Środa, 12 Grudzień, Imieniny: Ady, Aleksandra, Dagmary -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

1 lutego 1818 roku Szczytno stało się miastem powiatowym


1 lutego 1818 roku Szczytno stało się miastem powiatowym. Pomimo toczonych wojen, sukcesywnie się rozwijało, aczkolwiek nie wszystkie dzisiejsze obszary były wówczas już wcielone do gminy miejskiej. Bartna Strona i Fiugaty były autonomicznymi miejscowościami. Burmistrz Kowalewski, stawiając sobie za priorytet rozwój miasta, postanowił je powiększyć i rozbudować, starając się wykupić parcele, będące w rękach prywatnych właścicieli.



1 lutego 1818 roku Szczytno stało się miastem powiatowym. Pomimo toczonych wojen, sukcesywnie się rozwijało, aczkolwiek nie wszystkie dzisiejsze obszary były wówczas już wcielone do gminy miejskiej. Bartna Strona i Fiugaty były autonomicznymi miejscowościami. Burmistrz Kowalewski, stawiając sobie za priorytet rozwój miasta, postanowił je powiększyć i rozbudować, starając się wykupić parcele, będące w rękach prywatnych właścicieli.

 

Nieustępliwy pastor

Tak było w przypadku majątku i sporego obszaru ziemi, który należał do gminy ewangelickiej, a raczej jego duszpasterza. Przez ponad rok Jakub Kowalewski starał się odkupić spory obszar ziemi od pastora Wlotzke. A był to teren dla miasta ważny. Otóż główna część miasta, czyli obecna ulica Polska, Odrodzenia, 1 Maja i Warszawska była już dość gęsto zabudowana. Kowalewskiemu chodziło o rozbudowę Szczytna w kierunku wschodnim, na terenach znajdujących się pomiędzy dzisiejszą ulicą Warszawską, ciągnących się w kierunku ulicy Piłsudskiego, aż po obszar obecnie już „nieczynnego” cmentarza ewangelickiego. Cała ta część współczesnego Szczytna na początku XIX w. znajdowała się w rękach pastora Wlotzke i ten obszar burmistrz próbował odkupić na rzecz grodu. Niestety, wszystkie działania zarówno burmistrza, jak i członków magistratu związane z częściowym zakupem ziemi od pastora Wlotzke, spełzły wówczas na niczym. Miasto musiało szukać innego terenu, które mogłoby na korzystnych warunkach wykupić.

 

Brukowane ulice

W ciągu kilku dekad, pomimo wyniszczających wojen, Szczytno w dość znaczny sposób się rozwinęło. Jak już wspomniałem w poprzednich częściach cyklu – wiosną 1818 roku rozpoczęto wykładanie brukiem głównych szczycieńskich ulic. Właścicieli ziemskich powiatu szczycieńskiego specjalnym dekretem zobligowano do obowiązkowych dostaw żwiru i kamieni, które miały posłużyć poprawieniu nawierzchni szczycieńskich ulic. Na ten cel ze środków szczycieńskiego magistratu wydano łącznie 550 talarów Prace rozpoczęto od obecnej ulicy Polskiej, a następnie wybrukowano Trakt Warszawski (obecnie ulica Warszawska i Skłodowskiej-Curie) i zakończono wybrukowaniem Marktstrasse (ulica Odrodzenia).

W 1820 roku Szczytno liczyło 150 domów i 1087 mieszkańców, natomiast Pasym zamieszkiwało niespełna 900 osób, ale największy w tym czasie, spośród miast naszego powiatu, był Wielbark, który liczył sobie wówczas 1644 mieszkańców.

 

Coraz większe miasto

Wobec nieudanych negocjacji z ewangelickim pastorem, władze Szczytna „przygarnęły” inne przyległe tereny, od strony północnej. 7 września 1821 roku szczycieński magistrat za kwotę 305 talarów kupił i włączył w granice miasta dość znaczny obszar, który obecnie znajduje się pomiędzy ulicami: Kościuszki, Pasymską i Jeziorem Domowym Dużym. Według kronik miejskich, wspomniana parcela na ogół była wykorzystywana do lokowania na niej różnego rodzaju stodół i magazynów. Był to więc teren słabo zagospodarowany, o czym świadczy m.in. to, że w połowie XVIII wieku było tam dość miejsca na obozowisko wojsk rosyjskich, które brały udział w wojnie siedmioletniej w 1758 roku, a obok obozowisk także dość terenu na składowania furażu i ujeżdżanie koni.

W kronice miejskiej jest dość ciekawa wzmianka o petycji, jaką skierowali w 1778 roku mieszkańcy Szczytna do ówczesnego burmistrza Michaela Linck’a, prosząc go o przedłużenie pobytu w naszym mieście szwadronu huzarów. W wolnym tłumaczeniu argumentacja mieszczan brzmiała nastepująco: „...obecność wojska w naszym mieście niewątpliwie nasz handel wzmacnia i do rozwoju Szczytna się przyczynia”. Jak widać, mieszkańcom, w związku z pobytem w mieście wojska, bardziej chodziło wówczas o czerpanie z niego zysków, aniżeli o bezpieczeństwo.

 

Szczycieński garnizon

Właściwie w historii Szczytna, jak i wielu innych miast, stacjonujące wojsko zawsze miało i ma istotny wpływ na lokalny rozwój gospodarki.

O pierwszej stałej i regularnej obsadzie szczycieńskiego garnizonu wspomina się na początku XIX wieku. W 1812 roku powstaje w mieście batalion Landwehry (obrony krajowej), liczący dwa szwadrony. Była to nowa formacja wojskowa. Nazwa Landwehra, która została przyjęta w Prusach, określała pospolite ruszenie. Szczycieńskie szwadrony były formowane w celu wykonywania zadań pomocniczych na froncie i powoływano do nich mężczyzn, którzy podlegali obowiązkowi wojskowemu w wieku od 27 do 39 lat. Równocześnie z utworzeniem w naszym mieście Landwehry, powstaje straż obywatelska, złożona z mężczyzn, którzy z różnych powodów nie mogli służyć w wojsku.


Straż obywatelską w naszym mieście zorganizował starosta von Berg. Dość silny trzon stanowili w niej założonego prawie 100 lat wcześniej członkowie bractwa strzeleckiego i weterani wojenni. W marcu 1812 roku straż liczyła już 73 obywateli naszego miasta, którymi dowodził kapitan, wyznaczony na stałe przez burmistrza. Zorganizowanie straży obywatelskiej miało niewątpliwie na celu zapewnienie ochrony mieszkańcom Szczytna. Taka ochrona była niezbędna, bo powiat (nie tylko nasz) był ciągle plądrowany przez różnego rodzaju bandy złodziei i maruderów ciągnących za swoimi wojskami.

Szczycieńska straż została wyposażona w broń palną i szable, które dzięki dość dużym wpływom starosty von Berga, napłynęły do naszego miasta z Grudziądza. Według kroniki miejskiej, na głównym placu w mieście i nad Jeziorem Domowym Dużym codziennie odbywały się ćwiczenia z musztry i strzelania. Do ochrony miasta wyznaczono patrole składające się z 10 osób, z których trzy pieszo stróżowały na terenie miasta, natomiast siedem czuwało na rogatkach - zabezpieczało główne wjazdy do Szczytna.

Do ciągłej obserwacji miasta wzniesiono specjalną wieżę, na której stałą służbę pełnił żołnierz Landwehry. W 1819 roku zainstalowano na wieży dość sporych rozmiarów dzwon, którym sygnalizowano mieszkańcom niebezpieczeństwo napadu lub pożar.

Wspominając szczycieńską Landwehrę, nie sposób pominąć jej działania i walki. Po raz pierwszy wspomina się o jej żołnierzach w latach 1830-31 w czasie powstania listopadowego, po upadku którego car Mikołaj I Romanow wypowiedział słowa: „Nie wiem, czy będzie jeszcze kiedy jaka Polska, ale tego jestem pewien, że nie będzie już Polaków”.

Na polecenie władz pruskich żołnierze szczycieńskiej Landwehry wzmocnili południowe rubieże granicy państwowej, wspomagając tym samym działania straży granicznej. W latach późniejszych wzięli udział batalii przeciwko Danii i Austrii, chociaż niewątpliwie największy splendor przyniósł tej formacji udział w późniejszej wojnie prusko – francuskiej, w 1870 roku.

Członkowie Landwehry nosili granatowe mundury, z charakterystycznym kołnierzem w postaci czerwono wykończonej stójki. Miejscowy krawiec i kupiec suknem w jednej osobie - Skubowius ufundował dla Landwehry sztandar. Dowódcą i jednocześnie komendantem garnizonu był burmistrz (dlatego w poprzedniej części przedstawiony na fotografii burmistrz Jakub Kowalewski był w mundurze), którego wspomagało 2 oficerów i sześciu podoficerów.

 

Cholera

W XIX wieku w Europie pojawiła się nieznana wcześniej choroba - cholera azjatycka, która budziła równie wielki strach, jak dżuma i tak jak ona była masowym zabójcą. Epidemia tej choroby objęła teren Prus w czasie zmagań powstania listopadowego. Przywlekły ją wojska carskie.

W Prusach Wschodnich pierwsza ofiara cholery zmarła w maju 1831 roku. Ogólne przerażenie ogarnęło mieszkańców naszego miasta i powiatu. Panikę spotęgowała w połowie czerwca informacja o wybuchu epidemii w Gdańsku. O przebiegu zarazy i walce z nią – obszernie napiszę w kolejnej części.

 

 

Podpis pod zdjęcie

 

Tak przedstawiali się żołnierze piechoty szczycieńskiej Landwehry.



Komentarze do artykułu

Napisz


Komentarze

  • Mapa potrzeb aktywnych obywateli
    Czy można gdzieś zapoznać się z tym raportem w necie?
    Autor: Mieszkaniec Szczytna - Jan Mazur
    2018-12-10 23:22:21
  • Kot postawił strażaków na nogi
    To nie kot ,tylko ktoś postawił strażaków na nogi.Jaja sobie robią.
    Autor: Wiewiorka
    2018-12-10 20:06:27
  • Czy dyrektor GOK Małgorzata Walas straci pracę?
    I proszę na głos i ze zrozumieniem przeczytać definicje tego słowa.
    Autor: Mieszkanka
    2018-12-10 19:15:09
  • Czy dyrektor GOK Małgorzata Walas straci pracę?
    Hola hola tu nikt nikogo nie poniża proszę się nie rozpędzać. Nie padają wyzwiska wulgaryzmy itp. Jest tylko własne zdanie i nic innego:)
    Autor: Mieszkanka
    2018-12-10 19:09:42
  • Czy dyrektor GOK Małgorzata Walas straci pracę?
    Do Ccc. Jeżeli wypisuje się jakieś komentarze, to warto dokładnie sprawdzić a nie wypisywać głupoty. 6 tysięcy to ma cała gmina a nie Świętajno. Świętajno ma około 2 tysięcy mieszkańców.
    Autor: Ela
    2018-12-10 10:12:34
  • InnoPolice już po przetargu, droższe o 14 milionów
    Widzę że temat budzi emocje więc może kilka faktów. InnoPolice kojarzone z WSpol niestety to tylko mit. WSPol pomagał tylko do etapu koncepcji więc bezpieczeństwem będą tam zajmowali się samorządowcy lub emeryci. Zainteresowanie tym produktem było szacowane tylko na podstawie danych statystycznych GUS! Może obecny Burmistrz będzie miał odwagę aby powiedzieć oficjalnie mieszkańcom na co się porywają :) Koszt utrzymania a możliwość generowania ewentualnych zysków? Jaki trzeba będzie wygenerować obrót aby koszt zamknąć na 0? itd. Włącz pan wyobraźnię, jeśli to nie za trudne!!!
    Autor: miejscowy
    2018-12-10 08:49:44
  • Czy dyrektor GOK Małgorzata Walas straci pracę?
    Mieszkanko, słowo hejt nie jest popularne, ale ma swoje zdefiniowane określenie. Z DEFINICJI: Co oznacza słowo hejt? To spolszczona wersja słowa hate, czyli nienawidzić. Hejtem określa się działanie w Internecie, które jest przejawem złości, agresji i nienawiści. Wielu internautów czuje się w sieci bezkarnych, dlatego chętnie obrażają innych. Złudne poczucie bezkarności i anonimowości popycha ludzi do cyber -przemocy. Należy również zadać pytanie o powody krytyki innych – często wypływa to z niskich pobudek osób krytykujących. Jest to być może próba dowartościowania samego siebie kosztem kogoś drugiego, bezmyślność, czerpanie „chorej” satysfakcji z poniżania innego człowieka, nadmiar czasu i brak pomysłu na jego spędzenie. Spod płaszcza anonima wylewa się fala nienawiści, złości, głupoty czy psychopatycznego poczucia wartości. Mieszkanko powoływanie się na \"pół wsi\" to nie jest własna opinia... Również życzę miłego wieczoru i spokojnej nocy.
    Autor: Ccc
    2018-12-09 23:32:57
  • Czy dyrektor GOK Małgorzata Walas straci pracę?
    O Boże..no tak tak tak samo jak kultura była we Wielbarku stoisko przepiękne ale reszta... Hehehe przepraszam tak.... KULTURA
    Autor: Mieszkanka
    2018-12-08 23:33:23
  • InnoPolice już po przetargu, droższe o 14 milionów
    … kino, teatr i filharmonię na okrasę, żeby było co burzyć za kilka lat. Bo jak ktoś nie pamięta, to kino padło z braku widzów. A ci, którzy najwięcej darli mordy, że nie ma kina, chodzili do tego, które było, raz na pięć lat albo i to nie. Już widzę, jak tatuś z mamusią i 2-3 dzieci codziennie zapitala na basen, żeby to-to zarabiało na siebie przynajmniej. Może jakiś nieliczne sztuki z odległości maks 20 km też czasem zahaczą, Bo z takich wsi jak Warszawa, Szczecin czy Katowice to na ten basen pies z kulawą nogą nie zajrzy. Baseny z maleńkimi aquaparkami są prawie wszędzie. InnoPolice - nie ma nigdzie, więc panie \"mieszkaniec\" włącz pan wyobraźnię, jeśli to nie za trudne.
    Autor: zbudować basen...
    2018-12-08 20:18:57
  • Hilton w Wałpuszu, a w Lipowej Górze hotel z basenem?
    jak tam powstanie ekskluzywny hotel to ja bende ksiendzem
    Autor: antoni buszylo /zielonka
    2018-12-08 18:17:52