Piątek, 18 Styczeń, Imieniny: Beatrycze, Małgorzaty, Piotra -
Jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia? NAPISZ O TYM

12 lat w wieży. Czy i co dalej? Rozmowa z burmistrz Danutą Górską


Emocje wyborcze rosną, chociaż wyścig na dobre ruszy dopiero po wakacjach. Niemniej coraz częściej i więcej wymienia się nazwiska chętnych do zasiedlenia ratusza na kolejne pięć lat. Jedni do swoich dążeń już się przyznają, inni zachowują wstrzemięźliwość, a jeszcze inni są wymieniani jako pewniki o czym sami może nawet i nie wiedzą. I każdy z potencjalnych kandydatów oceniany jest pod kątem szans wyborczych w starciu z aktualną burmistrz – Danutą Górską. Jedni twierdzą, że miasto umiera, bo 12 lat jej rządów doprowadziło Szczytno do ruiny, inni mówią, że swoje już zrobiła, a na „dalej” nie ma pomysłu, ale niewykluczone jest i to, że wciąż ma szereg zwolenników, którzy z tym negatywnym obrazem polemizują i twierdzą, że Szczytno się rozwija. Nie od rzeczy więc, a i czas po temu najwyższy, by spytać o tę ocenę samą burmistrz Górską, co niniejszym czynię.



Podstawowa i najważniejsza rzecz: czy będzie pani kandydować na kolejną kadencję?

 

Nie uważam za właściwe deklarowanie zamierzeń elekcyjnych przed terminem, wynikającym z kalendarza wyborczego, z tej chociażby przyczyny, że prawo określa wyraźnie kiedy i jak powinna się rozpocząć kampania wyborcza. Wszystkie informacje i zapewnienia, składane przed tym terminem – co przecież oczywiste – stanowią już kampanię wyborczą, chociaż nieoficjalną, a więc – po prawdzie, niezbyt legalną. A ja uważam, że chociażby z racji pełnionej obecnie funkcji, nie mogę sobie pozwolić na działania, którym można by przypisać prawną wątpliwość.

 

Ale nie znam osoby w Szczytnie, która ma w tej materii jakiekolwiek wątpliwości. Nie będzie przegięciem stwierdzenie, że wszyscy są przekonani o tym, że jednak będzie pani kandydowała.

 

Na przekonania społeczne nie mam wpływu. Mogę jedynie powiedzieć, że w nadchodzących wyborach w gronie komitetów znajdzie się też ten, który zawiązał się na potrzeby dwóch poprzednich kampanii wyborczych, czyli Komitet Wyborczy Wyborców „Z Górską dla Szczytna”. Ten komitet rejestrował listy kandydatów na radnych tylko w obrębie miasta i tak ma być obecnie.

 

No dobrze. Nie chce pani złożyć deklaracji przed czasem, więc może jakieś opinie czy komentarze o tych, o których już wiadomo, że będą kontrkandydatami?

 

Na to też nie mogę sobie pozwolić, bo to również mogłoby być już poczytane jako część kampanii wyborczej, której przecież nie prowadzę. Poza tym nie znam, chyba jednak nikt jeszcze nie zna nazwisk wszystkich osób, które ostatecznie o funkcję burmistrza Szczytna będą się ubiegały. Oczywiście, wiem o tych, którzy już to zadeklarowali oficjalnie i wiem o tych, których się wskazuje jako niemal gwarantowanych kandydatów typowanych przez poszczególne ugrupowania czy komitety. Ale wypowiadać się o nich nie będę.

 

Jednym z pewnych już kandydatów, co oficjalnie sam potwierdził, będzie Krzysztof Mańkowski, podległy pani dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu, podobno kandydatem jednej z partii ma być Rafał Wilczek, który ładnych kilka lat w tutejszym urzędzie pracował.

 

Podtrzymuję swoje stanowisko. Do kwestiach wyborczych, jeśli w ogóle takie się pojawią, będę się odnosić wtedy, kiedy będzie po temu właściwy czas. A nasze prawo pozwala na kandydowanie każdemu, kto ma na to ochotę.

 

Zajmijmy się więc sprawami Szczytna. „Ruina” i „wymierające miasto” – wydaje się, że to hasła, którymi będą szafować kandydaci na burmistrza w nadchodzących wyborach…

 

Tak już jest, że pamięć bywa krótka, a do dobrego ludzie szybko się przyzwyczajają i zapominają, jak było, przecież wcale nie tak dawno. A co było te – średnio 15 lat temu, licząc też lata, gdy pełniłam funkcję wiceburmistrza? Chyba nawet sama wszystkich mankamentów nie zdołam wyliczyć. Były brudne jeziora, z których nie można było korzystać i do których rurami płynęły brudy z miejskich ulic. Dziś mamy czyste wody, jedno z nielicznych w województwie legalnych i zorganizowanych kąpielisk, plażę, z której chętnie korzystają i mieszkańcy, i turyści. Wystarczy się przejść nad jezioro, by się o tym przekonać. Mieliśmy… a właściwie nie mieliśmy ulic z dobrymi nawierzchniami poza tymi (też nienajlepszymi), które stanowiły i stanowią drogi krajowe. Byliśmy bardzo krytykowani za przejęcie od powiatu większości ulic, ale proszę zauważyć, że to właśnie dzięki temu mogliśmy te wszystkie ulice wyremontować, co zostało zresztą zrobione. Do takich ulic należy m.in. Lwowska, o której remont mieszkańcy zabiegali przez całe lata, ale żaden z wcześniejszych burmistrzów nie czuł się do tego zobowiązany.

 

Krytycy powiedzą, że naprawa dróg, ich remont i budowa, to żadna łaska…

 

Jak ktoś chce się ograniczać tylko do krytyki, to żadne argumenty go nie przekonają. Ale wystarczy sięgnąć po dokumenty. W sprawozdaniu podsumowującym kadencję 1998-2002 można wyczytać, że na remonty i modernizacje miejskich ulic wydano wówczas .... tysięcy złotych. Przez 12 lat mojego urzędowania na drogi wydaliśmy 47,5 miliona złotych, więc nawet to dzieląc na trzy kadencje, to wyjdzie średnio po ponad 15 milionów złotych, a nie kilkaset tysięcy. To zresztą było moim jednym z głównych celów, gdy decydowałam się przed 12 laty kandydować na burmistrza. I miałam swoją wizję dotyczącą tych ulic: w pierwszej kolejności centrum miasta, później główne ciągi komunikacyjne tak, żeby każda część miasta miała co najmniej jedną dobrą główną arterię, a następnie coraz mniejsze uliczki coraz bardziej peryferyjne. I dziś praktycznie realizacja tej wizji zmierza ku końcowi. Pozostało jeszcze do zrobienia niewiele mniejszych ulic na obrzeżach.


 

Ale ulice to nie wszystko…

 

Oczywiście, że nie. I jest mi aż niezręcznie mówić o tym, o czym nieustannie się powtarza, czy też o tym, co już tak bardzo wrosło w krajobraz miasta, że nikt się nawet nie zastanawia skąd się wzięło. Mam tu na myśli, oczywiście tereny nadjeziorne, w tym głównie ścieżkę pieszo-rowerową ,straszący swoim wyglądem budynek Domu Kultury, czy Biblioteki. Ale weźmy też np. pod uwagę segregację śmieci, którą dziś uznaje się za taką, co była „od zawsze”. A przecież nie była. Cały ten system został zbudowany dopiero w czasie, kiedy uzyskałam wpływ na gospodarkę miasta. Podobnie rzecz się ma z ogrzewaniem, z systemem ciepłowniczym, likwidacją nierentownych i brudnych kotłowni w centrum miasta, utworzenie jednej – centralnej i nowoczesnej, rozbudowa sieci ciepłowniczej, obejmującej niemal całe miasto. Wielu z tych działań nie widać gołym okiem, ale nie wyobrażam sobie, żeby można było dbać o sprawy miasta w ten sposób, że np. zbuduje się piękną pływalnię, w której powietrze będzie pełne smogu. Musi być zachowana określona kolejność. Nikt rozsądny nie kupi do mieszkania… nie wiem… obrazu Picassa i nie zawiesi go na odrapanych ścianach.

 

Ale obecnie zarzuca się pani brak wizji. Te, które były, zostały zrealizowane, jak np. drogi, a co dalej?

 

Nieustająco taka sama kolejność. Etap – powiedziałabym – podstawowy – został zakończony. Praktycznie zostały rozwiązane najbardziej palące problemy miasta i mieszkańców. Oczywiście, one się będą na bieżąco pojawiać nieustannie, ale już nie w takiej skali. Mamy więc rozwiązaną kwestię dróg, ciepła, śmieci, wody i innych mediów. Nie mamy problemów z miejscami w szkołach, przedszkolach i nawet żłobku, budowane są mieszkania komunalne. Mamy place zabaw, uporządkowane w większości parki, mamy też całkiem sporo różnych sportowych boisk. I w tym kierunku teraz będzie się miasto rozwijać, taką mam przynajmniej nadzieję. Teraz czas na to, by Szczytno pokazać turystom, kiedy już nie musimy się wstydzić brudu w jeziorach czy krzywych chodników. I czas na to, by realizować przedsięwzięcia, które turystów zachęcą do odwiedzin. Stąd też pomysł, już wdrażany, z rewitalizacją zamku krzyżackiego, czy z budową InnoPolice. A trzeba wiedzieć, że są to przedsięwzięcia, które nie „urodziły się” na pniu. Ich przygotowanie, a przede wszystkim zapewnienie finansowania, trwało przez wiele lat, nie tylko w ostatniej kadencji. InnoPolice, to projekt bezkonkursowy, który znalazł uznanie nie tylko w Urzędzie Marszałkowskim, ale również u urzędników brukselskich. Nie mogę więc zgodzić się z twierdzeniem, że brak mi wizji co do przyszłości miasta, bo ja tę wizję miałam i mam, a jej realizacja rozpoczęła się dawno temu. Teraz nadszedł dopiero czas, by można było rozważać budowę stadionu, basenu czy lodowiska.

 

A co z „wymierającym miastem”? Jak się wyludni, całe będzie obiektem do turystycznego zwiedzania…

 

Takich obaw nie mam. Nikt tego nie analizuje całościowo, najczęściej rozpatrywane są dane pochodzące z meldunków, a one nie pokrywają się z liczbą osób zamieszkałych. Wystarczy przyjrzeć się liczbie dzieci w szkołach, przedszkolach, czy żłobkach, a liczby te nie maleją, a wręcz przeciwnie – rosną. Można też przyjrzeć się przedsiębiorstwom, które działają w mieście. Podkreślam: działają, a nie się zamykają. Działają i się rozwijają, zwiększając zatrudnienie. Stopa bezrobocia w Szczytnie maleje w sposób aż nadto widoczny. Owszem, niektórzy młodzi ludzie opuszczają miasto, ale są to najczęściej osoby o specjalistycznym wykształceniu, którym istotnie w Szczytnie trudno jest znaleźć pracę, a najczęściej powodem takiej decyzji bywa wysokość wynagrodzenia. Zrealizowanie zamierzeń, związanych z turystycznym wizerunkiem miasta niewątpliwie przyciągnie też inwestorów z ciekawymi propozycjami. Jestem pewna, że dziś miasto ma już czym się pochwalić, co pokazać, czym zachęcić, a tych zachęt będzie coraz więcej. „Szczytno w ruinie”, „wyludniające się miasto” to hasła, które w rzeczywistości szkodzą Szczytnu. Ci, którzy te hasła lansują, nie uderzają we mnie, chociaż zapewne taki jest tego cel. Przy takiej promocji jacy turyści czy biznesmeni będą zainteresowani odwiedzaniem naszego miasta?

 

 



Komentarze do artykułu

a

Żółtka zdobyła już praktyki w wydawaniu cudzych pieniędzy, to może już wracać do ojczyzny, niech się popisze w trudniejszych warunkach, gdzie sami zło dzieje, a brak frajerów.

a

Fajnie, jakby ta Mongołka wróciła do swojej ojczyzny, czy na Wschód, najlepiej z innymi Ruskimi i Ukraińcami.

Śmieszek

No to wreszcie otworzyły się okna i będzie można przewietrzyć. Byle tylko jakiś smrodek z miasta nie wdarł się do gabinetów urzędniczych! W radzie miasta też przydałyby się większe zmiany - no ale powoli, nie wszystko naraz. Jestem tylko ciekaw, czy Pan Mańkowski będzie tak samo dbał o kwiatki, jak poprzedniczka. Byleby tylko nie wyhodował nam jakich swoich!

Mazurek

Rondo LEYKA/POLSKA/PIŁSUDSKIEGO to droga krajowa, inwestycja inicjowana przez GDDKiA i Górska nic nie miała do gadania. W wielu sprawach przekraczała kompetencje, szkalowała i poniżała mieszkańców. Używała stanowiska do nacisków w sprawach sporny, np. prostujący w sprawie schroniska dla zwierząt dostawali na adresy służbowe listy wzywające do zmiany stanowiska tek żeby wywrzeć presję przez pracodawcę. Najgorsze co zrobiła to pozbyce się terenów na pasymskiej. Miał być teren inwestycyjny pod ofertę rekreacyjną a jest Stacja paliw, Jysk, Meblowy i Biedronka. Wreszcie się pozbyliśmy 'paniusi z sanepidu'!

Marcin

Popieram w całości to co napisałaś "anna". Górska już dawno powinna odejść a w jej miejsce należy wybrać kogoś, kto będzie potrafił i chciał wykorzystać potencjał turystyczny Szczytna. Ona się nadaje wyłącznie do nasadzania kwiatków, co robi od lat.

anna

Burmistrz wskazuje że rozwiązała kwestię dróg czyli nie zauważa zakorkowania całego miasta. Jej zdaniem poprawa w niektórych miejscach nawierzchni jest wystarczająca. Budowane są mieszkania, owszem teraz 12 a wcześniej prawie 20 lat temu. Niestety oczekujących jest prawie 180 rodzin. Czyli na kolejne trzeba poczekać następne dzieścia lat? Są miejsca w żłobkach. Miejskich czy będą jak prywatny inwestor dopiero wybuduje? Wyludnianie się miasta można oceniać nie na podstawie meldunków lecz twardych danych GUS. Osoby przebywające w mieście czasowo (nauka, praca) nie powodują wzrostu dochodów miasta. Pani Burmistrz powinna chyba bardziej realnie stąpać po ziemi. Ps. nawiązując do opisywanego obrazu Picassa to parafrazując co mi po pięknych ścianach mieszkania skoro nie stać mnie będzie na meble czy jedzenie?

Napisz


Komentarze

  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    Biorą, bo mogą. Ciekawe tylko, czy za godziny na sesjach i komisjach np. WSPol obcina pobory Łachaczowi, starostwo Kiersikowskiemu czy Krassowskiemu, szkoła - Kosakowskiej lub Boczarowej, agencja rolnicza - Żuchowskiemu itd.
    Autor: massakra
    2019-01-17 16:05:13
  • Romantyczne oświadczyny w... kinie
    To piękny moment dla zakochanych, ale co mają do tego przypadkowi ludzie ? Widać, jak ogromny wpływ na niektórych mają tandetne seriale. Mimo wszystko życzę im dużo szczęścia.
    Autor: max
    2019-01-17 09:57:48
  • Godlewska zastąpiła skarbnik Cielecką
    Ten który jest apolityczny :) Szkoda tylko że tak po ludzku nic go życie nie nauczyło! Cielecka nie była święta ale powinien dziękować jej za to że potrafiła się zachować i nie wyciągała żadnych ciekawostek o których wie a mimo to zachowała je dla siebie!!
    Autor: maniek
    2019-01-17 09:01:43
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    Cwaniaki, aby napchac swoje kieszenie, a przed wyborami jakie mile i uczciwe jest całe to towarzystwo. Wstyd!
    Autor: Robert
    2019-01-17 02:58:41
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    Wszystko dla mieszkańców a jest tak że wszystko dla siebie. Masakra, masakra.
    Autor: R.....
    2019-01-16 18:32:24
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    To może zamiast ryczałtowych diet wrócić do dawnego zwyczaju wypłacania kwot za posiedzenia komisji i rady - ale po fakcie, a nie tak, że człowiek podpisze się na liście i idzie w siną dal w swoich interesach nie biorąc faktycznie udziału w pracach? Z drugiej strony to jednak mam wrażenie, że nikomu na tym nie zależy, aby rozliczać radnych z ich \'dokonań\". Władzom miasta zależy na tym, aby tę \"trzódkę\" trzymać przy korytku w taki sposób, aby nie przeszkadzała. Prochu to nie wymyśli, ale nabałaganić może. Niech więc siedzą w tej radzie, grodzą d...rele z poczuciem misji, że są potrzebni. Ale niech nie wtryniają nosa w sprawy, na których się nie znają i niech to na nich ciąży odium, że biorą kasę za nic.
    Autor: Waga
    2019-01-16 18:04:13
  • Najpierw diety, potem sprawy miasta
    A czegoś można oczekiwać patrząc na naszych \"drogich\" radnych. Towarzystwo wzajemnej adoracji kontynuuje swoje pięć minut przy korytku. Piękne słówka znów omamiły wyborców. Dzieje się to od wielu lat na wszystkich szczeblach samorządu- bez względu na \"obowiązującą\" opcje polityczną. Jacy wyborcy- takie \"elyty\" polityczne.
    Autor: dr
    2019-01-16 13:53:58
  • Szkoła przy Kasprowicza zostanie zlikwidowana?
    Ja rowniez nie wyobrazam sobie likwidacji tzw 1. Gdyby tak sie stalo syn musial by codziennie isc pare dobrych kilometrow do innej szkoly bo napewno sp 3 nie pomiesci wszystkich uczniow z okolicy. A pozatym w tym roku i tak musial zmienic budynek z sp 3 na sp 1 i co po roku znowu zmiana??? Ktos wogole mysli o tych dzieciach?? Pomyslal ktos jak wplywa na nich ciagla zmiana srodowiska?? Cala nasz edukacja
    Autor: Agnieszka
    2019-01-15 18:34:24
  • Gwiazdki „Tygodnika” dla Ryszarda Łopatki
    Gratuluję Ryszardzie ! Pięknie to ująłeś. Pozdrawiam serdecznie. HB
    Autor: Halina Biziuk
    2019-01-15 15:20:22
  • Szkoła przy Kasprowicza zostanie zlikwidowana?
    Panie Zbyszku a może tak złozyć wniosek o środki z programu \"razem bezpieczniej\" Są środki na bezpieczeństwo na przejściach dla pieszych!!! Trzeba tylko napisać wniosek. Powinien byc Pan zainteresowany. Sprawę reformy edukacji w mieście proszę pozostawić ludziom, którzy sie na tym znają i przekonywać też do tego Pana Burmistrza!
    Autor: kolega
    2019-01-15 14:44:58