Piątek, 22 Luty, Imieniny: Małgorzaty, Marty, Nikifora -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Adam Gełdon – mazurski „człowiek lodu”


Trzy dni spędził na biwaku Adam Gełdon, na co dzień pracownik Nadleśnictwa Spychowo. Był uczestnikiem dorocznej imprezy pod nazwą „Biegun zimna czyli ekstremalny biwak zimowych ludzi”.



To pierwsze twoje zimowe doświadczenie?

 

Dotychczas odbyły się już cztery takie biwaki, jedyne w Polsce o takim charakterze. Ja uczestniczyłem w trzech. Fakt, że raz była kilkuletnia przerwa, ale generalnie jest to już stała impreza, organizowana zresztą przez prywatną osobę. Okazuje się więc, że można zrobić naprawdę wspaniałą rzecz bez wielkich haseł i równie wielkich sponsorów.

 

 

 

Kto to i gdzie to?

 

Miejsce - to wielkie gospodarstwo agroturystyczne o nazwie „Republika Ściborska” niedaleko Bań Mazurskich. Właściciel – Dariusz Morsztyn z przydomkiem puszczańskim „Biegnący Wilk” - człowiek z pewnością oryginalny, wręcz niezwykły. O samych jego pomysłach, pracy, zainteresowaniach można by mówić godzinami. W swoim gospodarstwie ma skansen, muzeum, mnóstwo niesamowicie zagospodarowanych miejsc. Sam jest maszerem – przewodnikiem psich zaprzęgów. Bierze udział w wielu wyścigach. Pasjonat życia zgodnego z naturą, którą to pasją przed wielu latry zaraziła go m.in. lektura „Lata leśnych ludzi” Marii Rodziewiczównej. I stara się w swej działalności i ofercie promować idee współżycia z naturą: czy to po indiańsku czy trapersku itp. Dla mnie osobiście udział w „Biegunie zimna” jest najlepszą imprezą, w jakiej sam biorę udział, a generalnie jestem dość aktywny, więc i tych imprez na koncie nie mam mało.

 

Co się robi jako polski zimowy człowiek podczas takiego biwaku?

 

Przede wszystkim trzeba być samowystarczalnym. I trzeba coś z siebie dać innym uczestnikom. Ja na przykład prowadziłem warsztaty tropienia wilków. Co prawda dachu nad głową sobie nie budowałem, bo nocowałem w chacie traperskiej, ale miejsce już musiałem tam sobie przygotować: posłanie, ogrzewanie itp. Czyli musiałem np. narąbać drew, ale żeby to zrobić, musiałem sobie zorganizować piłę i siekierę. Organizator – gospodarz zapewnia podstawowe i zdrowe wyżywienie, czego wcześniej też nie było. Mimo tych trudów, chętnych do biwakowania nie brakuje. W tym roku było nas ok 40 osób z całego kraju i zagranicy, bo właśnie te trudy są bardzo zachęcające. Sam gospodarz kilka dni budował sobie igloo i w nim biwakował.

 

 

 


Ekstremalna codzienność to chyba nie jedyna atrakcja tego wydarzenia?

 

Oczywiście, że nie. Dla mnie ogromny przeżyciem była możliwość poznania fantastycznych ludzi. Na spotkanie z uczestnikami biwaku byli np. zaproszeni najlepsi polscy polarnicy. Kapitalni ludzie, którym szkoda czasu na stanie przy ściankach w świetle fleszy, a robią rzeczy niesamowite. Na przykład w ubr. gościem był Michał Kiełbasiński, który pokonał trasę najdłuższego wyścigu psich zaprzęgów, tyle że sanie ciągnął on sam. Za każdy kilometr trasy otrzymywał jakieś tam środki, które ostatecznie w całości przeznaczył na schronisko dla zwierząt. W tym roku gośćmi biwaku była m.in. para młodych ludzi, którzy przez kilka miesięcy rowerowym tandemem, w towarzystwie własnego psa, przejechali całą Skandynawię – oczywiście zimą. Bo generalnie ideą tego „Biwaku zimna” jest właśnie pokazanie, że Mazury wcale nie muszą być „wymarłe” zimą, że można nasze naturalne walory wykorzystać w kapitalny sposób.

 

I wierzysz, że gdyby takich miejsc i możliwości było więcej, to ludzie wybraliby wypoczynek – przygodę w, nazwijmy to, prymitywnych warunkach, zamiast pobytu na nartach w Alpach w ekskluzywnym hotelu?

 

Z tym jest jak ze wszystkim: co kto lubi. Ale sądzę, że jest to kwestia przełamania się. I być może – w co wierzę – komfort i domowe ciepełko też może się znudzić, więc wiele osób chętnie spróbowałoby, jak to jest przeżyć dzień, dwa, tydzień trochę inaczej, trudniej, ale ciekawiej. Wbrew pozorom to nie jest wcale niemożliwe. Tak naprawdę wystarczy zakodować sobie zdanie, że nie ma złej pogody, a jest tylko złe odzienie. I jeśli się człowiek odpowiednio przygotuje, może spokojnie przetrwać w każdych warunkach. A kto może wiedzieć, co nas czeka? Może właśnie wszyscy powinniśmy się nauczyć sztuki przetrwania i życia w lesie? W naturze i z nią w zgodzie? Nikt nie wie, czy przypadkiem taka wiedza i umiejętności nie staną się warunkiem przetrwania? Obyśmy nie musieli się o tym przekonać, ale zapewniam, że taka kilkudniowa przygoda w naturalnej „dziczy” jest o wiele bardziej emocjonująca niż najlepszy hotel i najwyższe nawet standardy. A najważniejsi są ludzie, którzy w takich wydarzeniach, w „Biegunie zimna” uczestniczą. Przez kilka dni świat zewnętrzny, z jego małością, hipokryzją, problemami, kłótniami, polityką – po prostu nie istnieje. I wtedy właśnie można się przekonać, jacy jesteśmy. Jacy są i mogą być ludzie: prawdziwi... Zwyczajnie wspaniali.

 

 

Fot. Archiwum prywatne Adama Gełdona



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć


Komentarze

  • Zwyciężyć własne życie
    Szacunek za odwagę!!! Życie bywa ciężkie nieprzewidywalne i każdy z nas może się znaleść na zakręcie gdzie trzeba wszystko prostować....Cóż nie ma co się rozoisywać...Życzę wszystkiego dobrego dla P.Agnieszki i dzieci.Proszę się nie poddawać i żyć pełną parą!!!
    Autor: Wielki szacunek
    2019-02-21 17:08:50
  • Zwyciężyć własne życie
    A czemu mojego komentarza nie ma
    Autor: dzezka
    2019-02-21 16:13:55
  • Zwyciężyć własne życie
    Pozdrawiam i zycze zeby Pani spelnila swoje marzenia.Gratuluje szczerosci . To nas jedynie moze wyleczyc ...szczerosc i wiara w siebie...Zycze Pani tego
    Autor: Regina Roslaniec
    2019-02-21 12:36:01
  • Zwyciężyć własne życie
    Teoche ciezko współczuć kiedy ma się z tylu głowy, że 20 lat temu jakiś dureń napadł na moja mamę, przewrócił ją i moją malutką siostrę i wyrwał torebkę. Może nawet to była ekipa tej Pani...
    Autor: MSO
    2019-02-21 12:17:21
  • Kiedy nadejdzie wiosna? - mazurskie gadanie Wiesława Mądrzejowskiego
    Chłodem powiało, ale z tego artykułu. Nie wiem kim Pan jest i chyba nie chcę wiedzieć, ale nie rozumiem zamieszczania artykułu w naszej lokalnej prasie, gdzie mamy nasze lokalne ciekawe sprawy, w którym to artykule głównym tematem ukrytym pod hasłem \"wiosna\" jest opluwanie naszego -mojego Rządu. Życzę wiele spokoju, bo żółć, która z Pana wypływa zaszkodzi Pańskiemu zdrowiu. Czy warto?
    Autor: Adam
    2019-02-21 12:14:14
  • Zwyciężyć własne życie
    Trzeba mieć wielką odwagę żeby się przyznać, że ma się problem. Tak wiele ludzi pije na różnych stanowiskach i nie zdaje sobie sprawy że ma problem.Pojęcie pijusa tylko kojarzy się z towartystami spod sklepu a tak nie jest.Jest to okropna choroba która powinna być nagłasniana na każdym kroku. Trzymam kciuki za Panią wszystko się ułozy.
    Autor: Super
    2019-02-21 11:51:15
  • Ruszają elitarne studia oficerskie
    Dajcie sobie siana. Pomysł już został zrealizowany w latach 90tych i najęliście tłumoków po LO... poszli potem po WSPol w teren i ... zgrzyty były straszne. Nadal tumany na wysokich szczeblach widzę wniosków w tej firmie nie potrafią wyciagać. Taki Oficer to jak z koziej dupy trąba f-sz. Artysta teoretyk. Wysyłać na oficerke w koncu doswiadczonych f-szy ktorych macie tam coraz mniej. Ten kto nad tym mysli to tylko figurant bo jak widac zupełnie nie panuje nad durnymi pomysłami. Doświadczenie to sila kazdej firmy a policja....cóż niczym szmata....każdą gębę wytrze... Jak dobrze, że nie jestem już w tym syfie. Ni tylko fabryka kurzu i bzdur.
    Autor: Wiesio
    2019-02-21 11:50:50
  • Zwyciężyć własne życie
    No to fajnie, ja tez bym chcial byc takim cichym \"bohaterem\" tylko mi nikt za lezenie w domu pieniedzy dawac nie chce...
    Autor: szczery
    2019-02-21 10:51:53
  • Zwyciężyć własne życie
    Świetny artykuł... Pani Agnieszko trzymam kciuki za Panią.
    Autor: Kobieta
    2019-02-21 09:07:07
  • Ruszają elitarne studia oficerskie
    a tak płakali bo juz nie ma egzaminów między korpusami. to teraz kur8a mamy! 23 letni oficer po 4 latach czytania ksiązek! hahaha
    Autor: bizon
    2019-02-20 18:35:46