domu. Dzięki temu częściowo udało nam się uniknąć tragedii, jaka dotknęła mieszkańców Bartoszyc. Kończył się nam się również suchy prowiant, który mieliśmy ze sobą. Topiliśmy śnieg, ponieważ nie było wody pitnej”.

4 lutego 1945 roku do Bartoszyc od zachodu wkroczyli żołnierze 31 Armii generała Piotra Szafranowa, natomiast od północy gwardziści 2 Armii generała Piotra Czanczybadzego. Zaczęła się gehenna mieszkańców miasta. Sowieci po wkroczeniu zabili większość mężczyzn bez względu na wiek. „Gwałcili kobiety i robili to zbiorowo. Nie darowali nawet staruszkom i młodziutkim dziewczynkom, które później po wszystkim w większości zabijano. Ich przełożeni oficerowie uważali, że żołnierzom się to należy i jest prawem zwycięzcy. Nie było nikogo, kto stanąłby w naszej obronie…”



Galeria zdjęć

Powiązane wydarzenia



Komentarze do artykułu

Napisz

Komentarze

  • Jest kandydat na burmistrza Szczytna
    Czy PSL,SLD,PSL....to ten sam typ ludzi, iść tam gdzie nie trzeba się narobić tylko zbierać kasę. Wszyscy siebie warci.
    Autor: mieszkaniec
    2017-12-18 11:33:17
  • Szpital wciąż walczy o rehabilitację
    Nie ładnie Elmed nie ładnie...
    Autor: Borys
    2017-12-16 12:44:23
  • Bartosz Abramski - pasymski następca disco-Zenka
    Sam jesteś dno Wiesiu!!! Super oby tak dalej świetna piosenka
    Autor: Aleksandra Orzoł
    2017-12-15 22:17:15
  • Bartosz Abramski - pasymski następca disco-Zenka
    Sam jesteś dno ...zazdrościsz komuś chłopak ma talent,Super Bartku oby tak dalej
    Autor: Kasia
    2017-12-15 22:16:00
  • Znikająca zatoka autobusowa
    Pan Nowociński kłamie bo cała dokumentacja pozwalająca na budowę zatoki jest . Na zajęcie gruntu pod budowę zatoki wyraził zgodę poprzedni wójt gminy Rozogi pan Zapert którą to dokumentację zatajono podczas sprzedaży zatoki którą to działkę kupiła pani radna z Łuki gdzie to właśnie ona powinna o wybudowanie zatoki najbardziej walczyć - jakiś dziwny zbieg okoliczności . Chodzi tu wyłącznie o interes prywatny bo zatoka koliduje pani radnej w osobistym interesie i jakimś dziwny cudem wszyscy pod tym przekrętem się podpisują . Jeśli to zmiana nie istotna to dla czego musiała się na nowo podpisać Komenda w Szczytnie zatwierdzjąc tą zmianę i czy aby na pewno komendant coś o tym wie ?? Zobaczymy co powie na to pan wojewoda z Olsztyna ??? :-)
    Autor: Rafał
    2017-12-15 15:27:18
  • Jerzy Cimoszyński odchodzi na emeryturę
    Czy to aby na pewno potrzebne stanowisko?
    Autor: ga
    2017-12-14 15:07:59
  • Bartosz Abramski - pasymski następca disco-Zenka
    Porządna, ambitna muzyka - to lubie! Heheheheh3h
    Autor: Hrynial
    2017-12-14 13:16:03
  • Policjanci polują na pieszych
    W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do nierespektowania prawa. Zasady są jasne. Skoro jest zakaz i ktoś go nie respektuje, to naraża się na sankcje. Proste?
    Autor: kama
    2017-12-14 09:44:19
  • Wojewoda wywalił Krzyśkowa
    Chłopska partia PSL. Widział ktoś chłopa z taką ilością pudru? Ale to nie jest ważne. Ważne, ze PSL ma już tylko 3% poparcia. Niedługo zapomnimy o tych "dżentelmenach".
    Autor: Rolniczka
    2017-12-13 23:10:24
  • Bartosz Abramski - pasymski następca disco-Zenka
    Co za dno
    Autor: Wiesław paleta
    2017-12-13 21:12:05