Wtorek, 23 Kwiecień, Imieniny: Łukasza, Kai, Nastazji -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? ZGŁOŚ

Adam Gełdon – mazurski „człowiek lodu”


Trzy dni spędził na biwaku Adam Gełdon, na co dzień pracownik Nadleśnictwa Spychowo. Był uczestnikiem dorocznej imprezy pod nazwą „Biegun zimna czyli ekstremalny biwak zimowych ludzi”.



To pierwsze twoje zimowe doświadczenie?

 

Dotychczas odbyły się już cztery takie biwaki, jedyne w Polsce o takim charakterze. Ja uczestniczyłem w trzech. Fakt, że raz była kilkuletnia przerwa, ale generalnie jest to już stała impreza, organizowana zresztą przez prywatną osobę. Okazuje się więc, że można zrobić naprawdę wspaniałą rzecz bez wielkich haseł i równie wielkich sponsorów.

 

 

 

Kto to i gdzie to?

 

Miejsce - to wielkie gospodarstwo agroturystyczne o nazwie „Republika Ściborska” niedaleko Bań Mazurskich. Właściciel – Dariusz Morsztyn z przydomkiem puszczańskim „Biegnący Wilk” - człowiek z pewnością oryginalny, wręcz niezwykły. O samych jego pomysłach, pracy, zainteresowaniach można by mówić godzinami. W swoim gospodarstwie ma skansen, muzeum, mnóstwo niesamowicie zagospodarowanych miejsc. Sam jest maszerem – przewodnikiem psich zaprzęgów. Bierze udział w wielu wyścigach. Pasjonat życia zgodnego z naturą, którą to pasją przed wielu latry zaraziła go m.in. lektura „Lata leśnych ludzi” Marii Rodziewiczównej. I stara się w swej działalności i ofercie promować idee współżycia z naturą: czy to po indiańsku czy trapersku itp. Dla mnie osobiście udział w „Biegunie zimna” jest najlepszą imprezą, w jakiej sam biorę udział, a generalnie jestem dość aktywny, więc i tych imprez na koncie nie mam mało.

 

Co się robi jako polski zimowy człowiek podczas takiego biwaku?

 

Przede wszystkim trzeba być samowystarczalnym. I trzeba coś z siebie dać innym uczestnikom. Ja na przykład prowadziłem warsztaty tropienia wilków. Co prawda dachu nad głową sobie nie budowałem, bo nocowałem w chacie traperskiej, ale miejsce już musiałem tam sobie przygotować: posłanie, ogrzewanie itp. Czyli musiałem np. narąbać drew, ale żeby to zrobić, musiałem sobie zorganizować piłę i siekierę. Organizator – gospodarz zapewnia podstawowe i zdrowe wyżywienie, czego wcześniej też nie było. Mimo tych trudów, chętnych do biwakowania nie brakuje. W tym roku było nas ok 40 osób z całego kraju i zagranicy, bo właśnie te trudy są bardzo zachęcające. Sam gospodarz kilka dni budował sobie igloo i w nim biwakował.

 

 

 


Ekstremalna codzienność to chyba nie jedyna atrakcja tego wydarzenia?

 

Oczywiście, że nie. Dla mnie ogromny przeżyciem była możliwość poznania fantastycznych ludzi. Na spotkanie z uczestnikami biwaku byli np. zaproszeni najlepsi polscy polarnicy. Kapitalni ludzie, którym szkoda czasu na stanie przy ściankach w świetle fleszy, a robią rzeczy niesamowite. Na przykład w ubr. gościem był Michał Kiełbasiński, który pokonał trasę najdłuższego wyścigu psich zaprzęgów, tyle że sanie ciągnął on sam. Za każdy kilometr trasy otrzymywał jakieś tam środki, które ostatecznie w całości przeznaczył na schronisko dla zwierząt. W tym roku gośćmi biwaku była m.in. para młodych ludzi, którzy przez kilka miesięcy rowerowym tandemem, w towarzystwie własnego psa, przejechali całą Skandynawię – oczywiście zimą. Bo generalnie ideą tego „Biwaku zimna” jest właśnie pokazanie, że Mazury wcale nie muszą być „wymarłe” zimą, że można nasze naturalne walory wykorzystać w kapitalny sposób.

 

I wierzysz, że gdyby takich miejsc i możliwości było więcej, to ludzie wybraliby wypoczynek – przygodę w, nazwijmy to, prymitywnych warunkach, zamiast pobytu na nartach w Alpach w ekskluzywnym hotelu?

 

Z tym jest jak ze wszystkim: co kto lubi. Ale sądzę, że jest to kwestia przełamania się. I być może – w co wierzę – komfort i domowe ciepełko też może się znudzić, więc wiele osób chętnie spróbowałoby, jak to jest przeżyć dzień, dwa, tydzień trochę inaczej, trudniej, ale ciekawiej. Wbrew pozorom to nie jest wcale niemożliwe. Tak naprawdę wystarczy zakodować sobie zdanie, że nie ma złej pogody, a jest tylko złe odzienie. I jeśli się człowiek odpowiednio przygotuje, może spokojnie przetrwać w każdych warunkach. A kto może wiedzieć, co nas czeka? Może właśnie wszyscy powinniśmy się nauczyć sztuki przetrwania i życia w lesie? W naturze i z nią w zgodzie? Nikt nie wie, czy przypadkiem taka wiedza i umiejętności nie staną się warunkiem przetrwania? Obyśmy nie musieli się o tym przekonać, ale zapewniam, że taka kilkudniowa przygoda w naturalnej „dziczy” jest o wiele bardziej emocjonująca niż najlepszy hotel i najwyższe nawet standardy. A najważniejsi są ludzie, którzy w takich wydarzeniach, w „Biegunie zimna” uczestniczą. Przez kilka dni świat zewnętrzny, z jego małością, hipokryzją, problemami, kłótniami, polityką – po prostu nie istnieje. I wtedy właśnie można się przekonać, jacy jesteśmy. Jacy są i mogą być ludzie: prawdziwi... Zwyczajnie wspaniali.

 

 

Fot. Archiwum prywatne Adama Gełdona



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć


Komentarze

  • Egzaminy mimo strajku
    Jakim prawem niektórzy włodarze w naszym powiecie, notabene z wykształcenia nauczyciele, wspominają o pomocy finansowej dla strajkujących? Kto dał im przyzwolenie na szafowanie samorządowymi pieniędzmi? Przepisy prawa stwierdzają jednoznacznie, iż za czas strajku nie należy się wynagrodzenie a wypłacanie z miejskiej kasy pieniędzy dla niepracujących nauczycieli jest co najmniej niemoralne i bardzo krzywdzące w stosunku do pozostałych mieszkańców.
    Autor: jaga
    2019-04-22 19:49:16
  • Egzaminy mimo strajku
    No i tak to jest. Żadnej konsekwencji w działaniu. Nawet wspólne cele nie są w stanie zjednoczyć jednego środowiska. A urzędnicy na pasku tej, czy innej partii będą robić, co należy, aby im z głowy włos nie spadł. Ale to też świadomość rodziców - czy chcą, by ich dzieci chodziły do dobrej szkoły z dobrymi nauczycielami, czy do byle jakiej szkoły - i tym samym nauczycielom płacić za korepetycje po szkole. A więc - jak kto woli!
    Autor: Śmieszek
    2019-04-21 19:15:47
  • Egzaminy mimo strajku
    To nauczyciel wspiera nauczyciela w biedzie i strajku. Za przeprowadzenie egzaminów emeryci otrzymali po ok 400zł tak, że nauczyciele pokazali swoje oblicza.
    Autor: Rafal
    2019-04-20 09:32:28
  • Dyrektorskie przetasowania w szkołach
    Panie burmistrzu czy to Pana bliska koleżanka z Pana ugrupowania?
    Autor: Karol
    2019-04-20 09:20:42
  • Drogi – to droga życia Krzysztofa Połukorda (zdjęcia)
    Nie wiem czy dotarły moje dwa teksty- Serdecznie pozdrawiam
    Autor: Tadeusz Zagozdziński / Natura
    2019-04-19 21:35:01
  • Drogi – to droga życia Krzysztofa Połukorda (zdjęcia)
    Piękny kawał życia, Serdecznie gratuluję. Rodzinnie mamy podobne drogo co Pana rodzice. Do Szczytna , a właściwie do Nart przyjechałem w latach 80-tych, miałem tam dom nad jeziorem, a jak zapewne może Pan pamięta , że byłem w 2001 roku rzecznikiem prasowym śp. Pana Zimnego i wiele słyszałem o Panu. Podziwiam drogę życia , a zawałem proszę się nie przejmować, mnie udało się przeżyć pięć zawałów i jak Pan widzi , jestem.dosyć aktywny. Pozdrawiam Pana niezwykle serdecznie, życząc słonecznej drogi życia i szczęśliwych Świąt z Pana piękną żoną i rodziną. Jeszcze dodam , że czekam na chwilę jak poprowadzi Pan budowę obwodnicy, życząc Zdrowia. Serdecznie - Tadeusz.
    Autor: Tadeusz Zagozdziński
    2019-04-19 21:20:51
  • Gdzie jest gospodarz? – felieton Romana Żokowskiego
    Przy tylu aktywistach sportowych w Szczytnie taki syf,tylko w gebie mocni i duzo ich do roznych fuch za niezle pieniadze, wstyd !!!
    Autor: LOLO
    2019-04-19 13:09:20
  • Gdzie jest gospodarz? – felieton Romana Żokowskiego
    Piłka nożna w Szczytnie jest w ruinie, ale co jakiś czas nawet na tej stronie pojawia się jakiś wywiad z \"Pasjonatem futbolu\" który opowiada bajki co to on nie robi. Prawda jest taka że nikomu nie zależy na rozwoju piłki w regionie. Pan Burmistrz skupia się na autopromocji wrzucając foty z gościem od wieży ciśnień (co do lat nic nie robi, a teraz nagle stał się zbawicielem), z projektem KFC (gdzie temat jest wciąż plotką, podobnie jak 5 i 10 lat temu), oraz panią Asią z Szansy na Sukces (tak jakby to burmistrz miał wpływ na jej sukces). Dlaczego nie weźmie za łeb ludzi odpowiedzialnych za miejską piłkę? Dlaczego nie zajmie się stadionem, dlaczego nie zrobi czystek w klubie i zastanowi się nad proponowanym połączeniem z Pasymiem? Bo to się mu nie opłaca. Lepiej robić PRowe akcje niż cokolwiek konkretnego.
    Autor: Szczytniak na emigracji
    2019-04-19 09:01:02
  • Szybka „warszawka” już bez... prawka
    „Warszawka” to sformułowanie obraźliwe i świadczące o zakompleksieniu nas czyli tzw. prowincji wobec rodaków ze stolicy
    Autor: Tomasz
    2019-04-18 16:00:36
  • Cittaslow „wywaliło” Kosakowską z klubu PiS
    Działa na szkodę wyborców PiS tylko dlatego, że chce aby Szczytno wstąpiło do sieci miast, które może pomóc miastu nie odstawać na tle innych miast województwa pod względem obiektów sportowych? No to tym bardziej jestem zadowolony że nie głosowałem na PiS... bo im w głowie tylko rozdawnictwo pieniędzy z naszych podatków.
    Autor: Daniel
    2019-04-18 11:28:27